Spojrzałem na nią sceptycznie.
- Mam taką nadzieję - przyznałem pod nosem.
- Och no już tak nie dramatyzuj - zaoponowała ze śmiechem.
Spojrzałem na nią gdy kończyłem właśnie kroić wszystkie potrzebne warzywa.
- Jak ja mam nie dramatyzować? Wiesz jak ja nie lubię niespodzianek? - wymamrotałem.
- Ta Ci się spodoba - zapewniła z uśmiechem
- Tego nie wiesz na pewno - zauważyłem.
- Wiem - zaśmiała się i mnie pocałowała. - Możesz nie być taki pesymistą?
- Od czasu do czasu trzeba - przyznałem i wyszczerzyłem zęby w szerokim i niemoralnym uśmiechu.
( Taiga? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz