Gdy otworzyłam oczy Jonathana już nie było. Bardzo mnie to zaskoczyło, bo przecież obiecał mi, że ze mną zostanie i mnie nie opuści. Na biurku zobaczyłam białą kartkę. Wstałam z łóżka i podeszłam po karteczkę. Otworzyłam ją i przeczytałam ' Cześć Kochanie! Nie chciałem się budzić. Śniadanie czeka tak gdzie ja. Chodź na plażę : * ~ Jon'. Patrzyłam z niedowierzaniem na kartkę. To nie było w typie mojego ukochanego chłopaka. Ubrałam się w jeansy, białą koszulkę i adidasy. Spięłam włosy w warkocza, który opadał na lewe ramię i wyszłam z tą kartką i telefonem w kieszeni. Poszłam na plażę i ściągnęłam buty gdy tylko doszłam na piasek. Przy samym brzegu klęczał Jonathan ze srebrnym pierścionkiem zaręczynowym, a na piasku był wielki napis 'POŚLUBISZ MNIE?'. Spojrzałam na niego ze łzami w oczach i pokiwałam głową. Podeszłam do niego, a on objął mnie mocno. Założył mi pierścionek na palec serdeczny. Poszliśmy na śniadanie i ustaliliśmy, że ślub weźmiemy jak najszybciej, aby nikt nas nie mógł już rozdzielić oprócz Śmierci. Po kilku tygodniach, kroczyłam już w białej aksamitnej sukni ślubnej z białym bukiecikiem róż w dłoniach. Złożyliśmy sobie przysięgę małżeńską z Jonathanem i uczciliśmy ślub skromnym weselem i uciekliśmy do małego mieszkania. Gdy wyszliśmy już po kilku dniach po ślubie na spacer, widać było lekko zaokrąglony brzuszek. Ustalaliśmy imię gdy naszego synka, gdy w pewnym momencie zza drzew wyskoczyły demony. Mimo mojej ciąży zaczęliśmy walczyć. Zobaczyłam jak grupka demonów złapała Jonathana. Jeden z nich złapał go za czaszkę i skręcił kark.
- Jonathan! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Jestem, jestem - zapewnił.
Dopiero po chwili, dotarło do mnie, że to był tylko chory sen. Otworzyłam oczy, a Jon patrzył na mnie z troską. Złapałam się za brzuch, który był taki jak zawsze - płaski, zgrabny i twardy od ćwiczeń.
- Już nie płacz kochanie - wyszeptał i objął mnie mocno.
Skuliłam się w jego objęciach, a po moich policzkach wciąż spływały łzy.
( Jonathan? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz