Wróciliśmy do domu. Rose usiadłem na kanapę i coś śpiewała. Była totalnie upita. Poszedłem do kuchni po szklankę wody którą teraz przed nią postawiłem
- Myślałem że mogę tobie zaufać - powiedziałem
- Ale Nath.. - powiedziała
- Sądziłem że jesteś odpowiedzialna, wiesz że teraz cały kraj o tobie mówi - kontunuowałem
- Taiga..
- I o niej też - westchnąłem - O was..
- Fajna noc - stwierdziła
- Obawiam się że ranek przy kacu nie będzie aż taki fajny - mruknąłem
- Nie gniewaj się - powiedziała próbując wstać
- Wcale się nie gniewam - powiedziałem - Teraz marsz pod prysznic, przebierzesz się i pójdziesz spać
- Pójdziesz ze mną?
- Nie ma mowy, dziś śpię tutaj - powiedziałem ostro
- Nie denerwuj się..
- Jestem całkowicie spokojny! - powiedziałem głośno siadając na kanapę - Ty nie rozumiesz że się o ciebie martwię, a takie zachowanie.. - westchnąłem już ciszej kręcąc głową
(Rose?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz