Spojrzałam na niego i pokręciłam przecząco głową.
- Nie - zełgałam gładko.
Patrzył na mnie chwilę z powątpieniem. Stłumiłam ziewnięcie. Jonathan westchnął ciężko.
- Czemu się nie przyznałaś? - spytał z rezygnacją.
- Nie chciałam Cię zawieść - przyznałam cicho.
- Ty mnie nie zawodzisz - zapewnił i pocałował mnie w czoło.
Położył się obok mnie i nakrył mnie szczelnie kołdrą.
- A teraz śpij - polecił.
Pokręciłam przecząco głową.
- Nie chcę.
- Śpij - powtórzył łagodnie.
Poczułam jego usta na swojej głowie. Przycisnął mnie do siebie mocniej i poprawił mnie w swoim uścisku. Chciałam już zaprotestować ale po prostu zamknęłam oczy. Nawet już nie wiem, kiedy w końcu zasnęłam wtulona w ukochanego...
( Jonathan? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz