Patrzyłem się na nią ze współczuciem.
Nagle zaczęła znowu płakać, tym razem przez sen.
Wytarłem jej policzki i pocałowałem.
Objąłem ją mocno aby wiedziała że cały czas przy niej jestem i że jej nie opuszczę.
Po kilku minutach się uspokoiła i już spokojnie oddychała.
Zasnęła.
Po kilku godzinach się przebudziła.
Spojrząła się na mnie i lekko uśmiechnęła.
- Wyspałaś się? - zapytałem
- Tak- przyznała - Nie każ mi po raz kolejny iść spać..
- Już nie musisz - zapewniłem - Choć jak wrócimy ze spaceru to może znów się położysz..
- Jonathan.. - zaczęła
- To może coś porobimy - obiecałem - A teraz idziemy? - zapytałem się
Skinęła głową i podniosła się powoli z łóżka.
Po kilku minutach ubraliśmy się i wyszliśmy. Szliśmy w stronę parku.
- Jak się czujesz? - zapytałem z troską
- Już coraz lepiej - zapewniła
- Niedługo będzie jeszcze lepiej - uśmiechnąłem się i pocałowałem ja w czoło obejmując ją
(Suzanne?)
piątek, 28 lutego 2014
Od Alec'a - C.D Oliver'a
- Chociaż.. - zacząłem - Moja siostra czasami miała też dziwne pomysły..
- Miałeś, masz siostrę?
- Mam - zapewniłem - Jest teraz w innym mieście ale czasami tutaj przyjeżdża
- Ostatnio była cztery lata temu - powiedział Jonathan
- To coś często się nie widujecie - podsumował Jose
- Racja - westchnąłem - Ale nie narzekam., przynajmniej mam spokój
- Żeby tylko Suz chciała sobie od czasu do czasu pozwiedzać kraj i wyjechać.. - rozmarzył się Oliver
- Ej - zaoponował Jon - Nie zapominaj że to moja dziewczyna
- To może razem się gdzieś wybierzecie? - zapytała z uśmiechem
- Planujemy - zaśmiał się Jon - Ale jeszcze nie wiemy gdzie - westchnął
(Oliver?)
- Miałeś, masz siostrę?
- Mam - zapewniłem - Jest teraz w innym mieście ale czasami tutaj przyjeżdża
- Ostatnio była cztery lata temu - powiedział Jonathan
- To coś często się nie widujecie - podsumował Jose
- Racja - westchnąłem - Ale nie narzekam., przynajmniej mam spokój
- Żeby tylko Suz chciała sobie od czasu do czasu pozwiedzać kraj i wyjechać.. - rozmarzył się Oliver
- Ej - zaoponował Jon - Nie zapominaj że to moja dziewczyna
- To może razem się gdzieś wybierzecie? - zapytała z uśmiechem
- Planujemy - zaśmiał się Jon - Ale jeszcze nie wiemy gdzie - westchnął
(Oliver?)
Od Nathaniel'a - C.D Modry
- Sama obietnica nie wystarczy? - zapytałem
- Nie, nie będę miała pewności...
- Ja jestem honorowym wampirem - zapewniłem - Nie musisz się obawiać że..
Przerwała mi i westchnąłem
- Ale ja i tak nie mogę tobie zaufać - uśmiechnęła się - Idziemy?
Skinąłem głową i ruszyliśmy w stronę budynków
- Ale i tak nie przebywam w domu za długo - uśmiechnąłem się
- Ale..
- Wampiry nie śpią, czasami się to zdarza ale sen nie jest konieczny - powiedziałem -Więcej czasu będę spędzał na zewnątrz lub w towarzystwie Rose
- aha - mruknęła
- Więc za bardzo mi nie przeszkadzaj - powiedziałem - Szykuj się na przegraną - zaśmiałem się pod nosem - Zapowiada się bardzo smaczna kolacja - mruknąłem - Oczywiście dla mnie
(Modra?)
- Nie, nie będę miała pewności...
- Ja jestem honorowym wampirem - zapewniłem - Nie musisz się obawiać że..
Przerwała mi i westchnąłem
- Ale ja i tak nie mogę tobie zaufać - uśmiechnęła się - Idziemy?
Skinąłem głową i ruszyliśmy w stronę budynków
- Ale i tak nie przebywam w domu za długo - uśmiechnąłem się
- Ale..
- Wampiry nie śpią, czasami się to zdarza ale sen nie jest konieczny - powiedziałem -Więcej czasu będę spędzał na zewnątrz lub w towarzystwie Rose
- aha - mruknęła
- Więc za bardzo mi nie przeszkadzaj - powiedziałem - Szykuj się na przegraną - zaśmiałem się pod nosem - Zapowiada się bardzo smaczna kolacja - mruknąłem - Oczywiście dla mnie
(Modra?)
Od Nathaniel'a - C.D Rose
Podeszliśmy do stolika. Rose wsiadła na miejsce a ja podsunąłem krzesło.
Usiadłem na przeciwko niej. Wybraliśmy menu i zamówiłem czerwone wino.
Kelner odszedł i zostawił nas samych.
- A więc naprawdę tego chcesz? - zapytałem niechętnie
- Tak, Nath - przyznała - Chcę być taka jak ty..
- Ale ty mi się podobasz taka jaka jesteś, kocham cię taką, nie musisz się przemieniać..
- Chcę..
- Posłuchaj.. - zacząłem - Nie chcę abyś się zmieniała - popatrzyłem na nią
- Ale obiecałeś..
- Rose.. - zacząłem - Jesteś tego pewna ?
(Rose?)
Usiadłem na przeciwko niej. Wybraliśmy menu i zamówiłem czerwone wino.
Kelner odszedł i zostawił nas samych.
- A więc naprawdę tego chcesz? - zapytałem niechętnie
- Tak, Nath - przyznała - Chcę być taka jak ty..
- Ale ty mi się podobasz taka jaka jesteś, kocham cię taką, nie musisz się przemieniać..
- Chcę..
- Posłuchaj.. - zacząłem - Nie chcę abyś się zmieniała - popatrzyłem na nią
- Ale obiecałeś..
- Rose.. - zacząłem - Jesteś tego pewna ?
(Rose?)
Od Modry - C.D Nathaniel'a
- Już nad jednym myślałam - uśmiechnęłam się szyderczo - Myślałam wcześniej nad przebraniem cię za pokojówkę...- zakryłam usta ręką ,żeby powstrzymać śmiech - Ale no już bez przesady...- westchnęłam ,szyderczy uśmiech nie znikał z mojej twarzy.
- Eh... - odetchnął z ulgą.
Popatrzyłam na niego i nagle ruszyłam w jego kierunku.Zbliżyłam twarz do jego i z całkiem poważną miną powiedziałam :
- Masz ładne oczy - uśmiechnęłam się promiennie i odsunęłam od niego.Mówiłam to poważnie,ale nie poczułam ,że moje policzki zrobiły się różowe.
- Przepraszam - podrapałam się po karku zakłopotana - Pokażesz gdzie mieszkasz? - zapytałam - Muszę cię w końcu pilnować.
Przerwałam mu zanim zaczął mówić - Nie będę ci tam buszować - pomachałam delikatnie rękami - Ale jakoś muszę cię pilnować- dodałam.
(Nath?)
Od Oliver'a - C.D Alec'a
Rozmawialiśmy ze sobą i nabijaliśmy się jeden z drugiego. W końcu przeszło na historię z dzieciństwa.
- Nigdy nie zapomnę jak Suz rzucała nożami – zaśmiał się w końcu Jose.
- To jeszcze nic. Eleonor, moja przyrodnia siostra, przyprowadziła kiedyś do domu przyjaciółki. Miała wtedy 13 lat, a koleżanki mniej więcej w podobnym wieku – zacząłem.
- Rzucały w Ciebie nożami? – Zaśmiał się Jon.
- Żeby tylko. Goniły mnie przez pół miasta aby mnie pomalować szminką.
- Poważnie? – wszyscy się roześmiali głośno.
- Miałem 10 lat. To było okropne – fuknąłem niezadowolony.
- Dobrze, że my tego problemu nie mieliśmy – zaśmiał się Alec, patrząc na Jonathana.
- Szczęściarze – powiedziałem chórem z Jose.
( Alec? )
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Spojrzałam na niego z wahaniem.
- Mam się bać? – spytałam po chwili biorąc w dłonie kubek.
- Nie – zapewnił.
Przyglądałam mu się uważnie. Chłopak roześmiał się głośno i pocałował mnie szybko w czoło, wciąż mi się przypatrując i wyczekując odpowiedzi.
- Więc jak?
- Dobrze.
- To świetnie.
- A powiesz mi chociaż gdzie idziemy?
- Nie – zaśmiał się.
Spojrzałam na niego z oburzeniem.
- No co? Niespodzianka to niespodzianka – oznajmił z szerokim uśmiechem.
- Ale nie będę wiedziała w co się ubrać.
- Nie musisz się stroić – zapewnił. – Aż tak – dodał pod nosem.
- Ale ja chcę się wystroić.
- Czemu?
- Dla Ciebie – przyznałam i pocałowałam go szybko, lekko zawstydzona.
( Jonathan? )
Od Suzanne - C.D Jonathan'a II
Wtuliłam się mocno w chłopaka. Nagle zrobiło mi się strasznie zimno. Chłopak otulił mnie mocno kocem i kołdrą oraz zamknął w swoich silnych objęciach.
- Rozumiem, że mam iść spać – wymamrotałam
- Tak – przytaknął.
- Ale ja nie chcę.
- Suz, powinnaś się przespać – westchnął i pocałował mnie w czoło.
- Oj no wiem. Ale wolałabym gdzieś iść – przyznałam cicho.
Pogładził mnie delikatnie po plecach.
- Pójdziemy – obiecał
- Teraz? – spytałam z nadzieją.
- Nie. Teraz idziemy spać – pocałował mnie w czoło.
Westchnęłam ciężko.
- Ciągle śpimy – wytknęłam.
- Przyda Ci się – zapewnił i przytulił mnie mocniej.
Wtuliłam się w ukochanego i zamknęłam oczy, które nagle zaczęły mnie bardzo piec…
( Jonathan? )
środa, 26 lutego 2014
Od Nathaniel'a - C.D Modry
- Ciekawe jak chcesz to zrobić - zaśmiałe się
- Możesz się nawet zdziwić - dodała z uśmiechnąłem
- Nie wnikam - westchnąłem - Radziłbym zainwestować w jakiś szal...
- Dlaczego?
- Ugryzienie wampira nieco się odznacza - zaśmiałem się - Więc jeśli nie chcesz by ktoś zauważył powinnaś raczej to zakryć
- O to się nie martw - zapewniła - To ja będę zwycięzcą
- Marne szanse - westchnąłem kręcąc głową - A tak wogóle to..
- Co? - zapytała
- Jak wygrasz to co byś chciała?
- Powiedziałeś że spełnisz każde moje życzenie..
- Tak - przytaknąłem - I jakie ono będzie? - zapytałem ciekawy
(Modra?)
- Możesz się nawet zdziwić - dodała z uśmiechnąłem
- Nie wnikam - westchnąłem - Radziłbym zainwestować w jakiś szal...
- Dlaczego?
- Ugryzienie wampira nieco się odznacza - zaśmiałem się - Więc jeśli nie chcesz by ktoś zauważył powinnaś raczej to zakryć
- O to się nie martw - zapewniła - To ja będę zwycięzcą
- Marne szanse - westchnąłem kręcąc głową - A tak wogóle to..
- Co? - zapytała
- Jak wygrasz to co byś chciała?
- Powiedziałeś że spełnisz każde moje życzenie..
- Tak - przytaknąłem - I jakie ono będzie? - zapytałem ciekawy
(Modra?)
Od Alec'a - C.D Oliver'a
- Więc jak na razie zostajesz tutaj, w tym mieście - zacząłem patrząc się na Oliver'a
- Tak, jak na razie - zaczął
- Zamierzasz stąd się wynieść?
- Nie wiem jeszcze - przyznał - Pożyjemy zobaczymy - uśmiechnął się
- Racja - westchnąłem
Kelnerka przyniosła nam piwo.
- Coś jeszcze panowie sobie życzą? - zapytała
- Jak na razie nie, dziękujemy - odparł Jon przyglądając się dziewczynie z uśmiechem
- Nie zapominaj się - zwrócił mu uwagę Oliver - Nie zapominaj o Suz
- Spokojnie - zapewnił Jon - Z twoją siostrą nikt nie może się równac - zapewnił
- Wiem - przyznał z uśmiechem i upił trochę piwa
(Oliver?Brak weny..)
- Tak, jak na razie - zaczął
- Zamierzasz stąd się wynieść?
- Nie wiem jeszcze - przyznał - Pożyjemy zobaczymy - uśmiechnął się
- Racja - westchnąłem
Kelnerka przyniosła nam piwo.
- Coś jeszcze panowie sobie życzą? - zapytała
- Jak na razie nie, dziękujemy - odparł Jon przyglądając się dziewczynie z uśmiechem
- Nie zapominaj się - zwrócił mu uwagę Oliver - Nie zapominaj o Suz
- Spokojnie - zapewnił Jon - Z twoją siostrą nikt nie może się równac - zapewnił
- Wiem - przyznał z uśmiechem i upił trochę piwa
(Oliver?Brak weny..)
Od Rose - C.D Nathaniel'a
- Nath - złapałam go za ręce - Wiem czego chcę. Wiem, że może boleć. Wiem to wszystko, ale chce być taka jak ty.. - uśmiechnełam się do niego i pocałowałam krótko
- Dobrze.. - westchnął zrezygnowany i spuścił głowe - Ale po restauracji
- Skoro chcesz - uśmiechnełam się szeroko i mocno go przytuliłam. Uśmiechnął się do mnie. Pocałowałam go jeszcze raz i wstaliśmy. Całą drogę szłam wtulona w chłopaka. Gdy doszlimy, spytałam
- To nie jest najdroższa restauracja w mieście?
- Może.. - zaśmiał się
- Aha.. - zaśmiałam sie i weszliśmy do środka.No więcej naprawde, eleganko ( xd )
(Nath? xd)
Od Modry - C.D Nathaniel'a
Odetchnęłam ciężko pod nosem.
- Zero - westchnęłam cicho - Na moje nieszczęście....- przewróciłam oczami.Popatrzyłam na niego kątem oka.
- Ale i tak mam nadzieję,że ja wygram nietoperku - zachichotałam - Muszę cię teraz pilnować,przez ten miesiąc...Dzień i noc - dodałam z szyderczym uśmieszkiem.
Nath? (XD)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne
- Masz już plany na ten dzień? - zapytałem
- Jeszcze do końca nie wiem, a co? - zapytała z uśmiechem
- Nic - odparłem - Tak tylko pytałem..
- Zaplanowałeś coś na dzisiejszy dzień?
- Nie do końca - przyznałem - Moglibyśmy pospacerować, pochodzić po sklepach, pójść na plaże..
- I ty byś wybrał się ze mną na zakupy? - zdziwiła się
- Czemu nie - przyznałem - Trzeba się czasem poświęcić - dodałem ze śmiechem - Ale mam już zaplanowany dla nas wieczór.. - dodałem
- A co będziemy robić? - spytała
- Zabiorę cię w jedno miejsce..
- Do sypialni? - zaśmiała się
- Hmm to też , ale to potem - uśmiechnąłem się - Co ty na to? Wybierzesz się ze mną tam dziś wieczorem?
- Tam to czyli gdzie?
- Zobaczysz - pocałowałem ją - To jak?
Wstałem i zaparzyłem dla nas herbatę. Położyłem kubek przed Suzanne i usiadłem z powrotem na miejsce.
(Suzanne?)
- Jeszcze do końca nie wiem, a co? - zapytała z uśmiechem
- Nic - odparłem - Tak tylko pytałem..
- Zaplanowałeś coś na dzisiejszy dzień?
- Nie do końca - przyznałem - Moglibyśmy pospacerować, pochodzić po sklepach, pójść na plaże..
- I ty byś wybrał się ze mną na zakupy? - zdziwiła się
- Czemu nie - przyznałem - Trzeba się czasem poświęcić - dodałem ze śmiechem - Ale mam już zaplanowany dla nas wieczór.. - dodałem
- A co będziemy robić? - spytała
- Zabiorę cię w jedno miejsce..
- Do sypialni? - zaśmiała się
- Hmm to też , ale to potem - uśmiechnąłem się - Co ty na to? Wybierzesz się ze mną tam dziś wieczorem?
- Tam to czyli gdzie?
- Zobaczysz - pocałowałem ją - To jak?
Wstałem i zaparzyłem dla nas herbatę. Położyłem kubek przed Suzanne i usiadłem z powrotem na miejsce.
(Suzanne?)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne II
- Suz.. - zacząłem
- Powinnam stąd odejść, wiem - powiedziała próbując wstać
- Suz - powtórzyłem przytulając ją do siebie mocno - Nie, nie chcę abyś odchodziła
- Ale mój ojciec.. on..
- Przecież nie w nim się zakochałem, lecz w tobie. To ciebie kocham. Nie ważne kim jest twój ojciec, liczysz się dla mnie tylko ty - szepnąłem mocno ją obejmując
- Jon..
- Ja też mam w rodzinie potwora, jest nim mój ojciec, lecz teraz on mnie nie obchodzi. Teraz ciągle tylko o tobie myślę, z tobą chcę ciągle być
-Ty nie wiesz.. on..
- Wiem - szepnąłem - Będę cały czas przy tobie,tylko nie odchodź ode mnie - pocałowałem ją w czoło odgarniając kosmyk włosów - Nie myśl już o tym, dobrze?
Pokiwała głową i wtuliła się we mnie
- Nie chcesz jeszcze pospać? - zapytałem
(Suzanne?)
- Powinnam stąd odejść, wiem - powiedziała próbując wstać
- Suz - powtórzyłem przytulając ją do siebie mocno - Nie, nie chcę abyś odchodziła
- Ale mój ojciec.. on..
- Przecież nie w nim się zakochałem, lecz w tobie. To ciebie kocham. Nie ważne kim jest twój ojciec, liczysz się dla mnie tylko ty - szepnąłem mocno ją obejmując
- Jon..
- Ja też mam w rodzinie potwora, jest nim mój ojciec, lecz teraz on mnie nie obchodzi. Teraz ciągle tylko o tobie myślę, z tobą chcę ciągle być
-Ty nie wiesz.. on..
- Wiem - szepnąłem - Będę cały czas przy tobie,tylko nie odchodź ode mnie - pocałowałem ją w czoło odgarniając kosmyk włosów - Nie myśl już o tym, dobrze?
Pokiwała głową i wtuliła się we mnie
- Nie chcesz jeszcze pospać? - zapytałem
(Suzanne?)
Od Nathaniel'a - C.D Modry
- To skoro wiesz że przegrasz to po co się zakładasz?
- Bo mam nadzieję że będzie odwrotnie
- Sam szczerze wątpię w moją wytrzymałość, ale może jakimś cudem wygram - uśmiechnąłem się szeroko
- Nie liczyłabym na to.. - prychnęła
- Jaką masz grupę krwi?
- A bo co? - zapytała z wyrzutem
- Muszę wiedzieć czy to będzie słodka wygrana czy raczej nie - zaśmiałem się głośno - Mam nadzieję że będziesz mi smakowała
- Mógłbyś się nią zadławić.. - powiedziałą oschle
- To więc jaka grupa? - powtórzyłem
(Modra?)
- Bo mam nadzieję że będzie odwrotnie
- Sam szczerze wątpię w moją wytrzymałość, ale może jakimś cudem wygram - uśmiechnąłem się szeroko
- Nie liczyłabym na to.. - prychnęła
- Jaką masz grupę krwi?
- A bo co? - zapytała z wyrzutem
- Muszę wiedzieć czy to będzie słodka wygrana czy raczej nie - zaśmiałem się głośno - Mam nadzieję że będziesz mi smakowała
- Mógłbyś się nią zadławić.. - powiedziałą oschle
- To więc jaka grupa? - powtórzyłem
(Modra?)
Od Nathaniel'a - C.D Rose
- Dzisiaj? - zdziwiłem się
- Tak - odparła z uśmiechem
- Nie wiedziałem... Wszystkiego najlepszego - złożyłem jej życzenia - Szkoda że wcześniej nie wiedziałem, nie mam dla ciebie prezentu...
- Chcę abyś mnie ugryzł to będzie mój prezent
- Rose..
- Proszę - spojrzała się na mnie
- Musisz to wszystko przemyśleć, ugryzienie może zaboleć, nie chcę ci zrobić krzywdy..
- Nie zrobisz - zapewniła
- Zrobię, czyniąc cię taką samą istotą jaką ja jestem, ja nie miałem wyboru, miałem 2 lata ale ty na pewno wiesz jak się to skończy? Chcesz tego?
(Rose?)
- Tak - odparła z uśmiechem
- Nie wiedziałem... Wszystkiego najlepszego - złożyłem jej życzenia - Szkoda że wcześniej nie wiedziałem, nie mam dla ciebie prezentu...
- Chcę abyś mnie ugryzł to będzie mój prezent
- Rose..
- Proszę - spojrzała się na mnie
- Musisz to wszystko przemyśleć, ugryzienie może zaboleć, nie chcę ci zrobić krzywdy..
- Nie zrobisz - zapewniła
- Zrobię, czyniąc cię taką samą istotą jaką ja jestem, ja nie miałem wyboru, miałem 2 lata ale ty na pewno wiesz jak się to skończy? Chcesz tego?
(Rose?)
wtorek, 25 lutego 2014
Od Oliver'a - C.D Alec'a
- Tak – odparliśmy chórem z Jose.
Chłopacy się roześmiali głośno.
- Poważnie?
- Była cwana – wzruszyłem ramionami. – A ja młodszy – wytknąłem im.
Pokręcili rozbawieni głowami.
- Jak urosła też taka była? – Zaciekawił się Jonathan, parząc na Jose.
- Nie, wtedy była jeszcze gorsza. Nie dość, że cwana to jeszcze wścibska i chytra. Zawsze wiedziała jak się ustawić aby było jej najlepiej – roześmiał się.
- Dobrą dziewczynę sobie znalazłem – uśmiechnął się szeroko.
- Lepszej nie znajdziesz – zapewniłem z uśmiechem. – Suz jest jedyna w swoim rodzaju.
- Oj tak – przytaknął nagle rozmarzony.
Razem z Alec’iem i Jonathanem parsknęliśmy głośno śmiechem. Doszliśmy do jakiegoś baru, do którego oczywiści weszliśmy. Zajęliśmy kulturalnie stoliczek pod ścianą i usiedliśmy wokół niego. Zamówiliśmy na początek po zwykłym piwie i zaczęliśmy gadać.
( Alec? Jonathan? )
Od Suzanne - C. Jonathan'a
Patrzyłam na talerz przede mną. Uśmiechnęłam się delikatnie i pocałowałam Jonathana w policzek, gdy się nade mną pochylił.
- Nie licząc Jose, jesteś jedynym facetem, który zrobił mi śniadanie do łóżka – zaśmiałam się cicho.
- Jose robił Ci śniadanie do łóżka? – Zaoponował, a ja się głośno roześmiałam.
- Kochanie, czy Ty wiesz jak my długo ze sobą mieszkaliśmy? Poza tym, czego my razem nie robiliśmy – zaśmiałem się cicho.
- Powinienem o czymś wiedzieć? – Spytał od razu.
- Nie – pokręciłam głową i pocałowałam go szybko.
Zabrałam się do jedzenia. Niby zwykła jajecznica ale smakowało świetnie. Zjadłam wszystko łącznie z grzankami. Odłożyłam talerz i sztućce do zlewu i umyłam je szybko. Nastawiłam gorącą wodę dla nas na herbatę.
( Jonathan? )
Od Suzanne - C.D Jonathan'a II
Wtuliłam się mocno w pierś swojego chłopaka.
- Dobranoc Kochanie – wyszeptałam cicho.
Jonathan pogładził mnie delikatnie po plecach i docisnął do siebie. Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy. Chwilę tak leżałam, a Jon pocałował mnie w czoło
- Śpisz? – Szepnął w końcu.
- Nie – przyznałam cicho z rezygnacją w głosie.
- Czemu?
- Boję się – przyznałam niepewnie.
- Czego?
- Tego, że tu przyjdzie?
- Kto?
- Mój ojciec – powiedziałam cicho i skuliłam się w objęciach chłopaka.
- Przecież Lucyfer go zabił – upomniał mnie.
Zamarłam. On wciąż nie wiedział. Och, no przecież skąd miał wiedzieć, jak biegł po Jose, a potem mnie wskrzeszali. Musiałam dosyć długo milczeć, bo Jonathan odezwał się zaniepokojonym głosem.
- Suz, wszystko dobrze?
- Lucyfer jest moim biologicznym ojcem – powiedziałam cicho.
Poczułam jak jego wszystkie mięśnie się napinają. Do oczu napłynęły mi łzy. Dopiero teraz to do mnie dotarło.
- Wiem, że to głupie ale nie chcę abyś był ze mną z przymusu. Nie chcę abyś się do czegoś zmuszał przez głupie obietnice – przyznałam cicho i wypuściłam go delikatnie z uścisku, w którym go zamknęłam.
( Jonathan?)
Od Modry - C.D Nathaniel'a
Podparłam rękę na biodrze i wpatrywałam się w Nathaniela.
- Nie wiem ...- mruknęłam bawiąc się warkoczem -A co ja będę z tego miała,jeżeli nie wytrzymasz? - zapytałam z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz - wzruszył ramionami bez zastanowienia.
- Na prawdę?Przemyślałeś to? - zachichotałam.
Nath otworzył szerzej oczy.
- Nie jestem pewien co masz na myśl-
- Spokojnie - pomachałam parę razy rękami.
Nath odetchnął z ulgą .Spoważniał i znowu wystawił rękę w moim kierunku.
- Więc jak? - zapytał.
- Jeżeli nie wyssiesz ze mnie wszystkiego to mogłabym się zgodzić,ale...- urwałam.
- Ale?
- Ale nie mam pewności,że wypijesz tylko trochę...- westchnęłam z uśmieszkiem,mój głos ciut drżał.Patrzyliśmy na siebie trochę w ciszy.
- Nie miałem zamiaru....- uśmiechnął się szarmancko.
Wystawiłam mu język ,przechyliłam się w jego stronę z uśmieszkiem.Jedną ręką dotknęłam jego barku.
- Jeżeli zrobisz mi ponad to co mówisz to nie skończysz dobrze...- pokręciłam głową z niewinną miną.Kurtka chłopaka nieco sczerniała .Uśmiechnęłam się szeroko,a on to odwdzięczył i złapał mnie za rękę.Popatrzyłam mu w oczy z uśmieszkiem.
- Mogłabym to lepiej przemyśleć,ale widzę,że chyba mogę CI 'zaufać' - westchnęłam .Zacisnął rękę na moim nadgarstku.-Ale teraz puść - spoważniałam nagle.
- Dobra,niech ci będzie - zostawił moją rękę w spokoju - To zakład stoi? - ponaglił.
Kiwnęłam głową i westchnęłam cicho.
- Raz kozie śmierć...- szepnęłam - Umawiamy się,że nie pijesz bądź nie jesz...Jak ty to tam nazywasz,przez miesiąc - podniosłam głowę do góry i popatrzyłam mu prosto w oczy z uśmieszkiem - Pewnie wytrzymasz i będę musiała ci się dać,ale no cóż - ruszyłam ramionami.
(Nathaniel?)
Od Rose - C.D Nathaniel'a
- Oczywiście - zaśmiałam sie i pocałowałam go krótko. Wyszliśmy z domu zadowoleni i uśmiechnięci
- Wiesz.. - zaczełam patrząc w chodnik
- Tak?
- Miałam zawsze takie marzenie... Które teraz tylko ty mógłbyś spełnić
- Mam się bać? - spytał podenerwowany
- Nie, skąd... To raczej ja powinnam.. - przyznałam cicho. Chłopak zatrzymał krok i powiedział
- Powiesz o co chodzi?
- Nie chce Cię teraz denerwować...
- Cąły dygocze, i będe, dopóki nie dokończysz - powiedział stanowczo i złapał mnie za ręce . - Powiesz mi?
- Może to głupie - westchnełam i usiadłam na ławeczce która stała obok. Chłopak usiadł obok mnie i spojżał mi w oczy
- Żadne marzenie nie jest głupie - powiedział i pocałował mnie w czoło - Powiesz mi o co chodzi?
- Zawsze marzyłam o tym, by urodzić się i być wampirem. Takim jak ty. Chciała bym, żebyś mnie ugryzł.- powiedziałam i połozyłam głowę na jego ramieniu
- Rose - zaczął
- Wiesz że dzisiaj mam urodziny? - zaśmiałam się cicho sama do siebie. - Rodzice nie pamiętali - westchnełam.
( Nath? xd )
Od Taigi Cd .Jose
Uśmiechnęłam się szeroko
- Dobrze - pisnęłam radośnie i rzuciłam mu się na szyje , a on się roześmiał
- Na prawdę Ci zależy - powiedział śmiejąc się
- Zawsze chciałam mieć pieska , ale ojciec zawsze kręcił nosem - mruknęłam - A uwielbiałam zajmować się psem sąsiadki - dodałam ze śmiechem
- Tylko nie możesz go zaniedbywać - zastrzegł od razu
- Obiecuje , przecież nie mam już 10 lat - wymamrotałam - Bardzo się ciesze , jesteś najlepszy - dodałam całując go
- Dla Ciebie wszystko - powiedział dalej rozbawiony całą sytuacją
- I będzie spał obok mnie - dodałam radośnie
- Będzie spał w swoim legowisku - poprawił mnie Jose uśmiechając się - Mojego miejsca nie oddam - zaśmiał się , a ja wybuchnęłam śmiechem
- Ty będziesz po jednej stronie , a on po drugiej - powiedziałam ponawiając pocałunek , położyłam się na kanapę ciągnąc za sobą Jose i nie odrywając od niego ust
( Jose ? )
Od Jose Cd . Taigi
Roześmiałem się głośno czując usta na swojej skórze.
- Kochanie… - zacząłem.
- Tak – spytała mrucząc.
- Wiesz, że tak niczego ze mną nie załatwisz, prawda? – Roześmiałem się głośno.
Spojrzała na mnie niemal z oburzeniem.
- Myślałeś, że byłabym w stanie wykorzystać chwilę Twojej słabości i już jechać z Tobą po zwierzaka? – spytała udając zaskoczoną. – Jak mogłeś tak pomyśleć – skarciła mnie.
- Zrobiłabyś tak, prawda? – spytałem ze śmiechem
- No i co? – Mruknęła niezadowolona, przez co się roześmiałem głośno.
Pocałowałem ją w czoło.
- Zwierzaka możemy kupić – zapewniłem.
- Naprawdę? – spytała zaskoczona.
Pokiwałem twierdząco głową.
- Ale jeden warunek.
- Tak, zajmę się nim – zapewniła od razu.
- I wychodzi – wypomniałem od razu.
- Też – przytaknęła.
- Ale to nie warunek – zastrzegłem od razu.
- Więc co jest tym warunkiem?
- Bierzemy zwierzaka ze schroniska.
- Schronisko? – Powtórzyła i się skrzywiła.
- Chcę uratować zwierzęta przed uśpieniem, a nie płacić kilka tysięcy za rodowód – skrzywiłem się.
( Taiga? )
poniedziałek, 24 lutego 2014
Od Modry - C.D Nathaniel'a
Podparłam rękę na biodrze i wpatrywałam się w Nathaniela.
- Nie wiem ...- mruknęłam bawiąc się warkoczem -A co ja będę z tego miała,jeżeli nie wytrzymasz? - zapytałam z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz - wzruszył ramionami bez zastanowienia.
- Na prawdę?Przemyślałeś to? - zachichotałam.
Nath otworzył szerzej oczy.
- Nie jestem pewien co masz na myśl-
- Spokojnie - pomachałam parę razy rękami.
Nath odetchnął z ulgą .Spoważniał i znowu wystawił rękę w moim kierunku.
- Więc jak? - zapytał.
- Jeżeli nie wyssiesz ze mnie wszystkiego to mogłabym się zgodzić,ale...- urwałam.
- Ale?
- Ale nie mam pewności,że wypijesz tylko trochę...- westchnęłam z uśmieszkiem,mój głos ciut drżał.Patrzyliśmy na siebie trochę w ciszy.
- Nie miałem zamiaru....- uśmiechnął się szarmancko.
Wystawiłam mu język ,przechyliłam się w jego stronę z uśmieszkiem.Jedną ręką dotknęłam jego barku.
- Jeżeli zrobisz mi ponad to co mówisz to nie skończysz dobrze...- pokręciłam głową z niewinną miną.Kurtka chłopaka nieco sczerniała .Uśmiechnęłam się szeroko,a on to odwdzięczył i złapał mnie za rękę.Popatrzyłam mu w oczy z uśmieszkiem.
- Mogłabym to lepiej przemyśleć,ale widzę,że chyba mogę CI 'zaufać' - westchnęłam .Zacisnął rękę na moim nadgarstku.-Ale teraz puść - spoważniałam nagle.
- Dobra,niech ci będzie - zostawił moją rękę w spokoju - To zakład stoi? - ponaglił.
Kiwnęłam głową i westchnęłam cicho.
- Raz kozie śmierć...- szepnęłam - Umawiamy się,że nie pijesz bądź nie jesz...Jak ty to tam nazywasz,przez miesiąc - podniosłam głowę do góry i popatrzyłam mu prosto w oczy z uśmieszkiem - Pewnie wytrzymasz i będę musiała ci się dać,ale no cóż - ruszyłam ramionami.
(Nathaniel?)
- Nie wiem ...- mruknęłam bawiąc się warkoczem -A co ja będę z tego miała,jeżeli nie wytrzymasz? - zapytałam z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz - wzruszył ramionami bez zastanowienia.
- Na prawdę?Przemyślałeś to? - zachichotałam.
Nath otworzył szerzej oczy.
- Nie jestem pewien co masz na myśl-
- Spokojnie - pomachałam parę razy rękami.
Nath odetchnął z ulgą .Spoważniał i znowu wystawił rękę w moim kierunku.
- Więc jak? - zapytał.
- Jeżeli nie wyssiesz ze mnie wszystkiego to mogłabym się zgodzić,ale...- urwałam.
- Ale?
- Ale nie mam pewności,że wypijesz tylko trochę...- westchnęłam z uśmieszkiem,mój głos ciut drżał.Patrzyliśmy na siebie trochę w ciszy.
- Nie miałem zamiaru....- uśmiechnął się szarmancko.
Wystawiłam mu język ,przechyliłam się w jego stronę z uśmieszkiem.Jedną ręką dotknęłam jego barku.
- Jeżeli zrobisz mi ponad to co mówisz to nie skończysz dobrze...- pokręciłam głową z niewinną miną.Kurtka chłopaka nieco sczerniała .Uśmiechnęłam się szeroko,a on to odwdzięczył i złapał mnie za rękę.Popatrzyłam mu w oczy z uśmieszkiem.
- Mogłabym to lepiej przemyśleć,ale widzę,że chyba mogę CI 'zaufać' - westchnęłam .Zacisnął rękę na moim nadgarstku.-Ale teraz puść - spoważniałam nagle.
- Dobra,niech ci będzie - zostawił moją rękę w spokoju - To zakład stoi? - ponaglił.
Kiwnęłam głową i westchnęłam cicho.
- Raz kozie śmierć...- szepnęłam - Umawiamy się,że nie pijesz bądź nie jesz...Jak ty to tam nazywasz,przez miesiąc - podniosłam głowę do góry i popatrzyłam mu prosto w oczy z uśmieszkiem - Pewnie wytrzymasz i będę musiała ci się dać,ale no cóż - ruszyłam ramionami.
(Nathaniel?)
Od Rose - C.D Nathaniel'a
- Oczywiście - zaśmiałam sie i pocałowałam go krótko. Wyszliśmy z domu zadowoleni i uśmiechnięci
- Wiesz.. - zaczełam patrząc w chodnik
- Tak?
- Miałam zawsze takie marzenie... Które teraz tylko ty mógłbyś spełnić
- Mam się bać? - spytał podenerwowany
- Nie, skąd... To raczej ja powinnam.. - przyznałam cicho. Chłopak zatrzymał krok i powiedział
- Powiesz o co chodzi?
- Nie chce Cię teraz denerwować...
- Cąły dygocze, i będe, dopóki nie dokończysz - powiedział stanowczo i złapał mnie za ręce . - Powiesz mi?
- Może to głupie - westchnełam i usiadłam na ławeczce która stała obok. Chłopak usiadł obok mnie i spojżał mi w oczy
- Żadne marzenie nie jest głupie - powiedział i pocałował mnie w czoło - Powiesz mi o co chodzi?
- Zawsze marzyłam o tym, by urodzić się i być wampirem. Takim jak ty. Chciała bym, żebyś mnie ugryzł.- powiedziałam i połozyłam głowę na jego ramieniu
- Rose - zaczął
- Wiesz że dzisiaj mam urodziny? - zaśmiałam się cicho sama do siebie. - Rodzice nie pamiętali - westchnełam.
( Nath? xd )
- Wiesz.. - zaczełam patrząc w chodnik
- Tak?
- Miałam zawsze takie marzenie... Które teraz tylko ty mógłbyś spełnić
- Mam się bać? - spytał podenerwowany
- Nie, skąd... To raczej ja powinnam.. - przyznałam cicho. Chłopak zatrzymał krok i powiedział
- Powiesz o co chodzi?
- Nie chce Cię teraz denerwować...
- Cąły dygocze, i będe, dopóki nie dokończysz - powiedział stanowczo i złapał mnie za ręce . - Powiesz mi?
- Może to głupie - westchnełam i usiadłam na ławeczce która stała obok. Chłopak usiadł obok mnie i spojżał mi w oczy
- Żadne marzenie nie jest głupie - powiedział i pocałował mnie w czoło - Powiesz mi o co chodzi?
- Zawsze marzyłam o tym, by urodzić się i być wampirem. Takim jak ty. Chciała bym, żebyś mnie ugryzł.- powiedziałam i połozyłam głowę na jego ramieniu
- Rose - zaczął
- Wiesz że dzisiaj mam urodziny? - zaśmiałam się cicho sama do siebie. - Rodzice nie pamiętali - westchnełam.
( Nath? xd )
Od Taigi Cd . Isabelle
Zaśmiałam się lekko
- Dobra wracajmy już - powiedziałam spokojnie patrząc na nią
- Dobrze - uśmiechnęła się i wsiadłyśmy z powrotem do taksówki - Myślisz , że z Danielem już dobrze ? - zapytała lekko zmartwiona
- Nie masz się czym martwić jest z Jose , więc albo oboje są już trzeźwi , albo oboje znowu się upili - zaśmiałam się - Tacy są mężczyźni - powiedziałam pocieszając ją
- Ty nie jesteś zła na Jose , przecież się upił - spojrzała na mnie zdziwiona
- Był na tyle rozsądny , że po chwili był już normalny - zaśmiałam się - Ale nie mogłabym być na niego zła , w ten dzień wszyscy się cieszą i każdy to opija , nie ma sensu się gniewać - powiedziałam poważnie uśmiechając się lekko
( Isabelle ? )
Od Nathaniel'a - C.D Rose
- Wow.. - zawołałem z zachwytu - wyglądasz nieziemsko - przyznałęm
- Wystarczyło powiedziec że wyglądam pięknie
- Pięknie to za mało powiedziałne - zastrzegłem
Podszedłem i ją pocałowałem
- Kocham cię moja księżniczko
Zaśmiała się i poszła do szafeczki po komórkę.
- Ja też zaraz wracam - powiedizałem podchodząc do szafy z ubraniami
Wyciągnąłem jakieś czyste niepogniecione ubranie i się przebrałęm
- Teraz mozemy juz iść? - zapytałem z uśmiechem biorąc pod rękę Rose
(Rose?)
- Wystarczyło powiedziec że wyglądam pięknie
- Pięknie to za mało powiedziałne - zastrzegłem
Podszedłem i ją pocałowałem
- Kocham cię moja księżniczko
Zaśmiała się i poszła do szafeczki po komórkę.
- Ja też zaraz wracam - powiedizałem podchodząc do szafy z ubraniami
Wyciągnąłem jakieś czyste niepogniecione ubranie i się przebrałęm
- Teraz mozemy juz iść? - zapytałem z uśmiechem biorąc pod rękę Rose
(Rose?)
Od Taigi Cd . Jose
Westchnęłam cicho , przytulając go mocniej
- Bałam się - wyszeptałam - Bałam się wtedy , że mnie odtrącisz , chyba wolałam żyć w niepewności niż usłyszeć od Ciebie te najgorsze słowa
- Nie usłyszałabyś ich - powiedział przytulając mnie
- Wtedy tego nie wiedziałam - powiedziałam spokojnie - Wiesz , jak jesteś w pracy to trochę nudno mi tu samej - powiedziałam z uśmiechem starając się zmienić temat - Chciałam o tym pogadać teraz , ale właściwie czemu nie dzisiaj
- To jest ta twoja niespodzianka ? - uniósł zaciekawiony brwi
- Nie - zaśmiałam się - Niespodziankę zobaczysz ... chyba jutro - przyznałam spokojnie - Ale wracając do tematu , wiem że zazwyczaj jestem , ale co być powiedział na psa ? - zapytałam z uśmiechem siadając mu na kolanach i patrząc mu w oczy
- Psa ? - zapytał zaskoczona
- Takie kochanego psiaka - powiedziałam patrząc na niego - Albo papugę , zawsze chciałam któreś z tych zwierząt - powiedziałam obejmując go - To co kupimy zwierzątko - szepnęłam mu na ucho całując po szyi , może pod chwilą słabości powie tak , bez namysłu
( Jose ? )
Od Rose - C.D Nathaniel'a
- Idziemy do restauracji? Nie mam się w co ubrać - powiedziałam markotnie
- Masz całą szafe ciuchów i jeszcze pół mojej - zaśmiał się głośno i podszedł do mnie. Położył swoje ręce na moich biodrach i pocałował mnie namiętnie
- Wszystko co założysz będzie pięknie na tobie wyglądało - przyznał i się uśmiechnął
- No nie wiem - powiedziałam i się uśmiechnełam. Moją uwage przyciągnął komplet, który uktył się we wnętrzu szafy

Przebrałam się w łazience ( bez udziału Nathaniela xd )i wyszłam
- Jestem gotowa - uśmiechnełam się
(Nath? xd)
- Masz całą szafe ciuchów i jeszcze pół mojej - zaśmiał się głośno i podszedł do mnie. Położył swoje ręce na moich biodrach i pocałował mnie namiętnie
- Wszystko co założysz będzie pięknie na tobie wyglądało - przyznał i się uśmiechnął
- No nie wiem - powiedziałam i się uśmiechnełam. Moją uwage przyciągnął komplet, który uktył się we wnętrzu szafy
Przebrałam się w łazience ( bez udziału Nathaniela xd )i wyszłam
- Jestem gotowa - uśmiechnełam się
(Nath? xd)
Od Nathaniel'a - C.D Modry
- Nie - burknąłem
- Dlaczego?
- Bo tam spotkam mojego krewniaka
- I?
- On mnie nie lubi - przyznałem
- Widzę że nie jestem sama - zaśmiała się a ja spojrzałem na nią krzywo
- Dzięki - prychnąłem
- Proszę - odparłą - Skoro masz tam rodzinę to na pewno dostajesz troszkę woreczków krwi..
- Nie, ponieważ jak by to łągodnie określić ... pokłóciliśmy się trochę..
- Trochę?
- No może trochę bardziej niż trochę, teraz się nie znosimy, poza tym..
- Co?
- Nie chcę krwi ludzi..
- To weź krew od swojej.... - zaczęła ale jej przerwałęm
- Nie, nie ugryzę Rose - pokręciłęm głową - Ja ją kocham i nie chcę jej sprawić bólu
- Ta.. - westchnęła - Na mnienie licz - ruszyłą przed siebie
- Nie martw się, z głodu nie zdechnę - uśmiechnąłem się podstępnie - Masz ochotę na mały zakłąd
- A dlaczego pytasz?
- Bo chcę się o coś założyć
- Tak?
- Jeśli wytrzymam tydzień bez krwi to dasz mi się ugryźć..
- Tydzień to za krótko..
- Miesiąc? - spytałem
Pokręciła głową.
- Półtora miesiąca? - zapytałem - Pasuje?
- Będziesz się smażył w piekle, nie wytrzymasz tak długo.. Żaden wampir..
- Zakład? - zapytałem i spojrzałem się na nią - Mój dotychczasowy rekord wynosił dwa tygodnie bez kropeliki krwii, ale te kilka dni nie robią różnicy..
- Raczej tygodnie.. - westchnęła
- wszystko jedno, to jak, zakład? - wyciągnąłem rękę
(Modra?)
- Dlaczego?
- Bo tam spotkam mojego krewniaka
- I?
- On mnie nie lubi - przyznałem
- Widzę że nie jestem sama - zaśmiała się a ja spojrzałem na nią krzywo
- Dzięki - prychnąłem
- Proszę - odparłą - Skoro masz tam rodzinę to na pewno dostajesz troszkę woreczków krwi..
- Nie, ponieważ jak by to łągodnie określić ... pokłóciliśmy się trochę..
- Trochę?
- No może trochę bardziej niż trochę, teraz się nie znosimy, poza tym..
- Co?
- Nie chcę krwi ludzi..
- To weź krew od swojej.... - zaczęła ale jej przerwałęm
- Nie, nie ugryzę Rose - pokręciłęm głową - Ja ją kocham i nie chcę jej sprawić bólu
- Ta.. - westchnęła - Na mnienie licz - ruszyłą przed siebie
- Nie martw się, z głodu nie zdechnę - uśmiechnąłem się podstępnie - Masz ochotę na mały zakłąd
- A dlaczego pytasz?
- Bo chcę się o coś założyć
- Tak?
- Jeśli wytrzymam tydzień bez krwi to dasz mi się ugryźć..
- Tydzień to za krótko..
- Miesiąc? - spytałem
Pokręciła głową.
- Półtora miesiąca? - zapytałem - Pasuje?
- Będziesz się smażył w piekle, nie wytrzymasz tak długo.. Żaden wampir..
- Zakład? - zapytałem i spojrzałem się na nią - Mój dotychczasowy rekord wynosił dwa tygodnie bez kropeliki krwii, ale te kilka dni nie robią różnicy..
- Raczej tygodnie.. - westchnęła
- wszystko jedno, to jak, zakład? - wyciągnąłem rękę
(Modra?)
Od Jose Cd . Taigi
Spojrzałem na nią niezadowolony.
- Tylko?
- Tak - zaśmiała się.
- Mylisz się. To całe wieki gdy trzeba na coś czekać.
- Więc jednak przyznajesz, że chcesz niespodziankę?
- Niczego takiego nie powiedziałem - zaoponowałem wracając do jedzenia.
- Przed chwilą sam to przyznałeś - wytknęła
- Nie. Ja miałem na myśli, jak poszłaś na wojnę - fuknąłem zły.
Westchnęła i położyła nogi na moich udach. Przysunęła się do mnie bliżej, a ja skończyłem jeść. Oparłem się o oparcie kanapy i objąłem ją jedną ręką.
- Bardzo byłeś zły?
- Zły? Nie. Wściekły, sfrustrowany i przybity? Tak - przyznałem.
Westchnęła cicho i przytuliła się do mnie.
- Mogłaś do mnie chociaż zadzwonić, gdy skończyliście wojnę - wyszeptałem cicho do jej włosów.
( Taiga?)
Od Alec'a - C.D Oliver'a
- Ciekawe mieliście dzieciństwo - przyznałem
- Faktycznie - zaśmiał się - Najbardziej pamiętam te pająki i węże
- Też bym to zapamiętał
- A wy jak długo się znacie? - spytał i spojrzał się na mnie i na Jonathan'a
- Z jakieś dziesieć lat - przyznał Jon po chwili - Pamiętasz jak pierwszy raz się poznaliśmy? - zwrócił się do mnie
- Nie da się tego zapomnieć - zaśmiałęm się - Jak pierwszy raz go zobaczyłem to wiedziałem ze nie przypadniemy sobie do gustu
- Ale teraz się chyba lubicie? - zapytał Jose
- Różnie bywa - odparłem - Na początku naszej przyjaźni stoczyliśmy bójkę o zepsuty samochodzik - zacząłem się śmiać
- To nie był byle jaki samochodzik- burknął Jon - Ale..
- Biliście sieo zabawkę? - zaśmiał się Jose
- Tak, wtedy byliśmy jeszcze dziećmii - dodałem - Teraz jak powspominać to, to było głupie
- Wcale nie, bo ci dołożyłem i wygrałem - ucieszył się Jonathan
- Gdyby nie musiał kończyć wygrałbym
- Akurat - zaśmiał się
- A wy choć trochę biliście się w dzieciństwie - zaśmiałem się - Czy Suz wygrywała?
(Oliver? lub Jose?)
- Faktycznie - zaśmiał się - Najbardziej pamiętam te pająki i węże
- Też bym to zapamiętał
- A wy jak długo się znacie? - spytał i spojrzał się na mnie i na Jonathan'a
- Z jakieś dziesieć lat - przyznał Jon po chwili - Pamiętasz jak pierwszy raz się poznaliśmy? - zwrócił się do mnie
- Nie da się tego zapomnieć - zaśmiałęm się - Jak pierwszy raz go zobaczyłem to wiedziałem ze nie przypadniemy sobie do gustu
- Ale teraz się chyba lubicie? - zapytał Jose
- Różnie bywa - odparłem - Na początku naszej przyjaźni stoczyliśmy bójkę o zepsuty samochodzik - zacząłem się śmiać
- To nie był byle jaki samochodzik- burknął Jon - Ale..
- Biliście sieo zabawkę? - zaśmiał się Jose
- Tak, wtedy byliśmy jeszcze dziećmii - dodałem - Teraz jak powspominać to, to było głupie
- Wcale nie, bo ci dołożyłem i wygrałem - ucieszył się Jonathan
- Gdyby nie musiał kończyć wygrałbym
- Akurat - zaśmiał się
- A wy choć trochę biliście się w dzieciństwie - zaśmiałem się - Czy Suz wygrywała?
(Oliver? lub Jose?)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne
Po chwili Suz zasnęła.
Westchnąłem cicho i ziewnąłem.
Przyciągnąłem ja do siebie by było jej wygodnie.
Leżałem przez chwilę patrząc się w sufit.
W końcu sam zasnąłem.
Obudziłęm sięnad ranem.
Suzanne jeszcze spała.
Nie chciałem jej budzić.
Delikatnie podniosłem się z łóżka i poszedłem do kuchni.
Zacząłem robić nam jakieś śniadanie.
Nie mogłem nic wymyśleć więc wziąłem się za robienie jajecznicy z grzankami.
- Już wstałes? - usłyszałem głos za sobą i zobaczyłęm Suz
- Tak, cześć kochanie - pocałowałęm ją - Jak ci się spało?
- Wspaniale - uśmiechnęła sięszeroko i przeciągnęła - Co smażysz?
- Jajecznicę, mam nadziejęże będzie smakować - zacząłęm rozstawiać talerze i nakaładać jajka
Podałęm sztuce i grzanki.
- Smacznego - powiedziałem stawiając talerz przed Suzanne
(Suz?)
Westchnąłem cicho i ziewnąłem.
Przyciągnąłem ja do siebie by było jej wygodnie.
Leżałem przez chwilę patrząc się w sufit.
W końcu sam zasnąłem.
Obudziłęm sięnad ranem.
Suzanne jeszcze spała.
Nie chciałem jej budzić.
Delikatnie podniosłem się z łóżka i poszedłem do kuchni.
Zacząłem robić nam jakieś śniadanie.
Nie mogłem nic wymyśleć więc wziąłem się za robienie jajecznicy z grzankami.
- Już wstałes? - usłyszałem głos za sobą i zobaczyłęm Suz
- Tak, cześć kochanie - pocałowałęm ją - Jak ci się spało?
- Wspaniale - uśmiechnęła sięszeroko i przeciągnęła - Co smażysz?
- Jajecznicę, mam nadziejęże będzie smakować - zacząłęm rozstawiać talerze i nakaładać jajka
Podałęm sztuce i grzanki.
- Smacznego - powiedziałem stawiając talerz przed Suzanne
(Suz?)
Od Modry - C.D Nathaniel'a
Strzeliłam mu w papę z liścia.Został mu czerwony ślad na policzku.
- Lepiej ci już?!Chyba cię coś piecze! - warknęłam.Wytarłam rękę o spodnie. - To idź i się napij od kogoś innego - westchnęłam ciężko - O albo od swojej dziewczyny - dodałam z szyderczym uśmieszkiem. - Ty jesteś pod ręką - ruszył ramionami z szerokim uśmiechem. - Powstrzymujesz się od śmiechu? - zapytałam z dziwną miną.Nic nie odpowiedział. - Jeżeli znowu coś takiego powiesz strzelę cię mocniej - założyłam ręce na piersi .Staliśmy tak w ciszy. Przewróciłam oczami - Nie myśl sobie...- wystawiłam mu język z uśmieszkiem.Podniosłam gwałtownie rękę ,a spod ziemi wyłonił się gruby korzeń. - Następnym razem użyję tego - zachichotałam z delikatnie drżącym głosem.Wystawiłam rękę w kierunku chłopaka.Korzeń skierował się tam,gdzie pokazałam. - Może i jesteś jakiś tam silny bardziej,ale wiesz...- mrugnęłam z uśmieszkiem - Jeżeli chce ci sie pić to idź do banku krwi,który jest niedaleko - wskazałam palcem. Nathaniel? |
|
Od Jonathan'a - C.D Suzanne II
- Chociaż - zastanowiłem się - Raczej nie możliwe aby kogoś sobie znalazł
- Dlaczego? - zapytała - Każdy znajduje w końcu jakąś drugą połówkę
- Pimpek to samotnik - przyznałem - Stroni od towarzystwa
- Z tobą na początku też chyba było podobnnie prawda? - zaśmiałą się
- Ale ty to zmieniłaś - westchnąłem - Bez ciebie skończył bym jako samotny gbur - uśmiechnąłem się
- Na pewno nie..
- Tak, ty jesteś tą jedyną na którą czekałem - szepnąłem - Obiecuję że będę przy tobie zawsze kiedy będziesz mnie potrzebować - przyznałem
- Kocham cię - przytuliłą się do mnie i ziewnęła
- Jutro zamierzałem zabrać cię w jedno miejsce..
- A już nie chcesz? - zapytała
- Jeśli będziesz już lepiej się czuła to pójdziemy - obiecałem
- Ja już trochę lepiej się czuję
- Powinnaś się przespać, jutro zobaczymy - powiedziałem obejmując ją
Położyliśmy się na łóżku obok soiebie. Przykryłem nas kocem i przytuliłem do siebie Suz
- Dobranoc - szepnąłem i pocałowałem jadelikatnie
(Suzanne?)
- Dlaczego? - zapytała - Każdy znajduje w końcu jakąś drugą połówkę
- Pimpek to samotnik - przyznałem - Stroni od towarzystwa
- Z tobą na początku też chyba było podobnnie prawda? - zaśmiałą się
- Ale ty to zmieniłaś - westchnąłem - Bez ciebie skończył bym jako samotny gbur - uśmiechnąłem się
- Na pewno nie..
- Tak, ty jesteś tą jedyną na którą czekałem - szepnąłem - Obiecuję że będę przy tobie zawsze kiedy będziesz mnie potrzebować - przyznałem
- Kocham cię - przytuliłą się do mnie i ziewnęła
- Jutro zamierzałem zabrać cię w jedno miejsce..
- A już nie chcesz? - zapytała
- Jeśli będziesz już lepiej się czuła to pójdziemy - obiecałem
- Ja już trochę lepiej się czuję
- Powinnaś się przespać, jutro zobaczymy - powiedziałem obejmując ją
Położyliśmy się na łóżku obok soiebie. Przykryłem nas kocem i przytuliłem do siebie Suz
- Dobranoc - szepnąłem i pocałowałem jadelikatnie
(Suzanne?)
Od Nathaniel'a - C.D Modry
- Co? - zdziwiłem się i zatrzymałęm
- Masz dziewczynę prawda?
- Ta, no i co?
- Nic tak tylko pytam.. - zaśmiałą się
- To w takim razie ja mam pytanie..
- Jakie?
- Wiesz jak smakuje krew czarodzieja?
- Jezszcze nie zwariowałam aby sama siebie gryźć - powiedziała spoglądając na mnie - A co?
- Podobno jest bardzo smaczna, a nawet lepsza od ludzkiej - uśmiechnąłęm się szeroko - Nie chciałabyś się dowiedzieć? Chętnie bym się trochę napił i ci powiedział..
(Modra?)
- Masz dziewczynę prawda?
- Ta, no i co?
- Nic tak tylko pytam.. - zaśmiałą się
- To w takim razie ja mam pytanie..
- Jakie?
- Wiesz jak smakuje krew czarodzieja?
- Jezszcze nie zwariowałam aby sama siebie gryźć - powiedziała spoglądając na mnie - A co?
- Podobno jest bardzo smaczna, a nawet lepsza od ludzkiej - uśmiechnąłęm się szeroko - Nie chciałabyś się dowiedzieć? Chętnie bym się trochę napił i ci powiedział..
(Modra?)
Od Modry - C.D Nathaniel'a
Uśmiechnęłam się szyderczo .
- Będziesz miał bardzo dużo okazji,żeby napić się krwi ludzi...- ruszyłam ramionami .Nathaniel uśmiechnął się dziwnie.Pacnęłam go w ramię.
- Nie patrz na mnie jak na hamburgera...Mojej krwi nie dostaniesz..- przewróciłam oczami.Poszliśmy powolnym krokiem na ten mój ;wymarzony spacer' .Szliśmy w ciszy.Nathaniel co chwila zerkał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.
- Wkurzasz mnie - mruknęłam i złapałam go za twarz .Ścisnęłam mu poliki i uśmiechnęłam szeroko.
- Fajnie wyglądasz wampirku - zachichotałam.Przekręciłam mu głowę,żeby patrzył w przód.Nie odzywał się tylko szedł powoli.Wlokłam się za nim z uśmieszkiem.
- Ej...- zagadałam wreszcie - Masz dziewczynę co nie? Czuć ją..- przewróciłam oczami.
(Nathaniel?)
- Będziesz miał bardzo dużo okazji,żeby napić się krwi ludzi...- ruszyłam ramionami .Nathaniel uśmiechnął się dziwnie.Pacnęłam go w ramię.
- Nie patrz na mnie jak na hamburgera...Mojej krwi nie dostaniesz..- przewróciłam oczami.Poszliśmy powolnym krokiem na ten mój ;wymarzony spacer' .Szliśmy w ciszy.Nathaniel co chwila zerkał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.
- Wkurzasz mnie - mruknęłam i złapałam go za twarz .Ścisnęłam mu poliki i uśmiechnęłam szeroko.
- Fajnie wyglądasz wampirku - zachichotałam.Przekręciłam mu głowę,żeby patrzył w przód.Nie odzywał się tylko szedł powoli.Wlokłam się za nim z uśmieszkiem.
- Ej...- zagadałam wreszcie - Masz dziewczynę co nie? Czuć ją..- przewróciłam oczami.
(Nathaniel?)
Od Isabelle-Cd Taigi
Pojechałyśmy do domu. Na szafie wisiała sukienka a pod nią stały buty
-Jak zwykle,szpilki-zaśmiała sie Taiga
-No jasne-uśmiechnęłam sie
Taiga? Brak pomysłu :/
-Jak zwykle,szpilki-zaśmiała sie Taiga
-No jasne-uśmiechnęłam sie
Taiga? Brak pomysłu :/
niedziela, 23 lutego 2014
Od Olivii
Mamy i taty nie było w domu. Panowała straszna cisza. Wzięłam wielkiego,białego misia i przytuliłam się do niego. Po kilku chwilach zobaczyłam książkę o ciekawej okładce. Wspięłam się na palce i wzięłam ją. Usiadłam na łóżko i otworzyłam pierwszą stronę. Były same litery,żadnych obrazków. Przeglądałam ją,aż w końcu natknęłam się na rysunek. Był tam pokazany człowiek,który zamienia się w wilka. Nad obrazkiem widniał napis
-W-i-l-k-oo-ł-a-k-przeliterowałam cicho. Czyli człowiek co zamienia się w wilka jest wilkołakiem. Super. Taki człowiek musi mieć fajnie. Ma takie fajne futro. Może biegać sobie gdzie chce. Potem widziałam jeszcze kilka obrazków. Panią z kijkiem w ręku i z miotłą,pana ze złotą poświatą i pana i panią z białą twarzą. To takie interesujące. W końcu nastała nuda. Znowu. Wyszłam na taras i zobaczyłam super widok. Robaczki co latały,świeciły się! Było pięknie. Wtedy na nos usiadł mi jeden z nich. Kichnęłam i uciekł. Wtedy w zaroślaxh coś się poruszyło
Ktoś?
-W-i-l-k-oo-ł-a-k-przeliterowałam cicho. Czyli człowiek co zamienia się w wilka jest wilkołakiem. Super. Taki człowiek musi mieć fajnie. Ma takie fajne futro. Może biegać sobie gdzie chce. Potem widziałam jeszcze kilka obrazków. Panią z kijkiem w ręku i z miotłą,pana ze złotą poświatą i pana i panią z białą twarzą. To takie interesujące. W końcu nastała nuda. Znowu. Wyszłam na taras i zobaczyłam super widok. Robaczki co latały,świeciły się! Było pięknie. Wtedy na nos usiadł mi jeden z nich. Kichnęłam i uciekł. Wtedy w zaroślaxh coś się poruszyło
Ktoś?
Od Nathaniel'a - C.D Modry
- Gdzie? - zapytałem
- Nie wiem.. - westchnęła
- To mam jeden układ..
- Jaki?
- Pójdę z tobą na spacer, w zamian za krew
- Krew? - spytała
- Tak, co się dziwisz, wampirom smakuje najbardziej krew ludzi - uśmiechnąłem się szeroko - A kilka kropelek nie zaszkodzi
(Modra?)
- Nie wiem.. - westchnęła
- To mam jeden układ..
- Jaki?
- Pójdę z tobą na spacer, w zamian za krew
- Krew? - spytała
- Tak, co się dziwisz, wampirom smakuje najbardziej krew ludzi - uśmiechnąłem się szeroko - A kilka kropelek nie zaszkodzi
(Modra?)
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Spojrzałam na niego i pokręciłam przecząco głową.
- Nie - zełgałam gładko.
Patrzył na mnie chwilę z powątpieniem. Stłumiłam ziewnięcie. Jonathan westchnął ciężko.
- Czemu się nie przyznałaś? - spytał z rezygnacją.
- Nie chciałam Cię zawieść - przyznałam cicho.
- Ty mnie nie zawodzisz - zapewnił i pocałował mnie w czoło.
Położył się obok mnie i nakrył mnie szczelnie kołdrą.
- A teraz śpij - polecił.
Pokręciłam przecząco głową.
- Nie chcę.
- Śpij - powtórzył łagodnie.
Poczułam jego usta na swojej głowie. Przycisnął mnie do siebie mocniej i poprawił mnie w swoim uścisku. Chciałam już zaprotestować ale po prostu zamknęłam oczy. Nawet już nie wiem, kiedy w końcu zasnęłam wtulona w ukochanego...
( Jonathan? )
Od Oliver'a - C.D Jonathan'a
Wyszliśmy z pokoju, a Jose zaczął mi się przyglądać.
- Boże Oli... - westchnął w końcu. - Jak Ty się chłopie zmieniłeś.
- Aż taką był tragedią gdy był mały? - zaśmiał się głośno Jonathan
- Miał wtedy cztery lata - przyznał w końcu.
- Już wtedy się razem trzymaliśmy - zauważyłem ze śmiechem.
- Tak - przytaknął. - Wtedy to się działo. Straszenie Twojej siostry pająkami i wężami, które były niedaleko nas.
- Lepsze było gdy wilki były obok naszej wioski - wypomniałem, a on się roześmiał.
- Nie wierzę. Moja Suz? - spytał z niedowierzaniem Jonathan.
- Myślisz, że dlaczego zaczęła trenować parkoura? - zakpił Jose. - Tylko i wyłącznie aby szybciej uciekać.
- Pamiętam, że przed śmiercią ojca, wymykała się nocą do lasu przez okno, które wychodziło na poddasze - przyznałem ze śmiechem.
- Pamiętasz takie rzeczy? - spytał z niedowierzaniem Alec.
Pokiwałem głową.
- Wiele musiałem dać aby przypomnieć sobie nawet szczegóły aby odnaleźć siostrę - przyznałem po chwili z wahaniem.
( Alec? Jonathan? )
Od Suzanne C.D Jonathan'a II
Westchnęłam ciężko i spojrzałam na niego.
- Inaczej nie wrócimy do pokoju? - spytałam cicho.
- Nie Kochanie - przyznał i odgarnął mi jedną ręką włosy z czoła na bok.
Przytuliłam się do niego.
- Z szybką? - spytał spokojnie.
Pokręciłam przecząco głową.
- Dżem?
Skinęłam głową. Podsunął mi kanapkę do ust. Patrzyłam na nią sceptycznie. Jednak już po chwili, zmuszona przez Jonathana, zjadłam kilka kanapek. W między czasie i on zjadł. Gdy widział, że więcej nie tknę odpuścił mi i sam dokończył posiłek. Odstawiliśmy naczynia i wstawiliśmy je do zmywarki. Jon zrobił nam jeszcze po gorącej herbacie i z kubkami wróciliśmy do pokoju. Usiadłam na łóżku po turecku i upiłam kilka łyków herbaty, uważając aby nie poparzyć sobie języka.
- Gdzie jest Pimpek? - spytałam nagle.
Jonathan rozejrzał się po pokoju. W końcu wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Albo się gdzieś chowa albo poszedł polować - przyznał i wskazał otwarte okno.
Roześmiałam się głośno.
Albo szuka Pani Pimpkowej. - zakpiłam.
- Nigdy nic.
- Byłbyś dziadkiem - wytknęłam ze śmiechem i pocałowałam go, gdy ten usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
- Nigdy nic nie wiadomo. Małe Pimpiątka mogły by być urocze - przyznał.
Zaśmiałam się cicho i odłożyłam kubek na bok.
( Jonathan? )
Od Taigi Cd . Jose
Spojrzałam na niego i wybuchnęłam śmiechem
- Nawet jak chcesz być straszny to jesteś śmieszny - powiedziałam przez śmiech
- No dzięki - mruknął
- Oj już , nie dąsaj się - śmiałam się dalej
- Uciekaj mi do salonu , zaraz przyjdę z obiadem - powiedział ściągając mnie z blatu
- Dobrze , dobrze już idę - zaśmiałam się i poszłam usiadłam się na kanapie i włączyłam telewizor , oglądając jakieś wiadomości . Po kilkunastu minutach przyszedł Jose z talerzami , zaczęliśmy jeść
- Nie powiesz mi co planujesz ? - zapytał ponownie
- Nie - pokręciłam głową i zajęłam się jedzeniem
- Nie lepiej powiedzieć i wiedzieć czy jestem za tym pomysłem czy nie ? - zapytałam patrząc na mnie
- Nie - odpowiedziałam znowu i odłożyłam talerz na stół
- Ja Ci zawsze wszystko mówię - jęknął
- Niekiedy postawiasz mnie przed faktem dokonanym - zaśmiałam się i pocałowałam go - Wytrzymasz to tylko dwa dni - uśmiechnęłam się lekko patrząc mu w oczy
( Jose ? )
Od Nathaniel'a - C.D Rose
- Już jestem - zawołałem wchodząc do pokoju
- Gdzie byłeś? - zapytała
- Sprawdzić coś - uśmiechnąłem się - A już się stęskniłaś?
- Tak, i to bardzo- uśmiechnęła się
- A teraz gdzieś cię zabiorę - powiedziałem
- Gdzie?
- Pójdziemy na kolację - przyznałem - do restauracji, a potem wybierzemy się na spacer - zacząłem wymieniać
- Pójdę się przebrać - oznajmiła uśmiechnięta i ruszyła w stronę szafy
(Rose?)
- Gdzie byłeś? - zapytała
- Sprawdzić coś - uśmiechnąłem się - A już się stęskniłaś?
- Tak, i to bardzo- uśmiechnęła się
- A teraz gdzieś cię zabiorę - powiedziałem
- Gdzie?
- Pójdziemy na kolację - przyznałem - do restauracji, a potem wybierzemy się na spacer - zacząłem wymieniać
- Pójdę się przebrać - oznajmiła uśmiechnięta i ruszyła w stronę szafy
(Rose?)
Od Jose Cd . Taigi
Spojrzałem na nią sceptycznie.
- Mam taką nadzieję - przyznałem pod nosem.
- Och no już tak nie dramatyzuj - zaoponowała ze śmiechem.
Spojrzałem na nią gdy kończyłem właśnie kroić wszystkie potrzebne warzywa.
- Jak ja mam nie dramatyzować? Wiesz jak ja nie lubię niespodzianek? - wymamrotałem.
- Ta Ci się spodoba - zapewniła z uśmiechem
- Tego nie wiesz na pewno - zauważyłem.
- Wiem - zaśmiała się i mnie pocałowała. - Możesz nie być taki pesymistą?
- Od czasu do czasu trzeba - przyznałem i wyszczerzyłem zęby w szerokim i niemoralnym uśmiechu.
( Taiga? )
Od Modry - C.D Nathaniel'a
Prychnęłam cicho patrząc mu prosto w oczy.
- Nie boję się - stwierdziłam po paru chwilach milczenia.Nathaniel odsunął się od mnie na krok i uśmiechnął z tymi swoimi kłami.
- Nie szczerz się tak - wystawiłam mu język przez śmiech.
- Bo?
- Nic - zachichotałam - Idziemy gdzieś,czy nie męczący się wampir nie ma zamiaru się ruszyć? - zapytałam bawiąc się warkoczami.,
Nathaniel?
Od Rose - C.D Nathaniel'a
- Musze z tobą wyjść ponad 20 razy? Mi to odpowiada - zaśmiałam się - Ale teraz spać - nakazałam i położyłam się koło chłopaka, mimowolnie wtulając się w niego.
- Dobranoc - wyszeptał mi na ucho
- Dobranoc odparłam. Przymknełam oczy i prawie od razu zasnełam.
[...] Gdy się obudziłam, Chłopaka nie było. Zdziwiło mnie to troche. Zmęczona wstałam i wyciągnełam się. Rozejrzałam się dookoła - moją uwagę przykuł zegarek - 20.00. Teraz nie dziwota, że Nath'a nie było. Ile można spać.
(Nath? brak czasu)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne
- Za to ty nie masz żadnych wad - zapewniłem i odwzajemniłem pocałunek
- Znowu zaczynasz - mruknęła
- Wcale nie - uśmiechnąłem się - Jak cię poznałem wiedziałem że już bez ciebie nie mogę żyć...
- Naprawdę? - mruknęła
- Tak - powiedziałem przekręcając się tak że znalazłem się nad nią - Nie wierzysz mi? - spojrząłem się jej w oczy
- No nie wiem..- zaśmiała się
- To w takim razie jak mam ci to udowodnić?
- Po prostu przy mnie bądź - szepnęła i przyciągnęła mnie do siebie - To mi całkowicie wystarczy - zapewniła
Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.
- Nie jesteś jeszcze zmęczona? - szepnąłem błądząc dłońmi po ciele przyciągając do siebie
(Suzanne?)
- Znowu zaczynasz - mruknęła
- Wcale nie - uśmiechnąłem się - Jak cię poznałem wiedziałem że już bez ciebie nie mogę żyć...
- Naprawdę? - mruknęła
- Tak - powiedziałem przekręcając się tak że znalazłem się nad nią - Nie wierzysz mi? - spojrząłem się jej w oczy
- No nie wiem..- zaśmiała się
- To w takim razie jak mam ci to udowodnić?
- Po prostu przy mnie bądź - szepnęła i przyciągnęła mnie do siebie - To mi całkowicie wystarczy - zapewniła
Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.
- Nie jesteś jeszcze zmęczona? - szepnąłem błądząc dłońmi po ciele przyciągając do siebie
(Suzanne?)
Od Jonathan'a - C.D Oliver'a
- Nie płakał? - zapytał Oliver wchodząc do pokoju
- Coś ty - uśmiechnąłem się - To aniołek - zapewniłem
- Bardzo grzeczny - przyznała Suz trzymając go na kolanach
- To widzę że nie będziesz miała z nim kłopotu jak pójdziemy
- Poradzimy sobie Alex prawda? - zapytała Suz - Na pewno będzie grzeczny
- Obawiam się że już nie odzyskasz synka - zaśmiałem się - Suz pochłonie go żywcem
- Skoro ma taką rękę do dzieci to chętnie będę częściej wychodził z chłopakami - uśmiechnął się Oliver
- Musisz być wzorowym ojcem a nie ojcem pijakiem - zastrzegła
- Dobrze, już dobrze, wiem - zapewnił i westchnął
Gadaliśmy jeszcze przez kilkadziesiąt minut. Na dworze zrobił się już wieczór. Do pokoju ktoś zapukał
- Proszę - odpowiedziałem
- Idziemy już? - zapytał Alec wchodząc z Jose
- Tak - spojrzałem na zegarek - Idziesz Oliver czy jednak zostajesz? - zaśmiałem się
- Idę - zaśmiał się - Tutaj są podstawowe rzeczy Alex'a, a na górze są już nasze rzeczy...
- Spokojnie, poradzę sobie - zapewniła Suzanne - Miłego wieczoru panowie
- W razie czego dzwoń - powiedział i wyszedł za Alekiem.
(Oliver?)
- Coś ty - uśmiechnąłem się - To aniołek - zapewniłem
- Bardzo grzeczny - przyznała Suz trzymając go na kolanach
- To widzę że nie będziesz miała z nim kłopotu jak pójdziemy
- Poradzimy sobie Alex prawda? - zapytała Suz - Na pewno będzie grzeczny
- Obawiam się że już nie odzyskasz synka - zaśmiałem się - Suz pochłonie go żywcem
- Skoro ma taką rękę do dzieci to chętnie będę częściej wychodził z chłopakami - uśmiechnął się Oliver
- Musisz być wzorowym ojcem a nie ojcem pijakiem - zastrzegła
- Dobrze, już dobrze, wiem - zapewnił i westchnął
Gadaliśmy jeszcze przez kilkadziesiąt minut. Na dworze zrobił się już wieczór. Do pokoju ktoś zapukał
- Proszę - odpowiedziałem
- Idziemy już? - zapytał Alec wchodząc z Jose
- Tak - spojrzałem na zegarek - Idziesz Oliver czy jednak zostajesz? - zaśmiałem się
- Idę - zaśmiał się - Tutaj są podstawowe rzeczy Alex'a, a na górze są już nasze rzeczy...
- Spokojnie, poradzę sobie - zapewniła Suzanne - Miłego wieczoru panowie
- W razie czego dzwoń - powiedział i wyszedł za Alekiem.
(Oliver?)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne II
- Ty to wszystko zjesz? - zapytała patrząc się na kanapki
Podszedłem do stołu z talerzem i usiadłem na przeciwko Suz.
- Nie - zaśmiałem się
- A to ..
- Ty musisz mi pomóc - zapewniłem
- Ja mam płatki - powiedziała
- Musisz się dobrze odżywiać - powiedziałem - Zrobiłem różne rodzaje kanapek, dlatego abyś mogła sobie któraś wziąć
- Ale nie jestem głodna - zaprzeczyła dokańczając posiłek
- Nie rób mi tej przykrości.. - zacząłem - Tak się namęczyłem aby je naszykować..
Popatrzyła się na talerz i westchnęła.
- Chyba nie chcesz abym cię nakarmił? - zapytałem biorąc kanapkę z szynką podstawiając jej pod buzie
Pokręciła głową i odsunęła się
- A myślałem że pójdzie łatwo - westchnąłem z lekkim rozbawieniem
Wstałem od stołu i usiadłem obok niej
- Kochasz mnie? - zapytałem
Pokiwała głową i się roześmiała
- Jak kochasz to zjesz - szepnąłem - Jak skończymy jeść to pójdziemy do sypialni i odpoczniesz, prześpisz się, sen dobrze ci zrobi
- To chodźmy teraz.. - próbowała wstać
Złapałem ją w tali i przyciągnąłem do siebie tak że teraz siedziała mi na kolanach.
- Najpierw musisz się najeść abym nie musiał w nocy od ciebie odchodzić - pocałowałem ją w czoło - Dobrze?
(Suzanne?)
Podszedłem do stołu z talerzem i usiadłem na przeciwko Suz.
- Nie - zaśmiałem się
- A to ..
- Ty musisz mi pomóc - zapewniłem
- Ja mam płatki - powiedziała
- Musisz się dobrze odżywiać - powiedziałem - Zrobiłem różne rodzaje kanapek, dlatego abyś mogła sobie któraś wziąć
- Ale nie jestem głodna - zaprzeczyła dokańczając posiłek
- Nie rób mi tej przykrości.. - zacząłem - Tak się namęczyłem aby je naszykować..
Popatrzyła się na talerz i westchnęła.
- Chyba nie chcesz abym cię nakarmił? - zapytałem biorąc kanapkę z szynką podstawiając jej pod buzie
Pokręciła głową i odsunęła się
- A myślałem że pójdzie łatwo - westchnąłem z lekkim rozbawieniem
Wstałem od stołu i usiadłem obok niej
- Kochasz mnie? - zapytałem
Pokiwała głową i się roześmiała
- Jak kochasz to zjesz - szepnąłem - Jak skończymy jeść to pójdziemy do sypialni i odpoczniesz, prześpisz się, sen dobrze ci zrobi
- To chodźmy teraz.. - próbowała wstać
Złapałem ją w tali i przyciągnąłem do siebie tak że teraz siedziała mi na kolanach.
- Najpierw musisz się najeść abym nie musiał w nocy od ciebie odchodzić - pocałowałem ją w czoło - Dobrze?
(Suzanne?)
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Roześmiałam się głośno.
- Słodzisz - zauważyłam ze śmiechem
- Mówię prawdę - poprawił mnie.
Znowu się roześmiałam i przytuliłam mocniej do jego piersi.
- Jesteś niemożliwy - przyznałam bez wahania.
- Powinienem się cieszyć?
- Tak. Z moich ust to jedyny komplement.
- Jedyny? - spytał z niedowierzaniem.
- Dla innych tak. Ty dostaniesz jeszcze całą masę innych - zapewniłam mrucząc cicho.
Uśmiechnął się szeroko.
- Czyżbyś chciała powiedzieć, że jestem dla Ciebie wyjątkowy - uniósł zaciekawiony brwi.
- Nie. Dla mnie, jesteś chodzącym ideałem, którego wady już zdążyłam pokochać - wyszeptałam i uniosłam głowę aby go pocałować.
( Jonathan? )
Od Oliver'a - C.D Alec'a
- To o której? - zainteresowałem się patrząc na chłopaka.
Wzruszył ramionami.
- Wydaje mi się, że gdzieś już o 17 możemy się zacząć zbierać - przyznał Jon.
- Świetnie. Muszę znaleźć szybko tylko jakieś mieszkanie i...
- Ja już znalazłam - uprzedziła mnie Suzanne
- Słucham?
- Za ścianą - zaśmiała się cicho.
Pokręciłem rozbawiony głową.
- Pójdę do Hodge'a i z nim pogadam - uśmiechnęła się Suz.
Wstała z kolan Jonathana, ubrała się i wyszła z pokoju. Po jakimś kwadransie wróciła.
- Masz pokój na piętro wyżej - przyznała.
- Poważnie? - spytałem z niedowierzaniem
Uśmiechnęła się i pokiwała głową.
- Masz tam bo jest trochę większy. Będziesz mógł zrobić ściankę i zrobić mały pokoik dla Alex'a. - uśmiechnęła się.
- Zgodził się na to? - spytał z niedowierzaniem Jon.
- Jeszcze nie. Ale gipsowa ściana jet łatwa do wyburzenia - uśmiechnęła się.
Zaśmiałem się i pokręciłem rozbawiony głową.
- Dziękuję - przyznałem i pocałowałem ją w czoło.
Zostawiłem z nimi Alex'a i poszedłem przed instytut aby wyciągnąć walizki z samochodu. Zaniosłem do wcześniej wskazanego pokoju i wróciłem do siostry, Jonathana i swojego synka.
( Alec? Jonathan? )
Od Suzanne - C.D Jonathan'a II
Pokiwałam twierdząco głową.
- Chcesz już coś zjeść? - spytał od razu.
- Nie, dziękuję - przyznałam cicho i przytuliłam się do niego mocno.
- Jesteś pewna?
- Tak. Ale może Ty idź coś zjedz? - podsunęłam.
- Nie zostawię Cię - zapewnił.
- Więc pójdę z Tobą - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Jesteś pewna?
- Tak. Nie mogę przecież ciągle tutaj siedzieć - zauważyłam ściszonym głosem.
Jonathan pocałował mnie w czoło.
- Kochanie, jeśli nie czujesz się wystarczająco dobrze to tutaj zostaniemy - zapewnił łagodnie.
- Chodźmy - poprosiłam.
Spojrzał na mnie badawczo, ale już po chwili skinął głową i wstał. Przebrałam się w krótkie dresowe spodenki i czarną bokserkę. Wyszłam z pokoju jedynie na skarpetkach. Jonathan złapał mnie za rękę i poszliśmy do kuchni. Usiadłam przy stole, a Jon zaczął się krzątać po kuchni robiąc sobie kanapki.
- Może chociaż chcesz zwykłe płatki z mlekiem? - podsunął.
Zawahałam się. Chłopak zauważył moją reakcję i się uśmiechnął. Wyciągnął sporą miseczkę i nasypał do niej kopiastą górkę płatków cynamonowych.
- Zimne czy ciepłe mleko? - spytał spokojnie wyciągając butelkę mleka z lodówki.
- Zimne - przyznałam cicho.
Skinął głową i zalał od razu płatki. Wsunął jeszcze łyżkę do miski i postawił przede mną na stole. Usiadłam po turecku na krześle, a chłopak mnie przysunął do stołu przez co mimowolnie się roześmiałam.
- Ale ja nie jestem dzieckiem - zaoponowałam.
- Teraz jesteś - zapewnił i uśmiechnął się całując mnie w czoło.
Nie chciałam się z nim kłócić. Bałam się, że nagle utrata ciąży go dotknie mocniej niż mnie i oboje się załamiemy albo zrobimy coś głupiego. W końcu odepchnęłam od siebie czarne myśli i zaczęłam powoli jeść. Jonathan zrobił sobie kilka kanapek z różnymi serami, powidłami i mięsem.
( Jonathan? )
Od Taigi Cd. Jose
Siedziałam tak chwile , w końcu wstałam i przytuliłam go
- Jesteś genialny - powiedziałam radośnie , a on się zaśmiał
- Co ty byś beze mnie zrobiła - powiedział uśmiechając się
- Dzisiaj bym umierała na kanapie - zaśmiałam się
- Zapewne - przyznał spokojnie
- Co gotujesz ? - zapytałam patrząc mu przez ramię
- Makaron - odpowiedział , wzięłam do ręki jabłko i pocałowałam go - Będę miała dla Ciebie niespodziankę - zaśmiałam się lekko , gryząc jabłko
- Jaką ? - zaciekawił się
- Zobaczysz za dwa dni - uśmiechnęłam się tajemniczo siadając na blacie i patrząc jak kroi warzywa
- Mam czekać aż dwa dni ? - powiedział niezadowolony
- Przeżyjesz - zapewniłam ze śmiechem
( Jose ? )
Od Taigi Cd .Brandona
- Pewnie zbytnio się tym wszystkim przejmuje - westchnęłam
- A ty byś się nie przejmowała ? - zapytał z ironią
- Przejmowałabym się , ale na pewno znosiłabym to inaczej , mam nieco inny charakter - powiedziałam cicho - Próbowałeś z nią pogadać ? - zapytałam
( Brandon ? )
Od Evie Cd . Taigi
-tak możemy iść-powiedziałam obojętnym tonem.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy z tym wszystkim do rady.
Opowiedzieliśmy o zdarzeniach minionych dni oraz o podejrzeniach że to może być wilkołak, w wyniku zauważonych szczegółów.
Wróciliśmy do mnie, a ja od razu poszłam do siebie.
Taiga rozmawiała z Brandonem.
-co jej jest?-spytała
-od paru dni się tak zachowuje.-powiedział-nie wychodzi z pokoju.
[Taiga? odpisz do Brandona]
Od Jose Cd . Taigi
Roześmiałem się.
- Aż tyle jesteś w stanie zrobić? - spytałem ze śmiechem
- Tak! - zawołała bez wahania, ale od razu się skrzywiła.
- Uważaj - westchnąłem cicho.
- To jak? - spytała niemal błagając.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją delikatnie w czoło. Taiga przytuliła się mocno do mnie, a po chwili uniosła głowę.
- Kiedy Ty to zrobiłeś? - spytała zaskoczona.
- Moja usta nie tylko potrafią sprawiać rozkosz - zapewniłem szepcząc jej do ucha.
Spojrzała na mnie zaskoczona.
- I zwykły pocałunek... - zaczęła.
- Wiara czyni cuda. Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć - uśmiechnąłem się i musnąłem wargami jej usta.
Zostawiłem ją oniemiałą na krześle i wróciłem do przyrządzania kolacji, a raczej obiadu.
( Taiga? )
Od Nathaniel'a - C.D Rose
- Kusząca propozycja - zaśmiałem się
Szturchnęła mnie łokciem w żebra. Spojrzałem się na nią spod byka.
- A to za co? - oburzyłem się
- Ty dobrze wiesz - uśmiechnęła się i przytuliła się do mnie
- Teraz to ty będziesz mnie karać?
- Jeśli będzie taka potrzeba - zaśmiała się
- Cofnę każdy szlaban jeśli dziś gdzieś ze mną wyjdziesz
- Gdzie?
- Zobaczysz - przyznałem - To jak?
(Rose?)
Szturchnęła mnie łokciem w żebra. Spojrzałem się na nią spod byka.
- A to za co? - oburzyłem się
- Ty dobrze wiesz - uśmiechnęła się i przytuliła się do mnie
- Teraz to ty będziesz mnie karać?
- Jeśli będzie taka potrzeba - zaśmiała się
- Cofnę każdy szlaban jeśli dziś gdzieś ze mną wyjdziesz
- Gdzie?
- Zobaczysz - przyznałem - To jak?
(Rose?)
Od Rose - C.D Nathaniel'a
Zaśmiałam się głośno i przytuliłam go, namiętnie całując.
- Te kary, to i tak lepsze, niż wykład - uśmiechnełam się
- Nie pomyyślałem o tym. - przyznał i palnął się w łeb
- Mi się podoba - przytuliłam go do siebie.
- Zmęczona? - spytał
- Nie.. - skłamałam
- Kłamać, też ci nie pozwoliłem! - zaśmiał się
- Dobra - burknełam - spałam godzinke.
- No to śpimy - powiedział i położył się na poduszke
- Spać, też mi nie pozwoliłeś - stwierdziłam
- Dobra.. Pozwalam CI spać, jeść, oddychać, ruszać się, mówić, gotowac, całować mnie i tak dalej.. - zaśmiał się, a ja go przytuliłam i położyłam się koło niego
- Ciasno tu - przyznałam
- Ja będe tu spał - powiedział - przez następny tydzień - zaśmiał się
- Przyzwyczaisz sie do mnie - zaśmiałam się z nim,a on zrobił dziwną minę.
- Nie ma mowy
- Mam spać tam na podłodze? Skoro chcesz - powiedziałam
(Nath? xd)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne
- Jak ja cię uwielbiam - pokręciłem rozbawiony głową - Przepraszam, kocham - poprawiłem się ze śmiechem
- Za co?
- Za wszystko - szepnąłem i pocałowałem ją po raz kolejny
- Czy ty aby na pewno nie przesadzasz? - zapytała
- Nie -powiedziałem - Jesteś doskonała pod każdym względem - mruknąłem
- I znów się podlizujesz - zauważyła
- Wcale nie - zaprzeczyłem - Po prostu mówię prawdę - uśmiechnąłem się szeroko - Nie sposób się ze mną nie zgodzić, mam piękną, najpiękniejszą dziewczynę na ziemi - uśmiechnąłem się
(Suzanne?)
- Za co?
- Za wszystko - szepnąłem i pocałowałem ją po raz kolejny
- Czy ty aby na pewno nie przesadzasz? - zapytała
- Nie -powiedziałem - Jesteś doskonała pod każdym względem - mruknąłem
- I znów się podlizujesz - zauważyła
- Wcale nie - zaprzeczyłem - Po prostu mówię prawdę - uśmiechnąłem się szeroko - Nie sposób się ze mną nie zgodzić, mam piękną, najpiękniejszą dziewczynę na ziemi - uśmiechnąłem się
(Suzanne?)
Od Alec'a - C.D Oliver'a
- Dobra, to ja już muszę iść.. - powiedziałem
Wstałem z fotela i zacząłem się żegnać ze wszystkimi.
- Czemu? - zapytał Jonathan - Dopiero przyszedłeś
- Mam jeszcze coś do załatwienia - zapewniłem - Ale na pewno wieczorem z wami pójdę
- Dobra, tylko nie zapomnij bo przyjdziemy po ciebie - zaśmiał się Oliver
- No co wy, nie przegapił bym z wami tak cudnego wieczoru - zaśmiałem się - To do zobaczenia za kilka godzin.
Wyszedłem z pokoju i udałem się do siebie. Miałem do załatwienia kilka spraw na mieście aby mieć cały wieczór wolny.
(Oliver?)
Wstałem z fotela i zacząłem się żegnać ze wszystkimi.
- Czemu? - zapytał Jonathan - Dopiero przyszedłeś
- Mam jeszcze coś do załatwienia - zapewniłem - Ale na pewno wieczorem z wami pójdę
- Dobra, tylko nie zapomnij bo przyjdziemy po ciebie - zaśmiał się Oliver
- No co wy, nie przegapił bym z wami tak cudnego wieczoru - zaśmiałem się - To do zobaczenia za kilka godzin.
Wyszedłem z pokoju i udałem się do siebie. Miałem do załatwienia kilka spraw na mieście aby mieć cały wieczór wolny.
(Oliver?)
Od Taigi Cd . Jose
Wstałam ledwo żywa , wzięłam jakieś ubrania z szafy i powolnym krokiem pełzłam do łazienki . Wzięłam zimny prysznic na obudzenie . Ubrałam się i zeszłam na dół . Jose już się kręcił po kuchni
- Hej kochanie - powiedział z uśmieszkiem widząc mnie
- Hej - mruknęłam idąc do niego , chwyciłam butelkę wody i usiadłam na krześle pijąc całą od razu
- Coś nie jesteś w formie - zaśmiał się
- Głowa mnie boli - mruknęłam i oparłam głowę o ręce
- Trzeba było tyle nie pić - skarcił mnie - Dalej chcesz to zamontować - zapytał z uśmieszkiem siadając naprzeciwko mnie
- Co zamontować ? - zdziwiłam się
- No rurę , wczoraj mnie o to błagałaś - zaśmiał się i włączył nagranie
- Nigdy więcej nie sięgnę po alkohol - wymamrotałam
- Możemy to zamontować w sypialni wiesz jak nie mam nic przeciwko - zaśmiał się
- Bardzo śmieszne - powiedziałam uderzając go lekko w ramię - Mówiłeś , że umiesz czarować na innych , nawet na tych najbardziej opornych prawda ?
- W końcu jestem czarodziejem - uśmiechnął się
- Zaczaruj mnie - poprosiłam - Zrób tak , żeby ból głowy minął - powiedziałam błagalnie
- No nie wiem , nie wiem - zaczął się ze mną droczyć
- No proszę , zrobię wszystko , do końca miesiąca nie sięgnę po alkohol , albo zrobię Ci na kolację co tylko będziesz chciał , tylko zrób coś z tym- powiedziałam patrząc na niego i robić smutną minkę
( Jose ? )
Od Jose Cd . Taigi
Pokręciłem rozbawiony głową i pocałowałem ją w czoło.
- O niebo lepiej - zapewniłem.
Spojrzała na mnie niezadowolona.
- Czemu idziemy spać? - mruknęła cicho.
- Abyś potem mi nigdzie nie uciekła - westchnąłem
Objąłem ją ramieniem, a Taiga przytuliła się do mnie mocno. Przekręciła się na bok i ułożyła zgiętą nogę na moich udach. Po chwili wsunęła kolano między moje nogi, kierując je wyżej. W ostatniej chwili złapałem jej nogę i położyłem na sobie.
- Tam nie - skarciłem ją.
Zrobiła z ust podkówkę i położyła głowę na mojej piersi zaczynając kreślić na niej różne szlaczki i wzroki. Westchnąłem ciężko i pocałowałem ją w czoło.
- Śpij Kochanie - szepnąłem.
Złapałem jej dłoń i splotłem razem nasze palce. Taiga po chwili zasnęła mocno się we mnie wtulając. Po jakimś czasie ja również zasnąłem.
[...] Około 14 wyszedłem już z księgarni. Poszedłem jeszcze na zakupy aby potem zrobić coś do jedzenia. Byłem niemal więcej nić na 100 % pewien, że Tai będzie ledwo żyła. Wróciłem do domu jeszcze przed tym, gdy dziewczyna się obudziła. Wszedłem do kuchni i rozpakowałem wszystko po cichu.
( Taiga?)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne II
- Bo Cię kocham Suz - szepnąłem i przytuliłem ją do siebie - Nie przestanę cię kochać
- Dlaczego.. - wychlipała
- Jesteś dla mnie najważniejsza, cokolwiek się wydarzy zawsze będę cię kochał
- Nie zostawisz mnie po tym wszystkim? - spojrzała się na mnie zaszklonymi oczami
- Nigdy - przyrzekłem - Chyba że mnie znienawidzisz i nie będziesz chciała mnie widzieć wtedy i tylko wtedy odejdę, po to abyś była szczęśliwa
- Jestem szczęśliwa z tobą - szepnęła
- Ja z tobą też, nie płacz już - poprosiłem ścierając łzę z jej policzka - Nie płacz już więcej - powtórzyłem
Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem. Zamknęła oczy i się uspokoiła
- Jak zgłodniejesz to powiedz, pójdę i coś zrobię dla nas do jedzenia - szepnąłem odgarniając jej włosy za ucho
(Suz?)
- Dlaczego.. - wychlipała
- Jesteś dla mnie najważniejsza, cokolwiek się wydarzy zawsze będę cię kochał
- Nie zostawisz mnie po tym wszystkim? - spojrzała się na mnie zaszklonymi oczami
- Nigdy - przyrzekłem - Chyba że mnie znienawidzisz i nie będziesz chciała mnie widzieć wtedy i tylko wtedy odejdę, po to abyś była szczęśliwa
- Jestem szczęśliwa z tobą - szepnęła
- Ja z tobą też, nie płacz już - poprosiłem ścierając łzę z jej policzka - Nie płacz już więcej - powtórzyłem
Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem. Zamknęła oczy i się uspokoiła
- Jak zgłodniejesz to powiedz, pójdę i coś zrobię dla nas do jedzenia - szepnąłem odgarniając jej włosy za ucho
(Suz?)
Od Taigi Cd. Evie
Poszłam do siebie , resztę wieczoru spędziłam z Jose . O 15 , gdy wstałam poszłam do sklepu , kupiłam jedzenie , ale po drodze na wystawie zobaczyłam , że jest wyprzedaż , oczywiście nie mogłam się powstrzymać i weszłam . Kupił dwie bluzki , nowe spodnie i trampki do biegania , wróciłam do domu rozpakowując zakupy , zrobiłam szybko kolację i wyszłam do Evie , dzisiaj mieliśmy iść w sprawie tego wybitego okna . Zapukałam do drzwi , tym razem otwarł mi Brandon
- Hej , jest Evie ? - zapytałam wchodząc
- Jest , jest - odpowiedział i zawołał ją
- Dobra to idziemy to załatwić ? - zapytałam
( Evie ? )
Od Evie Cd . Taigi
Taiga wyszła a ja znów zamknęłam się sama w pokoju.
Muszę wymienić okno, na jakieś pancerne szyby czy jakoś tak pomyślałam.
ale dziś będę spać w tym, co nie jest tak bardzo wystawione.
Noce są zimne, a wiatru w nocy mi nie trzeba.
Przenioslam się do pokoju na wschodzie.
Poszłam do łazienki i się wykąpałam.
Później wróciłam i zapadłam w sen.
Nastepnego dnia była pochmurna pogoda. nie było słońca, a to znaczyło, że Brandon mógł wyjść ze mną na miasto, a musiałam znów zrobić zakupy no i chciałam w nowym mieście kupić taką fajną skórzaną kurtkę.
Trochę z trudem go wyciągnęłam ale w końcu się zgodził.
On sam kupił nowy t-shirt.
Wróciłam trochę zadowolona z nowego zakupu. później zadzwoniłam do firmy wymieniającej okna i przyjechali wymienić. zeszło się z dwie godziny.
A później znów zamknęłam się w swoim pokoju i patrzyłam na pochmurne niebo za oknem.
[Taiga?]
Od Taigi Cd . Jose
- Mówisz , że idziemy spać , a mnie rozbierasz - zaczęłam się śmiać
- A chcesz spać w ubraniach ? - zapytał podnosząc rozbawiony brwi
- Ja nie chce spać - jęknęłam niezadowolona - Patrz - usiadłam na łóżku i pokazałam puste miejsce w kącie
- Co ? Widzisz duchy ? - zaśmiał się
- Jesteś niemądry - pomachałam na niego ręką - Duchy pokazują się jak się je wywoła , tam będzie nasz rura - powiedziałam ze śmiechem
- Oczywiście - powiedział siadając na łóżku i ściągając spodnie
- Ale obiecujesz , że będzie prawa ? - przytuliłam go od tyłu - Powiesz , że obiecujesz - wyszeptałam
- Obiecuje , że o tym porozmawiamy - powiedział - A teraz idź spać - zażądał
- Ale dlaczego - jęknęłam - Ja chce iść na dwór - powiedziałam
- Możesz iść na balkon - powiedział ze śmiechem
- Dobra - uśmiechnęłam się szeroko i wyskoczyłam z łóżka
- Ej , żartowałem - zatrzymał mnie i pociągnął z powrotem do łóżka - Nie puszczę Cię w samej bieliźnie na balkon - skarcił mnie
- Dobra , nie idę - mruknęłam - Czemu nie chcesz się kochać ? - zapytałam robiąc maślane oczka , a przynajmniej próbowałam
- Bo jesteś pijana - odpowiedział bez wahania
- Nie jestem - zaprzeczyłam
- Jak się nie położysz to nie będzie nawet rozmowy o rurze - zagroził , niechętnie położyłam się i spojrzałam na niego
- Tak dobrze ? - mruknęłam naburmuszona
( Jose ? )
Od Jose Cd . Taigi
Spojrzałem na nią i się roześmiałem.
- Kochanie, porozmawiamy o tym jutro.
- Jutro nie będziesz o tym pamiętał! - zaoponowała.
Uniosłem kąciki ust.
- Będę - zapewniłem.
Pokręciła przecząco głową i wyciągnęła z mojej kieszeni mój telefon. Sama ustawiła dyktafon i położyła na mojej piersi.
- A teraz obiecaj, że porozmawiamy jutro o zamontowaniu rury u nas w mieszkaniu - zażądała.
Roześmiałem się głośno.
- Ale w sypialni - zastrzegłem od razu.
- Z pewnością - zamruczała, a ja się roześmiałem czując od niej alkohol. - I będziemy się ciągle kochać.
- Przesadzasz - zauważyłem i położyłem dłonie na jej udach aby ją z siebie ściągnąć.
- Właśnie, że nie! Będziemy uprawiać se.ks całe dnie i noce, tygodnie... Albo nie, miesiące! - zażądała.
Wybuchnąłem śmiechem.
- Chodź spać. Jutro będziesz miała większego kaca ode mnie - zauważyłem rozbawiony i odłożyłem telefon na bok, wyłączając i zapisując przy okazji nagranie 'na pamiątkę'.
- Nie chcę spać - zbuntowała się i zaczęła ściągać mi koszulkę.
Mimo moich sprzeciwów ściągnęła ją i odrzuciła na podłogę. Westchnęła przeciągle.
- Czemu Ty masz tak twardy brzuch? - mruknęła.
- Wiesz, dzięki tak zwanym ćwiczeniom - powiedziałem nie mogąc ukryć rozbawienia.
- Ale nie można na nim spać! Wolałabym taki mięciutki i włochaty! - zachichotała.
- To nie u mnie - zapewniłem.
Wykorzystując chwilę jej nieuwagi usiadłem i trzymając ją mocno poszedłem do swojej sypialni.
- Już do łóżka? Myślałam, że wpierw się zabawimy w salonie - powiedziała ze smutną minką.
- Nie zabawiamy się. Idziemy spać - westchnąłem i położyłem ją na łóżku, ściągając jej jeszcze buty i spodnie.
( Taiga? ^^ )
sobota, 22 lutego 2014
Od Nathaniel'a - C.D Rose
Obudziłem się nad ranem. Pierwsze co ujrzałem to Rose siedząca na drugim końcu kanapy.
- Rose.. - zawołałem
Nie odzywała się. Musiała zasnąć. Westchnąłem i popatrzyłem na zegarek. Był dopiero wczesny ranek. Podniosłem się z kanapy i usiałem. Objąłem Rose i przyciągnąłem do siebie. Oparła się o moją klatkę piersiową. Położyłem się ponownie razem z nią. Przez chwilę coś mruknęła a potem mimowolnie się we mnie wtuliła. Okryłem ją kocem i pocałowałem w czoło.
- Wczoraj może rzeczywiście przesadziłem - westchnąłem
Nie powinienem aż tak na nią krzyczeć - pomyślałem - Ale bardzo się o nią martwiłem. Nie chciał bym jej stracić. Bardzo ją kocham. Teraz jak o tym myśle to dochodzę do wniosku że wcale się na nią nie gniewam
- Nath - szepnęła
Spojrzałem się na nią. Obudziła się właśnie
- Tak? - zapytałem
- Nic - powiedziałem i odwróciła wzrok w drugą stronę
- Masz zakaz wychodzenia z domu i picia alkoholu, masz szlaban na komórkę, komputer, telewizje.. masz szlaban na...na wszystko - powiedziałem - Do odwołania..
Odwróciła się w druga stronę.Zapadło milczenie.
- Ty płaczesz? - zapytałem próbując dostrzec jej wyraz twarzy
W końcu się do mnie odwróciła
- Nie - powiedziała zadowolona i roześmiana
Musiała zacząć się śmiać a nie płakać. Trochę mnie wystraszyła
- A na to mam zakaz? - zapytała i pocałowała mnie po chwili
Uśmiechnąłem się szeroko odwzajemniając pocałunek.
- Nie na to nie masz szlabanu -powiedziałem i przytuliłem ją po raz kolejny całując
(Rose?)
- Rose.. - zawołałem
Nie odzywała się. Musiała zasnąć. Westchnąłem i popatrzyłem na zegarek. Był dopiero wczesny ranek. Podniosłem się z kanapy i usiałem. Objąłem Rose i przyciągnąłem do siebie. Oparła się o moją klatkę piersiową. Położyłem się ponownie razem z nią. Przez chwilę coś mruknęła a potem mimowolnie się we mnie wtuliła. Okryłem ją kocem i pocałowałem w czoło.
- Wczoraj może rzeczywiście przesadziłem - westchnąłem
Nie powinienem aż tak na nią krzyczeć - pomyślałem - Ale bardzo się o nią martwiłem. Nie chciał bym jej stracić. Bardzo ją kocham. Teraz jak o tym myśle to dochodzę do wniosku że wcale się na nią nie gniewam
- Nath - szepnęła
Spojrzałem się na nią. Obudziła się właśnie
- Tak? - zapytałem
- Nic - powiedziałem i odwróciła wzrok w drugą stronę
- Masz zakaz wychodzenia z domu i picia alkoholu, masz szlaban na komórkę, komputer, telewizje.. masz szlaban na...na wszystko - powiedziałem - Do odwołania..
Odwróciła się w druga stronę.Zapadło milczenie.
- Ty płaczesz? - zapytałem próbując dostrzec jej wyraz twarzy
W końcu się do mnie odwróciła
- Nie - powiedziała zadowolona i roześmiana
Musiała zacząć się śmiać a nie płakać. Trochę mnie wystraszyła
- A na to mam zakaz? - zapytała i pocałowała mnie po chwili
Uśmiechnąłem się szeroko odwzajemniając pocałunek.
- Nie na to nie masz szlabanu -powiedziałem i przytuliłem ją po raz kolejny całując
(Rose?)
Od Suzanne - C.D Jonathan'a II
Budziłam się jeszcze kilka razy w nocy z krzykiem. Za każdym razem wdziałam czyjąś śmierć - Olivera, ponowną Jonathana ale bardziej brutalniejszą, Alexa, Jose, Taigi, Alec'a... I za każdym razem gdy się budziłam, Jonathan był przy mnie. Szeptał mi wciąż te same słowa, aby mnie uspokoić. Obejmował mnie ciągle i przyciskał do swojej piersi. Niby zwykłe i instynktowne reakcje, ale dawały uspokajały mnie i dawały poczucie bezpieczeństwa w jego ramionach. O 4 nad ranem, gdy to się powtórzyło nie mogłam już zasnąć. Jonathan ponownie zasnął, a ja przewróciłam się plecami do niego. Skuliłam się na łóżku w kłębek i schowałam twarz między nogi. Jak mogłam pozwolić na śmierć własnego dziecka? Czemu Jonathan jest wciąż ze mną? Czemu taki spokojny i troskliwy? Czemu się nie wściekł, gdy nie powiedziałam mu o ciąży, a co gorsza, gdy ją straciłam. Utraciłam nasze wspólne dziecko. Ta myśl mnie wykańczała. Do oczy napłynęły mi łzy. Rozpłakałam się, szlochając cicho. Po ponad 30 minutach mojego płaczu, Jon się obudził.
- Wszystko dobrze, Suz? - szepnął i położył mi rękę na brzuchu.
Odsunęłam się instynktownie i stuliłam mocniej.
- Nic nie jest w porządku. Czemu wciąż tu jesteś? Taki jak zawsze? Czemu zamiast się wściec, wciąż się mną zajmujesz?! - wybuchłam i się rozpłakałam.
( Jonathan?)
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Milczeliśmy chwilę.
- I z dużym balkonem - przyznałam.
- Po co Ci duży balkon?
- I ma być na samej górze bloku - zastrzegłam od razu.
- Czemu? - uniósł brwi.
- Bo jeśli będziemy mieli ochotę na se.ks pod rozgwieżdżonym niebem, nie będziemy musieli tak daleko wychodzić - zapewniłam ze śmiechem.
Pokręcił rozbawiony głową i pocałował mnie w czoło.
- Tylko dlatego?
- Nie. Jak nie będzie mi się chciało będę mogła wychodzić i się na nim opalać. Będziemy mogli razem pić kawę i rozmawiać czy się przytulać... - zaczęłam.
- Na samym przytulaniu się nie skończy - wytknął ze śmiechem.
- No przecież wiem - uśmiechnęłam się szeroko.
( Jonathan?)
Od Oliver'a - C.D Jonathan'a
Spojrzałem na nią z wahaniem.
- Nie wiem czy to dobry pomysł - przyznałem.
- Oj no daj spokój. W końcu jestem kobietą! - roześmiała się głośno.
Westchnąłem.
- Mam inny wybór?
- Nie - przyznali wszyscy chórem, a ja razem z nimi się roześmiałem.
- Dobra, dobra. Pójdę - przyznałem.
Jonathan uśmiechnął się szeroko.
- Świetnie - przyznał.
- Przynajmniej się poznacie bliżej - uniosła kąciki w zadowoleniu Suzanne.
- Tak. Przynajmniej - skinąłem krótko głową i zerknąłem ukradkiem na Alec'a.
Chłopak to jednak zauważył i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, póki nie odwróciłem wzroku.
( Alec? Jon? )
Od Rose - C.D Nathaniel'a
- To ty nic nie rozumiesz! - krzyknełam i wybiegłam z pokoju zapłakana. Owszem upiłam się. Ale nawet nie chciał mnie słuchać. Nie chciał słuchać o tym, co się stało. O Alexandrze... Zdjełam z siebie ciuchy i weszłam pod prysznic. Ustawiłam wodę i podniosłam głowę do góry, wcześniej zamykając oczy. Zatraciłam się w myślach. Umyłam sie dokładnie i wyszłam z kabiny. Wytarłam sie, przebrałam w pidżame, i troche bardziej ogarnięta położyłam się na łóżku. Myślałam o tym wszystkim. Kilka łez spłyneło mi po policzkach. Szybko je otarłam i mocno zamknełam oczy, które mnie piekły. Długo nie mogłam spać. W zasadzie wogóle. Nie spałam całą noc. O 5 rano wstałam z workami pod oczami. Zeszłam cicho na dół. Nath jeszcze spał. Głowa bolała mnie niemiłosiernie. Wziełam tabletke, popijając ją wodą.Chwyciłam koc, oparłam się plecami o kanapę, na której spał chłopak. Pocałowałam go krótko z policzek. Przykryłam sie kocem i siedząc zasnełam.
(Nath?)
Od Taigi Cd. Evie
- Nie dziwie Ci się - przeciągnęłam się
- Pójdziesz jutro z nami ? - zapytałam Evie
- No oczywiście , że pójdę - zaśmiałam się
- Tak o 16 ? - zapytał wampir
- Możemy tak o 18 ? - zapytałam
- Nie ma problemu - odpowiedziała Evie
- To dobrze , więc do jutro - powiedziałam i wyszłam idąc do siebie
( Evie ? )
Od Evie Cd . Taigi
-nie wiem, jestem tu dopiero od niedawna, i nie spotkałam tu ani wilkołaka ani czarodzieja. tylko parę wampirów i nefilimów.-odparłam
-no ja spotkałem, ale to w sumie nie czarodziej. bardziej to ja bym obstawiał jakiegoś wilka. wilki też się czasem męczą-powiedział Brandon.-a że to pies to mógł miec dobry cel i rzucić ten kamień do okna.-dodał
-to może być myśl, może chodźmy z tym do rady?-spytałam.
-jestem za.-odparła Taiga
-ja też-potwierdzilł Brandon
-ale to jutro. teraz jestem już zmęczona-powiedziałam ziewając.
[Taiga?]
Od Nathaniel'a - C.D Rose
Wróciliśmy do domu. Rose usiadłem na kanapę i coś śpiewała. Była totalnie upita. Poszedłem do kuchni po szklankę wody którą teraz przed nią postawiłem
- Myślałem że mogę tobie zaufać - powiedziałem
- Ale Nath.. - powiedziała
- Sądziłem że jesteś odpowiedzialna, wiesz że teraz cały kraj o tobie mówi - kontunuowałem
- Taiga..
- I o niej też - westchnąłem - O was..
- Fajna noc - stwierdziła
- Obawiam się że ranek przy kacu nie będzie aż taki fajny - mruknąłem
- Nie gniewaj się - powiedziała próbując wstać
- Wcale się nie gniewam - powiedziałem - Teraz marsz pod prysznic, przebierzesz się i pójdziesz spać
- Pójdziesz ze mną?
- Nie ma mowy, dziś śpię tutaj - powiedziałem ostro
- Nie denerwuj się..
- Jestem całkowicie spokojny! - powiedziałem głośno siadając na kanapę - Ty nie rozumiesz że się o ciebie martwię, a takie zachowanie.. - westchnąłem już ciszej kręcąc głową
(Rose?)
- Myślałem że mogę tobie zaufać - powiedziałem
- Ale Nath.. - powiedziała
- Sądziłem że jesteś odpowiedzialna, wiesz że teraz cały kraj o tobie mówi - kontunuowałem
- Taiga..
- I o niej też - westchnąłem - O was..
- Fajna noc - stwierdziła
- Obawiam się że ranek przy kacu nie będzie aż taki fajny - mruknąłem
- Nie gniewaj się - powiedziała próbując wstać
- Wcale się nie gniewam - powiedziałem - Teraz marsz pod prysznic, przebierzesz się i pójdziesz spać
- Pójdziesz ze mną?
- Nie ma mowy, dziś śpię tutaj - powiedziałem ostro
- Nie denerwuj się..
- Jestem całkowicie spokojny! - powiedziałem głośno siadając na kanapę - Ty nie rozumiesz że się o ciebie martwię, a takie zachowanie.. - westchnąłem już ciszej kręcąc głową
(Rose?)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne II
Otarłem jej łzy i spojrzałem na nią. Uśmiechnąłem się i pocałowałem w czubek głowy
- To tylko sen - powiedziałem przytulając ją do siebie
- Tak - pokiwała głową - Nie odchodź, nigdy mnie nie zostawiaj..
- Nie odejdę - zapewniłem i odgarnąłem niesforny kosmyk włosów opadający na jej twarz - Nie zostawie cię
Zamknęła oczy i chyba zasnęła. Odetchnąłem z ulgą. Spojrzałem na zegarek do rana pozostało kilka godzin. Przytuliłem ją do siebie i po chwili sam zasnąłem. Nawet nie zauważyłem kiedy oczy same mi się zamknęły.
(Suzanne?)
- To tylko sen - powiedziałem przytulając ją do siebie
- Tak - pokiwała głową - Nie odchodź, nigdy mnie nie zostawiaj..
- Nie odejdę - zapewniłem i odgarnąłem niesforny kosmyk włosów opadający na jej twarz - Nie zostawie cię
Zamknęła oczy i chyba zasnęła. Odetchnąłem z ulgą. Spojrzałem na zegarek do rana pozostało kilka godzin. Przytuliłem ją do siebie i po chwili sam zasnąłem. Nawet nie zauważyłem kiedy oczy same mi się zamknęły.
(Suzanne?)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne
- Ja ciebie też- szepnąłem jej na ucho i pocałowałem zachłannie
Przytuliła się do mnie mocno i zamknęła oczy.
- Śpisz? - zapytałem
- Nie - uśmiechnęła się
- Ja według ciebie powinno wyglądać nasze wspólne mieszkanie?
- Nie wiem.. powinno być przytulne, nie za ciasne..
- I z dużym łóżkiem - zaśmiałem się
- I z dużym łóżkiem - zaśmiała się szeroko
(Suzanne? Brak pomysły )
Przytuliła się do mnie mocno i zamknęła oczy.
- Śpisz? - zapytałem
- Nie - uśmiechnęła się
- Ja według ciebie powinno wyglądać nasze wspólne mieszkanie?
- Nie wiem.. powinno być przytulne, nie za ciasne..
- I z dużym łóżkiem - zaśmiałem się
- I z dużym łóżkiem - zaśmiała się szeroko
(Suzanne? Brak pomysły )
Od Jonathan'a - C.D Oliver'a
- To dobrze - uśmiechnął się - Będę miała na ciebie oko
- Ej.. - westchnęła - Nie będziesz teraz chodził i mnie pilnował - oburzyła się
- I tak jesteś moją małą siostrzyczką - zaśmiał się - Dlatego jako brat..
- Zadbam o nią - zapewniłem z uśmiechem - Nie ma chyba cenniejszego skarbu na świecie niż Suz - zaśmiałem się i ją pocałowałem
- Przestań się podlizywać - westchnęła
- Dlaczego kochanie? - zaśmiałem się
- Jak widzę o Suz nie muszę się martwić - uśmiechnął się Oliver
- Nie, zapewniam że jest w dobrych rękach - zaśmiałem się - Może wyjdziemy dziś razem gdzieś na piwo, co?
- A co z Alexem? - zapytał
- Mogę go popilnować - zapewnił ucieszona Suz - Chcesz?
(Oliver?)
- Ej.. - westchnęła - Nie będziesz teraz chodził i mnie pilnował - oburzyła się
- I tak jesteś moją małą siostrzyczką - zaśmiał się - Dlatego jako brat..
- Zadbam o nią - zapewniłem z uśmiechem - Nie ma chyba cenniejszego skarbu na świecie niż Suz - zaśmiałem się i ją pocałowałem
- Przestań się podlizywać - westchnęła
- Dlaczego kochanie? - zaśmiałem się
- Jak widzę o Suz nie muszę się martwić - uśmiechnął się Oliver
- Nie, zapewniam że jest w dobrych rękach - zaśmiałem się - Może wyjdziemy dziś razem gdzieś na piwo, co?
- A co z Alexem? - zapytał
- Mogę go popilnować - zapewnił ucieszona Suz - Chcesz?
(Oliver?)
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Wtuliłam się w niego mocno.
- Po powrocie rozejrzymy się za mieszkaniem? - spytałam cicho.
Zaśmiał się i objął mnie mocno. Pocałował mnie w czoło, a ja musnęłam wargami jego klatkę piersiową.
- Tak. Poszukamy - zapewnił z uśmiechem.
- Już się nie mogę doczekać - przyznałam szczerze.
- To dobrze. Bo ja też - przyznał.
Uśmiechnęłam się szeroko.
- Kocham Cię mimo wszystko i na zawsze - przyznałam szeptem i wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
( Jonathan?)
Od Suzanne - C.D Jonathan'a II
Gdy otworzyłam oczy Jonathana już nie było. Bardzo mnie to zaskoczyło, bo przecież obiecał mi, że ze mną zostanie i mnie nie opuści. Na biurku zobaczyłam białą kartkę. Wstałam z łóżka i podeszłam po karteczkę. Otworzyłam ją i przeczytałam ' Cześć Kochanie! Nie chciałem się budzić. Śniadanie czeka tak gdzie ja. Chodź na plażę : * ~ Jon'. Patrzyłam z niedowierzaniem na kartkę. To nie było w typie mojego ukochanego chłopaka. Ubrałam się w jeansy, białą koszulkę i adidasy. Spięłam włosy w warkocza, który opadał na lewe ramię i wyszłam z tą kartką i telefonem w kieszeni. Poszłam na plażę i ściągnęłam buty gdy tylko doszłam na piasek. Przy samym brzegu klęczał Jonathan ze srebrnym pierścionkiem zaręczynowym, a na piasku był wielki napis 'POŚLUBISZ MNIE?'. Spojrzałam na niego ze łzami w oczach i pokiwałam głową. Podeszłam do niego, a on objął mnie mocno. Założył mi pierścionek na palec serdeczny. Poszliśmy na śniadanie i ustaliliśmy, że ślub weźmiemy jak najszybciej, aby nikt nas nie mógł już rozdzielić oprócz Śmierci. Po kilku tygodniach, kroczyłam już w białej aksamitnej sukni ślubnej z białym bukiecikiem róż w dłoniach. Złożyliśmy sobie przysięgę małżeńską z Jonathanem i uczciliśmy ślub skromnym weselem i uciekliśmy do małego mieszkania. Gdy wyszliśmy już po kilku dniach po ślubie na spacer, widać było lekko zaokrąglony brzuszek. Ustalaliśmy imię gdy naszego synka, gdy w pewnym momencie zza drzew wyskoczyły demony. Mimo mojej ciąży zaczęliśmy walczyć. Zobaczyłam jak grupka demonów złapała Jonathana. Jeden z nich złapał go za czaszkę i skręcił kark.
- Jonathan! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Jestem, jestem - zapewnił.
Dopiero po chwili, dotarło do mnie, że to był tylko chory sen. Otworzyłam oczy, a Jon patrzył na mnie z troską. Złapałam się za brzuch, który był taki jak zawsze - płaski, zgrabny i twardy od ćwiczeń.
- Już nie płacz kochanie - wyszeptał i objął mnie mocno.
Skuliłam się w jego objęciach, a po moich policzkach wciąż spływały łzy.
( Jonathan? )
Od Oliver'a - C.D Jonathan'a
Suz uniosła wzrok i z uśmiechem spojrzała na mnie.
- Zamieszkasz tutaj? - uśmiechnęła się.
Wzruszyłem lekko ramionami.
- Nie wiem. Jeśli znajdzie się tutaj dla mnie jakiś kąt - przytaknąłem.
Uśmiechnęła się szeroko.
- Możesz wsiąść mój pokój - przyznała
- A Ty? - uniosłem brwi
Jonathan się zaśmiał i objął ją mocno.
- Spędzam tutaj więcej czasu niż w swoim pokoju - przyznała ze śmiechem. - Poza tym, planujemy przeprowadzkę na swoje - uśmiechnęła się.
- Ale gdzieś niedaleko?
- Tak. - zapewniła.
( Alec? Jonathan? )
Od Rose - C.D Nathaniel'a
- O Nath! - powiedziałam i podniosłam butelke chcąc się napić. Chłopak jednak zabrał mi ją i wyżucił do kosza
- Kochanie, co robisz? - spytałam smutna, a on pokręcił głową i wziął mnei na ręce, tak jak Jose Taige
- Miło sie z toba piło - odparła
- Z tobą też! - powiedziałam i pożegnałam się z dziewczyną. Nathaniel wsadził mnei w samochód, i zawiózł do domu
(Nath? brak pomysłu )
Od Sabrine-Konkurs
Rotgar pokazał mi całe miasto. Po skończonej wyprawie,poszliśmy przez park. Była jakaś 22 i było całkiem ciemno. Po drodze gawędziliśmy i dowiadowywaliśmy się o sobie różnych rzeczy. Potem on odprowadził do domu i poszedł do siebie. Ja wykończona padłam na kanapę. Byłam tak zmęczona,że nie miałam siły zjeść nawet kolacji. Powoli poczłapałam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Potem założyłam czystą bieliznę i poszłam spać. Około 4 nad ranem obudził mnie trzask wybijanej szyby. Jak oparzona wybiegłam z pokoju i szybko zbiegłam po schodach. Zobaczyłam leżącego na podłodze mężczyznę. Podeszłam do niego i lekko go podniosłam. Gdy spojrzałam na jego twarz,przeżyłam szok. To był mój młodszy brat,Lucas. Zawsze miał problemy z czarami.
-Cześć Sabrine. Jest problem-powiedziałi otrząsnął się ze szkła
-Tak. Jest problem. Wybiłeś mi szybę-powiedziałam
-To ja naprawię-ożywił się
-O nie nie. Ja to zrobię-zaprzeczyłam i użyłam czaru naprawy.
-Też bym tak zrobił-mruknął pod nosem
-Zawsze byłam od ciebie lepsza. Ale co sprowadza cię do mnie?-zapytałam
-Claus i jego rodzina atakują-odpowiedział. Claus kiedyś się we mnie zakochał,ale ja go odrzuciłam. Bo był strasznie pustym wampirem.
-Zabiję!-warknęłam pod nosem
-Rine,spokojnie.-uspokajał mnie mój brat
-Dobrze. Spakuję się i możemy się transportować-uśmiechnełam się
-To może ja przypomnę sobie zaklęcie-powiedział
-O nie! Ja na pustynię Gobi się nie wybieram-zaśmiałam się i poszłam się spakować. Wyjęłam dużą walizkę i zaczęłam wkładać potrzebne rzeczy.
-Kiedy skończysz rozbierać chiński mur?-zapytał z dołu Lucas
-Już-krzyknęłam i zeszłam na dół. Użyłam pewnego czaru i przeniosłam się do rodzinnego dworku. Od wejścia przywitała mnie moja matka
-Sabrine,kochanie. Jak dobrze że jesteś. Pomożesz nam?-zapytała błagalnie
-Oczywiście-odpowiedziałam. Weszłam do domu i usiadłam na kanapie w moim Starym pokoju. Poszłam do domu Clausa. Zapukałam do wielkich,drewnianych drzwi z motywem smoka pijącego krew z kieliszka. Otworzył mi sam Claus
-Słucham?.....Czekaj. Ty jesteś Sabrine Vegas?-zapytał
-Tak. Ta,która cię spławiła kiedyś-odpowiedziałam uśmiechając się we wredny sposób
-Zmieniłaś zdanie?-zapytał
-Oczywiście że nie.-odpowiedziałam kpiąco
-Więc po co wróciłaś?-zapytał
-Bo atakujesz moją rodzinę! Czemu to robisz?-zapytałam
-Bo cię kocham. Jeśli ty mnie nie pokochasz,zniszczę całą twoją rodzinę!-rzucił
-Uważaj żebym ja nie zniszczyła ciebie!-warknęłam i rozjuszona odeszłam. Wróciłam do domu i zaczęłam czytać księgę zaklęć i magii. Musiałam przygotowywać się należycie do walki o rodzinę. Bitwa miała rozpocząć się o zachodzie słońca. Zeszłam na dół do kuchni. Zajrzałam do lodówki i wyjęłam kanapkę. Usiadłam i zaczęłam jeść. Czas spływał wolno i bardzo nerwowo. Ręce drżały mi ze złości,że sprowadziłam takie kłopoty. Słońce zaczęło chylić się do zachodu. Udałam się na pole walki. Była tam już moja matka,ojciec,brat i Ciocia z wujkiem. Ustałam w pierwszym rzędzie. Udało mi się zauważyć przygotowywania naszych przeciwników. Po chwili róg wojenny zabrzmiał i wampiry rzuciły się w naszą stronę. Ja ustałam w bojowej pozie i użyłam zaklęcia. Jednak krwiopijcy byli odporni. W takiej sytuacji,musiałam porzucić magię i walczyć siłą. Dałam znak jako że walczymy siłowo ale również mądrze. Wszyscy rzucili się na siebie wzajemnie. Ja pokonałam 6 i w końcu udało mi się dojść do Claus'a
-Niedosyć że śliczna to jeszcze waleczna. Idealna dla mnie-uśmiechnął się
-W sumie,też mi się podobasz-powiedziałam kłamiąc
-Naprawdę?-zapytał się
-Tak-odpowiedziałam i przytuliłam go
-Kocham cię,Sabrine-powiedział. To była świetna okazja. Wbiłam mu srebrny nóż w serce
-Nigdy cię nie pokocham-powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Spanikowane wampiry wycofały się. Ja podeszłam do mojej rodziny
-Jak to zrobiłaś?-zapytała ciotka
-Mała intryga-uśmiechnełam się tajemniczo
-Moja najlepsza siostra-roześmiał się Lucas
-Zawsze lepsza niż ty-zażartowałam. Z radością wróciłam do domu na domowy obiadek. U rodziców byłam jeszcze trzy dni. Potem wsiadłam w autobus i pojechałam do domu. Otworzyłam drzwi z klucza i rzuciłam walizkę. Zamknęłam drzwi i zaczęłam rozpakowywać rzeczy i jedzenie od mamy. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Tak spędziłam resztę dnia. Potem wykąpałam się i położyłam na łóżko. Leżałam patrząc się w czarny sufit. W końcu sen zmógł moje powieki i zasnęłam. Obudziłam się brzaskiem. Postanowiłam wyjść do sklepu zrobić zakupy. Musiałam ich zrobić całkiem dużo. Zapłaciłam i wyszłam obładowana zakupami. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak
Jakiś wilkołak/wampir/czarodziej lub neflim?
-Cześć Sabrine. Jest problem-powiedziałi otrząsnął się ze szkła
-Tak. Jest problem. Wybiłeś mi szybę-powiedziałam
-To ja naprawię-ożywił się
-O nie nie. Ja to zrobię-zaprzeczyłam i użyłam czaru naprawy.
-Też bym tak zrobił-mruknął pod nosem
-Zawsze byłam od ciebie lepsza. Ale co sprowadza cię do mnie?-zapytałam
-Claus i jego rodzina atakują-odpowiedział. Claus kiedyś się we mnie zakochał,ale ja go odrzuciłam. Bo był strasznie pustym wampirem.
-Zabiję!-warknęłam pod nosem
-Rine,spokojnie.-uspokajał mnie mój brat
-Dobrze. Spakuję się i możemy się transportować-uśmiechnełam się
-To może ja przypomnę sobie zaklęcie-powiedział
-O nie! Ja na pustynię Gobi się nie wybieram-zaśmiałam się i poszłam się spakować. Wyjęłam dużą walizkę i zaczęłam wkładać potrzebne rzeczy.
-Kiedy skończysz rozbierać chiński mur?-zapytał z dołu Lucas
-Już-krzyknęłam i zeszłam na dół. Użyłam pewnego czaru i przeniosłam się do rodzinnego dworku. Od wejścia przywitała mnie moja matka
-Sabrine,kochanie. Jak dobrze że jesteś. Pomożesz nam?-zapytała błagalnie
-Oczywiście-odpowiedziałam. Weszłam do domu i usiadłam na kanapie w moim Starym pokoju. Poszłam do domu Clausa. Zapukałam do wielkich,drewnianych drzwi z motywem smoka pijącego krew z kieliszka. Otworzył mi sam Claus
-Słucham?.....Czekaj. Ty jesteś Sabrine Vegas?-zapytał
-Tak. Ta,która cię spławiła kiedyś-odpowiedziałam uśmiechając się we wredny sposób
-Zmieniłaś zdanie?-zapytał
-Oczywiście że nie.-odpowiedziałam kpiąco
-Więc po co wróciłaś?-zapytał
-Bo atakujesz moją rodzinę! Czemu to robisz?-zapytałam
-Bo cię kocham. Jeśli ty mnie nie pokochasz,zniszczę całą twoją rodzinę!-rzucił
-Uważaj żebym ja nie zniszczyła ciebie!-warknęłam i rozjuszona odeszłam. Wróciłam do domu i zaczęłam czytać księgę zaklęć i magii. Musiałam przygotowywać się należycie do walki o rodzinę. Bitwa miała rozpocząć się o zachodzie słońca. Zeszłam na dół do kuchni. Zajrzałam do lodówki i wyjęłam kanapkę. Usiadłam i zaczęłam jeść. Czas spływał wolno i bardzo nerwowo. Ręce drżały mi ze złości,że sprowadziłam takie kłopoty. Słońce zaczęło chylić się do zachodu. Udałam się na pole walki. Była tam już moja matka,ojciec,brat i Ciocia z wujkiem. Ustałam w pierwszym rzędzie. Udało mi się zauważyć przygotowywania naszych przeciwników. Po chwili róg wojenny zabrzmiał i wampiry rzuciły się w naszą stronę. Ja ustałam w bojowej pozie i użyłam zaklęcia. Jednak krwiopijcy byli odporni. W takiej sytuacji,musiałam porzucić magię i walczyć siłą. Dałam znak jako że walczymy siłowo ale również mądrze. Wszyscy rzucili się na siebie wzajemnie. Ja pokonałam 6 i w końcu udało mi się dojść do Claus'a
-Niedosyć że śliczna to jeszcze waleczna. Idealna dla mnie-uśmiechnął się
-W sumie,też mi się podobasz-powiedziałam kłamiąc
-Naprawdę?-zapytał się
-Tak-odpowiedziałam i przytuliłam go
-Kocham cię,Sabrine-powiedział. To była świetna okazja. Wbiłam mu srebrny nóż w serce
-Nigdy cię nie pokocham-powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Spanikowane wampiry wycofały się. Ja podeszłam do mojej rodziny
-Jak to zrobiłaś?-zapytała ciotka
-Mała intryga-uśmiechnełam się tajemniczo
-Moja najlepsza siostra-roześmiał się Lucas
-Zawsze lepsza niż ty-zażartowałam. Z radością wróciłam do domu na domowy obiadek. U rodziców byłam jeszcze trzy dni. Potem wsiadłam w autobus i pojechałam do domu. Otworzyłam drzwi z klucza i rzuciłam walizkę. Zamknęłam drzwi i zaczęłam rozpakowywać rzeczy i jedzenie od mamy. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Tak spędziłam resztę dnia. Potem wykąpałam się i położyłam na łóżko. Leżałam patrząc się w czarny sufit. W końcu sen zmógł moje powieki i zasnęłam. Obudziłam się brzaskiem. Postanowiłam wyjść do sklepu zrobić zakupy. Musiałam ich zrobić całkiem dużo. Zapłaciłam i wyszłam obładowana zakupami. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak
Jakiś wilkołak/wampir/czarodziej lub neflim?
Od Taigi Cd . Jose
Uśmiechnęłam się do niego i zajęliśmy się kolacją . Potem poszłam na chwile do instytutu , gdy z niego wracałam miałam nieprzyjemny telefon od ojca . Zadzwoniłam do Jose i powiedziałam , że będę trochę później . Poszłam do baru i upiłam się lekko z Rose , w końcu jednak znalazłam się w domu .
- Jose , pójdziemy na basen ? - zapytałam błagalnym głosem , gdy weszliśmy do domu
- Teraz chcesz iść na basen ? - zaśmiał się
- Albo zróbmy basen tutaj w domu co ? - powiedziałam lecąc na kanapę - Zalejemy dom i będziemy pływać bez ubrań - zaczęłam się śmiać
- Pani na dzisiaj wystarczy , chodź pójdziesz spać - powiedział podając mi rękę . Chwyciłam go i pociągnęłam na siebie
- Nie chce spać - powiedziałam przekręcając go i siadając na nim w rozkroku
- Jesteś gorzej pijana niż ja ostatnio - zaczął się śmiać
- Nie prawda - uśmiechnęłam się i ściągnęłam bluzkę - Kochajmy się ! - wykrzyknęłam na cały głos - Całą noc i cały dzień , a nawet cały tydzień - zaczęłam się śmiać - Nie pozwolę Ci zasnąć przez cały tydzień - nastała chwila ciszy , a ja zrobiłam wielkie oczy
- Co ? - zapytał Jose rozkojarzony
- Zamontujemy rurę ! - krzyknęłam - Widziałam to w telewizji jak dziewczyna tańczyła to jest dobre dla brzucha i ty też nie będziesz się nudzić . Zamontujemy , proszę proszę proszę !
( Jose ? )
Od Jose Cd . Taigi
Zaśmiałem się i pokręciłem przecząco głową. Objąłem ją i pocałowałem w usta.
- Pomóc Ci w czymś? - spytałem zbywając jej pytanie.
Dziewczyna się roześmiała.
- Możesz jedynie pozanosić wszystko do salonu - przyznała rozbawiona przyglądając mi się z zaciekawieniem.
Tai w końcu nastawiła wodę na herbatę, a ja złapałem za talerze i zniosłem do salonu na stół. Zaniosłem także sztućce i poszedłem ściągnąć w korytarzu buty.
- Rozumiem, że jesteś w pełni sił - zauważyła śmiejąc się ze mnie.
- Tak jakoś - przytaknąłem i ponownie ją pocałowałem.
Uśmiechnęła się szeroko, a ja wyciągnąłem szklanki z jej dłoni i zaniosłem.
( Taiga? )
Od Nathaniel'a - C.D Rose
Siedziałem z Jose i oglądaliśmy film. Dziewczyny gdzieś poszły więc zaczęliśmy oglądać. Gdy film się skończył czekaliśmy na mecz. Miał zacząć się już za kilka minut. Teraz leciały reklamy.
- Pójdę po piwo - powiedział Jose
- Dobra - powiedziałem wpatrując się w ekran
Nagle zaczęły się wiadomości
- Jose! - krzyknąłem patrząc się na Tai i Rose w telewizji
- Co się stało? - zapytał
- Patrz, dziewczyny - wskazałem ręką ekran
- Uuu strasznie się spiły - zaśmiał się chłopak
- Musimy chyba je stamtąd zabrać - powiedziałem
- I to od razu - zgodził się
Wyszliśmy z mieszkania. Pojechaliśmy do tego baru gdzie się znajdowały
- A jak już się stad wyniosły? - zapytałem
- Na pewno nie - powiedział
- Rose?! - zawołałem widząc dziewczynę siedzącą na barze i pijąc alkohol
(Rose?)
- Pójdę po piwo - powiedział Jose
- Dobra - powiedziałem wpatrując się w ekran
Nagle zaczęły się wiadomości
- Jose! - krzyknąłem patrząc się na Tai i Rose w telewizji
- Co się stało? - zapytał
- Patrz, dziewczyny - wskazałem ręką ekran
- Uuu strasznie się spiły - zaśmiał się chłopak
- Musimy chyba je stamtąd zabrać - powiedziałem
- I to od razu - zgodził się
Wyszliśmy z mieszkania. Pojechaliśmy do tego baru gdzie się znajdowały
- A jak już się stad wyniosły? - zapytałem
- Na pewno nie - powiedział
- Rose?! - zawołałem widząc dziewczynę siedzącą na barze i pijąc alkohol
(Rose?)
Od Jonathan'a - C.D Suzanne
- Ta noc jest naprawdę cudowna - powiedziałem łapiąc oddech
- Pomyśl o tym jak spędzimy ją tutaj jutro - westchnęła
- Już się nie mogę tego doczekać - mruknąłem jej na ucho
Roześmiała się i ponownie zatraciliśmy się w pocałunku.
- Bardzo cię kocham - po każdym wyrazie całowałem ją namiętnie
- Też cię kocham - powiedziała szeptem
Wysunąłem się z nie i głośno jęknęła. Opadłem na łóżko tuż obok niej. Położyła się na mojej klatce piersiowej. Przyciągnąłem ją do siebie i przytuliłem ją.
(Suz?)
- Pomyśl o tym jak spędzimy ją tutaj jutro - westchnęła
- Już się nie mogę tego doczekać - mruknąłem jej na ucho
Roześmiała się i ponownie zatraciliśmy się w pocałunku.
- Bardzo cię kocham - po każdym wyrazie całowałem ją namiętnie
- Też cię kocham - powiedziała szeptem
Wysunąłem się z nie i głośno jęknęła. Opadłem na łóżko tuż obok niej. Położyła się na mojej klatce piersiowej. Przyciągnąłem ją do siebie i przytuliłem ją.
(Suz?)
Od Jonathan'a - C.D Jose - Do Suz
- Może masz rację - stwierdziłem i popatrzyłem się na Suz
Było mi jej naprawdę szkoda. Strasznie to przeżyła. Na pewno gdybym został to by się tak to wszystko nie skończyło. To była moja wina oraz to w jakim jest stanie. Położyłem się obok Suz i przytuliłem ją przygarniając do siebie
- My chyba już będziemy szli - powiedzieli rodzice Jose- W razie czego Jose nas wezwie - zwrócili się do mnie
Skinąłem głową i pożegnaliśmy się. W pokoju został tylko Jose. Przez chwilę chodził po pomieszczeniu a w końcu usiadł na fotelu i zasnął. Suzanne też spała. Po godzinie Jose się zbudził. Poszedł do kuchni po coś do picia. Przyniósł mi i Suz herbatę.
- Powinieneś wracać - powiedziałem do Jose
- Musze zostać z Suz...
- Ja się nią zajmę -zapewniłem - Taiga się na pewno o ciebie martwi
- Masz racje - westchnął - Poradzisz sobie? - upewnił się
- Tak, ze mną będzie bezpieczna - powiedziałem
- To jakby co to..
- Wiem - przerwałem mu
Pożegnał się i wyszedł. Spojrzałem się na Suzanne. Nadal spała. Nie chciałem jej budzić. Teraz była spokojna i nie płakała. Pocałowałem ją delikatnie i naciągnąłem na nas koc.
(Suzanne?)
Było mi jej naprawdę szkoda. Strasznie to przeżyła. Na pewno gdybym został to by się tak to wszystko nie skończyło. To była moja wina oraz to w jakim jest stanie. Położyłem się obok Suz i przytuliłem ją przygarniając do siebie
- My chyba już będziemy szli - powiedzieli rodzice Jose- W razie czego Jose nas wezwie - zwrócili się do mnie
Skinąłem głową i pożegnaliśmy się. W pokoju został tylko Jose. Przez chwilę chodził po pomieszczeniu a w końcu usiadł na fotelu i zasnął. Suzanne też spała. Po godzinie Jose się zbudził. Poszedł do kuchni po coś do picia. Przyniósł mi i Suz herbatę.
- Powinieneś wracać - powiedziałem do Jose
- Musze zostać z Suz...
- Ja się nią zajmę -zapewniłem - Taiga się na pewno o ciebie martwi
- Masz racje - westchnął - Poradzisz sobie? - upewnił się
- Tak, ze mną będzie bezpieczna - powiedziałem
- To jakby co to..
- Wiem - przerwałem mu
Pożegnał się i wyszedł. Spojrzałem się na Suzanne. Nadal spała. Nie chciałem jej budzić. Teraz była spokojna i nie płakała. Pocałowałem ją delikatnie i naciągnąłem na nas koc.
(Suzanne?)
Od Jonathan'a - C.D Oliver'a
- Pięknego masz syna - przyznałem patrząc się na malucha
- Urodę odziedziczył po tatusiu - zaśmiał się
- Racja - wtrącił się Alec i westchnął zmieszany
Zaśmialiśmy się i zaczęliśmy kontynuować rozmowę. Suzanne zabawiała Alexa. Patrzył się na nią wielkimi oczami zaciekawiony. Nawet nie płakał. Czuł że nie stanie mu się żadna krzywda
- Chcesz go potrzymać? - zapytała po chwili
- A moge? - zwróciłem się do Oliver'a
- Tak - skinął głową i uśmiechnął się
Suz podała mi delikatnie chłopca na kolana. Był taki malutki. Wziąłem go ostrożnie i przez chwilę na niego patrzyłem. Suz podała mu zabawkę i zaczął się nią bawić
- Bardzo grzeczny - stwierdziłem
- Nawet nie wiesz jaki potrafi być w nocy - zaśmiał się Oliver - Teraz nawet już z tego wyrósł
- Albo widok nowych twarzy tak na niego działa - zaśmiała się Suz poprawiając mu włoski
- Racja - zgodził się chłopak - Chyba będę częściej do was wpadał - zaśmiał się - Nawet widzę tutaj was jako niańki - uśmiechnął się
- Bardzo chętnie bym go popilnowała - powiedziała Suz
- Pewnie jeszcze będzie okazja - dodał Oliver
(Oliver?)
- Urodę odziedziczył po tatusiu - zaśmiał się
- Racja - wtrącił się Alec i westchnął zmieszany
Zaśmialiśmy się i zaczęliśmy kontynuować rozmowę. Suzanne zabawiała Alexa. Patrzył się na nią wielkimi oczami zaciekawiony. Nawet nie płakał. Czuł że nie stanie mu się żadna krzywda
- Chcesz go potrzymać? - zapytała po chwili
- A moge? - zwróciłem się do Oliver'a
- Tak - skinął głową i uśmiechnął się
Suz podała mi delikatnie chłopca na kolana. Był taki malutki. Wziąłem go ostrożnie i przez chwilę na niego patrzyłem. Suz podała mu zabawkę i zaczął się nią bawić
- Bardzo grzeczny - stwierdziłem
- Nawet nie wiesz jaki potrafi być w nocy - zaśmiał się Oliver - Teraz nawet już z tego wyrósł
- Albo widok nowych twarzy tak na niego działa - zaśmiała się Suz poprawiając mu włoski
- Racja - zgodził się chłopak - Chyba będę częściej do was wpadał - zaśmiał się - Nawet widzę tutaj was jako niańki - uśmiechnął się
- Bardzo chętnie bym go popilnowała - powiedziała Suz
- Pewnie jeszcze będzie okazja - dodał Oliver
(Oliver?)
Od Jose - C.D Jonathan'a
Spojrzałem na niego z wahaniem.
- Wcale - przyznała moja mama.
- Dowiedziałem się razem z Elle dzisiaj. Od Jose gdy mówiliśmy zaklęcie - przyznał Camillo.
- A od kiedy Ty wiedziałeś ? - spytał po chwili wahania Jon.
- Od trzech dni - przyznałem.
- Jak to mogła być reinkarnacja, skoro jej mama zginęła dzisiaj?
- To dosyć skomplikowane - westchnąłem.
- Który to był tydzień?
- Trzeci - powiedziałem cicho.
Jonathan spojrzał smutno na Suzanne, która spała skulona na łóżku. Po chwili zaczęła się przekręcać z boku na bok, aż w końcu usiadła gwałtownie na łóżku z krzykiem. Otworzyła zeszklone od łez oczy i spojrzała na nas. Jonathan usiadł od razu obok niej i przytulił ją do swojej piersi. Wtuliła się w niego mocno, a po jej policzkach spłynęły łzy.
- Kochanie spokojnie. Jestem przy Tobie - zapewnił szepcząc jej do ucha.
- Ale... - zaczęłam drżącym głosem.
- Śpij Skarbie, to Ci dobrze zrobi.
- Ale nie odchodź - poprosiła
- Nie będę - zapewnił tylko.
Po kilku minutach Suz ponownie zasnęła, wtulona w siedzącego chłopaka.
- Może się połóż? Tobie będzie wygodniej, a Suzanne będzie pewniejsza - przyznałem spokojnie.
( Jonathan? )
Od Oliver'a - C.D Alec'a
Spojrzałem na niego i uniosłem kąciki ust w uśmiechu.
- Tak. Też mi się tak wydaje - przyznałem po chwili.
- Mi się to tam nie wydaje - przyznał w końcu Jonathan, a Suz i Alec się roześmiali.
Suz przytuliła się mocniej do swojego chłopaka, a Alex zaczął płakać. Westchnąłem cicho i wziąłem go na ręce.
- No już skarbie, jestem - zapewniłem szepcząc mu to ucha.
- Ile on ma lat ? - spytała w końcu moja siostra
- 11 miesięcy - przyznałem.
- Drobiażdżek - uśmiechnęła się szeroko Suz. - Mogę go wsiąść na ręce? - spytała z niepewnością.
- Pewnie. W końcu to Twój bratanek - przyznałem i podałem jej swojego synka.
Uśmiechnęła się do małego i zaczęła go kołysać delikatnie w ramionach, sama będąc wtulona w swojego chłopaka.
( Alec? Jonathan? )
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Uśmiechnęłam się mimowolnie i położyłam lewą dłoń na jego policzku.
- Zawsze tak będzie. Lepiej niż dzień przed - obiecałam.
- Zawsze? - powtórzył i pchnął we mnie.
Jęknęłam głośno i objęłam go mocno nogami.
- W każdą wspólną noc - obiecałam ledwo powstrzymując się od ciężkiego dyszenia.
Uśmiechnął się szeroko i wrócił do ruszania się we mnie i pieszczot. Gdy byłam już na skraju przyśpieszył, a ja krzyknęłam głośno, dochodząc na szczyt rozkoszy. Po kilku kolejnych pchnięciach, Jonathan wlał się we mnie. Poruszał się jeszcze chwilę przedłużając nasz wspólny orgazm. Wtuliłam się w niego mocno i wpiłam się w jego usta zachłannie.
( Jonathan?)
Od Rose Cd . Taigi / Jose / Nathaniela
- A ty?
- Taiga - odpowiedziała i wypiła jeszcze kilka łyków. [....] Gdy Już wypiłyśmy po dwie butelki na głowe, poczułam ból głowy. Zaczełam śpiewać z Taigą " Ona tańczy dla mnie ", gdy do lokalu weszła jakaś dziewczyna . Nagle przestałam śpiewać. Taiga nadal kontynuowała. Przymrużyłam oczy i poznałam w niej "Tą" dziewczyne, którą spotkałam. Wszystko zamarło, lecz po chwili jacyś kolesie z baru śpiewali, i bawili się w najlepsze. Ona spojżała na jednego zabijającym wzrokiem i... Koleś spadł z krzesła i się nie ruszał. Przekrzywiłam głowę, widząc jej szyderczy umieszek. Odwróciłam głowę, by nasze spojżenia się nie spotkały. Wiedziałam że mnie szukała. Powolnym krokiem podeszła do mnie , gdy nagle przyjechała karetka i tv. Dziewczyna spłoszyła ie i uciekła na zaplecze, przeskakując bar. Odetchnełam z ulgą, a barman, ani nikt inny, nie miał nawet najmniejszego zamiaru jej gonić. Karetka zaczeła reanimacje. Nie udało im się. Gdy odjechali z trupem, wszystko zaczęła kręcić telewizja. Miałam to już naprawde dzieś, i żeby się odprężyć zaczełam śpiewać. Taiga dołączyła do mnie, po krótkiej chwili. Nagle jakiś dziennikarz spytał:
- Nie sądzicie panie, że na miejscu zabójstwa, nie powinno się pić? Nikogo innego tu nie ma. - przyznał
- No i co?! - krzyknełyśmy z taigą. Kamerzysta nadal kręcił.- Jest piątek, trzeba się napić - przyznałyśmy i wziełyśmy po kilka łyków z butelki. Kamerzysta popatrzył na nas dziwnym wzrokiem, i uciekł. Myślałam że sie posikam ze śmiechu.
( Jose i Nath sprzed telewizji? )
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
