Patrzyłem się na nią ze współczuciem.
Nagle zaczęła znowu płakać, tym razem przez sen.
Wytarłem jej policzki i pocałowałem.
Objąłem ją mocno aby wiedziała że cały czas przy niej jestem i że jej nie opuszczę.
Po kilku minutach się uspokoiła i już spokojnie oddychała.
Zasnęła.
Po kilku godzinach się przebudziła.
Spojrząła się na mnie i lekko uśmiechnęła.
- Wyspałaś się? - zapytałem
- Tak- przyznała - Nie każ mi po raz kolejny iść spać..
- Już nie musisz - zapewniłem - Choć jak wrócimy ze spaceru to może znów się położysz..
- Jonathan.. - zaczęła
- To może coś porobimy - obiecałem - A teraz idziemy? - zapytałem się
Skinęła głową i podniosła się powoli z łóżka.
Po kilku minutach ubraliśmy się i wyszliśmy. Szliśmy w stronę parku.
- Jak się czujesz? - zapytałem z troską
- Już coraz lepiej - zapewniła
- Niedługo będzie jeszcze lepiej - uśmiechnąłem się i pocałowałem ja w czoło obejmując ją
(Suzanne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz