Na to pytanie jakoś dziwnie mi się na duchu zrobiło. Oczy stały się mokre, ale nim stało się cokolwiek co "mi nie wypada" powstrzymałam to z trudem. Spojrzałam z utęsknieniem na następną ulicę, myśląc że w moim ciemnym małym mieszkanku, na stoliku leży strzykawka z pewnym płynem w środku. A obok niej małe tabletki, takie kolorowe, po których życie się staję również kolorowe. Moja równowaga i orientacja w terenie jest przez to uszkodzona. Ale nie mogłam sobie nigdy tego odmówić, to był raj. Skłamałam, mówiąc że wczoraj wstałam bardzo późno a obudziłam się wcześnie i jestem niewyspana. Ha, jak to zabrzmiało. Wyszłam pewnie na jakąś idiotkę czy nie wiadomo co.
(Rotger?)