Roześmiałem się.
- Aż tyle jesteś w stanie zrobić? - spytałem ze śmiechem
- Tak! - zawołała bez wahania, ale od razu się skrzywiła.
- Uważaj - westchnąłem cicho.
- To jak? - spytała niemal błagając.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją delikatnie w czoło. Taiga przytuliła się mocno do mnie, a po chwili uniosła głowę.
- Kiedy Ty to zrobiłeś? - spytała zaskoczona.
- Moja usta nie tylko potrafią sprawiać rozkosz - zapewniłem szepcząc jej do ucha.
Spojrzała na mnie zaskoczona.
- I zwykły pocałunek... - zaczęła.
- Wiara czyni cuda. Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć - uśmiechnąłem się i musnąłem wargami jej usta.
Zostawiłem ją oniemiałą na krześle i wróciłem do przyrządzania kolacji, a raczej obiadu.
( Taiga? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz