piątek, 28 lutego 2014

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

Patrzyłem się na nią ze współczuciem.
Nagle zaczęła znowu płakać, tym razem przez sen.
Wytarłem jej policzki i pocałowałem.
Objąłem ją mocno aby wiedziała że cały czas przy niej jestem i że jej nie opuszczę.
Po kilku minutach się uspokoiła i już spokojnie oddychała.
Zasnęła.
Po kilku godzinach się przebudziła.
Spojrząła się na mnie i lekko uśmiechnęła.
- Wyspałaś się? - zapytałem
- Tak- przyznała - Nie każ mi po raz kolejny iść spać..
- Już nie musisz - zapewniłem - Choć jak wrócimy ze spaceru to może znów się położysz..
- Jonathan.. - zaczęła
- To może coś porobimy - obiecałem - A teraz idziemy? - zapytałem się
Skinęła głową i podniosła się powoli z łóżka.
Po kilku minutach ubraliśmy się i wyszliśmy. Szliśmy w stronę parku.
- Jak się czujesz? - zapytałem z troską
- Już coraz lepiej - zapewniła
- Niedługo będzie jeszcze lepiej - uśmiechnąłem się i pocałowałem ja w czoło obejmując ją

(Suzanne?)

Od Alec'a - C.D Oliver'a

- Chociaż.. - zacząłem - Moja siostra czasami miała też dziwne pomysły..
- Miałeś, masz siostrę?
- Mam - zapewniłem - Jest teraz w innym mieście ale czasami tutaj przyjeżdża
- Ostatnio była cztery lata temu - powiedział Jonathan
- To coś często się nie widujecie - podsumował Jose
- Racja - westchnąłem - Ale nie narzekam., przynajmniej mam spokój
- Żeby tylko Suz chciała sobie od czasu do czasu pozwiedzać kraj i wyjechać.. - rozmarzył się Oliver
 - Ej - zaoponował Jon - Nie zapominaj że to moja dziewczyna
- To może razem się gdzieś wybierzecie? - zapytała z uśmiechem
- Planujemy - zaśmiał się Jon - Ale jeszcze nie wiemy gdzie - westchnął
(Oliver?)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Sama obietnica nie wystarczy? - zapytałem
- Nie, nie będę miała pewności...
- Ja jestem honorowym wampirem - zapewniłem - Nie musisz się obawiać że..
Przerwała mi i westchnąłem
- Ale ja i tak nie mogę tobie zaufać - uśmiechnęła się - Idziemy?
Skinąłem głową i ruszyliśmy w stronę budynków
- Ale i tak nie przebywam w domu za długo - uśmiechnąłem się
- Ale..
- Wampiry nie śpią, czasami się to zdarza ale sen nie jest konieczny - powiedziałem -Więcej czasu będę spędzał na zewnątrz lub w towarzystwie Rose
- aha - mruknęła
- Więc za bardzo mi nie przeszkadzaj - powiedziałem - Szykuj się na przegraną - zaśmiałem się pod nosem - Zapowiada się bardzo smaczna kolacja - mruknąłem - Oczywiście dla mnie
(Modra?)

Od Nathaniel'a - C.D Rose

Podeszliśmy do stolika.  Rose wsiadła na miejsce a ja podsunąłem krzesło.
Usiadłem na przeciwko niej. Wybraliśmy menu  i zamówiłem czerwone wino.
Kelner odszedł i zostawił nas  samych.
- A więc naprawdę tego chcesz? - zapytałem niechętnie
- Tak, Nath - przyznała - Chcę być taka jak ty..
- Ale ty mi się podobasz taka jaka jesteś, kocham cię taką, nie musisz się przemieniać..
- Chcę..
- Posłuchaj.. - zacząłem - Nie chcę abyś się zmieniała - popatrzyłem na nią
- Ale obiecałeś..
- Rose.. -  zacząłem - Jesteś tego pewna ?
(Rose?)

Od Modry - C.D Nathaniel'a


- Już nad jednym myślałam - uśmiechnęłam się szyderczo - Myślałam wcześniej nad przebraniem cię za pokojówkę...- zakryłam usta ręką ,żeby powstrzymać śmiech - Ale no już bez przesady...- westchnęłam ,szyderczy uśmiech nie znikał z mojej twarzy.
- Eh... - odetchnął z ulgą.
Popatrzyłam na niego i nagle ruszyłam w jego kierunku.Zbliżyłam twarz do jego i z całkiem poważną miną powiedziałam :
- Masz ładne oczy - uśmiechnęłam się promiennie i odsunęłam od niego.Mówiłam to poważnie,ale nie poczułam ,że moje policzki zrobiły się różowe.
- Przepraszam - podrapałam się po karku zakłopotana - Pokażesz gdzie mieszkasz? - zapytałam - Muszę cię w końcu pilnować.
Przerwałam mu zanim zaczął mówić - Nie będę ci tam buszować - pomachałam delikatnie rękami - Ale jakoś muszę cię pilnować- dodałam.
(Nath?)

Od Oliver'a - C.D Alec'a


Rozmawialiśmy ze sobą i nabijaliśmy się jeden z drugiego. W końcu przeszło na historię z dzieciństwa.
- Nigdy nie zapomnę jak Suz rzucała nożami – zaśmiał się w końcu Jose.
- To jeszcze nic. Eleonor, moja przyrodnia siostra, przyprowadziła kiedyś do domu przyjaciółki. Miała wtedy 13 lat, a koleżanki mniej więcej w podobnym wieku – zacząłem.
- Rzucały w Ciebie nożami? – Zaśmiał się Jon.
- Żeby tylko. Goniły mnie przez pół miasta aby mnie pomalować szminką.
- Poważnie? – wszyscy się roześmiali głośno.
- Miałem 10 lat. To było okropne – fuknąłem niezadowolony.
- Dobrze, że my tego problemu nie mieliśmy – zaśmiał się Alec, patrząc na Jonathana.
- Szczęściarze – powiedziałem chórem z Jose.

( Alec? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Spojrzałam na niego z wahaniem.
- Mam się bać? – spytałam po chwili biorąc w dłonie kubek.
- Nie – zapewnił.
Przyglądałam mu się uważnie. Chłopak roześmiał się głośno i pocałował mnie szybko w czoło, wciąż mi się przypatrując i wyczekując odpowiedzi.
- Więc jak?
- Dobrze.
- To świetnie.
- A powiesz mi chociaż gdzie idziemy?
- Nie – zaśmiał się.
Spojrzałam na niego z oburzeniem.
- No co? Niespodzianka to niespodzianka – oznajmił z szerokim uśmiechem.
- Ale nie będę wiedziała w co się ubrać.
- Nie musisz się stroić – zapewnił. – Aż tak – dodał pod nosem.
- Ale ja chcę się wystroić.
- Czemu?
- Dla Ciebie – przyznałam i pocałowałam go szybko, lekko zawstydzona.

( Jonathan? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II


Wtuliłam się mocno w chłopaka. Nagle zrobiło mi się strasznie zimno. Chłopak otulił mnie mocno kocem i kołdrą oraz zamknął w swoich silnych objęciach.
- Rozumiem, że mam iść spać – wymamrotałam
- Tak – przytaknął.
- Ale ja nie chcę.
- Suz, powinnaś się przespać – westchnął i pocałował mnie w czoło.
- Oj no wiem. Ale wolałabym gdzieś iść – przyznałam cicho.
Pogładził mnie delikatnie po plecach.
- Pójdziemy – obiecał
- Teraz? – spytałam z nadzieją.
- Nie. Teraz idziemy spać – pocałował mnie w czoło.
Westchnęłam ciężko.
- Ciągle śpimy – wytknęłam.
- Przyda Ci się – zapewnił i przytulił mnie mocniej.
Wtuliłam się w ukochanego i zamknęłam oczy, które nagle zaczęły mnie bardzo piec…

( Jonathan? )

środa, 26 lutego 2014

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Ciekawe jak chcesz to zrobić - zaśmiałe się
- Możesz się nawet zdziwić - dodała z uśmiechnąłem
- Nie wnikam - westchnąłem - Radziłbym zainwestować w jakiś szal...
- Dlaczego?
- Ugryzienie wampira nieco się odznacza - zaśmiałem się - Więc jeśli nie chcesz by ktoś zauważył powinnaś raczej to zakryć
- O to się nie martw - zapewniła - To ja będę zwycięzcą
- Marne szanse - westchnąłem kręcąc głową - A tak wogóle to..
- Co? - zapytała
- Jak wygrasz to co byś chciała?
- Powiedziałeś że spełnisz każde moje życzenie..
- Tak - przytaknąłem - I jakie ono będzie? - zapytałem ciekawy
(Modra?)

Od Alec'a - C.D Oliver'a

- Więc jak na razie zostajesz tutaj, w tym mieście - zacząłem patrząc się na Oliver'a
- Tak, jak na razie - zaczął
- Zamierzasz stąd się wynieść?
- Nie wiem jeszcze - przyznał - Pożyjemy zobaczymy -  uśmiechnął się
- Racja - westchnąłem
Kelnerka przyniosła nam piwo.
- Coś jeszcze panowie sobie życzą? - zapytała
- Jak na razie nie, dziękujemy - odparł Jon przyglądając się dziewczynie z uśmiechem
- Nie zapominaj się - zwrócił mu uwagę Oliver - Nie zapominaj o Suz
- Spokojnie - zapewnił Jon - Z twoją siostrą nikt nie może się równac - zapewnił
- Wiem - przyznał z uśmiechem i upił trochę piwa
(Oliver?Brak weny..)

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Nath - złapałam go za ręce - Wiem czego chcę. Wiem, że może boleć. Wiem to wszystko, ale chce być taka jak ty.. - uśmiechnełam się do niego i pocałowałam krótko
- Dobrze.. - westchnął zrezygnowany i spuścił głowe - Ale po restauracji
- Skoro chcesz - uśmiechnełam się szeroko i mocno go przytuliłam. Uśmiechnął się do mnie. Pocałowałam go jeszcze raz i wstaliśmy. Całą drogę szłam wtulona w chłopaka. Gdy doszlimy, spytałam
- To nie jest najdroższa restauracja w mieście?
- Może.. - zaśmiał się
- Aha.. - zaśmiałam sie i weszliśmy do środka.No więcej naprawde, eleganko ( xd )
(Nath? xd)

Od Modry - C.D Nathaniel'a


Odetchnęłam ciężko pod nosem.
- Zero - westchnęłam cicho - Na moje nieszczęście....- przewróciłam oczami.Popatrzyłam na niego kątem oka.
- Ale i tak mam nadzieję,że ja wygram nietoperku - zachichotałam - Muszę cię teraz pilnować,przez ten miesiąc...Dzień i noc - dodałam z szyderczym uśmieszkiem.
Nath? (XD)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Masz już plany na ten dzień? - zapytałem
- Jeszcze do końca nie wiem, a co? - zapytała z uśmiechem
- Nic - odparłem - Tak tylko pytałem..
- Zaplanowałeś coś na dzisiejszy dzień?
- Nie do końca - przyznałem - Moglibyśmy pospacerować, pochodzić po sklepach, pójść na plaże..
- I ty byś wybrał się ze mną na zakupy? - zdziwiła się
- Czemu nie - przyznałem  - Trzeba się czasem poświęcić - dodałem ze śmiechem - Ale mam już zaplanowany dla nas wieczór..  - dodałem
- A co będziemy robić? - spytała
- Zabiorę cię w jedno miejsce..
- Do sypialni? - zaśmiała się
- Hmm to też , ale to potem - uśmiechnąłem się - Co ty na to? Wybierzesz się ze mną tam dziś wieczorem?
- Tam to czyli gdzie?
- Zobaczysz - pocałowałem ją - To jak?
Wstałem i zaparzyłem dla nas herbatę. Położyłem kubek przed Suzanne i usiadłem z powrotem na miejsce.
(Suzanne?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Suz.. - zacząłem
- Powinnam stąd odejść, wiem - powiedziała próbując wstać
- Suz - powtórzyłem przytulając ją do siebie mocno - Nie, nie chcę abyś odchodziła
- Ale mój ojciec.. on..
- Przecież nie w nim się zakochałem, lecz w tobie. To ciebie kocham. Nie ważne kim jest  twój ojciec, liczysz się dla mnie tylko ty - szepnąłem mocno ją obejmując
- Jon..
- Ja też mam w rodzinie potwora, jest nim mój ojciec, lecz teraz on mnie nie obchodzi. Teraz ciągle tylko o tobie myślę, z tobą chcę ciągle być
-Ty nie wiesz.. on..
- Wiem - szepnąłem -  Będę cały czas przy tobie,tylko nie odchodź ode mnie - pocałowałem ją w czoło odgarniając kosmyk włosów - Nie myśl już o tym, dobrze?
Pokiwała głową i wtuliła się we mnie
- Nie chcesz jeszcze pospać? - zapytałem
(Suzanne?)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- To skoro wiesz że przegrasz to po co się zakładasz?
- Bo mam nadzieję że będzie odwrotnie
- Sam szczerze wątpię w moją wytrzymałość, ale może jakimś cudem wygram - uśmiechnąłem się szeroko
- Nie liczyłabym na to.. - prychnęła
- Jaką masz grupę krwi?
- A bo co? - zapytała z wyrzutem
- Muszę wiedzieć czy to będzie słodka wygrana czy raczej nie - zaśmiałem się głośno - Mam nadzieję że będziesz mi smakowała
- Mógłbyś się nią zadławić.. - powiedziałą oschle
- To więc jaka grupa? - powtórzyłem
(Modra?)

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Dzisiaj? - zdziwiłem się
- Tak - odparła z uśmiechem
- Nie wiedziałem... Wszystkiego najlepszego - złożyłem jej życzenia - Szkoda że wcześniej nie wiedziałem, nie mam dla ciebie prezentu...
- Chcę abyś mnie ugryzł to będzie mój prezent
- Rose..
- Proszę - spojrzała się na mnie
- Musisz to wszystko przemyśleć, ugryzienie może zaboleć, nie chcę ci zrobić krzywdy..
- Nie zrobisz - zapewniła
- Zrobię, czyniąc cię taką samą istotą jaką ja jestem, ja nie miałem wyboru, miałem 2 lata ale  ty na pewno wiesz jak się to skończy? Chcesz tego?
(Rose?)

wtorek, 25 lutego 2014

Od Oliver'a - C.D Alec'a


- Tak – odparliśmy chórem z Jose.
Chłopacy się roześmiali głośno.
- Poważnie?
- Była cwana – wzruszyłem ramionami. – A ja młodszy – wytknąłem im.
Pokręcili rozbawieni głowami.
- Jak urosła też taka była? – Zaciekawił się Jonathan, parząc na Jose.
- Nie, wtedy była jeszcze gorsza. Nie dość, że cwana to jeszcze wścibska i chytra. Zawsze wiedziała jak się ustawić aby było jej najlepiej – roześmiał się.
- Dobrą dziewczynę sobie znalazłem – uśmiechnął się szeroko.
- Lepszej nie znajdziesz – zapewniłem z uśmiechem. – Suz jest jedyna w swoim rodzaju.
- Oj tak – przytaknął nagle rozmarzony.
Razem z Alec’iem i Jonathanem parsknęliśmy głośno śmiechem. Doszliśmy do jakiegoś baru, do którego oczywiści weszliśmy. Zajęliśmy kulturalnie stoliczek pod ścianą i usiedliśmy wokół niego. Zamówiliśmy na początek po zwykłym piwie i zaczęliśmy gadać.

( Alec? Jonathan? )

Od Suzanne - C. Jonathan'a


Patrzyłam na talerz przede mną. Uśmiechnęłam się delikatnie i pocałowałam Jonathana w policzek, gdy się nade mną pochylił.
- Nie licząc Jose, jesteś jedynym facetem, który zrobił mi śniadanie do łóżka – zaśmiałam się cicho.
- Jose robił Ci śniadanie do łóżka? – Zaoponował, a ja się głośno roześmiałam.
- Kochanie, czy Ty wiesz jak my długo ze sobą mieszkaliśmy? Poza tym, czego my razem nie robiliśmy – zaśmiałem się cicho.
- Powinienem o czymś wiedzieć? – Spytał od razu.
- Nie – pokręciłam głową i pocałowałam go szybko.
Zabrałam się do jedzenia. Niby zwykła jajecznica ale smakowało świetnie. Zjadłam wszystko łącznie z grzankami. Odłożyłam talerz i sztućce do zlewu i umyłam je szybko. Nastawiłam gorącą wodę dla nas na herbatę.

( Jonathan? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II



Wtuliłam się mocno w pierś swojego chłopaka.
- Dobranoc Kochanie – wyszeptałam cicho.
Jonathan pogładził mnie delikatnie po plecach i docisnął do siebie. Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy. Chwilę tak leżałam, a Jon pocałował mnie w czoło
- Śpisz? – Szepnął w końcu.
- Nie – przyznałam cicho z rezygnacją w głosie.
- Czemu?
- Boję się – przyznałam niepewnie.
- Czego?
- Tego, że tu przyjdzie?
- Kto?
- Mój ojciec – powiedziałam cicho i skuliłam się w objęciach chłopaka.
- Przecież Lucyfer go zabił – upomniał mnie.
Zamarłam. On wciąż nie wiedział. Och, no przecież skąd miał wiedzieć, jak biegł po Jose, a potem mnie wskrzeszali. Musiałam dosyć długo milczeć, bo Jonathan odezwał się zaniepokojonym głosem.
- Suz, wszystko dobrze?
- Lucyfer jest moim biologicznym ojcem – powiedziałam cicho.
Poczułam jak jego wszystkie mięśnie się napinają. Do oczu napłynęły mi łzy. Dopiero teraz to do mnie dotarło.
- Wiem, że to głupie ale nie chcę abyś był ze mną z przymusu. Nie chcę abyś się do czegoś zmuszał przez głupie obietnice – przyznałam cicho i wypuściłam go delikatnie z uścisku, w którym go zamknęłam.

( Jonathan?)

Od Modry - C.D Nathaniel'a



Podparłam rękę na biodrze i wpatrywałam się w Nathaniela.
- Nie wiem ...- mruknęłam bawiąc się warkoczem -A co ja będę z tego miała,jeżeli nie wytrzymasz? - zapytałam z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz - wzruszył ramionami bez zastanowienia.
- Na prawdę?Przemyślałeś to? - zachichotałam.
Nath otworzył szerzej oczy.
- Nie jestem pewien co masz na myśl-
- Spokojnie - pomachałam parę razy rękami.
Nath odetchnął z ulgą .Spoważniał i znowu wystawił rękę w moim kierunku.
- Więc jak? - zapytał.
- Jeżeli nie wyssiesz ze mnie wszystkiego to mogłabym się zgodzić,ale...- urwałam.
- Ale?
- Ale nie mam pewności,że wypijesz tylko trochę...- westchnęłam z uśmieszkiem,mój głos ciut drżał.Patrzyliśmy na siebie trochę w ciszy.
- Nie miałem zamiaru....- uśmiechnął się szarmancko.
Wystawiłam mu język ,przechyliłam się w jego stronę z uśmieszkiem.Jedną ręką dotknęłam jego barku.
- Jeżeli zrobisz mi ponad to co mówisz to nie skończysz dobrze...- pokręciłam głową z niewinną miną.Kurtka chłopaka nieco sczerniała .Uśmiechnęłam się szeroko,a on to odwdzięczył i złapał mnie za rękę.Popatrzyłam mu w oczy z uśmieszkiem.
- Mogłabym to lepiej przemyśleć,ale widzę,że chyba mogę CI 'zaufać' - westchnęłam .Zacisnął rękę na moim nadgarstku.-Ale teraz puść - spoważniałam nagle.
- Dobra,niech ci będzie - zostawił moją rękę w spokoju - To zakład stoi? - ponaglił.
Kiwnęłam głową i westchnęłam cicho.
- Raz kozie śmierć...- szepnęłam - Umawiamy się,że nie pijesz bądź nie jesz...Jak ty to tam nazywasz,przez miesiąc - podniosłam głowę do góry i popatrzyłam mu prosto w oczy z uśmieszkiem - Pewnie wytrzymasz i będę musiała ci się dać,ale no cóż - ruszyłam ramionami.
(Nathaniel?)

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Oczywiście - zaśmiałam sie i pocałowałam go krótko. Wyszliśmy z domu zadowoleni i uśmiechnięci
- Wiesz.. - zaczełam patrząc w chodnik
- Tak?
- Miałam zawsze takie marzenie... Które teraz tylko ty mógłbyś spełnić
- Mam się bać? - spytał podenerwowany
- Nie, skąd... To raczej ja powinnam.. - przyznałam cicho. Chłopak zatrzymał krok i powiedział
- Powiesz o co chodzi?
- Nie chce Cię teraz denerwować...
- Cąły dygocze, i będe, dopóki nie dokończysz - powiedział stanowczo i złapał mnie za ręce . - Powiesz mi?
- Może to głupie - westchnełam i usiadłam na ławeczce która stała obok. Chłopak usiadł obok mnie i spojżał mi w oczy
- Żadne marzenie nie jest głupie - powiedział i pocałował mnie w czoło - Powiesz mi o co chodzi?
- Zawsze marzyłam o tym, by urodzić się i być wampirem. Takim jak ty. Chciała bym, żebyś mnie ugryzł.- powiedziałam i połozyłam głowę na jego ramieniu
- Rose - zaczął
- Wiesz że dzisiaj mam urodziny? - zaśmiałam się cicho sama do siebie. - Rodzice nie pamiętali - westchnełam.
( Nath? xd )

Od Taigi Cd .Jose

Uśmiechnęłam się szeroko 
- Dobrze - pisnęłam radośnie i rzuciłam mu się na szyje , a on się roześmiał 
- Na prawdę Ci zależy - powiedział śmiejąc się 
- Zawsze chciałam mieć pieska , ale ojciec zawsze kręcił nosem - mruknęłam - A uwielbiałam zajmować się psem sąsiadki - dodałam ze śmiechem 
- Tylko nie możesz go zaniedbywać - zastrzegł od razu 
- Obiecuje , przecież nie mam już 10 lat - wymamrotałam - Bardzo się ciesze , jesteś najlepszy - dodałam całując go 
- Dla Ciebie wszystko  - powiedział dalej rozbawiony całą sytuacją 
- I będzie spał obok mnie - dodałam radośnie 
- Będzie spał w swoim legowisku - poprawił mnie Jose uśmiechając się - Mojego miejsca nie oddam - zaśmiał się , a ja wybuchnęłam śmiechem 
- Ty będziesz po jednej stronie , a on po drugiej - powiedziałam ponawiając pocałunek , położyłam się na kanapę ciągnąc za sobą Jose i nie odrywając od niego ust 

( Jose ? ) 

Od Jose Cd . Taigi

Roześmiałem się głośno czując usta na swojej skórze. 
- Kochanie… - zacząłem.
- Tak – spytała mrucząc. 
- Wiesz, że tak niczego ze mną nie załatwisz, prawda? – Roześmiałem się głośno.
Spojrzała na mnie niemal z oburzeniem.
- Myślałeś, że byłabym w stanie wykorzystać chwilę Twojej słabości i już jechać z Tobą po zwierzaka? – spytała udając zaskoczoną. – Jak mogłeś tak pomyśleć – skarciła mnie.
- Zrobiłabyś tak, prawda? – spytałem ze śmiechem
- No i co? – Mruknęła niezadowolona, przez co się roześmiałem głośno.
Pocałowałem ją w czoło.
- Zwierzaka możemy kupić – zapewniłem.
- Naprawdę? – spytała zaskoczona.
Pokiwałem twierdząco głową.
- Ale jeden warunek.
- Tak, zajmę się nim – zapewniła od razu.
- I wychodzi – wypomniałem od razu.
- Też – przytaknęła.
- Ale to nie warunek – zastrzegłem od razu.
- Więc co jest tym warunkiem?
- Bierzemy zwierzaka ze schroniska.
- Schronisko? – Powtórzyła i się skrzywiła.
- Chcę uratować zwierzęta przed uśpieniem, a nie płacić kilka tysięcy za rodowód – skrzywiłem się. 

( Taiga? )

poniedziałek, 24 lutego 2014

Od Modry - C.D Nathaniel'a

Podparłam rękę na biodrze i wpatrywałam się w Nathaniela.
- Nie wiem ...- mruknęłam bawiąc się warkoczem -A co ja będę z tego miała,jeżeli nie wytrzymasz? - zapytałam z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz - wzruszył ramionami bez zastanowienia.
- Na prawdę?Przemyślałeś to? - zachichotałam.
Nath otworzył szerzej oczy.
- Nie jestem pewien co masz na myśl-
- Spokojnie - pomachałam parę razy rękami.
Nath odetchnął z ulgą .Spoważniał i znowu wystawił rękę w moim kierunku.
- Więc jak? - zapytał.
- Jeżeli nie wyssiesz ze mnie wszystkiego to mogłabym się zgodzić,ale...- urwałam.
- Ale?
- Ale nie mam pewności,że wypijesz tylko trochę...- westchnęłam z uśmieszkiem,mój głos ciut drżał.Patrzyliśmy na siebie trochę w ciszy.
- Nie miałem zamiaru....- uśmiechnął się szarmancko.
Wystawiłam mu język ,przechyliłam się w jego stronę z uśmieszkiem.Jedną ręką dotknęłam jego barku.
- Jeżeli zrobisz mi ponad to co mówisz to nie skończysz dobrze...- pokręciłam głową z niewinną miną.Kurtka chłopaka nieco sczerniała .Uśmiechnęłam się szeroko,a on to odwdzięczył i złapał mnie za rękę.Popatrzyłam mu w oczy z uśmieszkiem.
- Mogłabym to lepiej przemyśleć,ale widzę,że chyba mogę CI 'zaufać' - westchnęłam .Zacisnął rękę na moim nadgarstku.-Ale teraz puść - spoważniałam nagle.
- Dobra,niech ci będzie - zostawił moją rękę w spokoju - To zakład stoi? - ponaglił.
Kiwnęłam głową i westchnęłam cicho.
- Raz kozie śmierć...- szepnęłam - Umawiamy się,że nie pijesz bądź nie jesz...Jak ty to tam nazywasz,przez miesiąc - podniosłam głowę do góry i popatrzyłam mu prosto w oczy z uśmieszkiem - Pewnie wytrzymasz i będę musiała ci się dać,ale no cóż - ruszyłam ramionami.
(Nathaniel?)

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Oczywiście - zaśmiałam sie i pocałowałam go krótko. Wyszliśmy z domu zadowoleni i uśmiechnięci
- Wiesz.. - zaczełam patrząc w chodnik
- Tak?
- Miałam zawsze takie marzenie... Które teraz tylko ty mógłbyś spełnić
- Mam się bać? - spytał podenerwowany
- Nie, skąd... To raczej ja powinnam.. - przyznałam cicho. Chłopak zatrzymał krok i powiedział
- Powiesz o co chodzi?
- Nie chce Cię teraz denerwować...
- Cąły dygocze, i będe, dopóki nie dokończysz - powiedział stanowczo i złapał mnie za ręce . - Powiesz mi?
- Może to głupie - westchnełam i usiadłam na ławeczce która stała obok. Chłopak usiadł obok mnie i spojżał mi w oczy
- Żadne marzenie nie jest głupie - powiedział i pocałował mnie w czoło - Powiesz mi o co chodzi?
- Zawsze marzyłam o tym, by urodzić się i być wampirem. Takim jak ty. Chciała bym, żebyś mnie ugryzł.- powiedziałam i połozyłam głowę na jego ramieniu
- Rose - zaczął
- Wiesz że dzisiaj mam urodziny? - zaśmiałam się cicho sama do siebie. - Rodzice nie pamiętali - westchnełam.
( Nath? xd )

Od Taigi Cd . Isabelle

Zaśmiałam się lekko 
- Dobra wracajmy już - powiedziałam spokojnie patrząc na nią 
- Dobrze - uśmiechnęła się i wsiadłyśmy z powrotem do taksówki - Myślisz , że z Danielem już dobrze ? - zapytała lekko zmartwiona 
- Nie masz się czym martwić jest z Jose , więc albo oboje są już trzeźwi , albo oboje znowu się upili - zaśmiałam się - Tacy są mężczyźni - powiedziałam pocieszając ją 
- Ty nie jesteś zła na Jose , przecież się upił - spojrzała na mnie zdziwiona 
- Był na tyle rozsądny , że po chwili był już normalny - zaśmiałam się - Ale nie mogłabym być na niego zła , w ten dzień wszyscy się cieszą i każdy to opija , nie ma sensu się gniewać - powiedziałam poważnie uśmiechając się lekko 

( Isabelle ? ) 

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Wow.. - zawołałem z zachwytu -  wyglądasz nieziemsko - przyznałęm
- Wystarczyło powiedziec że wyglądam pięknie
- Pięknie to za mało powiedziałne - zastrzegłem
Podszedłem i ją pocałowałem
- Kocham cię moja księżniczko
Zaśmiała się i poszła do szafeczki po komórkę.
- Ja też zaraz wracam - powiedizałem podchodząc do szafy z ubraniami
Wyciągnąłem jakieś czyste niepogniecione ubranie i się przebrałęm
- Teraz mozemy juz iść? - zapytałem z uśmiechem biorąc pod rękę Rose
(Rose?)

Od Taigi Cd . Jose

Westchnęłam cicho , przytulając go mocniej 
- Bałam się - wyszeptałam - Bałam się wtedy , że mnie odtrącisz , chyba wolałam żyć w niepewności niż usłyszeć od Ciebie te najgorsze słowa 
- Nie usłyszałabyś ich - powiedział przytulając mnie 
- Wtedy tego nie wiedziałam - powiedziałam spokojnie - Wiesz , jak jesteś w pracy to trochę nudno mi tu samej - powiedziałam z uśmiechem starając się zmienić temat - Chciałam o tym pogadać teraz , ale właściwie czemu nie dzisiaj 
- To jest ta twoja niespodzianka ? - uniósł zaciekawiony brwi 
- Nie - zaśmiałam się - Niespodziankę zobaczysz ... chyba jutro - przyznałam spokojnie - Ale wracając do tematu , wiem że zazwyczaj jestem , ale co być powiedział na psa ? - zapytałam z uśmiechem siadając mu na kolanach i patrząc mu w oczy 
- Psa ?  - zapytał zaskoczona 
- Takie kochanego psiaka - powiedziałam patrząc na niego - Albo papugę , zawsze chciałam któreś z tych zwierząt - powiedziałam obejmując go - To co kupimy zwierzątko - szepnęłam mu na ucho całując po szyi , może pod chwilą słabości powie tak , bez namysłu 

( Jose ? ) 

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Idziemy do restauracji? Nie mam się w co ubrać - powiedziałam markotnie
- Masz całą szafe ciuchów i jeszcze pół mojej - zaśmiał się głośno i podszedł do mnie. Położył swoje ręce na moich biodrach i pocałował mnie namiętnie
- Wszystko co założysz będzie pięknie na tobie wyglądało - przyznał i się uśmiechnął
- No nie wiem - powiedziałam i się uśmiechnełam. Moją uwage przyciągnął komplet, który uktył się we wnętrzu szafy
http://www.zeberka.pl/img_users/1232715627.JPG
Przebrałam się w łazience ( bez udziału Nathaniela xd )i wyszłam
- Jestem gotowa - uśmiechnełam się
(Nath? xd)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Nie - burknąłem
- Dlaczego?
 - Bo tam spotkam mojego krewniaka
- I?
- On mnie nie lubi - przyznałem
- Widzę że nie jestem sama - zaśmiała się a ja  spojrzałem na nią krzywo
- Dzięki - prychnąłem
- Proszę - odparłą - Skoro masz tam rodzinę to na pewno dostajesz troszkę woreczków krwi..
- Nie, ponieważ jak by to łągodnie określić ... pokłóciliśmy się trochę..
- Trochę?
- No może trochę bardziej niż trochę, teraz się nie znosimy, poza tym..
- Co?
- Nie chcę krwi ludzi..
- To weź krew od swojej.... - zaczęła ale jej przerwałęm
- Nie, nie ugryzę Rose - pokręciłęm głową - Ja ją kocham i nie chcę jej sprawić bólu
- Ta.. - westchnęła - Na mnienie licz - ruszyłą przed siebie
- Nie martw się, z głodu nie zdechnę - uśmiechnąłem się podstępnie - Masz ochotę na mały zakłąd
- A dlaczego pytasz?
- Bo chcę się o coś założyć
- Tak?
- Jeśli wytrzymam tydzień bez krwi to dasz mi się ugryźć..
- Tydzień  to za krótko..
- Miesiąc? - spytałem
Pokręciła głową.
- Półtora miesiąca? - zapytałem - Pasuje?
- Będziesz się smażył w piekle, nie wytrzymasz tak długo.. Żaden wampir..
- Zakład? - zapytałem i spojrzałem się na nią - Mój dotychczasowy rekord wynosił dwa tygodnie bez kropeliki krwii, ale te kilka dni nie robią różnicy..
- Raczej tygodnie.. - westchnęła
- wszystko jedno, to jak, zakład? - wyciągnąłem rękę
(Modra?)

Od Jose Cd . Taigi


Spojrzałem na nią niezadowolony.
- Tylko?
- Tak - zaśmiała się.
- Mylisz się. To całe wieki gdy trzeba na coś czekać.
- Więc jednak przyznajesz, że chcesz niespodziankę? 
- Niczego takiego nie powiedziałem - zaoponowałem wracając do jedzenia.
- Przed chwilą sam to przyznałeś - wytknęła
- Nie. Ja miałem na myśli, jak poszłaś na wojnę - fuknąłem zły.
Westchnęła i położyła nogi na moich udach. Przysunęła się do mnie bliżej, a ja skończyłem jeść. Oparłem się o oparcie kanapy i objąłem ją jedną ręką.
- Bardzo byłeś zły?
- Zły? Nie. Wściekły, sfrustrowany i przybity? Tak - przyznałem. 
Westchnęła cicho i przytuliła się do mnie.
- Mogłaś do mnie chociaż zadzwonić, gdy skończyliście wojnę - wyszeptałem cicho do jej włosów. 

( Taiga?)

Od Alec'a - C.D Oliver'a

- Ciekawe mieliście dzieciństwo - przyznałem
- Faktycznie - zaśmiał się - Najbardziej pamiętam te pająki i węże
-  Też bym to zapamiętał
-  A wy jak długo się znacie? - spytał i  spojrzał się na mnie i na Jonathan'a
- Z jakieś dziesieć lat - przyznał Jon po chwili - Pamiętasz jak pierwszy raz się poznaliśmy? - zwrócił się do mnie
- Nie da się tego zapomnieć - zaśmiałęm się - Jak pierwszy raz go zobaczyłem to wiedziałem ze nie przypadniemy sobie do gustu
- Ale teraz się chyba lubicie? - zapytał Jose
- Różnie bywa - odparłem - Na początku naszej przyjaźni stoczyliśmy bójkę o zepsuty samochodzik - zacząłem się śmiać
- To nie był byle jaki samochodzik- burknął Jon - Ale..
- Biliście sieo zabawkę? - zaśmiał się Jose
- Tak, wtedy byliśmy jeszcze dziećmii - dodałem - Teraz jak powspominać to, to było głupie
- Wcale nie, bo ci dołożyłem i wygrałem - ucieszył się Jonathan
- Gdyby nie musiał kończyć wygrałbym
- Akurat - zaśmiał się
- A wy choć trochę biliście się w dzieciństwie - zaśmiałem się - Czy Suz wygrywała?
(Oliver? lub Jose?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

Po chwili Suz zasnęła.
Westchnąłem cicho i ziewnąłem.
Przyciągnąłem ja do siebie  by było jej wygodnie.
 Leżałem przez chwilę patrząc się w sufit.
W końcu sam zasnąłem.
Obudziłęm sięnad ranem.
Suzanne jeszcze spała.
Nie chciałem jej budzić.
Delikatnie podniosłem się z łóżka i poszedłem do kuchni.
Zacząłem robić nam jakieś śniadanie.
Nie mogłem nic wymyśleć więc wziąłem się za robienie jajecznicy z grzankami.
- Już wstałes? - usłyszałem głos za sobą i zobaczyłęm Suz
- Tak, cześć kochanie - pocałowałęm ją - Jak ci się spało?
- Wspaniale - uśmiechnęła sięszeroko i przeciągnęła - Co smażysz?
- Jajecznicę, mam nadziejęże będzie smakować - zacząłęm rozstawiać talerze i nakaładać jajka
Podałęm sztuce i grzanki.
- Smacznego - powiedziałem stawiając talerz przed Suzanne

(Suz?)

Od Modry - C.D Nathaniel'a

Strzeliłam mu w papę z liścia.Został mu czerwony ślad na policzku.
- Lepiej ci już?!Chyba cię coś piecze! - warknęłam.Wytarłam rękę o spodnie.
- To idź i się napij od kogoś innego - westchnęłam ciężko - O albo od swojej dziewczyny - dodałam z szyderczym uśmieszkiem.
- Ty jesteś pod ręką - ruszył ramionami z szerokim uśmiechem.
- Powstrzymujesz się od śmiechu? - zapytałam z dziwną miną.Nic nie odpowiedział.
- Jeżeli znowu coś takiego powiesz strzelę cię mocniej - założyłam ręce na piersi .Staliśmy tak w ciszy.
Przewróciłam oczami - Nie myśl sobie...- wystawiłam mu język z uśmieszkiem.Podniosłam gwałtownie rękę ,a spod ziemi wyłonił się gruby korzeń.
- Następnym razem użyję tego - zachichotałam z delikatnie drżącym głosem.Wystawiłam rękę w kierunku chłopaka.Korzeń skierował się tam,gdzie pokazałam.
- Może i jesteś jakiś tam silny bardziej,ale wiesz...- mrugnęłam z uśmieszkiem - Jeżeli chce ci sie pić to idź do banku krwi,który jest niedaleko - wskazałam palcem.
Nathaniel?



Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Chociaż - zastanowiłem się - Raczej nie możliwe aby kogoś sobie znalazł
- Dlaczego? - zapytała - Każdy znajduje w końcu jakąś drugą połówkę
- Pimpek to samotnik - przyznałem - Stroni od towarzystwa
- Z tobą na początku też chyba było podobnnie prawda? - zaśmiałą się
- Ale ty to zmieniłaś - westchnąłem -  Bez ciebie skończył bym jako samotny gbur - uśmiechnąłem się
- Na pewno nie..
- Tak, ty jesteś tą jedyną na którą czekałem - szepnąłem - Obiecuję że będę przy tobie zawsze kiedy będziesz mnie potrzebować - przyznałem
- Kocham cię - przytuliłą się do mnie i ziewnęła
- Jutro zamierzałem zabrać cię w jedno miejsce..
- A już nie chcesz? - zapytała
- Jeśli będziesz już lepiej się czuła to pójdziemy - obiecałem
- Ja już trochę lepiej się czuję
- Powinnaś się przespać, jutro zobaczymy - powiedziałem obejmując ją
Położyliśmy się na łóżku obok soiebie. Przykryłem nas kocem i przytuliłem do siebie Suz
- Dobranoc - szepnąłem i pocałowałem jadelikatnie

(Suzanne?)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Co? - zdziwiłem się i zatrzymałęm
- Masz dziewczynę prawda?
- Ta, no i co?
- Nic tak tylko pytam.. - zaśmiałą się
- To w takim razie ja mam pytanie..
- Jakie?
- Wiesz jak smakuje krew czarodzieja?
- Jezszcze nie zwariowałam aby sama siebie gryźć - powiedziała spoglądając na mnie - A co?
- Podobno jest bardzo smaczna, a nawet lepsza od ludzkiej - uśmiechnąłęm się szeroko - Nie chciałabyś się dowiedzieć? Chętnie bym  się trochę napił i ci powiedział..
(Modra?)

Od Modry - C.D Nathaniel'a

Uśmiechnęłam się szyderczo .
- Będziesz miał bardzo dużo okazji,żeby napić się krwi ludzi...- ruszyłam ramionami .Nathaniel uśmiechnął się dziwnie.Pacnęłam go w ramię.
- Nie patrz na mnie jak na hamburgera...Mojej krwi nie dostaniesz..- przewróciłam oczami.Poszliśmy powolnym krokiem na ten mój ;wymarzony spacer' .Szliśmy w ciszy.Nathaniel co chwila zerkał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.
- Wkurzasz mnie - mruknęłam i złapałam go za twarz .Ścisnęłam mu poliki i uśmiechnęłam szeroko.
- Fajnie wyglądasz wampirku - zachichotałam.Przekręciłam mu głowę,żeby patrzył w przód.Nie odzywał się tylko szedł powoli.Wlokłam się za nim z uśmieszkiem.
- Ej...- zagadałam wreszcie - Masz dziewczynę co nie? Czuć ją..- przewróciłam oczami.
(Nathaniel?)

Od Isabelle-Cd Taigi

Pojechałyśmy do domu. Na szafie wisiała sukienka a pod nią stały buty
-Jak zwykle,szpilki-zaśmiała sie Taiga
-No jasne-uśmiechnęłam sie


Taiga? Brak pomysłu :/

niedziela, 23 lutego 2014

Od Olivii

Mamy i taty nie było w domu. Panowała straszna cisza. Wzięłam wielkiego,białego misia i przytuliłam się do niego. Po kilku chwilach zobaczyłam książkę o ciekawej okładce. Wspięłam się na palce i wzięłam ją. Usiadłam na łóżko i otworzyłam pierwszą stronę. Były same litery,żadnych obrazków. Przeglądałam ją,aż w końcu natknęłam się na rysunek. Był tam pokazany człowiek,który zamienia się w wilka. Nad obrazkiem widniał napis
-W-i-l-k-oo-ł-a-k-przeliterowałam cicho. Czyli człowiek co zamienia się w wilka jest wilkołakiem. Super. Taki człowiek musi mieć fajnie. Ma takie fajne futro. Może biegać sobie gdzie chce. Potem widziałam jeszcze kilka obrazków. Panią z kijkiem w ręku i z miotłą,pana ze złotą poświatą i pana i panią z białą twarzą. To takie interesujące.  W końcu nastała nuda. Znowu. Wyszłam na taras i zobaczyłam super widok. Robaczki co latały,świeciły się! Było pięknie. Wtedy na nos usiadł mi jeden z nich. Kichnęłam i uciekł. Wtedy w zaroślaxh coś się poruszyło


Ktoś?

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Gdzie? - zapytałem
- Nie wiem.. - westchnęła
- To mam jeden układ..
- Jaki?
- Pójdę z tobą na spacer, w zamian za krew
- Krew? - spytała
- Tak, co się dziwisz, wampirom smakuje najbardziej krew ludzi - uśmiechnąłem się szeroko -  A kilka kropelek nie zaszkodzi
(Modra?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Spojrzałam na niego i pokręciłam przecząco głową.
- Nie - zełgałam gładko.
Patrzył na mnie chwilę z powątpieniem. Stłumiłam ziewnięcie. Jonathan westchnął ciężko.
- Czemu się nie przyznałaś? - spytał z rezygnacją.
- Nie chciałam Cię zawieść - przyznałam cicho.
- Ty mnie nie zawodzisz - zapewnił i pocałował mnie w czoło.
Położył się obok mnie i nakrył mnie szczelnie kołdrą.
- A teraz śpij - polecił.
Pokręciłam przecząco głową.
- Nie chcę.
- Śpij - powtórzył łagodnie.
Poczułam jego usta na swojej głowie. Przycisnął mnie do siebie mocniej i poprawił mnie w swoim uścisku. Chciałam już zaprotestować ale po prostu zamknęłam oczy. Nawet już nie wiem, kiedy w końcu zasnęłam wtulona w ukochanego...

( Jonathan? )

Od Oliver'a - C.D Jonathan'a


Wyszliśmy z pokoju, a Jose zaczął mi się przyglądać.
- Boże Oli... - westchnął w końcu. - Jak Ty się chłopie zmieniłeś.
- Aż taką był tragedią gdy był mały? - zaśmiał się głośno Jonathan
- Miał wtedy cztery lata - przyznał w końcu.
- Już wtedy się razem trzymaliśmy - zauważyłem ze śmiechem.
- Tak - przytaknął. - Wtedy to się działo. Straszenie Twojej siostry pająkami i wężami, które były niedaleko nas.
- Lepsze było gdy wilki były obok naszej wioski - wypomniałem, a on się roześmiał.
- Nie wierzę. Moja Suz? - spytał z niedowierzaniem Jonathan.
- Myślisz, że dlaczego zaczęła trenować parkoura? - zakpił Jose. - Tylko i wyłącznie aby szybciej uciekać.
- Pamiętam, że przed śmiercią ojca, wymykała się nocą do lasu przez okno, które wychodziło na poddasze - przyznałem ze śmiechem.
- Pamiętasz takie rzeczy? - spytał z niedowierzaniem Alec.
Pokiwałem głową.
- Wiele musiałem dać aby przypomnieć sobie nawet szczegóły aby odnaleźć siostrę - przyznałem po chwili z wahaniem.

( Alec? Jonathan? )

Od Suzanne C.D Jonathan'a II


Westchnęłam ciężko i spojrzałam na niego.
- Inaczej nie wrócimy do pokoju? - spytałam cicho.
- Nie Kochanie - przyznał i odgarnął mi jedną ręką włosy z czoła na bok.
Przytuliłam się do niego.
- Z szybką? - spytał spokojnie.
Pokręciłam przecząco głową.
- Dżem?
Skinęłam głową. Podsunął mi kanapkę do ust. Patrzyłam na nią sceptycznie. Jednak już po chwili, zmuszona przez Jonathana, zjadłam kilka kanapek. W między czasie i on zjadł. Gdy widział, że więcej nie tknę odpuścił mi i sam dokończył posiłek. Odstawiliśmy naczynia i wstawiliśmy je do zmywarki. Jon zrobił nam jeszcze po gorącej herbacie i z kubkami wróciliśmy do pokoju. Usiadłam na łóżku po turecku i upiłam kilka łyków herbaty, uważając aby nie poparzyć sobie języka.
- Gdzie jest Pimpek? - spytałam nagle.
Jonathan rozejrzał się po pokoju. W końcu wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Albo się gdzieś chowa albo poszedł polować - przyznał i wskazał otwarte okno.
Roześmiałam się głośno.
Albo szuka Pani Pimpkowej. - zakpiłam.
- Nigdy nic.
- Byłbyś dziadkiem - wytknęłam ze śmiechem i pocałowałam go, gdy ten usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
- Nigdy nic nie wiadomo. Małe Pimpiątka mogły by być urocze - przyznał.
Zaśmiałam się cicho i odłożyłam kubek na bok.

( Jonathan? )

Od Taigi Cd . Jose

Spojrzałam na niego i wybuchnęłam śmiechem 
- Nawet jak chcesz być straszny to jesteś śmieszny - powiedziałam przez śmiech 
- No dzięki - mruknął 
- Oj już , nie dąsaj się - śmiałam się dalej 
- Uciekaj mi do salonu , zaraz przyjdę z obiadem - powiedział ściągając mnie z blatu 
- Dobrze , dobrze już idę - zaśmiałam się i poszłam usiadłam się na kanapie i włączyłam telewizor , oglądając jakieś wiadomości . Po kilkunastu minutach przyszedł Jose z talerzami , zaczęliśmy jeść 
- Nie powiesz mi co planujesz ? - zapytał ponownie 
- Nie - pokręciłam głową i zajęłam się jedzeniem 
- Nie lepiej powiedzieć i wiedzieć czy jestem za tym pomysłem czy nie  ? - zapytałam patrząc na mnie 
- Nie - odpowiedziałam znowu i odłożyłam talerz na stół 
- Ja Ci zawsze wszystko mówię - jęknął 
- Niekiedy postawiasz mnie przed faktem dokonanym - zaśmiałam się i pocałowałam go - Wytrzymasz to tylko dwa dni - uśmiechnęłam się lekko patrząc mu w oczy 

( Jose ?  ) 

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Już jestem - zawołałem wchodząc do pokoju
- Gdzie byłeś? - zapytała
- Sprawdzić coś - uśmiechnąłem się - A już się stęskniłaś?
- Tak, i to bardzo- uśmiechnęła się
- A teraz gdzieś cię zabiorę - powiedziałem
- Gdzie?
- Pójdziemy na kolację - przyznałem - do restauracji, a potem wybierzemy się na spacer - zacząłem wymieniać
- Pójdę się przebrać - oznajmiła uśmiechnięta i  ruszyła w stronę szafy
(Rose?)

Od Jose Cd . Taigi

Spojrzałem na nią sceptycznie. 
- Mam taką nadzieję - przyznałem pod nosem.
- Och no już tak nie dramatyzuj - zaoponowała ze śmiechem. 
Spojrzałem na nią gdy kończyłem właśnie kroić wszystkie potrzebne warzywa. 
- Jak ja mam nie dramatyzować? Wiesz jak ja nie lubię niespodzianek? - wymamrotałem.
- Ta Ci się spodoba - zapewniła z uśmiechem
- Tego nie wiesz na pewno - zauważyłem.
- Wiem - zaśmiała się i mnie pocałowała. - Możesz nie być taki pesymistą? 
- Od czasu do czasu trzeba - przyznałem i wyszczerzyłem zęby w szerokim i niemoralnym uśmiechu.

( Taiga? )

Od Modry - C.D Nathaniel'a



Prychnęłam cicho patrząc mu prosto w oczy.
- Nie boję się - stwierdziłam po paru chwilach milczenia.Nathaniel odsunął się od mnie na krok i uśmiechnął z tymi swoimi kłami.
- Nie szczerz się tak - wystawiłam mu język przez śmiech.
- Bo?
- Nic - zachichotałam - Idziemy gdzieś,czy nie męczący się wampir nie ma zamiaru się ruszyć? - zapytałam bawiąc się warkoczami.,
Nathaniel?

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Musze z tobą wyjść ponad 20 razy? Mi to odpowiada - zaśmiałam się - Ale teraz spać - nakazałam i położyłam się koło chłopaka, mimowolnie wtulając się w niego.
- Dobranoc - wyszeptał mi na ucho
- Dobranoc odparłam. Przymknełam oczy i prawie od razu zasnełam.
[...] Gdy się obudziłam, Chłopaka nie było. Zdziwiło mnie to troche. Zmęczona wstałam i wyciągnełam się. Rozejrzałam się dookoła - moją uwagę przykuł zegarek - 20.00. Teraz nie dziwota, że Nath'a nie było. Ile można spać.
(Nath? brak czasu)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Za to ty nie masz żadnych wad - zapewniłem i odwzajemniłem pocałunek
- Znowu zaczynasz - mruknęła
- Wcale nie - uśmiechnąłem się - Jak cię poznałem wiedziałem że już bez ciebie nie mogę żyć...
- Naprawdę? - mruknęła
- Tak - powiedziałem przekręcając się tak że znalazłem się nad nią - Nie wierzysz mi? - spojrząłem się jej w oczy
-  No nie wiem..- zaśmiała się
-  To w takim razie jak mam ci to udowodnić?
- Po prostu przy mnie bądź - szepnęła i przyciągnęła mnie do siebie - To mi całkowicie wystarczy - zapewniła
Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.
-  Nie jesteś jeszcze zmęczona? - szepnąłem błądząc dłońmi po ciele przyciągając do siebie
(Suzanne?)

Od Jonathan'a - C.D Oliver'a

- Nie płakał? - zapytał Oliver wchodząc do pokoju
- Coś ty - uśmiechnąłem się - To aniołek - zapewniłem
- Bardzo grzeczny - przyznała Suz trzymając go na kolanach
- To widzę że nie będziesz miała z nim kłopotu jak pójdziemy
- Poradzimy sobie Alex prawda? - zapytała Suz - Na pewno będzie grzeczny
- Obawiam się że już nie odzyskasz synka - zaśmiałem się - Suz pochłonie go żywcem
- Skoro ma taką rękę do dzieci to chętnie będę częściej wychodził z chłopakami - uśmiechnął się Oliver
- Musisz być wzorowym ojcem a nie ojcem pijakiem - zastrzegła
- Dobrze, już dobrze, wiem - zapewnił i westchnął
Gadaliśmy jeszcze przez kilkadziesiąt minut. Na dworze zrobił się już wieczór. Do pokoju ktoś zapukał
- Proszę - odpowiedziałem
- Idziemy już? - zapytał Alec wchodząc z Jose
- Tak - spojrzałem na zegarek - Idziesz Oliver czy jednak zostajesz? - zaśmiałem się
- Idę -  zaśmiał się - Tutaj są podstawowe rzeczy Alex'a, a na górze są już nasze rzeczy...
- Spokojnie, poradzę sobie - zapewniła Suzanne - Miłego wieczoru panowie
- W razie czego dzwoń - powiedział i wyszedł za Alekiem.
(Oliver?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Ty to wszystko zjesz? - zapytała patrząc się na kanapki
Podszedłem do stołu z talerzem i usiadłem na przeciwko Suz.
- Nie - zaśmiałem się
- A to ..
- Ty musisz mi pomóc - zapewniłem
- Ja mam płatki - powiedziała
- Musisz się dobrze odżywiać - powiedziałem - Zrobiłem różne rodzaje kanapek, dlatego abyś mogła sobie któraś wziąć
- Ale nie jestem głodna - zaprzeczyła dokańczając posiłek
- Nie rób mi tej przykrości.. - zacząłem - Tak się namęczyłem aby je naszykować..
Popatrzyła się na talerz i westchnęła.
- Chyba nie chcesz abym cię nakarmił? - zapytałem biorąc kanapkę z szynką podstawiając jej pod buzie
Pokręciła głową i odsunęła się
- A myślałem że pójdzie łatwo - westchnąłem z lekkim rozbawieniem
Wstałem od stołu i usiadłem obok niej
- Kochasz mnie? - zapytałem
Pokiwała głową i się roześmiała
- Jak kochasz to zjesz - szepnąłem - Jak skończymy jeść to pójdziemy do sypialni i odpoczniesz, prześpisz się, sen dobrze ci zrobi
- To chodźmy teraz.. - próbowała wstać
Złapałem ją w tali i przyciągnąłem do siebie tak że teraz siedziała mi na kolanach.
- Najpierw musisz się najeść abym nie musiał w nocy od ciebie odchodzić - pocałowałem ją w czoło - Dobrze?
(Suzanne?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Roześmiałam się głośno.
- Słodzisz - zauważyłam ze śmiechem
- Mówię prawdę - poprawił mnie.
Znowu się roześmiałam i przytuliłam mocniej do jego piersi.
- Jesteś niemożliwy - przyznałam bez wahania.
- Powinienem się cieszyć?
- Tak. Z moich ust to jedyny komplement.
- Jedyny? - spytał z niedowierzaniem.
- Dla innych tak. Ty dostaniesz jeszcze całą masę innych - zapewniłam mrucząc cicho.
Uśmiechnął się szeroko.
- Czyżbyś chciała powiedzieć, że jestem dla Ciebie wyjątkowy - uniósł zaciekawiony brwi.
- Nie. Dla mnie, jesteś chodzącym ideałem, którego wady już zdążyłam pokochać - wyszeptałam i uniosłam głowę aby go pocałować.

( Jonathan? )

Od Oliver'a - C.D Alec'a


- To o której? - zainteresowałem się patrząc na chłopaka.
Wzruszył ramionami.
- Wydaje mi się, że gdzieś już o 17 możemy się zacząć zbierać - przyznał Jon.
- Świetnie. Muszę znaleźć szybko tylko jakieś mieszkanie i...
- Ja już znalazłam - uprzedziła mnie Suzanne
- Słucham?
- Za ścianą - zaśmiała się cicho.
Pokręciłem rozbawiony głową.
- Pójdę do Hodge'a i z nim pogadam - uśmiechnęła się Suz.
Wstała z kolan Jonathana, ubrała się i wyszła z pokoju. Po jakimś kwadransie wróciła.
- Masz pokój na piętro wyżej - przyznała.
- Poważnie? - spytałem z niedowierzaniem
Uśmiechnęła się i pokiwała głową.
- Masz tam bo jest trochę większy. Będziesz mógł zrobić ściankę i zrobić mały pokoik dla Alex'a. - uśmiechnęła się.
- Zgodził się na to? - spytał z niedowierzaniem Jon.
- Jeszcze nie. Ale gipsowa ściana jet łatwa do wyburzenia - uśmiechnęła się.
Zaśmiałem się i pokręciłem rozbawiony głową.
- Dziękuję - przyznałem i pocałowałem ją w czoło.
Zostawiłem z nimi Alex'a i poszedłem przed instytut aby wyciągnąć walizki z samochodu. Zaniosłem do wcześniej wskazanego pokoju i wróciłem do siostry, Jonathana i swojego synka.

( Alec? Jonathan? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II


Pokiwałam twierdząco głową.
- Chcesz już coś zjeść? - spytał od razu.
- Nie, dziękuję - przyznałam cicho i przytuliłam się do niego mocno.
- Jesteś pewna?
- Tak. Ale może Ty idź coś zjedz? - podsunęłam.
- Nie zostawię Cię - zapewnił.
- Więc pójdę z Tobą - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Jesteś pewna?
- Tak. Nie mogę przecież ciągle tutaj siedzieć - zauważyłam ściszonym głosem.
Jonathan pocałował mnie w czoło.
- Kochanie, jeśli nie czujesz się wystarczająco dobrze to tutaj zostaniemy - zapewnił łagodnie.
- Chodźmy - poprosiłam.
Spojrzał na mnie badawczo, ale już po chwili skinął głową i wstał. Przebrałam się w krótkie dresowe spodenki i czarną bokserkę. Wyszłam z pokoju jedynie na skarpetkach. Jonathan złapał mnie za rękę i poszliśmy do kuchni. Usiadłam przy stole, a Jon zaczął się krzątać po kuchni robiąc sobie kanapki.
- Może chociaż chcesz zwykłe płatki z mlekiem? - podsunął.
Zawahałam się. Chłopak zauważył moją reakcję i się uśmiechnął. Wyciągnął sporą miseczkę i nasypał do niej kopiastą górkę płatków cynamonowych.
- Zimne czy ciepłe mleko? - spytał spokojnie wyciągając butelkę mleka z lodówki.
- Zimne - przyznałam cicho.
Skinął głową i zalał od razu płatki. Wsunął jeszcze łyżkę do miski i postawił przede mną na stole. Usiadłam po turecku na krześle, a chłopak mnie przysunął do stołu przez co mimowolnie się roześmiałam.
- Ale ja nie jestem dzieckiem - zaoponowałam.
- Teraz jesteś - zapewnił i uśmiechnął się całując mnie w czoło.
Nie chciałam się z nim kłócić. Bałam się, że nagle utrata ciąży go dotknie mocniej niż mnie i oboje się załamiemy albo zrobimy coś głupiego. W końcu odepchnęłam od siebie czarne myśli i zaczęłam powoli jeść. Jonathan zrobił sobie kilka kanapek z różnymi serami, powidłami i mięsem.

( Jonathan? )

Od Taigi Cd. Jose

Siedziałam tak chwile , w końcu wstałam i przytuliłam go 
- Jesteś genialny - powiedziałam radośnie , a on się zaśmiał 
- Co ty byś beze mnie zrobiła - powiedział uśmiechając się 
- Dzisiaj bym umierała na kanapie - zaśmiałam się 
- Zapewne - przyznał spokojnie 
- Co gotujesz ? - zapytałam patrząc mu przez ramię 
- Makaron - odpowiedział , wzięłam do ręki jabłko i pocałowałam go - Będę miała dla Ciebie niespodziankę  - zaśmiałam się lekko , gryząc jabłko 
- Jaką ? -  zaciekawił się 
- Zobaczysz za dwa dni - uśmiechnęłam się tajemniczo siadając na blacie i patrząc jak kroi warzywa 
- Mam czekać aż dwa dni ? - powiedział niezadowolony 
- Przeżyjesz - zapewniłam ze śmiechem 

( Jose ? ) 

Od Taigi Cd .Brandona

- Pewnie zbytnio się tym wszystkim przejmuje - westchnęłam 
- A ty byś się nie przejmowała ? - zapytał z ironią 
- Przejmowałabym się , ale na pewno znosiłabym to inaczej , mam nieco inny charakter - powiedziałam cicho - Próbowałeś z nią pogadać ? - zapytałam 

( Brandon ? ) 

Od Evie Cd . Taigi

-tak możemy iść-powiedziałam obojętnym tonem.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy z tym wszystkim do rady.
Opowiedzieliśmy o zdarzeniach minionych dni oraz o podejrzeniach że to może być wilkołak, w wyniku zauważonych szczegółów.
Wróciliśmy do mnie, a ja od razu poszłam do siebie.
Taiga rozmawiała z Brandonem.
-co jej jest?-spytała
-od paru dni się tak zachowuje.-powiedział-nie wychodzi z pokoju.

[Taiga? odpisz do Brandona]

Od Jose Cd . Taigi


Roześmiałem się. 
- Aż tyle jesteś w stanie zrobić? - spytałem ze śmiechem
- Tak! - zawołała bez wahania, ale od razu się skrzywiła.
- Uważaj - westchnąłem cicho.
- To jak? - spytała niemal błagając.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją delikatnie w czoło. Taiga przytuliła się mocno do mnie, a po chwili uniosła głowę.
- Kiedy Ty to zrobiłeś? - spytała zaskoczona.
- Moja usta nie tylko potrafią sprawiać rozkosz - zapewniłem szepcząc jej do ucha.
Spojrzała na mnie zaskoczona.
- I zwykły pocałunek... - zaczęła.
- Wiara czyni cuda. Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć - uśmiechnąłem się i musnąłem wargami jej usta.
Zostawiłem ją oniemiałą na krześle i wróciłem do przyrządzania kolacji, a raczej obiadu. 

( Taiga? )

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Kusząca propozycja - zaśmiałem się
Szturchnęła mnie łokciem w żebra. Spojrzałem się na nią spod byka.
- A to za co? - oburzyłem się
- Ty dobrze wiesz - uśmiechnęła się i przytuliła się do mnie
- Teraz to ty będziesz mnie karać?
- Jeśli będzie taka potrzeba  - zaśmiała się
- Cofnę każdy szlaban jeśli dziś gdzieś ze mną wyjdziesz
- Gdzie?
- Zobaczysz - przyznałem - To jak?
(Rose?)

Od Rose - C.D Nathaniel'a


Zaśmiałam się głośno i przytuliłam go, namiętnie całując.
- Te kary, to i tak lepsze, niż wykład - uśmiechnełam się
- Nie pomyyślałem o tym. - przyznał i palnął się w łeb
- Mi się podoba - przytuliłam go do siebie.
- Zmęczona? - spytał
- Nie.. - skłamałam
- Kłamać, też ci nie pozwoliłem! - zaśmiał się
- Dobra - burknełam - spałam godzinke.
- No to śpimy - powiedział i położył się na poduszke
- Spać, też mi nie pozwoliłeś - stwierdziłam
- Dobra.. Pozwalam CI spać, jeść, oddychać, ruszać się, mówić, gotowac, całować mnie i tak dalej.. - zaśmiał się, a ja go przytuliłam i położyłam się koło niego
- Ciasno tu - przyznałam
- Ja będe tu spał - powiedział - przez następny tydzień - zaśmiał się
- Przyzwyczaisz sie do mnie - zaśmiałam się z nim,a on zrobił dziwną minę.
- Nie ma mowy
- Mam spać tam na podłodze? Skoro chcesz - powiedziałam
(Nath? xd)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Jak ja cię uwielbiam - pokręciłem rozbawiony głową - Przepraszam, kocham - poprawiłem się ze śmiechem
- Za co?
- Za wszystko - szepnąłem i pocałowałem ją po raz kolejny
- Czy ty aby na pewno nie przesadzasz? - zapytała
- Nie -powiedziałem - Jesteś doskonała pod każdym względem - mruknąłem
- I znów się podlizujesz - zauważyła
- Wcale nie - zaprzeczyłem - Po prostu mówię prawdę - uśmiechnąłem się szeroko - Nie sposób się ze mną nie zgodzić, mam piękną, najpiękniejszą dziewczynę na ziemi - uśmiechnąłem się
(Suzanne?)

Od Alec'a - C.D Oliver'a

- Dobra, to ja już muszę iść.. - powiedziałem
Wstałem z fotela i zacząłem się żegnać ze wszystkimi.
- Czemu? - zapytał Jonathan - Dopiero przyszedłeś
- Mam jeszcze coś do załatwienia - zapewniłem - Ale na pewno wieczorem z wami pójdę
- Dobra, tylko nie zapomnij bo przyjdziemy po ciebie - zaśmiał się Oliver
- No co wy, nie przegapił bym z wami tak cudnego wieczoru - zaśmiałem się - To do zobaczenia za kilka godzin.
Wyszedłem z pokoju i udałem się do siebie. Miałem do załatwienia kilka spraw na mieście aby mieć cały wieczór wolny.
(Oliver?)

Od Taigi Cd . Jose

Wstałam ledwo żywa , wzięłam jakieś ubrania z szafy i powolnym krokiem pełzłam do łazienki . Wzięłam zimny prysznic na obudzenie . Ubrałam się i zeszłam na dół . Jose już się kręcił po kuchni 
- Hej kochanie - powiedział z uśmieszkiem widząc mnie 
- Hej - mruknęłam idąc do niego , chwyciłam butelkę wody i usiadłam na krześle pijąc całą od razu 
- Coś nie jesteś w formie - zaśmiał się 
- Głowa mnie boli - mruknęłam i oparłam głowę o ręce 
- Trzeba było tyle nie pić - skarcił mnie - Dalej chcesz to zamontować - zapytał z uśmieszkiem siadając naprzeciwko mnie 
- Co zamontować ? - zdziwiłam się 
- No rurę , wczoraj mnie o to błagałaś - zaśmiał się i włączył nagranie 
- Nigdy więcej nie sięgnę po alkohol - wymamrotałam 
- Możemy to zamontować w sypialni wiesz jak nie mam nic przeciwko - zaśmiał się 
- Bardzo śmieszne - powiedziałam uderzając go lekko w ramię - Mówiłeś , że umiesz czarować na innych , nawet na tych najbardziej opornych prawda ? 
- W końcu jestem czarodziejem - uśmiechnął się 
- Zaczaruj mnie - poprosiłam - Zrób tak , żeby ból głowy minął - powiedziałam błagalnie 
- No nie wiem , nie wiem - zaczął się ze mną droczyć 
- No proszę , zrobię wszystko , do końca miesiąca nie sięgnę po alkohol , albo zrobię Ci na kolację co tylko będziesz chciał , tylko zrób coś z tym- powiedziałam patrząc na niego i robić smutną minkę 

( Jose ?  ) 

Od Jose Cd . Taigi


Pokręciłem rozbawiony głową i pocałowałem ją w czoło.
- O niebo lepiej - zapewniłem.
Spojrzała na mnie niezadowolona. 
- Czemu idziemy spać? - mruknęła cicho.
- Abyś potem mi nigdzie nie uciekła - westchnąłem
Objąłem ją ramieniem, a Taiga przytuliła się do mnie mocno. Przekręciła się na bok i ułożyła zgiętą nogę na moich udach. Po chwili wsunęła kolano między moje nogi, kierując je wyżej. W ostatniej chwili złapałem jej nogę i położyłem na sobie. 
- Tam nie - skarciłem ją.
Zrobiła z ust podkówkę i położyła głowę na mojej piersi zaczynając kreślić na niej różne szlaczki i wzroki. Westchnąłem ciężko i pocałowałem ją w czoło.
- Śpij Kochanie - szepnąłem. 
Złapałem jej dłoń i splotłem razem nasze palce. Taiga po chwili zasnęła mocno się we mnie wtulając. Po jakimś czasie ja również zasnąłem. 
[...] Około 14 wyszedłem już z księgarni. Poszedłem jeszcze na zakupy aby potem zrobić coś do jedzenia. Byłem niemal więcej nić na 100 % pewien, że Tai będzie ledwo żyła. Wróciłem do domu jeszcze przed tym, gdy dziewczyna się obudziła. Wszedłem do kuchni i rozpakowałem wszystko po cichu. 

( Taiga?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Bo Cię kocham Suz - szepnąłem i przytuliłem ją do siebie - Nie przestanę cię kochać
- Dlaczego.. - wychlipała
- Jesteś dla mnie najważniejsza, cokolwiek się wydarzy zawsze będę cię kochał
- Nie zostawisz mnie po tym wszystkim?  - spojrzała się na mnie zaszklonymi oczami
- Nigdy - przyrzekłem - Chyba że mnie znienawidzisz i nie będziesz chciała mnie widzieć wtedy i tylko wtedy odejdę, po to abyś była szczęśliwa
- Jestem szczęśliwa z tobą - szepnęła
- Ja z tobą też, nie płacz już - poprosiłem ścierając łzę z jej policzka - Nie płacz już więcej - powtórzyłem
Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem. Zamknęła oczy i się uspokoiła
- Jak zgłodniejesz to powiedz, pójdę i coś zrobię dla nas do jedzenia - szepnąłem odgarniając jej włosy za ucho
(Suz?)

Od Taigi Cd. Evie

Poszłam do siebie , resztę wieczoru spędziłam z Jose . O 15 , gdy wstałam poszłam do sklepu , kupiłam jedzenie , ale po drodze na wystawie zobaczyłam , że jest wyprzedaż , oczywiście nie mogłam się powstrzymać i weszłam . Kupił dwie bluzki , nowe spodnie i trampki do biegania , wróciłam do domu rozpakowując zakupy , zrobiłam szybko kolację i wyszłam do Evie , dzisiaj mieliśmy iść w sprawie tego wybitego okna . Zapukałam do drzwi , tym razem otwarł mi Brandon 
- Hej , jest Evie ? - zapytałam wchodząc 
- Jest , jest - odpowiedział i zawołał ją 
- Dobra to idziemy to załatwić ? - zapytałam 

( Evie ? ) 

Od Evie Cd . Taigi

Taiga wyszła a ja znów zamknęłam się sama w pokoju.
Muszę wymienić okno, na jakieś pancerne szyby czy jakoś tak pomyślałam.
ale dziś będę spać w tym, co nie jest tak bardzo wystawione.
Noce są zimne, a wiatru w nocy mi nie trzeba.
Przenioslam się do pokoju na wschodzie.
Poszłam do łazienki i się wykąpałam.
Później wróciłam i zapadłam w sen.
Nastepnego dnia była pochmurna pogoda. nie było słońca, a to znaczyło, że Brandon mógł wyjść ze mną na miasto, a musiałam znów zrobić zakupy no i chciałam w nowym mieście kupić taką fajną skórzaną kurtkę.
Trochę z trudem go wyciągnęłam ale w końcu się zgodził.
On sam kupił nowy t-shirt.
Wróciłam trochę zadowolona z nowego zakupu. później zadzwoniłam do firmy wymieniającej okna i przyjechali wymienić. zeszło się z dwie godziny.
A później znów zamknęłam się w swoim pokoju i patrzyłam na pochmurne niebo za oknem.

[Taiga?]

Od Taigi Cd . Jose

- Mówisz , że idziemy spać , a mnie rozbierasz - zaczęłam się śmiać 
- A chcesz spać w ubraniach ? - zapytał podnosząc rozbawiony brwi 
- Ja nie chce spać - jęknęłam niezadowolona - Patrz - usiadłam na łóżku i pokazałam puste miejsce w kącie 
- Co ? Widzisz duchy ? - zaśmiał się 
- Jesteś niemądry - pomachałam na niego ręką - Duchy pokazują się jak się je wywoła , tam będzie nasz rura  - powiedziałam ze śmiechem 
- Oczywiście - powiedział siadając na łóżku i ściągając spodnie 
- Ale obiecujesz , że będzie prawa ? - przytuliłam go od tyłu - Powiesz , że obiecujesz - wyszeptałam 
- Obiecuje , że o tym porozmawiamy - powiedział - A teraz idź spać - zażądał 
- Ale dlaczego - jęknęłam - Ja chce iść na dwór - powiedziałam 
- Możesz iść na balkon - powiedział ze śmiechem 
- Dobra - uśmiechnęłam się szeroko i wyskoczyłam z łóżka 
- Ej , żartowałem - zatrzymał mnie i pociągnął z powrotem do łóżka - Nie puszczę Cię w samej bieliźnie na balkon - skarcił mnie 
- Dobra , nie idę - mruknęłam - Czemu nie chcesz się kochać ? - zapytałam robiąc maślane oczka , a przynajmniej próbowałam 
- Bo jesteś pijana - odpowiedział bez wahania 
- Nie jestem - zaprzeczyłam 
- Jak się nie położysz to nie będzie nawet rozmowy o rurze - zagroził , niechętnie położyłam się i spojrzałam na niego 
- Tak dobrze ?  - mruknęłam naburmuszona 

( Jose ? ) 

Od Jose Cd . Taigi

Spojrzałem na nią i się roześmiałem. 
- Kochanie, porozmawiamy o tym jutro. 
- Jutro nie będziesz o tym pamiętał! - zaoponowała.
Uniosłem kąciki ust.
- Będę - zapewniłem.
Pokręciła przecząco głową i wyciągnęła z mojej kieszeni mój telefon. Sama ustawiła dyktafon i położyła na mojej piersi. 
- A teraz obiecaj, że porozmawiamy jutro o zamontowaniu rury u nas w mieszkaniu - zażądała.
Roześmiałem się głośno.
- Ale w sypialni - zastrzegłem od razu.
- Z pewnością - zamruczała, a ja się roześmiałem czując od niej alkohol. - I będziemy się ciągle kochać. 
- Przesadzasz - zauważyłem i położyłem dłonie na jej udach aby ją z siebie ściągnąć. 
- Właśnie, że nie! Będziemy uprawiać se.ks całe dnie i noce, tygodnie... Albo nie, miesiące! - zażądała.
Wybuchnąłem śmiechem. 
- Chodź spać. Jutro będziesz miała większego kaca ode mnie - zauważyłem rozbawiony i odłożyłem telefon na bok, wyłączając i zapisując przy okazji nagranie 'na pamiątkę'.
- Nie chcę spać - zbuntowała się i zaczęła ściągać mi koszulkę.
Mimo moich sprzeciwów ściągnęła ją i odrzuciła na podłogę. Westchnęła przeciągle.
- Czemu Ty masz tak twardy brzuch? - mruknęła. 
- Wiesz, dzięki tak zwanym ćwiczeniom - powiedziałem nie mogąc ukryć rozbawienia. 
- Ale nie można na nim spać! Wolałabym taki mięciutki i włochaty! - zachichotała.
- To nie u mnie - zapewniłem. 
Wykorzystując chwilę jej nieuwagi usiadłem i trzymając ją mocno poszedłem do swojej sypialni.
- Już do łóżka? Myślałam, że wpierw się zabawimy w salonie - powiedziała ze smutną minką.
- Nie zabawiamy się. Idziemy spać - westchnąłem i położyłem ją na łóżku, ściągając jej jeszcze buty i spodnie. 

( Taiga? ^^ )

sobota, 22 lutego 2014

Od Nathaniel'a - C.D Rose

Obudziłem się nad ranem. Pierwsze co ujrzałem to Rose siedząca na drugim końcu kanapy.
- Rose.. - zawołałem
Nie odzywała się. Musiała zasnąć. Westchnąłem i popatrzyłem na zegarek. Był dopiero wczesny ranek. Podniosłem się z kanapy i usiałem. Objąłem Rose i przyciągnąłem do siebie. Oparła się o moją klatkę piersiową. Położyłem się ponownie razem z nią.  Przez chwilę coś mruknęła a potem mimowolnie się we mnie wtuliła. Okryłem ją kocem i pocałowałem w czoło.
- Wczoraj może rzeczywiście przesadziłem  - westchnąłem
Nie powinienem aż tak na nią krzyczeć - pomyślałem - Ale bardzo się o nią martwiłem. Nie chciał bym jej stracić. Bardzo ją kocham. Teraz jak o tym myśle to dochodzę do wniosku że wcale się na nią nie gniewam
- Nath - szepnęła
Spojrzałem się na nią. Obudziła się właśnie
- Tak? - zapytałem
- Nic - powiedziałem i odwróciła wzrok w drugą stronę
- Masz zakaz wychodzenia z domu i picia alkoholu, masz szlaban na komórkę, komputer, telewizje.. masz szlaban na...na  wszystko - powiedziałem - Do odwołania..
Odwróciła się w druga stronę.Zapadło milczenie.
- Ty płaczesz? - zapytałem próbując dostrzec jej wyraz twarzy
W końcu się do mnie odwróciła
- Nie - powiedziała zadowolona i roześmiana
Musiała zacząć się śmiać a nie płakać. Trochę mnie wystraszyła
- A na to mam zakaz? - zapytała i pocałowała mnie po chwili
Uśmiechnąłem się szeroko odwzajemniając pocałunek.
- Nie na to nie masz szlabanu -powiedziałem i przytuliłem ją po raz kolejny całując
(Rose?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II


Budziłam się jeszcze kilka razy w nocy z krzykiem. Za każdym razem wdziałam czyjąś śmierć - Olivera, ponowną Jonathana ale bardziej brutalniejszą, Alexa, Jose, Taigi, Alec'a... I za każdym razem gdy się budziłam, Jonathan był przy mnie. Szeptał mi wciąż te same słowa, aby mnie uspokoić. Obejmował mnie ciągle i przyciskał do swojej piersi. Niby zwykłe i instynktowne reakcje, ale dawały uspokajały mnie i dawały poczucie bezpieczeństwa w jego ramionach. O 4 nad ranem, gdy to się powtórzyło nie mogłam już zasnąć. Jonathan ponownie zasnął, a ja przewróciłam się plecami do niego. Skuliłam się na łóżku w kłębek i schowałam twarz między nogi. Jak mogłam pozwolić na śmierć własnego dziecka? Czemu Jonathan jest wciąż ze mną? Czemu taki spokojny i troskliwy? Czemu się nie wściekł, gdy nie powiedziałam mu o ciąży, a co gorsza, gdy ją straciłam. Utraciłam nasze wspólne dziecko. Ta myśl mnie wykańczała. Do oczy napłynęły mi łzy. Rozpłakałam się, szlochając cicho. Po ponad 30 minutach mojego płaczu, Jon się obudził.
- Wszystko dobrze, Suz? - szepnął i położył mi rękę na brzuchu.
Odsunęłam się instynktownie i stuliłam mocniej.
- Nic nie jest w porządku. Czemu wciąż tu jesteś? Taki jak zawsze? Czemu zamiast się wściec, wciąż się mną zajmujesz?! - wybuchłam i się rozpłakałam.

( Jonathan?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Milczeliśmy chwilę.
- I z dużym balkonem - przyznałam.
- Po co Ci duży balkon?
- I ma być na samej górze bloku - zastrzegłam od razu.
- Czemu? - uniósł brwi.
- Bo jeśli będziemy mieli ochotę na se.ks pod rozgwieżdżonym niebem, nie będziemy musieli tak daleko wychodzić - zapewniłam ze śmiechem.
Pokręcił rozbawiony głową i pocałował mnie w czoło.
- Tylko dlatego?
- Nie. Jak nie będzie mi się chciało będę mogła wychodzić i się na nim opalać. Będziemy mogli razem pić kawę i rozmawiać czy się przytulać... - zaczęłam.
- Na samym przytulaniu się nie skończy - wytknął ze śmiechem.
- No przecież wiem - uśmiechnęłam się szeroko.

( Jonathan?)

Od Oliver'a - C.D Jonathan'a


Spojrzałem na nią z wahaniem.
- Nie wiem czy to dobry pomysł - przyznałem.
- Oj no daj spokój. W końcu jestem kobietą! - roześmiała się głośno.
Westchnąłem.
- Mam inny wybór?
- Nie - przyznali wszyscy chórem, a ja razem z nimi się roześmiałem.
- Dobra, dobra. Pójdę - przyznałem.
Jonathan uśmiechnął się szeroko.
- Świetnie - przyznał.
- Przynajmniej się poznacie bliżej - uniosła kąciki w zadowoleniu Suzanne.
- Tak. Przynajmniej - skinąłem krótko głową i zerknąłem ukradkiem na Alec'a.
Chłopak to jednak zauważył i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, póki nie odwróciłem wzroku.

( Alec? Jon? )

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- To ty nic nie rozumiesz! - krzyknełam i wybiegłam z pokoju zapłakana. Owszem upiłam się. Ale nawet nie chciał mnie słuchać. Nie chciał słuchać o tym, co się stało. O Alexandrze... Zdjełam z siebie ciuchy i weszłam pod prysznic. Ustawiłam wodę i podniosłam głowę do góry, wcześniej zamykając oczy. Zatraciłam się w myślach. Umyłam sie dokładnie i wyszłam z kabiny. Wytarłam sie, przebrałam w pidżame, i troche bardziej ogarnięta położyłam się na łóżku. Myślałam o tym wszystkim. Kilka łez spłyneło mi po policzkach. Szybko je otarłam i mocno zamknełam oczy, które mnie piekły. Długo nie mogłam spać. W zasadzie wogóle. Nie spałam całą noc. O 5 rano wstałam z workami pod oczami. Zeszłam cicho na dół. Nath jeszcze spał. Głowa bolała mnie niemiłosiernie. Wziełam tabletke, popijając ją wodą.Chwyciłam koc, oparłam się plecami o kanapę, na której spał chłopak. Pocałowałam go krótko z policzek. Przykryłam sie kocem i siedząc zasnełam.
(Nath?)

Od Taigi Cd. Evie

- Nie dziwie Ci się - przeciągnęłam się 
- Pójdziesz jutro z nami ? - zapytałam Evie 
- No oczywiście , że pójdę - zaśmiałam się 
- Tak o 16 ? - zapytał wampir 
- Możemy tak o 18 ? - zapytałam 
- Nie ma problemu - odpowiedziała Evie 
- To dobrze , więc do jutro - powiedziałam i wyszłam idąc do siebie 

( Evie ? ) 

Od Evie Cd . Taigi

-nie wiem, jestem tu dopiero od niedawna, i nie spotkałam tu ani wilkołaka ani czarodzieja. tylko parę wampirów i nefilimów.-odparłam
-no ja spotkałem, ale to w sumie nie czarodziej. bardziej to ja bym obstawiał jakiegoś wilka. wilki też się czasem męczą-powiedział Brandon.-a że to pies to mógł miec dobry cel i rzucić ten kamień do okna.-dodał
-to może być myśl, może chodźmy z tym do rady?-spytałam.
-jestem za.-odparła Taiga
-ja też-potwierdzilł Brandon
-ale to jutro. teraz jestem już zmęczona-powiedziałam ziewając.

[Taiga?]

Od Nathaniel'a - C.D Rose

Wróciliśmy do domu. Rose usiadłem na kanapę i coś śpiewała. Była totalnie upita. Poszedłem do kuchni po szklankę wody którą teraz przed nią postawiłem
- Myślałem że mogę tobie zaufać - powiedziałem
- Ale Nath.. - powiedziała
- Sądziłem że jesteś odpowiedzialna, wiesz że teraz cały kraj o tobie  mówi - kontunuowałem
- Taiga..
- I o niej też - westchnąłem - O was..
- Fajna noc - stwierdziła
- Obawiam się że ranek przy kacu nie będzie aż taki fajny - mruknąłem
- Nie gniewaj się - powiedziała próbując wstać
- Wcale się nie gniewam - powiedziałem - Teraz marsz pod prysznic, przebierzesz się i pójdziesz spać
- Pójdziesz ze mną?
- Nie ma mowy, dziś śpię tutaj - powiedziałem ostro
- Nie denerwuj się..
- Jestem całkowicie spokojny! - powiedziałem głośno siadając na kanapę - Ty nie rozumiesz że się o ciebie martwię, a takie zachowanie.. - westchnąłem już ciszej kręcąc głową
(Rose?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

Otarłem jej łzy i spojrzałem na nią. Uśmiechnąłem się i pocałowałem w czubek głowy
- To tylko sen - powiedziałem przytulając ją do siebie
- Tak - pokiwała głową - Nie odchodź, nigdy mnie nie zostawiaj..
-  Nie odejdę - zapewniłem i odgarnąłem niesforny kosmyk włosów opadający na  jej twarz - Nie zostawie cię
Zamknęła oczy i chyba zasnęła. Odetchnąłem z ulgą. Spojrzałem na zegarek do rana pozostało kilka godzin. Przytuliłem ją do siebie i po chwili sam zasnąłem. Nawet nie zauważyłem kiedy oczy same mi się zamknęły.
(Suzanne?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Ja ciebie też- szepnąłem jej na ucho i pocałowałem zachłannie
Przytuliła się do mnie mocno i zamknęła oczy.
- Śpisz? - zapytałem
- Nie - uśmiechnęła się
- Ja według ciebie powinno wyglądać nasze wspólne mieszkanie?
- Nie wiem.. powinno być przytulne, nie za ciasne..
- I z dużym łóżkiem -  zaśmiałem się
- I z dużym łóżkiem  - zaśmiała się szeroko
(Suzanne? Brak pomysły )

Od Jonathan'a - C.D Oliver'a

- To dobrze - uśmiechnął się - Będę miała na ciebie oko
- Ej.. - westchnęła - Nie będziesz teraz chodził i mnie pilnował - oburzyła się
- I tak jesteś moją małą siostrzyczką - zaśmiał się - Dlatego jako brat..
- Zadbam o nią - zapewniłem z uśmiechem - Nie ma chyba cenniejszego skarbu na świecie niż Suz - zaśmiałem się i ją pocałowałem
- Przestań się podlizywać -  westchnęła
- Dlaczego kochanie? - zaśmiałem się
- Jak widzę o Suz nie muszę się martwić - uśmiechnął się Oliver
- Nie, zapewniam że jest w dobrych rękach - zaśmiałem się - Może wyjdziemy dziś razem gdzieś na piwo, co?
- A co z Alexem? - zapytał
- Mogę go popilnować - zapewnił ucieszona Suz - Chcesz?
(Oliver?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Wtuliłam się w niego mocno.
- Po powrocie rozejrzymy się za mieszkaniem? - spytałam cicho.
Zaśmiał się i objął mnie mocno. Pocałował mnie w czoło, a ja musnęłam wargami jego klatkę piersiową.
- Tak. Poszukamy - zapewnił z uśmiechem.
- Już się nie mogę doczekać - przyznałam szczerze.
- To dobrze. Bo ja też - przyznał.
Uśmiechnęłam się szeroko.
- Kocham Cię mimo wszystko i na zawsze - przyznałam szeptem i wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.

( Jonathan?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II


Gdy otworzyłam oczy Jonathana już nie było. Bardzo mnie to zaskoczyło, bo przecież obiecał mi, że ze mną zostanie i mnie nie opuści. Na biurku zobaczyłam białą kartkę. Wstałam z łóżka i podeszłam po karteczkę. Otworzyłam ją i przeczytałam ' Cześć Kochanie! Nie chciałem się budzić. Śniadanie czeka tak gdzie ja. Chodź na plażę : * ~ Jon'. Patrzyłam z niedowierzaniem na kartkę. To nie było w typie mojego ukochanego chłopaka. Ubrałam się w jeansy, białą koszulkę i adidasy. Spięłam włosy w warkocza, który opadał na lewe ramię i wyszłam z tą kartką i telefonem w kieszeni. Poszłam na plażę i ściągnęłam buty gdy tylko doszłam na piasek. Przy samym brzegu klęczał Jonathan ze srebrnym pierścionkiem zaręczynowym, a na piasku był wielki napis 'POŚLUBISZ MNIE?'. Spojrzałam na niego ze łzami w oczach i pokiwałam głową. Podeszłam do niego, a on objął mnie mocno. Założył mi pierścionek na palec serdeczny. Poszliśmy na śniadanie i ustaliliśmy, że ślub weźmiemy jak najszybciej, aby nikt nas nie mógł już rozdzielić oprócz Śmierci. Po kilku tygodniach, kroczyłam już w białej aksamitnej sukni ślubnej z białym bukiecikiem róż w dłoniach. Złożyliśmy sobie przysięgę małżeńską z Jonathanem i uczciliśmy ślub skromnym weselem i uciekliśmy do małego mieszkania. Gdy wyszliśmy już po kilku dniach po ślubie na spacer, widać było lekko zaokrąglony brzuszek. Ustalaliśmy imię gdy naszego synka, gdy w pewnym momencie zza drzew wyskoczyły demony. Mimo mojej ciąży zaczęliśmy walczyć. Zobaczyłam jak grupka demonów złapała Jonathana. Jeden z nich złapał go za czaszkę i skręcił kark.
- Jonathan! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Jestem, jestem - zapewnił.
Dopiero po chwili, dotarło do mnie, że to był tylko chory sen. Otworzyłam oczy, a Jon patrzył na mnie z troską. Złapałam się za brzuch, który był taki jak zawsze - płaski, zgrabny i twardy od ćwiczeń.
- Już nie płacz kochanie - wyszeptał i objął mnie mocno.
Skuliłam się w jego objęciach, a po moich policzkach wciąż spływały łzy.

( Jonathan? )

Od Oliver'a - C.D Jonathan'a


Suz uniosła wzrok i z uśmiechem spojrzała na mnie.
- Zamieszkasz tutaj? - uśmiechnęła się.
Wzruszyłem lekko ramionami.
- Nie wiem. Jeśli znajdzie się tutaj dla mnie jakiś kąt - przytaknąłem.
Uśmiechnęła się szeroko.
- Możesz wsiąść mój pokój - przyznała
- A Ty? - uniosłem brwi
Jonathan się zaśmiał i objął ją mocno.
- Spędzam tutaj więcej czasu niż w swoim pokoju - przyznała ze śmiechem. - Poza tym, planujemy przeprowadzkę na swoje - uśmiechnęła się.
- Ale gdzieś niedaleko?
- Tak. - zapewniła.

( Alec? Jonathan? )

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- O Nath! - powiedziałam i podniosłam butelke chcąc się napić. Chłopak jednak zabrał mi ją i wyżucił do kosza
- Kochanie, co robisz? - spytałam smutna, a on pokręcił głową i wziął mnei na ręce, tak jak Jose Taige
- Miło sie z toba piło - odparła
- Z tobą też! - powiedziałam i pożegnałam się z dziewczyną. Nathaniel wsadził mnei w samochód, i zawiózł do domu
(Nath? brak pomysłu )

Od Sabrine-Konkurs

Rotgar pokazał mi całe miasto. Po skończonej wyprawie,poszliśmy przez park. Była jakaś 22 i było całkiem ciemno. Po drodze gawędziliśmy i dowiadowywaliśmy się o sobie różnych rzeczy. Potem on odprowadził do domu i poszedł do siebie. Ja wykończona padłam na kanapę. Byłam tak zmęczona,że nie miałam siły zjeść nawet kolacji. Powoli poczłapałam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Potem założyłam czystą bieliznę i poszłam spać. Około 4 nad ranem obudził mnie trzask wybijanej szyby. Jak oparzona wybiegłam z pokoju i szybko zbiegłam po schodach. Zobaczyłam leżącego na podłodze mężczyznę. Podeszłam do niego i lekko go podniosłam. Gdy spojrzałam na jego twarz,przeżyłam szok. To był mój młodszy brat,Lucas. Zawsze miał problemy z czarami.
-Cześć Sabrine. Jest problem-powiedziałi otrząsnął się ze szkła
-Tak. Jest problem. Wybiłeś mi szybę-powiedziałam
-To ja naprawię-ożywił się
-O nie nie. Ja to zrobię-zaprzeczyłam i użyłam czaru naprawy.
-Też bym tak zrobił-mruknął pod nosem
-Zawsze byłam od ciebie lepsza. Ale co sprowadza cię do mnie?-zapytałam
-Claus i jego rodzina atakują-odpowiedział. Claus kiedyś się we mnie zakochał,ale ja go odrzuciłam. Bo był strasznie pustym wampirem.
-Zabiję!-warknęłam pod nosem
-Rine,spokojnie.-uspokajał mnie mój brat
-Dobrze. Spakuję się i możemy się transportować-uśmiechnełam się
-To może ja przypomnę sobie zaklęcie-powiedział
-O nie! Ja na pustynię Gobi się nie wybieram-zaśmiałam się i poszłam się spakować. Wyjęłam dużą walizkę i zaczęłam wkładać potrzebne rzeczy.
-Kiedy skończysz rozbierać chiński mur?-zapytał z dołu Lucas
-Już-krzyknęłam i zeszłam na dół. Użyłam pewnego czaru i przeniosłam się do rodzinnego dworku. Od wejścia przywitała mnie moja matka
-Sabrine,kochanie. Jak dobrze że jesteś. Pomożesz nam?-zapytała błagalnie
-Oczywiście-odpowiedziałam. Weszłam do domu i usiadłam na kanapie w moim Starym pokoju. Poszłam do domu Clausa. Zapukałam do wielkich,drewnianych drzwi z motywem smoka pijącego krew z kieliszka. Otworzył mi sam Claus
-Słucham?.....Czekaj. Ty jesteś Sabrine Vegas?-zapytał
-Tak. Ta,która cię spławiła kiedyś-odpowiedziałam uśmiechając się we wredny sposób
-Zmieniłaś zdanie?-zapytał
-Oczywiście że nie.-odpowiedziałam kpiąco
-Więc po co wróciłaś?-zapytał
-Bo atakujesz moją rodzinę! Czemu to robisz?-zapytałam
-Bo cię kocham. Jeśli ty mnie nie pokochasz,zniszczę całą twoją rodzinę!-rzucił
-Uważaj żebym ja nie zniszczyła ciebie!-warknęłam i rozjuszona odeszłam. Wróciłam do domu i zaczęłam czytać księgę zaklęć i magii. Musiałam przygotowywać się należycie do walki o rodzinę. Bitwa miała rozpocząć się o zachodzie słońca. Zeszłam na dół do kuchni. Zajrzałam do lodówki i wyjęłam kanapkę. Usiadłam i zaczęłam jeść. Czas spływał wolno i bardzo nerwowo. Ręce drżały mi ze złości,że sprowadziłam takie kłopoty. Słońce zaczęło chylić się do zachodu. Udałam się na pole walki. Była tam już moja matka,ojciec,brat i Ciocia z wujkiem. Ustałam w pierwszym rzędzie. Udało mi się zauważyć przygotowywania naszych przeciwników. Po chwili róg wojenny zabrzmiał i wampiry rzuciły się w naszą stronę. Ja ustałam w bojowej pozie i użyłam zaklęcia. Jednak krwiopijcy byli odporni. W takiej sytuacji,musiałam porzucić magię i walczyć siłą. Dałam znak jako że walczymy siłowo ale również mądrze. Wszyscy rzucili się na siebie wzajemnie. Ja pokonałam 6 i w końcu udało mi się dojść do Claus'a
-Niedosyć że śliczna to jeszcze waleczna. Idealna dla mnie-uśmiechnął się
-W sumie,też mi się podobasz-powiedziałam kłamiąc
-Naprawdę?-zapytał się
-Tak-odpowiedziałam i przytuliłam go
-Kocham cię,Sabrine-powiedział. To była świetna okazja. Wbiłam mu srebrny nóż w serce
-Nigdy cię nie pokocham-powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Spanikowane wampiry wycofały się. Ja podeszłam do mojej rodziny
-Jak to zrobiłaś?-zapytała ciotka
-Mała intryga-uśmiechnełam się tajemniczo
-Moja najlepsza siostra-roześmiał się Lucas
-Zawsze lepsza niż ty-zażartowałam. Z radością wróciłam do domu na domowy obiadek. U rodziców byłam jeszcze trzy dni. Potem wsiadłam w autobus i pojechałam do domu. Otworzyłam drzwi z klucza i rzuciłam walizkę. Zamknęłam drzwi i zaczęłam rozpakowywać rzeczy i jedzenie od mamy. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Tak spędziłam resztę dnia. Potem wykąpałam się i położyłam na łóżko. Leżałam patrząc się w czarny sufit. W końcu sen zmógł moje powieki i zasnęłam. Obudziłam się brzaskiem. Postanowiłam wyjść do sklepu zrobić zakupy. Musiałam ich zrobić całkiem dużo. Zapłaciłam i wyszłam obładowana zakupami. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak


Jakiś wilkołak/wampir/czarodziej lub neflim?

Od Taigi Cd . Jose

Uśmiechnęłam się do niego i zajęliśmy się kolacją . Potem poszłam na chwile do instytutu , gdy z niego wracałam miałam nieprzyjemny telefon od ojca . Zadzwoniłam do Jose i powiedziałam , że będę trochę później . Poszłam do baru i upiłam się lekko z Rose , w końcu jednak znalazłam się w domu . 
- Jose , pójdziemy na basen ? - zapytałam błagalnym głosem , gdy weszliśmy do domu 
- Teraz chcesz iść na basen ? - zaśmiał się 
- Albo zróbmy basen tutaj w domu co ? - powiedziałam lecąc na kanapę - Zalejemy dom i będziemy pływać bez ubrań - zaczęłam się śmiać 
- Pani na dzisiaj wystarczy , chodź pójdziesz spać - powiedział podając mi rękę . Chwyciłam go i pociągnęłam na siebie 
- Nie chce spać - powiedziałam przekręcając go i siadając na nim w rozkroku 
- Jesteś gorzej pijana niż ja ostatnio - zaczął się śmiać 
- Nie prawda - uśmiechnęłam się i ściągnęłam bluzkę - Kochajmy się ! - wykrzyknęłam na cały głos - Całą noc i cały dzień , a nawet cały tydzień - zaczęłam się śmiać - Nie pozwolę Ci zasnąć przez cały tydzień - nastała chwila ciszy , a ja zrobiłam wielkie oczy 
- Co ? - zapytał Jose rozkojarzony 
- Zamontujemy rurę ! - krzyknęłam - Widziałam to w telewizji jak dziewczyna tańczyła to jest dobre dla brzucha i ty też nie będziesz się nudzić . Zamontujemy , proszę proszę proszę ! 

( Jose ? ) 

Od Jose Cd . Taigi

Zaśmiałem się i pokręciłem przecząco głową. Objąłem ją i pocałowałem w usta.
- Pomóc Ci w czymś? - spytałem zbywając jej pytanie.
Dziewczyna się roześmiała.
- Możesz jedynie pozanosić wszystko do salonu - przyznała rozbawiona przyglądając mi się z zaciekawieniem. 
Tai w końcu nastawiła wodę na herbatę, a ja złapałem za talerze i zniosłem do salonu na stół. Zaniosłem także sztućce i poszedłem ściągnąć w korytarzu buty.
- Rozumiem, że jesteś w pełni sił - zauważyła śmiejąc się ze mnie.
- Tak jakoś - przytaknąłem i ponownie ją pocałowałem.
Uśmiechnęła się szeroko, a ja wyciągnąłem szklanki z jej dłoni i zaniosłem.

( Taiga? )

Od Nathaniel'a - C.D Rose

Siedziałem z Jose i oglądaliśmy film. Dziewczyny gdzieś poszły więc zaczęliśmy oglądać. Gdy film się skończył czekaliśmy na mecz. Miał zacząć się już za kilka minut. Teraz leciały reklamy.
- Pójdę po piwo - powiedział Jose
- Dobra - powiedziałem wpatrując się w ekran
Nagle zaczęły się wiadomości
- Jose! - krzyknąłem patrząc się na Tai i Rose w telewizji
- Co się stało? - zapytał
- Patrz, dziewczyny - wskazałem ręką ekran
- Uuu strasznie się spiły - zaśmiał się chłopak
- Musimy chyba je stamtąd zabrać - powiedziałem
- I to od razu - zgodził się
Wyszliśmy z mieszkania. Pojechaliśmy do tego baru gdzie się znajdowały
- A jak już się stad wyniosły? - zapytałem
- Na pewno nie - powiedział
- Rose?! - zawołałem widząc dziewczynę siedzącą na barze i pijąc alkohol
(Rose?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Ta noc jest naprawdę cudowna - powiedziałem łapiąc oddech
- Pomyśl o tym jak spędzimy ją tutaj jutro - westchnęła
- Już się nie mogę tego doczekać - mruknąłem jej na ucho
Roześmiała się i ponownie zatraciliśmy się w pocałunku.
- Bardzo cię kocham - po każdym wyrazie całowałem ją namiętnie
- Też cię kocham - powiedziała szeptem
Wysunąłem się z nie i głośno jęknęła. Opadłem na łóżko tuż obok niej. Położyła się na mojej klatce piersiowej. Przyciągnąłem ją do siebie i przytuliłem ją.
(Suz?)

Od Jonathan'a - C.D Jose - Do Suz

- Może masz rację - stwierdziłem i popatrzyłem się na Suz
Było mi jej naprawdę szkoda. Strasznie to przeżyła. Na pewno gdybym został to by się tak to wszystko nie skończyło. To była moja wina oraz to w jakim jest stanie. Położyłem się obok Suz i przytuliłem ją  przygarniając do siebie
- My chyba już będziemy szli - powiedzieli rodzice Jose- W razie czego Jose nas  wezwie - zwrócili się do mnie
Skinąłem głową i pożegnaliśmy się. W pokoju został tylko Jose. Przez chwilę chodził po pomieszczeniu a w końcu usiadł na fotelu i zasnął. Suzanne też spała. Po godzinie Jose się zbudził. Poszedł do kuchni po coś do picia. Przyniósł mi i Suz herbatę.
- Powinieneś wracać - powiedziałem do Jose
- Musze zostać z Suz...
- Ja się nią zajmę -zapewniłem - Taiga się na pewno o ciebie martwi
- Masz racje - westchnął - Poradzisz sobie? - upewnił się
- Tak, ze mną będzie bezpieczna - powiedziałem
- To jakby co to..
- Wiem - przerwałem mu
Pożegnał się i  wyszedł. Spojrzałem się na Suzanne. Nadal spała. Nie chciałem jej budzić. Teraz była spokojna i nie płakała. Pocałowałem ją delikatnie i naciągnąłem na nas koc.
(Suzanne?)

Od Jonathan'a - C.D Oliver'a

- Pięknego masz syna - przyznałem patrząc się na malucha
- Urodę odziedziczył po tatusiu - zaśmiał się
- Racja - wtrącił się Alec i westchnął zmieszany
Zaśmialiśmy się  i zaczęliśmy kontynuować rozmowę. Suzanne zabawiała Alexa. Patrzył się na nią wielkimi oczami zaciekawiony. Nawet nie płakał. Czuł że nie stanie mu się żadna krzywda
- Chcesz go potrzymać? - zapytała po chwili
- A moge? - zwróciłem się do Oliver'a
- Tak - skinął głową i uśmiechnął się
Suz podała mi delikatnie chłopca na kolana. Był taki malutki. Wziąłem go ostrożnie i przez chwilę na niego patrzyłem. Suz podała mu zabawkę i zaczął się nią bawić
- Bardzo grzeczny - stwierdziłem
- Nawet nie wiesz jaki potrafi być w nocy - zaśmiał się Oliver - Teraz nawet już z tego wyrósł
- Albo widok nowych twarzy tak na niego działa - zaśmiała się Suz poprawiając mu włoski
- Racja - zgodził się chłopak - Chyba będę częściej do was wpadał - zaśmiał się - Nawet widzę tutaj was jako niańki - uśmiechnął się
- Bardzo chętnie bym go popilnowała - powiedziała Suz
- Pewnie jeszcze będzie okazja - dodał Oliver

(Oliver?)

Od Jose - C.D Jonathan'a


Spojrzałem na niego z wahaniem.
- Wcale - przyznała moja mama.
- Dowiedziałem się razem z Elle dzisiaj. Od Jose gdy mówiliśmy zaklęcie - przyznał Camillo.
- A od kiedy Ty wiedziałeś ? - spytał po chwili wahania Jon.
- Od trzech dni - przyznałem.
- Jak to mogła być reinkarnacja, skoro jej mama zginęła dzisiaj?
- To dosyć skomplikowane - westchnąłem.
- Który to był tydzień?
- Trzeci - powiedziałem cicho.
Jonathan spojrzał smutno na Suzanne, która spała skulona na łóżku. Po chwili zaczęła się przekręcać z boku na bok, aż w końcu usiadła gwałtownie na łóżku z krzykiem. Otworzyła zeszklone od łez oczy i spojrzała na nas. Jonathan usiadł od razu obok niej i przytulił ją do swojej piersi. Wtuliła się w niego mocno, a po jej policzkach spłynęły łzy.
- Kochanie spokojnie. Jestem przy Tobie - zapewnił szepcząc jej do ucha.
- Ale... - zaczęłam drżącym głosem.
- Śpij Skarbie, to Ci dobrze zrobi.
- Ale nie odchodź - poprosiła
- Nie będę - zapewnił tylko.
Po kilku minutach Suz ponownie zasnęła, wtulona w siedzącego chłopaka.
- Może się połóż? Tobie będzie wygodniej, a Suzanne będzie pewniejsza - przyznałem spokojnie.

( Jonathan? )

Od Oliver'a - C.D Alec'a


Spojrzałem na niego i uniosłem kąciki ust w uśmiechu.
- Tak. Też mi się tak wydaje - przyznałem po chwili.
- Mi się to tam nie wydaje - przyznał w końcu Jonathan, a Suz i Alec się roześmiali.
Suz przytuliła się mocniej do swojego chłopaka, a Alex zaczął płakać. Westchnąłem cicho i wziąłem go na ręce.
- No już skarbie, jestem - zapewniłem szepcząc mu to ucha.
- Ile on ma lat ? - spytała w końcu moja siostra
- 11 miesięcy - przyznałem.
- Drobiażdżek - uśmiechnęła się szeroko Suz. - Mogę go wsiąść na ręce? - spytała z niepewnością.
- Pewnie. W końcu to Twój bratanek - przyznałem i podałem jej swojego synka.
Uśmiechnęła się do małego i zaczęła go kołysać delikatnie w ramionach, sama będąc wtulona w swojego chłopaka.

( Alec? Jonathan? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Uśmiechnęłam się mimowolnie i położyłam lewą dłoń na jego policzku.
- Zawsze tak będzie. Lepiej niż dzień przed - obiecałam.
- Zawsze? - powtórzył i pchnął we mnie.
Jęknęłam głośno i objęłam go mocno nogami.
- W każdą wspólną noc - obiecałam ledwo powstrzymując się od ciężkiego dyszenia.
Uśmiechnął się szeroko i wrócił do ruszania się we mnie i pieszczot. Gdy byłam już na skraju przyśpieszył, a ja krzyknęłam głośno, dochodząc na szczyt rozkoszy. Po kilku kolejnych pchnięciach, Jonathan wlał się we mnie. Poruszał się jeszcze chwilę przedłużając nasz wspólny orgazm. Wtuliłam się w niego mocno i wpiłam się w jego usta zachłannie.

( Jonathan?)

Od Rose Cd . Taigi / Jose / Nathaniela

- A ty?
- Taiga - odpowiedziała i wypiła jeszcze kilka łyków. [....] Gdy Już wypiłyśmy po dwie butelki na głowe, poczułam ból głowy. Zaczełam śpiewać z Taigą " Ona tańczy dla mnie ", gdy do lokalu weszła jakaś dziewczyna . Nagle przestałam śpiewać. Taiga nadal kontynuowała. Przymrużyłam oczy i poznałam w niej "Tą" dziewczyne, którą spotkałam. Wszystko zamarło, lecz po chwili jacyś kolesie z baru śpiewali, i bawili się w najlepsze. Ona spojżała na jednego zabijającym wzrokiem i... Koleś spadł z krzesła i się nie ruszał. Przekrzywiłam głowę, widząc jej szyderczy umieszek. Odwróciłam głowę, by nasze spojżenia się nie spotkały. Wiedziałam że mnie szukała. Powolnym krokiem podeszła do mnie , gdy nagle przyjechała karetka i tv. Dziewczyna spłoszyła ie i uciekła na zaplecze, przeskakując bar. Odetchnełam z ulgą, a barman, ani nikt inny, nie miał nawet najmniejszego zamiaru jej gonić. Karetka zaczeła reanimacje. Nie udało im się. Gdy odjechali z trupem, wszystko zaczęła kręcić telewizja. Miałam to już naprawde dzieś, i żeby się odprężyć zaczełam śpiewać. Taiga dołączyła do mnie, po krótkiej chwili. Nagle jakiś dziennikarz spytał:
- Nie sądzicie panie, że na miejscu zabójstwa, nie powinno się pić? Nikogo innego tu nie ma. - przyznał
- No i co?! - krzyknełyśmy z taigą. Kamerzysta nadal kręcił.- Jest piątek, trzeba się napić - przyznałyśmy i wziełyśmy po kilka łyków z butelki. Kamerzysta popatrzył na nas dziwnym wzrokiem, i uciekł. Myślałam że sie posikam ze śmiechu.
( Jose i Nath sprzed telewizji?  )