Obudziłem się nad ranem. Pierwsze co ujrzałem to Rose siedząca na drugim końcu kanapy.
- Rose.. - zawołałem
Nie odzywała się. Musiała zasnąć. Westchnąłem i popatrzyłem na zegarek. Był dopiero wczesny ranek. Podniosłem się z kanapy i usiałem. Objąłem Rose i przyciągnąłem do siebie. Oparła się o moją klatkę piersiową. Położyłem się ponownie razem z nią. Przez chwilę coś mruknęła a potem mimowolnie się we mnie wtuliła. Okryłem ją kocem i pocałowałem w czoło.
- Wczoraj może rzeczywiście przesadziłem - westchnąłem
Nie powinienem aż tak na nią krzyczeć - pomyślałem - Ale bardzo się o nią martwiłem. Nie chciał bym jej stracić. Bardzo ją kocham. Teraz jak o tym myśle to dochodzę do wniosku że wcale się na nią nie gniewam
- Nath - szepnęła
Spojrzałem się na nią. Obudziła się właśnie
- Tak? - zapytałem
- Nic - powiedziałem i odwróciła wzrok w drugą stronę
- Masz zakaz wychodzenia z domu i picia alkoholu, masz szlaban na komórkę, komputer, telewizje.. masz szlaban na...na wszystko - powiedziałem - Do odwołania..
Odwróciła się w druga stronę.Zapadło milczenie.
- Ty płaczesz? - zapytałem próbując dostrzec jej wyraz twarzy
W końcu się do mnie odwróciła
- Nie - powiedziała zadowolona i roześmiana
Musiała zacząć się śmiać a nie płakać. Trochę mnie wystraszyła
- A na to mam zakaz? - zapytała i pocałowała mnie po chwili
Uśmiechnąłem się szeroko odwzajemniając pocałunek.
- Nie na to nie masz szlabanu -powiedziałem i przytuliłem ją po raz kolejny całując
(Rose?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz