wtorek, 18 marca 2014

Od Noche Cd .Rotgara

Na to pytanie jakoś dziwnie mi się na duchu zrobiło. Oczy stały się mokre, ale nim stało się cokolwiek co "mi nie wypada" powstrzymałam to z trudem. Spojrzałam z utęsknieniem na następną ulicę, myśląc że w moim ciemnym małym mieszkanku, na stoliku leży strzykawka z pewnym płynem w środku. A obok niej małe tabletki, takie kolorowe, po których życie się staję również kolorowe. Moja równowaga i orientacja w terenie jest przez to uszkodzona. Ale nie mogłam sobie nigdy tego odmówić, to był raj. Skłamałam, mówiąc że wczoraj wstałam bardzo późno a obudziłam się wcześnie i jestem niewyspana. Ha, jak to zabrzmiało. Wyszłam pewnie na jakąś idiotkę czy nie wiadomo co. 
(Rotger?)

Od Rotgara Cd . Noche

ona nic nie odpowiedziała na moje pytanie i zaczęła wszystko sama sprzątać 
gdy już połapała wszystko skierowała wzrok na mnie i się zapytała :
-Jak masz na imię ? 
-Hhehe na imię mam Rotgar ,A ty jak się nazywasz ? 
- Ja nazywam się Noche 
- Miło mi powiedziałem i zapytałem się :
- Czy ty zawsze , sorki za pytanie . Jesteś taka nieogarnięta ? 
(Noche ? )

Od Noch'e Cd . Rotgera

Spojrzałam na niego, zmrużyłam oczy jakbym próbowała się dowiedzieć czy to mi się wydaję, czy nie. Cóż, morfina nie boli. Wręcz przyjemna. LSD również. Prychnęłam, odwróciłam głowę i szybko wstałam zbierając z ziemi to, co się jeszcze dało uratować. Na koniec odwróciłam się do niego i powiedziałam:
-Jak widać, poradziłam sobie bez Twojej pomocy yyyy.... Jak masz na imię? 
(Rotger?)

piątek, 14 marca 2014

Od Taigi Cd . Jose

- Ja wolę sok - mruknęłam , a Jose roześmiał się - Nie śmiej się - poszłam do kuchni i wzięłam sok pomarańczowy
- Chyba rozumiem dlaczego - wybuchnął śmiechem , usiadłam obok niego
- Dobra puści już film - dźgnęłam go  z uśmiechem , a on pocałował mnie lekko puszczając film , zamiast jednak jednak skupić się na filmie , zaczęłam go zaczepiać , było to o wiele ciekawsze . Położyłam mu rękę na kolanie i powoli jechałam wyżej , położył swoją rękę na mojej tym samym mnie zatrzymując z lekkim uśmiechem . Mruknęłam lekko i usiadłam mu na kolanach , przytulając się do niego
- Oglądaj - wyszeptał mi do ucha
- Przecież oglądam - mruknęłam do niego uśmiechając się , spojrzałam na telewizor , ale zaraz wróciłam do swojej zabawy . Delikatnie włożyłam mu rękę pod bluzkę
- Nie dasz mi go obejrzeć do końca nie ? - zapytał  z uśmiechem
- Przecież możesz oglądać - powiedziałam niewinnie z uśmiechem - Ja się pobawię- zaśmiałam się delikatnie

( Jose ? )

Od Jose Cd. Taigi


Roześmiałem się i przesunąłem swoje dłonie na jej biodra. Taiga uśmiechnęła się szeroko i zarzuciła mi ręce na szyi.
- Czyli rozumiem, że coś innego? - zamruczała i przygryzła płatek mojego ucha.
- Nie Kocico. Leć wybrać film, a ja zrobię popcorn - uśmiechnąłem się szeroko.
Taiga przewróciła oczyma. Dałem jej klapsa, przez co z piskiem podskoczyła. Wybuchnąłem głośnym śmiechem i pocałowałem ją zachłannie, a Tai złapała w zęby moją dolną wargę. Po dłuższych pieszczotach wypuściłem ją z objęć i odprowadziłem wzrokiem do laptopa, na którym zaczęła szukać filmu. Poszedłem do kuchni i zrobiłem nam szybko popcorn. Wyciągnąłem dwa kieliszki i dobre czerwone wino. Wpierw zaniosłem popcorn i wróciłem po kieliszki z winem i butelkę. Tai widząc to parsknęła śmiechem.

( Taiga? )

poniedziałek, 10 marca 2014

Od Taigi Cd . Jose

- Dziękuje - pisnęłam zadowolona 
- Jesteś niemożliwa - zaśmiał się
- Za to ty jesteś najukochańszy na całej ziemi - uśmiechnęłam się szeroko 
- Jak zawsze - zaśmiał się całując mnie, a ja go przytuliłam 
- Czyli rano ty będziesz z nim wychodzić , a jak ja wstanę to ja - podsumowałam 
- Na to wygląda - westchnął
- Oj tam - uśmiechnęłam się do niego - Obejrzymy jakiś horror ? - zapytałam nagle 
- Horror ? - zapytał 
- Mhm - kiwnęłam głową - Mogę coś wybrać - zaproponowałam - Chyba , że wolisz robić coś innego , jestem otwarta na propozycje 

( Jose ? )

Od Jose Cd . Taigi


Roześmiałem się głośno.
- Zrobisz wszystko, aby spał blisko Ciebie, prawda? - spytałem z trudem hamując śmiech.
- Oj nie przesadzaj. Nie wszystko - mruknęła
Uniosłem rozbawiony jedną brew do góry.
- Większość - przyznała.
- To dla mnie równoznaczne - zaśmiałem się.
- Ale dla mnie nie - mruknęła niemalże natychmiast przez co jeszcze bardziej się roześmiałem.
Tai dźgnęła mnie w brzuch.
- To nie jest śmieszne - fuknęła zła.
- Na pewno? - spytałem rozbawiony i w ostatniej chwili złapałem jej ręce.
Zgromiła mnie wzrokiem, a ja ze śmiechem pokręciłem głową.
- Jesteś niemożliwa - przyznałem i przyciągnąłem ją do siebie obejmując.
- I nieobliczalna - zagroziła i wtuliła się we mnie.
- Jakoś się z tym pogodzę - zapewniłem.
- Więc może...? - spytała błagalnie.
- Dobrze - zaśmiałem się i pocałowałem ukochaną w czoło.

( Taiga? )

niedziela, 9 marca 2014

Od Rotger'a Cd . Noche

Postanowiłem wybrać się na zakupy z samego rana 
Umyłem się , ubrałem się 
Zjadłem śniadanie , Wziąłem pieniądze i wyruszyłem na miasto 
Zaszedłem do piekarni kupić świeże bułki i chleb 
przy okazji kupiłem sobie pączka którego od razu po zakupie zacząłem jeść 
Gdy wyszedłem zobaczyłem jak jakaś dziewczyna (wyglądała na niezdarę ) leży na chodniku i klnie pod nosem że wszystko co kupiła zaraz samochody jej rozjadą . Spojrzała się na mnie , 
Zapytałem :
- Może ci pomóc ? 

(Noche ? )

Od Taigi Cd . Jose

- Jesteś uparty - mruknęłam , krzyżując ręce na piersi
- Wiem - zaśmiał się - Fochy Ci nie pomogą - zapewnił rozbawiony
- Nie mam focha - powiedziałam spokojnie
- Masz - dźgnął mnie w brzuch
- Nie - odpowiedziałam mu tym samym
- Tak - roześmiał się , nie wytrzymałam i też zaczęłam się śmiać
- To jak nie może spać ze mną to może obok mnie ? - zapytałam z uśmiechem
- To znaczy ? - zapytał
- No jak nie będzie chciał w nogach to można mu kupić takie legowisko i położyć na ziemi po mojej stronie , wtedy nie będzie spał ze mną tylko obok - uśmiechnęłam się , a on spojrzał na mnie z rozbawianiem - Może tak być ? - zapytałam z nadzieją

( Jose ? )

Od Jose Cd . Taigi

Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się.
- Wyjdzie z sypialni razem ze mną - zapewniłem z uśmiechem.
- Ej! - oburzyła się.
Roześmiałem się głośno i pocałowałem ją i czoło.
- W końcu i tak będę musiał go jeszcze wyprowadzić, więc tym bardziej.
- Ale potem będzie spał ze mną - zastrzegła.
Pokręciłem przecząco głową.
- Nie.
- Czemu?
- Bo nie! To jest pies. Chcesz porównywać mnie do jakiegoś kundla? - skrzywiłem się.
- Wiesz, że nie - zaoponowała.
- Więc jeśli chcesz aby pies spał z Tobą to tylko w nogach.
- A jeśli... - zaczęła
- Albo wtedy śpimy osobno - ostrzegłem.
- Jesteś okropny - mruknęła niezadowolona. 
- Być może. Ale zdania nie zmienię - obiecałem spokojnie.

( Taiga? )

sobota, 8 marca 2014

od Noche


Ciemność. 
Codziennie rano, w moim domu, ciemność. Rolety pozasłaniane, ja leżę w stercie śmieci w rozwalonym łóżku i walczę z dźwiękiem natarczywego budzika. Zakopuję się w ubraniach i kołdrze, uszy zasłaniam poduszką. Nie mogę wytrzymać. W końcu siadam na łóżku i rzucam poduszką w budzik który się roztrzaskuję. 
Tak z grubsza wygląda mój poranek. Prowadzę monotonne życie, czyż nie? Wstaję, myję się, jem śniadanie, śpię, wstaję, myję się, jem śniadanie i tak prowadzę moje życie. Zatacza kółko. Czasami między tymi czynnościami pojawia się konieczność kupienia żywność i nowego budzika, który i tak w cholerę mi potrzebny. Dzisiaj wstałam, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i poszłam w zamiarze kupienia czegoś do żarcia. Od wielu dni siedziałam zamknięta w domu, z żaluzjami opuszcoznymi w dół. Wyskoczyłam z mieszkania pod przekrzywioną ósemką i zjechałam po poręczy, a potem z trudem wychamowałam nim wpadłam na drzwi od klatki. Wyszłam na dwór, a moje oczy dopadło rażące światło, które wyżerało mnie od środka. Głowa rozbolała mnie momentalnie, a ja miałam trzy przecznice do przejścia. Westchnęłam i tylko włożyłam słuchawki do uszu i szłam przed siebie, wchodząc w kałużę, zderzając się z przechodniami. Czułam się jak czarna owca w stadzie. Może dlatego że inni mieli cel w życiu, a ja tylko budziłam się za potrzebą spożycia pokarmu i ewentualnego pójścia do toalety. Jak zawsze, krzyżowałam się ze spojrzeniami zniesmaczonych przechodniów krytykujących moją fryzurę. Przyzwyczaiłam się. 
Weszłam do opustoszałej piekarni, co mnie zdziwiło bo zawsze u Toma jest pełno zaraz po otwarciu. Poprosiłam dwie bagietki, zapłaciłam i poszłam dalej w poszukiwaniu większej ilości jedzenia, by znowu jak najdłużej nie wychodzić na dwór. Kupiłam jeszcze trochę jedzenia i wracałam do domu, zasłuchana w ciężkie piosenki brzmiące w słuchawkach. Skupiając się na muzyce, nie zauważyłam wyjeżdżajacego auta zza zakrętu i na szczęście tylko lekko mnie przewróciło. Bolała mnie ręka, ale to zdarza się praktycznie zawsze jak tędy przechodzę. Do tego też zdążyłam się przyzwyczaić. Musiałam wejść jeszcze do jednego sklepu i gdy do niego wchodziłam, ktoś rąbnął mnie drzwiami w głowę, przewróciłam się i dalej patrzyłam tylko jak moje owoce turlają się na jezdnie i tam są zmiażdżane przez auta. Skierowałam groźny wzrok na faceta który patrzał na mnie z otępieniem.
(Ktoś?)

czwartek, 6 marca 2014

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Spojrzałam na niego i roześmiałam się głośno.
- Kochanie, znowu przesadzasz.
- Właśnie, że nie - zaoponował natychmiast.
- Kolacja do łóżka? - uniosłam wysoko brwi.
- Należy Ci się - zapewnił i przykrył moją dłoń swoją.
Pokręciłam rozbawiona głową.
- Jedynie co mi możesz przynosić do łóżka to siebie.
- Sugerujesz coś? - zaciekawił się unosząc wysoko brwi.
- A jak Ci się wydaje? - zaciekawiłam się.
- Jesteś bardzo niemoralna. Nawet w restauracji - zawyrokował
- Dziękuję - uśmiechnęłam się zadziornie.
Chłopak roześmiał się głośno i z pewnością gdyby nie fakt, że siedzimy na przeciwko siebie, już by mnie mocno obejmował i pocałował w czoło.

( Jonathan? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II


Do oczu napłynęły mi łzy, gdy mocno mnie do siebie przycisnął. Wtuliłam się w niego mocno, a łzy same spłynęły z moich policzków.
- Proszę Cię nie płacz - powiedział cicho.
- Przepraszam, ale ja... Ja nie mogę - powiedziałam już niemal płacząc.
Zwinęłam się w kłębek w jego objęciach.
- Pamiętaj, że możesz mi powiedzieć wszystko - zastrzegł od razu.
Wtuliłam się mocno w jego pierś.
- Nie mogę sobie wybaczyć, że pozwoliłam sobie na stratę naszej córeczki - wyszeptałam łamiącym się głosem.
- To nie Twoja wina. To nie Ty o tym decydowałaś - szeptał łagodnie.
- Ale mogłam uciec. Ale nie miałam siły. Tak bardzo mnie wszystko bolało - szeptałam cicho i jeszcze bardziej się rozpłakałam, przypominając sobie ten cały ból, który Lucyfer mi zadał.

( Jonathan? )

Od Jose - C.D Jonathan'a


Spojrzałem na niego wmurowany, podobnie jak i Oli. Patrzyliśmy na niego w osłupieniu przez dobrych kilka minut, aż w końcu westchnął ciężko, a Oliver od razu zareagował.
- Słuchaj. Ja ją dopiero dzisiaj znalazłem. Nie wiem jaka jest prócz tego, co pamiętam z dzieciństwa. Jak dla mnie, jeśli jest szczęśliwa to nie widzę problemu - zapewnił od razu
Jonathan spojrzał na mnie znacząco.
- Słuchaj. Suz miała partnerów, jak i partnerek na pęczki. Z jednymi była dłużej, z innymi trochę mniej. Ale nigdy nie była aż tak poważnie z kimś... Związana - westchnąłem ciężko.
- Czyli nie mam szans? - powiedział cicho.
- Dobrze to rozegraj - poleciłem wpierw.
- Myślisz, że to podziała?
- To zawsze działa na kobiety - zaśmiałem się.
- Poważnie?
- Pewnie! Suz może i jest inna, ale to i tak kobieta - wzruszyłem ramionami. - Jeśli nie będzie czuła tego samego to masz dwa wyjścia. Wciąż przy niej trwać gdy cię subtelnie spławi, albo zniknąć gdy Cię wywali na zbity pysk.
- A co jeśli żadna z opcji się nie sprawdzi? - jęknął
- Wtedy będziesz najszczęśliwszym facetem, bo będziesz miał za narzeczoną moją siostrę - mruknąłem.

( Jonathan? Alec? )

Od Modry- C.D Nathaniel'a


Po parunastu minutach byliśmy na miejscu.
- Ładny dom - westchnęłam cicho - Dobra to ja sobie coś tu znajdę...-odwróciłam się do niego i skoczyłam w kierunku wysokiego drzewa trochę dalej .Usiadłam na grubej gałęzi.Miałam bardzo dobry widok na drzwi do domu Nath;a i okna.Oparłam się o trzon i zamknęłam oczy na chwilę.Zerwałam się szybko,gdy usłyszałam coś dziwnego.Zsunęłam się powoli z gałęzi.Gdy byłam już na dole poprawiłam włosy .
- Słyszałeś to?? - skierowałam wzrok w storne Nath'a,który stał cały czas w jednym miejscu.
(Nathaniel?Przepraszam,że tak dlugo,ale coś mnie pomysły opuściły na Modrę...)

Wyniki!!!

Wyniki z konkursu!
1. miejsce zajmuje:  Taiga!
2. miejsce zajmuje: Suzanne!
3. miejsce zajmuje: Evie!

Gratulujemy!!!

wtorek, 4 marca 2014

Od Taigi Cd . Jose

- I nie jesteś zły ? - zapytałam
- Nie - uśmiechnął się lekko
- Kupiłam spaghetti - odpowiedziałam z uśmiechem zmieniając temat - Wyglądało całkiem dobrze - przyznałam
- Zrobię herbatę - powiedział z uśmiechem
- Dobrze - kiwnęłam głową i wyciągnęłam talerze wykładając makaron
- A myślałaś już nad imieniem do psa ? - zapytał
- Zależy czy będzie to suczka czy pies , ale myślałam nad Demonem , albo Rexem , ale jeszcze nie wiem - przytuliłam go lekko - Trzeba będzie kupić smycz , obroże i miski i zabawki - zaczęłam wymieniać z uśmiechem , a Jose zaczął się śmiać
- Kupimy nie martw się
- Ale będzie mógł spać obok mnie - zapytałam patrząc na niego z błagalną minką
- Nie - odpowiedział twardo - Może spać w nogach
- Aleś ty uparty - westchnęłam , ale zaczęłam się śmiać - A jak będziesz w pracy , a ja będę jeszcze spać ? - zapytałam z szerokim uśmiechem

( Jose ? pies śpi obok mnie xD )

poniedziałek, 3 marca 2014

Od Jose Cd .Taigi

Spojrzałem na nią niemal zawiedziony. 
- No co?
Spojrzała na mnie i stanęła przede mną.
- Nie podoba Ci się?
- Nie o to chodzi. Jest cudowny ale...
- Ale co? - przerwała mi.
- Nie chcę abyś miała moje imię na sobie. Nie chcę abyś potem musiała usuwać tatuaż jeśli się rozejdziemy - powiedziałem cicho i ją objąłem. 
- Też masz moje imię - wypomniała i przesunęła opuszkami palców w zagłębieniu mojej szyi, gdzie miałem tatuaż z jej imieniem. - Poza tym, my się nie rozejdziemy - wytknęła
- Nie. Nie rozejdziemy - zapewniłem 
- Więc czemu się tak martwisz.
Wzruszyłem ramionami. 
- Nie chcę abyś skończyła cała wytatuowana jak ja - zaśmiałem się i pocałowałem ją w czoło.
- Nie podobałabym Ci się? - mruknęła niezadowolona. 
- Masz zbyt piękne ciało aby je zakrywać tatuażami. 
- Ty też - wytknęła
Zaśmiałem się. 
- Tyle, że ja miałem wiele blizn, które te tatuaże zakrywają - przyznałem i odgarnąłem kosmyk jej włosów z twarzy. - Ale nie ważne. Tatuaż jest piękny, a jeśli Tobie również się podoba to nie mam nic przeciwko - zapewniłem. 

( Taiga? )

Uwaga!

Konkurs został zakończony. Wszystkie prace były wspaniałe, ciekawe i pomysłowe. Fajnie się je czytało. 
Szczerze mówiąc mam problem z wybraniem zwycięzcy. 
Wybór jest naprawdę trudny.Ostateczne wyniki podam już w czwartek. Wszystkim serdecznie dziękuję za wzięcie udziału.
 GRATULACJE!

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Chyba że tak - zgodziłem się z uśmiechem
- Daj mi minutkę - pocałowała mnie i znikła  w pokoju
Usiadłem na krześle i spokojnie siedziałem. Po chwili Suz wróciła ubrana w przepiękną suknię
- Wyglądasz nieziemsko - powiedziałem wstając i podchodząc do niej - Wspaniale - podsumowałem i pocałowałem ją.
- Jak zwykle przesadzasz - zaśmiałą się
- Wcale nie - zaprzeczyłem - Mówię prawdę
Po kilku minutach jak byliśmy gotowi wyszliśmy. Udaliśmy się do restauracji. Pomogłem Suz zająć miejsce. Po paru sekundach przyszedł kelner i złożyliśmy zamówienie. W miedzy czasie rozmawialiśmy. Wysoki mężczyzna w garniturze przyniósł wino i rozlał je do kieliszków.
- A co to za okazja że tutaj jesteśmy?
- Niedługo sama się przekonasz - powiedziałem z uśmiechem - Sądzę że powinniśmy tak jadać codziennie
- Nie smakuje ci moja kuchnia? - zapytała
-  Jest przepyszna, ale nie chcę abyś codziennie się męczyła przy garach - dodałem - Taka księżniczka jak ty powinna mieszkać w pałacu i dostawać śniadanie do łóżka - szepnąłem
( Suzanne?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Martwię się o ciebie.. - westchnąłem
- Dlaczego? - popatrzyła się na mnie
- Przez tą sytuacje wydajesz się zmęczona i ciągle płaczesz
- Jon..
- Nie chcę abyś się smuciła - szepnąłem jej na ucho - Chcę abyś się uśmiechała i zapomniała o całym źle które cię spotkało..
- Nie mogę zapomnieć tego..
- Nie chcę cię stracić..  - powiedziałem z troską - Czuję że cały czas się ode mnie oddalasz, a ja nie wiem co zrobić..
- Nie stracisz - obiecała - Nie odejdę
Pocałowałem jai mocno przytuliłm
- Obiecaj że jużnie będziesz płąkać, będziesz mi móićo każdym problemie..
- Obiecuję - szepnęła i przytuliłem ja mocniej do siebie
(Suzanne?)

Od Jonathan'a - C.D Oliver'a

- Szkoda - westchnąłem kręcąc głową
- Bez przesady Jon, na pewno będziesz mieć na to jeszcze wiele okazji - podsunął ze śmiechem Jose
- To moja siostra nie rozmawiajmy o niej w ten sposób.. - powiedział Oliver
- Oczywiście - pokiwałem głową - Bardzo ją kocham, choć czasami jest niemożliwa..
- I kto to mói? - zaśmiał się Alec
- Dobra, mam pytanie - zacząłem
- Jakie? - zapytali
- Bardziej to pytanie do was chłopaki - powiedziałem do Oliver'a i Jose- Czy Suz miała kiedyś chłopaka?
- Nie zapytasz się jej osobiście?
- Jakoś zawsze zapominam - powiedziałem wymijająco - Chodzi o to czy..
- Co? - ponaglali
- Wiecie że mi się podoba, choć to mało powiedziane - zacząłem - Kocham ją i..
- To , to już wiemy - westchnął Oliver - Do czego zmierzasz?
- Chciałbym się jej oświadczyć ale nie wiem jak zareaguje - westchnąłęm popijając - Nie chciałbym aby mnie przez to znienawidziła i odtrąciła...
(Jose? Oliver?)

niedziela, 2 marca 2014

Od Taigi Cd. Jose

- Idziemy na górę ? - wyszeptałam mu na ucho , Jose bez zawahania wstał razem ze mną . Oplotłam mu nogi wokół pasa i tak poszliśmy na górę , nie odrywając od siebie ust . Położył mnie na łóżko , nachylając się nade mną . Jak zawsze był delikatny i czuły . Wstałam trochę wcześniej , przeciągając się na łóżku . Poszłam tam gdzie miałam iść i zrobiłam to co zrobić miałam . Po drodze weszłam do sklepu , nie zdążyłabym nic ugotować więc kupiłam dzisiaj jedzenie na wynos . Spotkałam się z Jose pod drzwiami
- Hej - powiedział zdziwiony moim widokiem
- Cześć kotek - uśmiechnęłam się całując szybko - Jedziemy dzisiaj do schroniska ? - zapytałam od razu
- Może jutro , mam wolne - powiedział otwierając drzwi
- Okej - uśmiechnęłam się wchodząc-  Kupiłam dzisiaj coś na mieście do jedzenia bo byłam lekko zajęta - powiedziałam z uśmieszkiem
- A co robiłaś ? - zapytał zaciekawiony
- Zauważysz - powiedziałam po chwili ze śmiechem . Położyłam jedzenie na stół , a Jose chwycił mnie za nadgarstek , podnosząc bluzę do góry . Był tam opatrunek i tatuaż . W środku był jeszcze dodatkowy napis "Jose" 


( Jose ? ) 

Od Jose Cd . Taigi

Odruchowo położyłem dłonie na jej biodrach. Dziewczyna objęła mnie nogami, a ja wsunąłem ręce pod jej koszulkę zatrzymując się na jej talii.
- Będzie spał w nogach - mruknąłem ledwo się od niej odrywając.
- Obok mnie. Nie oddam - mruknęła i ponowiła pocałunek. 
- Ooo nie - zaoponowałem przyciągając ją mocno do siebie. - Ty jesteś moja. Psu mogę kupić zabawkę, ale Ciebie nie oddam - wymamrotałem między pocałunkami
- Zazdrośnik - podsumowała mrucząc.
- Przeszkadza Ci to? - uniosłem rozbawiony brwi.
Tai położyła ręce na moich łopatkach obejmując mnie w ten sposób.
- Nie. Póki co, nie - przyznała i wróciliśmy do pocałunku, który nas pochłonął. 

( Taiga? )

sobota, 1 marca 2014

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Nie możesz przesadzać z winem - zaśmiałęm się
- Dlaczego?
- Bo chcę  później jeszcze wybrać sie z tobą  na spacer
- Na spacer?
- Jeśli będziesz miała ochotę.. - zacząłem z uśmiechem
(Rose?)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Do mnie - westchnąłem
- Jak chcesz..
- Wszędzie będziesz mi towarzyszyć? - zapytałem
- Zobaczymy - zaśmiała się
- Tylko nie wyprowadzaj mnie z rónowagi - zastrzegłęm
- A dlaczego miałąbym to robić?
- A bo ja wiem - wzruszyłęm ramionami
- Idziemy?
- Ta - skinąłem głową i ruszyliśmy przed siebie
(Modra?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II

Uśmiechnęłam się niepewnie i wtuliłam mocno w chłopaka.
- Mam nadzieję - przyznałam cicho.
- Wciąż się go boisz? - spytał jakby czytał mi w myślach.
Pokiwałam twierdząco głową.
- Pierwszy raz czegoś się boję - wyznałam szczerze.
- Pierwszy? - spytał z niedowierzaniem.
- Nie licząc sytuacji powiązanych z Tobą to tak.
- A czego się bałaś? - zainteresował się.
- Że odejdziesz - powiedziałam cicho.
Przytulił mnie mocno do siebie, przez co stanęliśmy na środku chodnika.
- Chyba wiesz, że nigdy bym Cię nie zostawił - zaoponował od razu, gdy tylko się od niego na chwilę odsunęłam.
- Wiem. - pokiwałam delikatnie głową. - Już wiem - przyznałam cicho.
Jonathan przytulił mnie mocno do siebie i przez dłuższą chwilę nie wypuszczał ze swoich objęć.

( Jonathan? )

Od Oliver'a - C.D Alec'a

Roześmiałem się głośno.
- No to powodzenia - rzuciłem rozbawiony.
- Co masz na myśli? - mruknął marszcząc brwi niezadowolony.
- Suz to Suz. Ona nie może się nudzić. Nie zna czegoś takiego jak odpoczynek - zauważył Jose.
- Jakoś potrafi spać przez cały dzień - wytknął.
- Jak jest zmęczona fizycznie lub psychicznie to jakoś musi odpocząć - zaśmiał się.
Jonathan przypatrywał mu się chwilę, aż w końcu skinął głową.
- Proponujesz coś ? - Zaciekawił się.
Oboje parsknęliśmy śmiechem.
- Zabierz ją gdzieś, gdzie może się zmęczyć - podsunął Jose.
- I nie chodzi o łóżko - zaoponowałem od razu.

( Alec? Jon? )

Od Rose - C.D Nathaniel'a

- Ehh.. - westchnęłam - No dobra.. Ugryziesz mnie kiedy indziej - burknełam
- Jestem zadowolony z twojej decyzji. Zwłaszcza że sie założyłem.
- Ale jesteś - odburknełam i wybuchłam śmiechem. Nath pocałował mnie krótko. Przyszedł kelner z zamówieniami i z winem. Podziękowałam i wzięłam widelec do ręki. Sama nie wiedziałam co jem. W połowie przypominało to placki, rybe , kaszanke i jeszcze niewiadomo co. Ale smakowało, nie powiem xd . Nath nalał mi wina do kieliszka. Wypiłam. Postawiłam pusty kieliszek, ale chłopak nie chciał mi nalać
- Swoje wypiłaś - zaśmiał się
- No tak, jasne - burknełam
(Nath ?)



Od Modry - C.D Nathaniel'a

Spojrzałam na niego z kamiennym wyrazem twarzy.
- Nie bądź taki pewien...- westchnęłam nie mając juz siły na dalsze sprzeczki - Mówiłam ci już,że nie będę przeszkadzała.Będę twoim obserwatorem - uśmiechnęłam się złowieszczo - Nie pozbędziesz się mnie szybko - dodałam z mniejszym uśmieszkiem.
- Nie jestem tego taki pewien...- zbliżył sie nieco.
- A ja jestem...Znajdę cię wszędzie,gdzie będziesz - wruszyłam ramionami z usmieszkiem.
- Jak niby co? - zapytał zdziwiony.
- Mam swoje sposoby....- zachichotałam szyderczo.Podeszłam do chłopaka i oparłam się o jego rękę z uśmieszkiem.
- Wystarczył jeden dotyk - ruszyłam ramionami.Uśmieszek nie znikał mi z twarzy,cały czas miałam co do tego powód.
- Dobra idę cię odprowadzić ...To wybieraj,albo do twoje dziewczyny ,albo do ciebie - westchnęłam ciężko,ale z uśmiechem.
Nath?



piątek, 28 lutego 2014

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

Patrzyłem się na nią ze współczuciem.
Nagle zaczęła znowu płakać, tym razem przez sen.
Wytarłem jej policzki i pocałowałem.
Objąłem ją mocno aby wiedziała że cały czas przy niej jestem i że jej nie opuszczę.
Po kilku minutach się uspokoiła i już spokojnie oddychała.
Zasnęła.
Po kilku godzinach się przebudziła.
Spojrząła się na mnie i lekko uśmiechnęła.
- Wyspałaś się? - zapytałem
- Tak- przyznała - Nie każ mi po raz kolejny iść spać..
- Już nie musisz - zapewniłem - Choć jak wrócimy ze spaceru to może znów się położysz..
- Jonathan.. - zaczęła
- To może coś porobimy - obiecałem - A teraz idziemy? - zapytałem się
Skinęła głową i podniosła się powoli z łóżka.
Po kilku minutach ubraliśmy się i wyszliśmy. Szliśmy w stronę parku.
- Jak się czujesz? - zapytałem z troską
- Już coraz lepiej - zapewniła
- Niedługo będzie jeszcze lepiej - uśmiechnąłem się i pocałowałem ja w czoło obejmując ją

(Suzanne?)

Od Alec'a - C.D Oliver'a

- Chociaż.. - zacząłem - Moja siostra czasami miała też dziwne pomysły..
- Miałeś, masz siostrę?
- Mam - zapewniłem - Jest teraz w innym mieście ale czasami tutaj przyjeżdża
- Ostatnio była cztery lata temu - powiedział Jonathan
- To coś często się nie widujecie - podsumował Jose
- Racja - westchnąłem - Ale nie narzekam., przynajmniej mam spokój
- Żeby tylko Suz chciała sobie od czasu do czasu pozwiedzać kraj i wyjechać.. - rozmarzył się Oliver
 - Ej - zaoponował Jon - Nie zapominaj że to moja dziewczyna
- To może razem się gdzieś wybierzecie? - zapytała z uśmiechem
- Planujemy - zaśmiał się Jon - Ale jeszcze nie wiemy gdzie - westchnął
(Oliver?)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Sama obietnica nie wystarczy? - zapytałem
- Nie, nie będę miała pewności...
- Ja jestem honorowym wampirem - zapewniłem - Nie musisz się obawiać że..
Przerwała mi i westchnąłem
- Ale ja i tak nie mogę tobie zaufać - uśmiechnęła się - Idziemy?
Skinąłem głową i ruszyliśmy w stronę budynków
- Ale i tak nie przebywam w domu za długo - uśmiechnąłem się
- Ale..
- Wampiry nie śpią, czasami się to zdarza ale sen nie jest konieczny - powiedziałem -Więcej czasu będę spędzał na zewnątrz lub w towarzystwie Rose
- aha - mruknęła
- Więc za bardzo mi nie przeszkadzaj - powiedziałem - Szykuj się na przegraną - zaśmiałem się pod nosem - Zapowiada się bardzo smaczna kolacja - mruknąłem - Oczywiście dla mnie
(Modra?)

Od Nathaniel'a - C.D Rose

Podeszliśmy do stolika.  Rose wsiadła na miejsce a ja podsunąłem krzesło.
Usiadłem na przeciwko niej. Wybraliśmy menu  i zamówiłem czerwone wino.
Kelner odszedł i zostawił nas  samych.
- A więc naprawdę tego chcesz? - zapytałem niechętnie
- Tak, Nath - przyznała - Chcę być taka jak ty..
- Ale ty mi się podobasz taka jaka jesteś, kocham cię taką, nie musisz się przemieniać..
- Chcę..
- Posłuchaj.. - zacząłem - Nie chcę abyś się zmieniała - popatrzyłem na nią
- Ale obiecałeś..
- Rose.. -  zacząłem - Jesteś tego pewna ?
(Rose?)

Od Modry - C.D Nathaniel'a


- Już nad jednym myślałam - uśmiechnęłam się szyderczo - Myślałam wcześniej nad przebraniem cię za pokojówkę...- zakryłam usta ręką ,żeby powstrzymać śmiech - Ale no już bez przesady...- westchnęłam ,szyderczy uśmiech nie znikał z mojej twarzy.
- Eh... - odetchnął z ulgą.
Popatrzyłam na niego i nagle ruszyłam w jego kierunku.Zbliżyłam twarz do jego i z całkiem poważną miną powiedziałam :
- Masz ładne oczy - uśmiechnęłam się promiennie i odsunęłam od niego.Mówiłam to poważnie,ale nie poczułam ,że moje policzki zrobiły się różowe.
- Przepraszam - podrapałam się po karku zakłopotana - Pokażesz gdzie mieszkasz? - zapytałam - Muszę cię w końcu pilnować.
Przerwałam mu zanim zaczął mówić - Nie będę ci tam buszować - pomachałam delikatnie rękami - Ale jakoś muszę cię pilnować- dodałam.
(Nath?)

Od Oliver'a - C.D Alec'a


Rozmawialiśmy ze sobą i nabijaliśmy się jeden z drugiego. W końcu przeszło na historię z dzieciństwa.
- Nigdy nie zapomnę jak Suz rzucała nożami – zaśmiał się w końcu Jose.
- To jeszcze nic. Eleonor, moja przyrodnia siostra, przyprowadziła kiedyś do domu przyjaciółki. Miała wtedy 13 lat, a koleżanki mniej więcej w podobnym wieku – zacząłem.
- Rzucały w Ciebie nożami? – Zaśmiał się Jon.
- Żeby tylko. Goniły mnie przez pół miasta aby mnie pomalować szminką.
- Poważnie? – wszyscy się roześmiali głośno.
- Miałem 10 lat. To było okropne – fuknąłem niezadowolony.
- Dobrze, że my tego problemu nie mieliśmy – zaśmiał się Alec, patrząc na Jonathana.
- Szczęściarze – powiedziałem chórem z Jose.

( Alec? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Spojrzałam na niego z wahaniem.
- Mam się bać? – spytałam po chwili biorąc w dłonie kubek.
- Nie – zapewnił.
Przyglądałam mu się uważnie. Chłopak roześmiał się głośno i pocałował mnie szybko w czoło, wciąż mi się przypatrując i wyczekując odpowiedzi.
- Więc jak?
- Dobrze.
- To świetnie.
- A powiesz mi chociaż gdzie idziemy?
- Nie – zaśmiał się.
Spojrzałam na niego z oburzeniem.
- No co? Niespodzianka to niespodzianka – oznajmił z szerokim uśmiechem.
- Ale nie będę wiedziała w co się ubrać.
- Nie musisz się stroić – zapewnił. – Aż tak – dodał pod nosem.
- Ale ja chcę się wystroić.
- Czemu?
- Dla Ciebie – przyznałam i pocałowałam go szybko, lekko zawstydzona.

( Jonathan? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II


Wtuliłam się mocno w chłopaka. Nagle zrobiło mi się strasznie zimno. Chłopak otulił mnie mocno kocem i kołdrą oraz zamknął w swoich silnych objęciach.
- Rozumiem, że mam iść spać – wymamrotałam
- Tak – przytaknął.
- Ale ja nie chcę.
- Suz, powinnaś się przespać – westchnął i pocałował mnie w czoło.
- Oj no wiem. Ale wolałabym gdzieś iść – przyznałam cicho.
Pogładził mnie delikatnie po plecach.
- Pójdziemy – obiecał
- Teraz? – spytałam z nadzieją.
- Nie. Teraz idziemy spać – pocałował mnie w czoło.
Westchnęłam ciężko.
- Ciągle śpimy – wytknęłam.
- Przyda Ci się – zapewnił i przytulił mnie mocniej.
Wtuliłam się w ukochanego i zamknęłam oczy, które nagle zaczęły mnie bardzo piec…

( Jonathan? )

środa, 26 lutego 2014

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Ciekawe jak chcesz to zrobić - zaśmiałe się
- Możesz się nawet zdziwić - dodała z uśmiechnąłem
- Nie wnikam - westchnąłem - Radziłbym zainwestować w jakiś szal...
- Dlaczego?
- Ugryzienie wampira nieco się odznacza - zaśmiałem się - Więc jeśli nie chcesz by ktoś zauważył powinnaś raczej to zakryć
- O to się nie martw - zapewniła - To ja będę zwycięzcą
- Marne szanse - westchnąłem kręcąc głową - A tak wogóle to..
- Co? - zapytała
- Jak wygrasz to co byś chciała?
- Powiedziałeś że spełnisz każde moje życzenie..
- Tak - przytaknąłem - I jakie ono będzie? - zapytałem ciekawy
(Modra?)

Od Alec'a - C.D Oliver'a

- Więc jak na razie zostajesz tutaj, w tym mieście - zacząłem patrząc się na Oliver'a
- Tak, jak na razie - zaczął
- Zamierzasz stąd się wynieść?
- Nie wiem jeszcze - przyznał - Pożyjemy zobaczymy -  uśmiechnął się
- Racja - westchnąłem
Kelnerka przyniosła nam piwo.
- Coś jeszcze panowie sobie życzą? - zapytała
- Jak na razie nie, dziękujemy - odparł Jon przyglądając się dziewczynie z uśmiechem
- Nie zapominaj się - zwrócił mu uwagę Oliver - Nie zapominaj o Suz
- Spokojnie - zapewnił Jon - Z twoją siostrą nikt nie może się równac - zapewnił
- Wiem - przyznał z uśmiechem i upił trochę piwa
(Oliver?Brak weny..)

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Nath - złapałam go za ręce - Wiem czego chcę. Wiem, że może boleć. Wiem to wszystko, ale chce być taka jak ty.. - uśmiechnełam się do niego i pocałowałam krótko
- Dobrze.. - westchnął zrezygnowany i spuścił głowe - Ale po restauracji
- Skoro chcesz - uśmiechnełam się szeroko i mocno go przytuliłam. Uśmiechnął się do mnie. Pocałowałam go jeszcze raz i wstaliśmy. Całą drogę szłam wtulona w chłopaka. Gdy doszlimy, spytałam
- To nie jest najdroższa restauracja w mieście?
- Może.. - zaśmiał się
- Aha.. - zaśmiałam sie i weszliśmy do środka.No więcej naprawde, eleganko ( xd )
(Nath? xd)

Od Modry - C.D Nathaniel'a


Odetchnęłam ciężko pod nosem.
- Zero - westchnęłam cicho - Na moje nieszczęście....- przewróciłam oczami.Popatrzyłam na niego kątem oka.
- Ale i tak mam nadzieję,że ja wygram nietoperku - zachichotałam - Muszę cię teraz pilnować,przez ten miesiąc...Dzień i noc - dodałam z szyderczym uśmieszkiem.
Nath? (XD)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Masz już plany na ten dzień? - zapytałem
- Jeszcze do końca nie wiem, a co? - zapytała z uśmiechem
- Nic - odparłem - Tak tylko pytałem..
- Zaplanowałeś coś na dzisiejszy dzień?
- Nie do końca - przyznałem - Moglibyśmy pospacerować, pochodzić po sklepach, pójść na plaże..
- I ty byś wybrał się ze mną na zakupy? - zdziwiła się
- Czemu nie - przyznałem  - Trzeba się czasem poświęcić - dodałem ze śmiechem - Ale mam już zaplanowany dla nas wieczór..  - dodałem
- A co będziemy robić? - spytała
- Zabiorę cię w jedno miejsce..
- Do sypialni? - zaśmiała się
- Hmm to też , ale to potem - uśmiechnąłem się - Co ty na to? Wybierzesz się ze mną tam dziś wieczorem?
- Tam to czyli gdzie?
- Zobaczysz - pocałowałem ją - To jak?
Wstałem i zaparzyłem dla nas herbatę. Położyłem kubek przed Suzanne i usiadłem z powrotem na miejsce.
(Suzanne?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Suz.. - zacząłem
- Powinnam stąd odejść, wiem - powiedziała próbując wstać
- Suz - powtórzyłem przytulając ją do siebie mocno - Nie, nie chcę abyś odchodziła
- Ale mój ojciec.. on..
- Przecież nie w nim się zakochałem, lecz w tobie. To ciebie kocham. Nie ważne kim jest  twój ojciec, liczysz się dla mnie tylko ty - szepnąłem mocno ją obejmując
- Jon..
- Ja też mam w rodzinie potwora, jest nim mój ojciec, lecz teraz on mnie nie obchodzi. Teraz ciągle tylko o tobie myślę, z tobą chcę ciągle być
-Ty nie wiesz.. on..
- Wiem - szepnąłem -  Będę cały czas przy tobie,tylko nie odchodź ode mnie - pocałowałem ją w czoło odgarniając kosmyk włosów - Nie myśl już o tym, dobrze?
Pokiwała głową i wtuliła się we mnie
- Nie chcesz jeszcze pospać? - zapytałem
(Suzanne?)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- To skoro wiesz że przegrasz to po co się zakładasz?
- Bo mam nadzieję że będzie odwrotnie
- Sam szczerze wątpię w moją wytrzymałość, ale może jakimś cudem wygram - uśmiechnąłem się szeroko
- Nie liczyłabym na to.. - prychnęła
- Jaką masz grupę krwi?
- A bo co? - zapytała z wyrzutem
- Muszę wiedzieć czy to będzie słodka wygrana czy raczej nie - zaśmiałem się głośno - Mam nadzieję że będziesz mi smakowała
- Mógłbyś się nią zadławić.. - powiedziałą oschle
- To więc jaka grupa? - powtórzyłem
(Modra?)

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Dzisiaj? - zdziwiłem się
- Tak - odparła z uśmiechem
- Nie wiedziałem... Wszystkiego najlepszego - złożyłem jej życzenia - Szkoda że wcześniej nie wiedziałem, nie mam dla ciebie prezentu...
- Chcę abyś mnie ugryzł to będzie mój prezent
- Rose..
- Proszę - spojrzała się na mnie
- Musisz to wszystko przemyśleć, ugryzienie może zaboleć, nie chcę ci zrobić krzywdy..
- Nie zrobisz - zapewniła
- Zrobię, czyniąc cię taką samą istotą jaką ja jestem, ja nie miałem wyboru, miałem 2 lata ale  ty na pewno wiesz jak się to skończy? Chcesz tego?
(Rose?)

wtorek, 25 lutego 2014

Od Oliver'a - C.D Alec'a


- Tak – odparliśmy chórem z Jose.
Chłopacy się roześmiali głośno.
- Poważnie?
- Była cwana – wzruszyłem ramionami. – A ja młodszy – wytknąłem im.
Pokręcili rozbawieni głowami.
- Jak urosła też taka była? – Zaciekawił się Jonathan, parząc na Jose.
- Nie, wtedy była jeszcze gorsza. Nie dość, że cwana to jeszcze wścibska i chytra. Zawsze wiedziała jak się ustawić aby było jej najlepiej – roześmiał się.
- Dobrą dziewczynę sobie znalazłem – uśmiechnął się szeroko.
- Lepszej nie znajdziesz – zapewniłem z uśmiechem. – Suz jest jedyna w swoim rodzaju.
- Oj tak – przytaknął nagle rozmarzony.
Razem z Alec’iem i Jonathanem parsknęliśmy głośno śmiechem. Doszliśmy do jakiegoś baru, do którego oczywiści weszliśmy. Zajęliśmy kulturalnie stoliczek pod ścianą i usiedliśmy wokół niego. Zamówiliśmy na początek po zwykłym piwie i zaczęliśmy gadać.

( Alec? Jonathan? )

Od Suzanne - C. Jonathan'a


Patrzyłam na talerz przede mną. Uśmiechnęłam się delikatnie i pocałowałam Jonathana w policzek, gdy się nade mną pochylił.
- Nie licząc Jose, jesteś jedynym facetem, który zrobił mi śniadanie do łóżka – zaśmiałam się cicho.
- Jose robił Ci śniadanie do łóżka? – Zaoponował, a ja się głośno roześmiałam.
- Kochanie, czy Ty wiesz jak my długo ze sobą mieszkaliśmy? Poza tym, czego my razem nie robiliśmy – zaśmiałem się cicho.
- Powinienem o czymś wiedzieć? – Spytał od razu.
- Nie – pokręciłam głową i pocałowałam go szybko.
Zabrałam się do jedzenia. Niby zwykła jajecznica ale smakowało świetnie. Zjadłam wszystko łącznie z grzankami. Odłożyłam talerz i sztućce do zlewu i umyłam je szybko. Nastawiłam gorącą wodę dla nas na herbatę.

( Jonathan? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II



Wtuliłam się mocno w pierś swojego chłopaka.
- Dobranoc Kochanie – wyszeptałam cicho.
Jonathan pogładził mnie delikatnie po plecach i docisnął do siebie. Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy. Chwilę tak leżałam, a Jon pocałował mnie w czoło
- Śpisz? – Szepnął w końcu.
- Nie – przyznałam cicho z rezygnacją w głosie.
- Czemu?
- Boję się – przyznałam niepewnie.
- Czego?
- Tego, że tu przyjdzie?
- Kto?
- Mój ojciec – powiedziałam cicho i skuliłam się w objęciach chłopaka.
- Przecież Lucyfer go zabił – upomniał mnie.
Zamarłam. On wciąż nie wiedział. Och, no przecież skąd miał wiedzieć, jak biegł po Jose, a potem mnie wskrzeszali. Musiałam dosyć długo milczeć, bo Jonathan odezwał się zaniepokojonym głosem.
- Suz, wszystko dobrze?
- Lucyfer jest moim biologicznym ojcem – powiedziałam cicho.
Poczułam jak jego wszystkie mięśnie się napinają. Do oczu napłynęły mi łzy. Dopiero teraz to do mnie dotarło.
- Wiem, że to głupie ale nie chcę abyś był ze mną z przymusu. Nie chcę abyś się do czegoś zmuszał przez głupie obietnice – przyznałam cicho i wypuściłam go delikatnie z uścisku, w którym go zamknęłam.

( Jonathan?)

Od Modry - C.D Nathaniel'a



Podparłam rękę na biodrze i wpatrywałam się w Nathaniela.
- Nie wiem ...- mruknęłam bawiąc się warkoczem -A co ja będę z tego miała,jeżeli nie wytrzymasz? - zapytałam z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz - wzruszył ramionami bez zastanowienia.
- Na prawdę?Przemyślałeś to? - zachichotałam.
Nath otworzył szerzej oczy.
- Nie jestem pewien co masz na myśl-
- Spokojnie - pomachałam parę razy rękami.
Nath odetchnął z ulgą .Spoważniał i znowu wystawił rękę w moim kierunku.
- Więc jak? - zapytał.
- Jeżeli nie wyssiesz ze mnie wszystkiego to mogłabym się zgodzić,ale...- urwałam.
- Ale?
- Ale nie mam pewności,że wypijesz tylko trochę...- westchnęłam z uśmieszkiem,mój głos ciut drżał.Patrzyliśmy na siebie trochę w ciszy.
- Nie miałem zamiaru....- uśmiechnął się szarmancko.
Wystawiłam mu język ,przechyliłam się w jego stronę z uśmieszkiem.Jedną ręką dotknęłam jego barku.
- Jeżeli zrobisz mi ponad to co mówisz to nie skończysz dobrze...- pokręciłam głową z niewinną miną.Kurtka chłopaka nieco sczerniała .Uśmiechnęłam się szeroko,a on to odwdzięczył i złapał mnie za rękę.Popatrzyłam mu w oczy z uśmieszkiem.
- Mogłabym to lepiej przemyśleć,ale widzę,że chyba mogę CI 'zaufać' - westchnęłam .Zacisnął rękę na moim nadgarstku.-Ale teraz puść - spoważniałam nagle.
- Dobra,niech ci będzie - zostawił moją rękę w spokoju - To zakład stoi? - ponaglił.
Kiwnęłam głową i westchnęłam cicho.
- Raz kozie śmierć...- szepnęłam - Umawiamy się,że nie pijesz bądź nie jesz...Jak ty to tam nazywasz,przez miesiąc - podniosłam głowę do góry i popatrzyłam mu prosto w oczy z uśmieszkiem - Pewnie wytrzymasz i będę musiała ci się dać,ale no cóż - ruszyłam ramionami.
(Nathaniel?)

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Oczywiście - zaśmiałam sie i pocałowałam go krótko. Wyszliśmy z domu zadowoleni i uśmiechnięci
- Wiesz.. - zaczełam patrząc w chodnik
- Tak?
- Miałam zawsze takie marzenie... Które teraz tylko ty mógłbyś spełnić
- Mam się bać? - spytał podenerwowany
- Nie, skąd... To raczej ja powinnam.. - przyznałam cicho. Chłopak zatrzymał krok i powiedział
- Powiesz o co chodzi?
- Nie chce Cię teraz denerwować...
- Cąły dygocze, i będe, dopóki nie dokończysz - powiedział stanowczo i złapał mnie za ręce . - Powiesz mi?
- Może to głupie - westchnełam i usiadłam na ławeczce która stała obok. Chłopak usiadł obok mnie i spojżał mi w oczy
- Żadne marzenie nie jest głupie - powiedział i pocałował mnie w czoło - Powiesz mi o co chodzi?
- Zawsze marzyłam o tym, by urodzić się i być wampirem. Takim jak ty. Chciała bym, żebyś mnie ugryzł.- powiedziałam i połozyłam głowę na jego ramieniu
- Rose - zaczął
- Wiesz że dzisiaj mam urodziny? - zaśmiałam się cicho sama do siebie. - Rodzice nie pamiętali - westchnełam.
( Nath? xd )

Od Taigi Cd .Jose

Uśmiechnęłam się szeroko 
- Dobrze - pisnęłam radośnie i rzuciłam mu się na szyje , a on się roześmiał 
- Na prawdę Ci zależy - powiedział śmiejąc się 
- Zawsze chciałam mieć pieska , ale ojciec zawsze kręcił nosem - mruknęłam - A uwielbiałam zajmować się psem sąsiadki - dodałam ze śmiechem 
- Tylko nie możesz go zaniedbywać - zastrzegł od razu 
- Obiecuje , przecież nie mam już 10 lat - wymamrotałam - Bardzo się ciesze , jesteś najlepszy - dodałam całując go 
- Dla Ciebie wszystko  - powiedział dalej rozbawiony całą sytuacją 
- I będzie spał obok mnie - dodałam radośnie 
- Będzie spał w swoim legowisku - poprawił mnie Jose uśmiechając się - Mojego miejsca nie oddam - zaśmiał się , a ja wybuchnęłam śmiechem 
- Ty będziesz po jednej stronie , a on po drugiej - powiedziałam ponawiając pocałunek , położyłam się na kanapę ciągnąc za sobą Jose i nie odrywając od niego ust 

( Jose ? ) 

Od Jose Cd . Taigi

Roześmiałem się głośno czując usta na swojej skórze. 
- Kochanie… - zacząłem.
- Tak – spytała mrucząc. 
- Wiesz, że tak niczego ze mną nie załatwisz, prawda? – Roześmiałem się głośno.
Spojrzała na mnie niemal z oburzeniem.
- Myślałeś, że byłabym w stanie wykorzystać chwilę Twojej słabości i już jechać z Tobą po zwierzaka? – spytała udając zaskoczoną. – Jak mogłeś tak pomyśleć – skarciła mnie.
- Zrobiłabyś tak, prawda? – spytałem ze śmiechem
- No i co? – Mruknęła niezadowolona, przez co się roześmiałem głośno.
Pocałowałem ją w czoło.
- Zwierzaka możemy kupić – zapewniłem.
- Naprawdę? – spytała zaskoczona.
Pokiwałem twierdząco głową.
- Ale jeden warunek.
- Tak, zajmę się nim – zapewniła od razu.
- I wychodzi – wypomniałem od razu.
- Też – przytaknęła.
- Ale to nie warunek – zastrzegłem od razu.
- Więc co jest tym warunkiem?
- Bierzemy zwierzaka ze schroniska.
- Schronisko? – Powtórzyła i się skrzywiła.
- Chcę uratować zwierzęta przed uśpieniem, a nie płacić kilka tysięcy za rodowód – skrzywiłem się. 

( Taiga? )

poniedziałek, 24 lutego 2014

Od Modry - C.D Nathaniel'a

Podparłam rękę na biodrze i wpatrywałam się w Nathaniela.
- Nie wiem ...- mruknęłam bawiąc się warkoczem -A co ja będę z tego miała,jeżeli nie wytrzymasz? - zapytałam z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz - wzruszył ramionami bez zastanowienia.
- Na prawdę?Przemyślałeś to? - zachichotałam.
Nath otworzył szerzej oczy.
- Nie jestem pewien co masz na myśl-
- Spokojnie - pomachałam parę razy rękami.
Nath odetchnął z ulgą .Spoważniał i znowu wystawił rękę w moim kierunku.
- Więc jak? - zapytał.
- Jeżeli nie wyssiesz ze mnie wszystkiego to mogłabym się zgodzić,ale...- urwałam.
- Ale?
- Ale nie mam pewności,że wypijesz tylko trochę...- westchnęłam z uśmieszkiem,mój głos ciut drżał.Patrzyliśmy na siebie trochę w ciszy.
- Nie miałem zamiaru....- uśmiechnął się szarmancko.
Wystawiłam mu język ,przechyliłam się w jego stronę z uśmieszkiem.Jedną ręką dotknęłam jego barku.
- Jeżeli zrobisz mi ponad to co mówisz to nie skończysz dobrze...- pokręciłam głową z niewinną miną.Kurtka chłopaka nieco sczerniała .Uśmiechnęłam się szeroko,a on to odwdzięczył i złapał mnie za rękę.Popatrzyłam mu w oczy z uśmieszkiem.
- Mogłabym to lepiej przemyśleć,ale widzę,że chyba mogę CI 'zaufać' - westchnęłam .Zacisnął rękę na moim nadgarstku.-Ale teraz puść - spoważniałam nagle.
- Dobra,niech ci będzie - zostawił moją rękę w spokoju - To zakład stoi? - ponaglił.
Kiwnęłam głową i westchnęłam cicho.
- Raz kozie śmierć...- szepnęłam - Umawiamy się,że nie pijesz bądź nie jesz...Jak ty to tam nazywasz,przez miesiąc - podniosłam głowę do góry i popatrzyłam mu prosto w oczy z uśmieszkiem - Pewnie wytrzymasz i będę musiała ci się dać,ale no cóż - ruszyłam ramionami.
(Nathaniel?)

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Oczywiście - zaśmiałam sie i pocałowałam go krótko. Wyszliśmy z domu zadowoleni i uśmiechnięci
- Wiesz.. - zaczełam patrząc w chodnik
- Tak?
- Miałam zawsze takie marzenie... Które teraz tylko ty mógłbyś spełnić
- Mam się bać? - spytał podenerwowany
- Nie, skąd... To raczej ja powinnam.. - przyznałam cicho. Chłopak zatrzymał krok i powiedział
- Powiesz o co chodzi?
- Nie chce Cię teraz denerwować...
- Cąły dygocze, i będe, dopóki nie dokończysz - powiedział stanowczo i złapał mnie za ręce . - Powiesz mi?
- Może to głupie - westchnełam i usiadłam na ławeczce która stała obok. Chłopak usiadł obok mnie i spojżał mi w oczy
- Żadne marzenie nie jest głupie - powiedział i pocałował mnie w czoło - Powiesz mi o co chodzi?
- Zawsze marzyłam o tym, by urodzić się i być wampirem. Takim jak ty. Chciała bym, żebyś mnie ugryzł.- powiedziałam i połozyłam głowę na jego ramieniu
- Rose - zaczął
- Wiesz że dzisiaj mam urodziny? - zaśmiałam się cicho sama do siebie. - Rodzice nie pamiętali - westchnełam.
( Nath? xd )

Od Taigi Cd . Isabelle

Zaśmiałam się lekko 
- Dobra wracajmy już - powiedziałam spokojnie patrząc na nią 
- Dobrze - uśmiechnęła się i wsiadłyśmy z powrotem do taksówki - Myślisz , że z Danielem już dobrze ? - zapytała lekko zmartwiona 
- Nie masz się czym martwić jest z Jose , więc albo oboje są już trzeźwi , albo oboje znowu się upili - zaśmiałam się - Tacy są mężczyźni - powiedziałam pocieszając ją 
- Ty nie jesteś zła na Jose , przecież się upił - spojrzała na mnie zdziwiona 
- Był na tyle rozsądny , że po chwili był już normalny - zaśmiałam się - Ale nie mogłabym być na niego zła , w ten dzień wszyscy się cieszą i każdy to opija , nie ma sensu się gniewać - powiedziałam poważnie uśmiechając się lekko 

( Isabelle ? ) 

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Wow.. - zawołałem z zachwytu -  wyglądasz nieziemsko - przyznałęm
- Wystarczyło powiedziec że wyglądam pięknie
- Pięknie to za mało powiedziałne - zastrzegłem
Podszedłem i ją pocałowałem
- Kocham cię moja księżniczko
Zaśmiała się i poszła do szafeczki po komórkę.
- Ja też zaraz wracam - powiedizałem podchodząc do szafy z ubraniami
Wyciągnąłem jakieś czyste niepogniecione ubranie i się przebrałęm
- Teraz mozemy juz iść? - zapytałem z uśmiechem biorąc pod rękę Rose
(Rose?)

Od Taigi Cd . Jose

Westchnęłam cicho , przytulając go mocniej 
- Bałam się - wyszeptałam - Bałam się wtedy , że mnie odtrącisz , chyba wolałam żyć w niepewności niż usłyszeć od Ciebie te najgorsze słowa 
- Nie usłyszałabyś ich - powiedział przytulając mnie 
- Wtedy tego nie wiedziałam - powiedziałam spokojnie - Wiesz , jak jesteś w pracy to trochę nudno mi tu samej - powiedziałam z uśmiechem starając się zmienić temat - Chciałam o tym pogadać teraz , ale właściwie czemu nie dzisiaj 
- To jest ta twoja niespodzianka ? - uniósł zaciekawiony brwi 
- Nie - zaśmiałam się - Niespodziankę zobaczysz ... chyba jutro - przyznałam spokojnie - Ale wracając do tematu , wiem że zazwyczaj jestem , ale co być powiedział na psa ? - zapytałam z uśmiechem siadając mu na kolanach i patrząc mu w oczy 
- Psa ?  - zapytał zaskoczona 
- Takie kochanego psiaka - powiedziałam patrząc na niego - Albo papugę , zawsze chciałam któreś z tych zwierząt - powiedziałam obejmując go - To co kupimy zwierzątko - szepnęłam mu na ucho całując po szyi , może pod chwilą słabości powie tak , bez namysłu 

( Jose ? ) 

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Idziemy do restauracji? Nie mam się w co ubrać - powiedziałam markotnie
- Masz całą szafe ciuchów i jeszcze pół mojej - zaśmiał się głośno i podszedł do mnie. Położył swoje ręce na moich biodrach i pocałował mnie namiętnie
- Wszystko co założysz będzie pięknie na tobie wyglądało - przyznał i się uśmiechnął
- No nie wiem - powiedziałam i się uśmiechnełam. Moją uwage przyciągnął komplet, który uktył się we wnętrzu szafy
http://www.zeberka.pl/img_users/1232715627.JPG
Przebrałam się w łazience ( bez udziału Nathaniela xd )i wyszłam
- Jestem gotowa - uśmiechnełam się
(Nath? xd)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Nie - burknąłem
- Dlaczego?
 - Bo tam spotkam mojego krewniaka
- I?
- On mnie nie lubi - przyznałem
- Widzę że nie jestem sama - zaśmiała się a ja  spojrzałem na nią krzywo
- Dzięki - prychnąłem
- Proszę - odparłą - Skoro masz tam rodzinę to na pewno dostajesz troszkę woreczków krwi..
- Nie, ponieważ jak by to łągodnie określić ... pokłóciliśmy się trochę..
- Trochę?
- No może trochę bardziej niż trochę, teraz się nie znosimy, poza tym..
- Co?
- Nie chcę krwi ludzi..
- To weź krew od swojej.... - zaczęła ale jej przerwałęm
- Nie, nie ugryzę Rose - pokręciłęm głową - Ja ją kocham i nie chcę jej sprawić bólu
- Ta.. - westchnęła - Na mnienie licz - ruszyłą przed siebie
- Nie martw się, z głodu nie zdechnę - uśmiechnąłem się podstępnie - Masz ochotę na mały zakłąd
- A dlaczego pytasz?
- Bo chcę się o coś założyć
- Tak?
- Jeśli wytrzymam tydzień bez krwi to dasz mi się ugryźć..
- Tydzień  to za krótko..
- Miesiąc? - spytałem
Pokręciła głową.
- Półtora miesiąca? - zapytałem - Pasuje?
- Będziesz się smażył w piekle, nie wytrzymasz tak długo.. Żaden wampir..
- Zakład? - zapytałem i spojrzałem się na nią - Mój dotychczasowy rekord wynosił dwa tygodnie bez kropeliki krwii, ale te kilka dni nie robią różnicy..
- Raczej tygodnie.. - westchnęła
- wszystko jedno, to jak, zakład? - wyciągnąłem rękę
(Modra?)

Od Jose Cd . Taigi


Spojrzałem na nią niezadowolony.
- Tylko?
- Tak - zaśmiała się.
- Mylisz się. To całe wieki gdy trzeba na coś czekać.
- Więc jednak przyznajesz, że chcesz niespodziankę? 
- Niczego takiego nie powiedziałem - zaoponowałem wracając do jedzenia.
- Przed chwilą sam to przyznałeś - wytknęła
- Nie. Ja miałem na myśli, jak poszłaś na wojnę - fuknąłem zły.
Westchnęła i położyła nogi na moich udach. Przysunęła się do mnie bliżej, a ja skończyłem jeść. Oparłem się o oparcie kanapy i objąłem ją jedną ręką.
- Bardzo byłeś zły?
- Zły? Nie. Wściekły, sfrustrowany i przybity? Tak - przyznałem. 
Westchnęła cicho i przytuliła się do mnie.
- Mogłaś do mnie chociaż zadzwonić, gdy skończyliście wojnę - wyszeptałem cicho do jej włosów. 

( Taiga?)

Od Alec'a - C.D Oliver'a

- Ciekawe mieliście dzieciństwo - przyznałem
- Faktycznie - zaśmiał się - Najbardziej pamiętam te pająki i węże
-  Też bym to zapamiętał
-  A wy jak długo się znacie? - spytał i  spojrzał się na mnie i na Jonathan'a
- Z jakieś dziesieć lat - przyznał Jon po chwili - Pamiętasz jak pierwszy raz się poznaliśmy? - zwrócił się do mnie
- Nie da się tego zapomnieć - zaśmiałęm się - Jak pierwszy raz go zobaczyłem to wiedziałem ze nie przypadniemy sobie do gustu
- Ale teraz się chyba lubicie? - zapytał Jose
- Różnie bywa - odparłem - Na początku naszej przyjaźni stoczyliśmy bójkę o zepsuty samochodzik - zacząłem się śmiać
- To nie był byle jaki samochodzik- burknął Jon - Ale..
- Biliście sieo zabawkę? - zaśmiał się Jose
- Tak, wtedy byliśmy jeszcze dziećmii - dodałem - Teraz jak powspominać to, to było głupie
- Wcale nie, bo ci dołożyłem i wygrałem - ucieszył się Jonathan
- Gdyby nie musiał kończyć wygrałbym
- Akurat - zaśmiał się
- A wy choć trochę biliście się w dzieciństwie - zaśmiałem się - Czy Suz wygrywała?
(Oliver? lub Jose?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

Po chwili Suz zasnęła.
Westchnąłem cicho i ziewnąłem.
Przyciągnąłem ja do siebie  by było jej wygodnie.
 Leżałem przez chwilę patrząc się w sufit.
W końcu sam zasnąłem.
Obudziłęm sięnad ranem.
Suzanne jeszcze spała.
Nie chciałem jej budzić.
Delikatnie podniosłem się z łóżka i poszedłem do kuchni.
Zacząłem robić nam jakieś śniadanie.
Nie mogłem nic wymyśleć więc wziąłem się za robienie jajecznicy z grzankami.
- Już wstałes? - usłyszałem głos za sobą i zobaczyłęm Suz
- Tak, cześć kochanie - pocałowałęm ją - Jak ci się spało?
- Wspaniale - uśmiechnęła sięszeroko i przeciągnęła - Co smażysz?
- Jajecznicę, mam nadziejęże będzie smakować - zacząłęm rozstawiać talerze i nakaładać jajka
Podałęm sztuce i grzanki.
- Smacznego - powiedziałem stawiając talerz przed Suzanne

(Suz?)

Od Modry - C.D Nathaniel'a

Strzeliłam mu w papę z liścia.Został mu czerwony ślad na policzku.
- Lepiej ci już?!Chyba cię coś piecze! - warknęłam.Wytarłam rękę o spodnie.
- To idź i się napij od kogoś innego - westchnęłam ciężko - O albo od swojej dziewczyny - dodałam z szyderczym uśmieszkiem.
- Ty jesteś pod ręką - ruszył ramionami z szerokim uśmiechem.
- Powstrzymujesz się od śmiechu? - zapytałam z dziwną miną.Nic nie odpowiedział.
- Jeżeli znowu coś takiego powiesz strzelę cię mocniej - założyłam ręce na piersi .Staliśmy tak w ciszy.
Przewróciłam oczami - Nie myśl sobie...- wystawiłam mu język z uśmieszkiem.Podniosłam gwałtownie rękę ,a spod ziemi wyłonił się gruby korzeń.
- Następnym razem użyję tego - zachichotałam z delikatnie drżącym głosem.Wystawiłam rękę w kierunku chłopaka.Korzeń skierował się tam,gdzie pokazałam.
- Może i jesteś jakiś tam silny bardziej,ale wiesz...- mrugnęłam z uśmieszkiem - Jeżeli chce ci sie pić to idź do banku krwi,który jest niedaleko - wskazałam palcem.
Nathaniel?



Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Chociaż - zastanowiłem się - Raczej nie możliwe aby kogoś sobie znalazł
- Dlaczego? - zapytała - Każdy znajduje w końcu jakąś drugą połówkę
- Pimpek to samotnik - przyznałem - Stroni od towarzystwa
- Z tobą na początku też chyba było podobnnie prawda? - zaśmiałą się
- Ale ty to zmieniłaś - westchnąłem -  Bez ciebie skończył bym jako samotny gbur - uśmiechnąłem się
- Na pewno nie..
- Tak, ty jesteś tą jedyną na którą czekałem - szepnąłem - Obiecuję że będę przy tobie zawsze kiedy będziesz mnie potrzebować - przyznałem
- Kocham cię - przytuliłą się do mnie i ziewnęła
- Jutro zamierzałem zabrać cię w jedno miejsce..
- A już nie chcesz? - zapytała
- Jeśli będziesz już lepiej się czuła to pójdziemy - obiecałem
- Ja już trochę lepiej się czuję
- Powinnaś się przespać, jutro zobaczymy - powiedziałem obejmując ją
Położyliśmy się na łóżku obok soiebie. Przykryłem nas kocem i przytuliłem do siebie Suz
- Dobranoc - szepnąłem i pocałowałem jadelikatnie

(Suzanne?)

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Co? - zdziwiłem się i zatrzymałęm
- Masz dziewczynę prawda?
- Ta, no i co?
- Nic tak tylko pytam.. - zaśmiałą się
- To w takim razie ja mam pytanie..
- Jakie?
- Wiesz jak smakuje krew czarodzieja?
- Jezszcze nie zwariowałam aby sama siebie gryźć - powiedziała spoglądając na mnie - A co?
- Podobno jest bardzo smaczna, a nawet lepsza od ludzkiej - uśmiechnąłęm się szeroko - Nie chciałabyś się dowiedzieć? Chętnie bym  się trochę napił i ci powiedział..
(Modra?)

Od Modry - C.D Nathaniel'a

Uśmiechnęłam się szyderczo .
- Będziesz miał bardzo dużo okazji,żeby napić się krwi ludzi...- ruszyłam ramionami .Nathaniel uśmiechnął się dziwnie.Pacnęłam go w ramię.
- Nie patrz na mnie jak na hamburgera...Mojej krwi nie dostaniesz..- przewróciłam oczami.Poszliśmy powolnym krokiem na ten mój ;wymarzony spacer' .Szliśmy w ciszy.Nathaniel co chwila zerkał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.
- Wkurzasz mnie - mruknęłam i złapałam go za twarz .Ścisnęłam mu poliki i uśmiechnęłam szeroko.
- Fajnie wyglądasz wampirku - zachichotałam.Przekręciłam mu głowę,żeby patrzył w przód.Nie odzywał się tylko szedł powoli.Wlokłam się za nim z uśmieszkiem.
- Ej...- zagadałam wreszcie - Masz dziewczynę co nie? Czuć ją..- przewróciłam oczami.
(Nathaniel?)

Od Isabelle-Cd Taigi

Pojechałyśmy do domu. Na szafie wisiała sukienka a pod nią stały buty
-Jak zwykle,szpilki-zaśmiała sie Taiga
-No jasne-uśmiechnęłam sie


Taiga? Brak pomysłu :/

niedziela, 23 lutego 2014

Od Olivii

Mamy i taty nie było w domu. Panowała straszna cisza. Wzięłam wielkiego,białego misia i przytuliłam się do niego. Po kilku chwilach zobaczyłam książkę o ciekawej okładce. Wspięłam się na palce i wzięłam ją. Usiadłam na łóżko i otworzyłam pierwszą stronę. Były same litery,żadnych obrazków. Przeglądałam ją,aż w końcu natknęłam się na rysunek. Był tam pokazany człowiek,który zamienia się w wilka. Nad obrazkiem widniał napis
-W-i-l-k-oo-ł-a-k-przeliterowałam cicho. Czyli człowiek co zamienia się w wilka jest wilkołakiem. Super. Taki człowiek musi mieć fajnie. Ma takie fajne futro. Może biegać sobie gdzie chce. Potem widziałam jeszcze kilka obrazków. Panią z kijkiem w ręku i z miotłą,pana ze złotą poświatą i pana i panią z białą twarzą. To takie interesujące.  W końcu nastała nuda. Znowu. Wyszłam na taras i zobaczyłam super widok. Robaczki co latały,świeciły się! Było pięknie. Wtedy na nos usiadł mi jeden z nich. Kichnęłam i uciekł. Wtedy w zaroślaxh coś się poruszyło


Ktoś?

Od Nathaniel'a - C.D Modry

- Gdzie? - zapytałem
- Nie wiem.. - westchnęła
- To mam jeden układ..
- Jaki?
- Pójdę z tobą na spacer, w zamian za krew
- Krew? - spytała
- Tak, co się dziwisz, wampirom smakuje najbardziej krew ludzi - uśmiechnąłem się szeroko -  A kilka kropelek nie zaszkodzi
(Modra?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Spojrzałam na niego i pokręciłam przecząco głową.
- Nie - zełgałam gładko.
Patrzył na mnie chwilę z powątpieniem. Stłumiłam ziewnięcie. Jonathan westchnął ciężko.
- Czemu się nie przyznałaś? - spytał z rezygnacją.
- Nie chciałam Cię zawieść - przyznałam cicho.
- Ty mnie nie zawodzisz - zapewnił i pocałował mnie w czoło.
Położył się obok mnie i nakrył mnie szczelnie kołdrą.
- A teraz śpij - polecił.
Pokręciłam przecząco głową.
- Nie chcę.
- Śpij - powtórzył łagodnie.
Poczułam jego usta na swojej głowie. Przycisnął mnie do siebie mocniej i poprawił mnie w swoim uścisku. Chciałam już zaprotestować ale po prostu zamknęłam oczy. Nawet już nie wiem, kiedy w końcu zasnęłam wtulona w ukochanego...

( Jonathan? )

Od Oliver'a - C.D Jonathan'a


Wyszliśmy z pokoju, a Jose zaczął mi się przyglądać.
- Boże Oli... - westchnął w końcu. - Jak Ty się chłopie zmieniłeś.
- Aż taką był tragedią gdy był mały? - zaśmiał się głośno Jonathan
- Miał wtedy cztery lata - przyznał w końcu.
- Już wtedy się razem trzymaliśmy - zauważyłem ze śmiechem.
- Tak - przytaknął. - Wtedy to się działo. Straszenie Twojej siostry pająkami i wężami, które były niedaleko nas.
- Lepsze było gdy wilki były obok naszej wioski - wypomniałem, a on się roześmiał.
- Nie wierzę. Moja Suz? - spytał z niedowierzaniem Jonathan.
- Myślisz, że dlaczego zaczęła trenować parkoura? - zakpił Jose. - Tylko i wyłącznie aby szybciej uciekać.
- Pamiętam, że przed śmiercią ojca, wymykała się nocą do lasu przez okno, które wychodziło na poddasze - przyznałem ze śmiechem.
- Pamiętasz takie rzeczy? - spytał z niedowierzaniem Alec.
Pokiwałem głową.
- Wiele musiałem dać aby przypomnieć sobie nawet szczegóły aby odnaleźć siostrę - przyznałem po chwili z wahaniem.

( Alec? Jonathan? )

Od Suzanne C.D Jonathan'a II


Westchnęłam ciężko i spojrzałam na niego.
- Inaczej nie wrócimy do pokoju? - spytałam cicho.
- Nie Kochanie - przyznał i odgarnął mi jedną ręką włosy z czoła na bok.
Przytuliłam się do niego.
- Z szybką? - spytał spokojnie.
Pokręciłam przecząco głową.
- Dżem?
Skinęłam głową. Podsunął mi kanapkę do ust. Patrzyłam na nią sceptycznie. Jednak już po chwili, zmuszona przez Jonathana, zjadłam kilka kanapek. W między czasie i on zjadł. Gdy widział, że więcej nie tknę odpuścił mi i sam dokończył posiłek. Odstawiliśmy naczynia i wstawiliśmy je do zmywarki. Jon zrobił nam jeszcze po gorącej herbacie i z kubkami wróciliśmy do pokoju. Usiadłam na łóżku po turecku i upiłam kilka łyków herbaty, uważając aby nie poparzyć sobie języka.
- Gdzie jest Pimpek? - spytałam nagle.
Jonathan rozejrzał się po pokoju. W końcu wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Albo się gdzieś chowa albo poszedł polować - przyznał i wskazał otwarte okno.
Roześmiałam się głośno.
Albo szuka Pani Pimpkowej. - zakpiłam.
- Nigdy nic.
- Byłbyś dziadkiem - wytknęłam ze śmiechem i pocałowałam go, gdy ten usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
- Nigdy nic nie wiadomo. Małe Pimpiątka mogły by być urocze - przyznał.
Zaśmiałam się cicho i odłożyłam kubek na bok.

( Jonathan? )

Od Taigi Cd . Jose

Spojrzałam na niego i wybuchnęłam śmiechem 
- Nawet jak chcesz być straszny to jesteś śmieszny - powiedziałam przez śmiech 
- No dzięki - mruknął 
- Oj już , nie dąsaj się - śmiałam się dalej 
- Uciekaj mi do salonu , zaraz przyjdę z obiadem - powiedział ściągając mnie z blatu 
- Dobrze , dobrze już idę - zaśmiałam się i poszłam usiadłam się na kanapie i włączyłam telewizor , oglądając jakieś wiadomości . Po kilkunastu minutach przyszedł Jose z talerzami , zaczęliśmy jeść 
- Nie powiesz mi co planujesz ? - zapytał ponownie 
- Nie - pokręciłam głową i zajęłam się jedzeniem 
- Nie lepiej powiedzieć i wiedzieć czy jestem za tym pomysłem czy nie  ? - zapytałam patrząc na mnie 
- Nie - odpowiedziałam znowu i odłożyłam talerz na stół 
- Ja Ci zawsze wszystko mówię - jęknął 
- Niekiedy postawiasz mnie przed faktem dokonanym - zaśmiałam się i pocałowałam go - Wytrzymasz to tylko dwa dni - uśmiechnęłam się lekko patrząc mu w oczy 

( Jose ?  ) 

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Już jestem - zawołałem wchodząc do pokoju
- Gdzie byłeś? - zapytała
- Sprawdzić coś - uśmiechnąłem się - A już się stęskniłaś?
- Tak, i to bardzo- uśmiechnęła się
- A teraz gdzieś cię zabiorę - powiedziałem
- Gdzie?
- Pójdziemy na kolację - przyznałem - do restauracji, a potem wybierzemy się na spacer - zacząłem wymieniać
- Pójdę się przebrać - oznajmiła uśmiechnięta i  ruszyła w stronę szafy
(Rose?)

Od Jose Cd . Taigi

Spojrzałem na nią sceptycznie. 
- Mam taką nadzieję - przyznałem pod nosem.
- Och no już tak nie dramatyzuj - zaoponowała ze śmiechem. 
Spojrzałem na nią gdy kończyłem właśnie kroić wszystkie potrzebne warzywa. 
- Jak ja mam nie dramatyzować? Wiesz jak ja nie lubię niespodzianek? - wymamrotałem.
- Ta Ci się spodoba - zapewniła z uśmiechem
- Tego nie wiesz na pewno - zauważyłem.
- Wiem - zaśmiała się i mnie pocałowała. - Możesz nie być taki pesymistą? 
- Od czasu do czasu trzeba - przyznałem i wyszczerzyłem zęby w szerokim i niemoralnym uśmiechu.

( Taiga? )

Od Modry - C.D Nathaniel'a



Prychnęłam cicho patrząc mu prosto w oczy.
- Nie boję się - stwierdziłam po paru chwilach milczenia.Nathaniel odsunął się od mnie na krok i uśmiechnął z tymi swoimi kłami.
- Nie szczerz się tak - wystawiłam mu język przez śmiech.
- Bo?
- Nic - zachichotałam - Idziemy gdzieś,czy nie męczący się wampir nie ma zamiaru się ruszyć? - zapytałam bawiąc się warkoczami.,
Nathaniel?

Od Rose - C.D Nathaniel'a


- Musze z tobą wyjść ponad 20 razy? Mi to odpowiada - zaśmiałam się - Ale teraz spać - nakazałam i położyłam się koło chłopaka, mimowolnie wtulając się w niego.
- Dobranoc - wyszeptał mi na ucho
- Dobranoc odparłam. Przymknełam oczy i prawie od razu zasnełam.
[...] Gdy się obudziłam, Chłopaka nie było. Zdziwiło mnie to troche. Zmęczona wstałam i wyciągnełam się. Rozejrzałam się dookoła - moją uwagę przykuł zegarek - 20.00. Teraz nie dziwota, że Nath'a nie było. Ile można spać.
(Nath? brak czasu)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Za to ty nie masz żadnych wad - zapewniłem i odwzajemniłem pocałunek
- Znowu zaczynasz - mruknęła
- Wcale nie - uśmiechnąłem się - Jak cię poznałem wiedziałem że już bez ciebie nie mogę żyć...
- Naprawdę? - mruknęła
- Tak - powiedziałem przekręcając się tak że znalazłem się nad nią - Nie wierzysz mi? - spojrząłem się jej w oczy
-  No nie wiem..- zaśmiała się
-  To w takim razie jak mam ci to udowodnić?
- Po prostu przy mnie bądź - szepnęła i przyciągnęła mnie do siebie - To mi całkowicie wystarczy - zapewniła
Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.
-  Nie jesteś jeszcze zmęczona? - szepnąłem błądząc dłońmi po ciele przyciągając do siebie
(Suzanne?)

Od Jonathan'a - C.D Oliver'a

- Nie płakał? - zapytał Oliver wchodząc do pokoju
- Coś ty - uśmiechnąłem się - To aniołek - zapewniłem
- Bardzo grzeczny - przyznała Suz trzymając go na kolanach
- To widzę że nie będziesz miała z nim kłopotu jak pójdziemy
- Poradzimy sobie Alex prawda? - zapytała Suz - Na pewno będzie grzeczny
- Obawiam się że już nie odzyskasz synka - zaśmiałem się - Suz pochłonie go żywcem
- Skoro ma taką rękę do dzieci to chętnie będę częściej wychodził z chłopakami - uśmiechnął się Oliver
- Musisz być wzorowym ojcem a nie ojcem pijakiem - zastrzegła
- Dobrze, już dobrze, wiem - zapewnił i westchnął
Gadaliśmy jeszcze przez kilkadziesiąt minut. Na dworze zrobił się już wieczór. Do pokoju ktoś zapukał
- Proszę - odpowiedziałem
- Idziemy już? - zapytał Alec wchodząc z Jose
- Tak - spojrzałem na zegarek - Idziesz Oliver czy jednak zostajesz? - zaśmiałem się
- Idę -  zaśmiał się - Tutaj są podstawowe rzeczy Alex'a, a na górze są już nasze rzeczy...
- Spokojnie, poradzę sobie - zapewniła Suzanne - Miłego wieczoru panowie
- W razie czego dzwoń - powiedział i wyszedł za Alekiem.
(Oliver?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Ty to wszystko zjesz? - zapytała patrząc się na kanapki
Podszedłem do stołu z talerzem i usiadłem na przeciwko Suz.
- Nie - zaśmiałem się
- A to ..
- Ty musisz mi pomóc - zapewniłem
- Ja mam płatki - powiedziała
- Musisz się dobrze odżywiać - powiedziałem - Zrobiłem różne rodzaje kanapek, dlatego abyś mogła sobie któraś wziąć
- Ale nie jestem głodna - zaprzeczyła dokańczając posiłek
- Nie rób mi tej przykrości.. - zacząłem - Tak się namęczyłem aby je naszykować..
Popatrzyła się na talerz i westchnęła.
- Chyba nie chcesz abym cię nakarmił? - zapytałem biorąc kanapkę z szynką podstawiając jej pod buzie
Pokręciła głową i odsunęła się
- A myślałem że pójdzie łatwo - westchnąłem z lekkim rozbawieniem
Wstałem od stołu i usiadłem obok niej
- Kochasz mnie? - zapytałem
Pokiwała głową i się roześmiała
- Jak kochasz to zjesz - szepnąłem - Jak skończymy jeść to pójdziemy do sypialni i odpoczniesz, prześpisz się, sen dobrze ci zrobi
- To chodźmy teraz.. - próbowała wstać
Złapałem ją w tali i przyciągnąłem do siebie tak że teraz siedziała mi na kolanach.
- Najpierw musisz się najeść abym nie musiał w nocy od ciebie odchodzić - pocałowałem ją w czoło - Dobrze?
(Suzanne?)

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Roześmiałam się głośno.
- Słodzisz - zauważyłam ze śmiechem
- Mówię prawdę - poprawił mnie.
Znowu się roześmiałam i przytuliłam mocniej do jego piersi.
- Jesteś niemożliwy - przyznałam bez wahania.
- Powinienem się cieszyć?
- Tak. Z moich ust to jedyny komplement.
- Jedyny? - spytał z niedowierzaniem.
- Dla innych tak. Ty dostaniesz jeszcze całą masę innych - zapewniłam mrucząc cicho.
Uśmiechnął się szeroko.
- Czyżbyś chciała powiedzieć, że jestem dla Ciebie wyjątkowy - uniósł zaciekawiony brwi.
- Nie. Dla mnie, jesteś chodzącym ideałem, którego wady już zdążyłam pokochać - wyszeptałam i uniosłam głowę aby go pocałować.

( Jonathan? )

Od Oliver'a - C.D Alec'a


- To o której? - zainteresowałem się patrząc na chłopaka.
Wzruszył ramionami.
- Wydaje mi się, że gdzieś już o 17 możemy się zacząć zbierać - przyznał Jon.
- Świetnie. Muszę znaleźć szybko tylko jakieś mieszkanie i...
- Ja już znalazłam - uprzedziła mnie Suzanne
- Słucham?
- Za ścianą - zaśmiała się cicho.
Pokręciłem rozbawiony głową.
- Pójdę do Hodge'a i z nim pogadam - uśmiechnęła się Suz.
Wstała z kolan Jonathana, ubrała się i wyszła z pokoju. Po jakimś kwadransie wróciła.
- Masz pokój na piętro wyżej - przyznała.
- Poważnie? - spytałem z niedowierzaniem
Uśmiechnęła się i pokiwała głową.
- Masz tam bo jest trochę większy. Będziesz mógł zrobić ściankę i zrobić mały pokoik dla Alex'a. - uśmiechnęła się.
- Zgodził się na to? - spytał z niedowierzaniem Jon.
- Jeszcze nie. Ale gipsowa ściana jet łatwa do wyburzenia - uśmiechnęła się.
Zaśmiałem się i pokręciłem rozbawiony głową.
- Dziękuję - przyznałem i pocałowałem ją w czoło.
Zostawiłem z nimi Alex'a i poszedłem przed instytut aby wyciągnąć walizki z samochodu. Zaniosłem do wcześniej wskazanego pokoju i wróciłem do siostry, Jonathana i swojego synka.

( Alec? Jonathan? )

Od Suzanne - C.D Jonathan'a II


Pokiwałam twierdząco głową.
- Chcesz już coś zjeść? - spytał od razu.
- Nie, dziękuję - przyznałam cicho i przytuliłam się do niego mocno.
- Jesteś pewna?
- Tak. Ale może Ty idź coś zjedz? - podsunęłam.
- Nie zostawię Cię - zapewnił.
- Więc pójdę z Tobą - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Jesteś pewna?
- Tak. Nie mogę przecież ciągle tutaj siedzieć - zauważyłam ściszonym głosem.
Jonathan pocałował mnie w czoło.
- Kochanie, jeśli nie czujesz się wystarczająco dobrze to tutaj zostaniemy - zapewnił łagodnie.
- Chodźmy - poprosiłam.
Spojrzał na mnie badawczo, ale już po chwili skinął głową i wstał. Przebrałam się w krótkie dresowe spodenki i czarną bokserkę. Wyszłam z pokoju jedynie na skarpetkach. Jonathan złapał mnie za rękę i poszliśmy do kuchni. Usiadłam przy stole, a Jon zaczął się krzątać po kuchni robiąc sobie kanapki.
- Może chociaż chcesz zwykłe płatki z mlekiem? - podsunął.
Zawahałam się. Chłopak zauważył moją reakcję i się uśmiechnął. Wyciągnął sporą miseczkę i nasypał do niej kopiastą górkę płatków cynamonowych.
- Zimne czy ciepłe mleko? - spytał spokojnie wyciągając butelkę mleka z lodówki.
- Zimne - przyznałam cicho.
Skinął głową i zalał od razu płatki. Wsunął jeszcze łyżkę do miski i postawił przede mną na stole. Usiadłam po turecku na krześle, a chłopak mnie przysunął do stołu przez co mimowolnie się roześmiałam.
- Ale ja nie jestem dzieckiem - zaoponowałam.
- Teraz jesteś - zapewnił i uśmiechnął się całując mnie w czoło.
Nie chciałam się z nim kłócić. Bałam się, że nagle utrata ciąży go dotknie mocniej niż mnie i oboje się załamiemy albo zrobimy coś głupiego. W końcu odepchnęłam od siebie czarne myśli i zaczęłam powoli jeść. Jonathan zrobił sobie kilka kanapek z różnymi serami, powidłami i mięsem.

( Jonathan? )

Od Taigi Cd. Jose

Siedziałam tak chwile , w końcu wstałam i przytuliłam go 
- Jesteś genialny - powiedziałam radośnie , a on się zaśmiał 
- Co ty byś beze mnie zrobiła - powiedział uśmiechając się 
- Dzisiaj bym umierała na kanapie - zaśmiałam się 
- Zapewne - przyznał spokojnie 
- Co gotujesz ? - zapytałam patrząc mu przez ramię 
- Makaron - odpowiedział , wzięłam do ręki jabłko i pocałowałam go - Będę miała dla Ciebie niespodziankę  - zaśmiałam się lekko , gryząc jabłko 
- Jaką ? -  zaciekawił się 
- Zobaczysz za dwa dni - uśmiechnęłam się tajemniczo siadając na blacie i patrząc jak kroi warzywa 
- Mam czekać aż dwa dni ? - powiedział niezadowolony 
- Przeżyjesz - zapewniłam ze śmiechem 

( Jose ? ) 

Od Taigi Cd .Brandona

- Pewnie zbytnio się tym wszystkim przejmuje - westchnęłam 
- A ty byś się nie przejmowała ? - zapytał z ironią 
- Przejmowałabym się , ale na pewno znosiłabym to inaczej , mam nieco inny charakter - powiedziałam cicho - Próbowałeś z nią pogadać ? - zapytałam 

( Brandon ? ) 

Od Evie Cd . Taigi

-tak możemy iść-powiedziałam obojętnym tonem.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy z tym wszystkim do rady.
Opowiedzieliśmy o zdarzeniach minionych dni oraz o podejrzeniach że to może być wilkołak, w wyniku zauważonych szczegółów.
Wróciliśmy do mnie, a ja od razu poszłam do siebie.
Taiga rozmawiała z Brandonem.
-co jej jest?-spytała
-od paru dni się tak zachowuje.-powiedział-nie wychodzi z pokoju.

[Taiga? odpisz do Brandona]

Od Jose Cd . Taigi


Roześmiałem się. 
- Aż tyle jesteś w stanie zrobić? - spytałem ze śmiechem
- Tak! - zawołała bez wahania, ale od razu się skrzywiła.
- Uważaj - westchnąłem cicho.
- To jak? - spytała niemal błagając.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją delikatnie w czoło. Taiga przytuliła się mocno do mnie, a po chwili uniosła głowę.
- Kiedy Ty to zrobiłeś? - spytała zaskoczona.
- Moja usta nie tylko potrafią sprawiać rozkosz - zapewniłem szepcząc jej do ucha.
Spojrzała na mnie zaskoczona.
- I zwykły pocałunek... - zaczęła.
- Wiara czyni cuda. Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć - uśmiechnąłem się i musnąłem wargami jej usta.
Zostawiłem ją oniemiałą na krześle i wróciłem do przyrządzania kolacji, a raczej obiadu. 

( Taiga? )

Od Nathaniel'a - C.D Rose

- Kusząca propozycja - zaśmiałem się
Szturchnęła mnie łokciem w żebra. Spojrzałem się na nią spod byka.
- A to za co? - oburzyłem się
- Ty dobrze wiesz - uśmiechnęła się i przytuliła się do mnie
- Teraz to ty będziesz mnie karać?
- Jeśli będzie taka potrzeba  - zaśmiała się
- Cofnę każdy szlaban jeśli dziś gdzieś ze mną wyjdziesz
- Gdzie?
- Zobaczysz - przyznałem - To jak?
(Rose?)

Od Rose - C.D Nathaniel'a


Zaśmiałam się głośno i przytuliłam go, namiętnie całując.
- Te kary, to i tak lepsze, niż wykład - uśmiechnełam się
- Nie pomyyślałem o tym. - przyznał i palnął się w łeb
- Mi się podoba - przytuliłam go do siebie.
- Zmęczona? - spytał
- Nie.. - skłamałam
- Kłamać, też ci nie pozwoliłem! - zaśmiał się
- Dobra - burknełam - spałam godzinke.
- No to śpimy - powiedział i położył się na poduszke
- Spać, też mi nie pozwoliłeś - stwierdziłam
- Dobra.. Pozwalam CI spać, jeść, oddychać, ruszać się, mówić, gotowac, całować mnie i tak dalej.. - zaśmiał się, a ja go przytuliłam i położyłam się koło niego
- Ciasno tu - przyznałam
- Ja będe tu spał - powiedział - przez następny tydzień - zaśmiał się
- Przyzwyczaisz sie do mnie - zaśmiałam się z nim,a on zrobił dziwną minę.
- Nie ma mowy
- Mam spać tam na podłodze? Skoro chcesz - powiedziałam
(Nath? xd)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne

- Jak ja cię uwielbiam - pokręciłem rozbawiony głową - Przepraszam, kocham - poprawiłem się ze śmiechem
- Za co?
- Za wszystko - szepnąłem i pocałowałem ją po raz kolejny
- Czy ty aby na pewno nie przesadzasz? - zapytała
- Nie -powiedziałem - Jesteś doskonała pod każdym względem - mruknąłem
- I znów się podlizujesz - zauważyła
- Wcale nie - zaprzeczyłem - Po prostu mówię prawdę - uśmiechnąłem się szeroko - Nie sposób się ze mną nie zgodzić, mam piękną, najpiękniejszą dziewczynę na ziemi - uśmiechnąłem się
(Suzanne?)

Od Alec'a - C.D Oliver'a

- Dobra, to ja już muszę iść.. - powiedziałem
Wstałem z fotela i zacząłem się żegnać ze wszystkimi.
- Czemu? - zapytał Jonathan - Dopiero przyszedłeś
- Mam jeszcze coś do załatwienia - zapewniłem - Ale na pewno wieczorem z wami pójdę
- Dobra, tylko nie zapomnij bo przyjdziemy po ciebie - zaśmiał się Oliver
- No co wy, nie przegapił bym z wami tak cudnego wieczoru - zaśmiałem się - To do zobaczenia za kilka godzin.
Wyszedłem z pokoju i udałem się do siebie. Miałem do załatwienia kilka spraw na mieście aby mieć cały wieczór wolny.
(Oliver?)

Od Taigi Cd . Jose

Wstałam ledwo żywa , wzięłam jakieś ubrania z szafy i powolnym krokiem pełzłam do łazienki . Wzięłam zimny prysznic na obudzenie . Ubrałam się i zeszłam na dół . Jose już się kręcił po kuchni 
- Hej kochanie - powiedział z uśmieszkiem widząc mnie 
- Hej - mruknęłam idąc do niego , chwyciłam butelkę wody i usiadłam na krześle pijąc całą od razu 
- Coś nie jesteś w formie - zaśmiał się 
- Głowa mnie boli - mruknęłam i oparłam głowę o ręce 
- Trzeba było tyle nie pić - skarcił mnie - Dalej chcesz to zamontować - zapytał z uśmieszkiem siadając naprzeciwko mnie 
- Co zamontować ? - zdziwiłam się 
- No rurę , wczoraj mnie o to błagałaś - zaśmiał się i włączył nagranie 
- Nigdy więcej nie sięgnę po alkohol - wymamrotałam 
- Możemy to zamontować w sypialni wiesz jak nie mam nic przeciwko - zaśmiał się 
- Bardzo śmieszne - powiedziałam uderzając go lekko w ramię - Mówiłeś , że umiesz czarować na innych , nawet na tych najbardziej opornych prawda ? 
- W końcu jestem czarodziejem - uśmiechnął się 
- Zaczaruj mnie - poprosiłam - Zrób tak , żeby ból głowy minął - powiedziałam błagalnie 
- No nie wiem , nie wiem - zaczął się ze mną droczyć 
- No proszę , zrobię wszystko , do końca miesiąca nie sięgnę po alkohol , albo zrobię Ci na kolację co tylko będziesz chciał , tylko zrób coś z tym- powiedziałam patrząc na niego i robić smutną minkę 

( Jose ?  ) 

Od Jose Cd . Taigi


Pokręciłem rozbawiony głową i pocałowałem ją w czoło.
- O niebo lepiej - zapewniłem.
Spojrzała na mnie niezadowolona. 
- Czemu idziemy spać? - mruknęła cicho.
- Abyś potem mi nigdzie nie uciekła - westchnąłem
Objąłem ją ramieniem, a Taiga przytuliła się do mnie mocno. Przekręciła się na bok i ułożyła zgiętą nogę na moich udach. Po chwili wsunęła kolano między moje nogi, kierując je wyżej. W ostatniej chwili złapałem jej nogę i położyłem na sobie. 
- Tam nie - skarciłem ją.
Zrobiła z ust podkówkę i położyła głowę na mojej piersi zaczynając kreślić na niej różne szlaczki i wzroki. Westchnąłem ciężko i pocałowałem ją w czoło.
- Śpij Kochanie - szepnąłem. 
Złapałem jej dłoń i splotłem razem nasze palce. Taiga po chwili zasnęła mocno się we mnie wtulając. Po jakimś czasie ja również zasnąłem. 
[...] Około 14 wyszedłem już z księgarni. Poszedłem jeszcze na zakupy aby potem zrobić coś do jedzenia. Byłem niemal więcej nić na 100 % pewien, że Tai będzie ledwo żyła. Wróciłem do domu jeszcze przed tym, gdy dziewczyna się obudziła. Wszedłem do kuchni i rozpakowałem wszystko po cichu. 

( Taiga?)

Od Jonathan'a - C.D Suzanne II

- Bo Cię kocham Suz - szepnąłem i przytuliłem ją do siebie - Nie przestanę cię kochać
- Dlaczego.. - wychlipała
- Jesteś dla mnie najważniejsza, cokolwiek się wydarzy zawsze będę cię kochał
- Nie zostawisz mnie po tym wszystkim?  - spojrzała się na mnie zaszklonymi oczami
- Nigdy - przyrzekłem - Chyba że mnie znienawidzisz i nie będziesz chciała mnie widzieć wtedy i tylko wtedy odejdę, po to abyś była szczęśliwa
- Jestem szczęśliwa z tobą - szepnęła
- Ja z tobą też, nie płacz już - poprosiłem ścierając łzę z jej policzka - Nie płacz już więcej - powtórzyłem
Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem. Zamknęła oczy i się uspokoiła
- Jak zgłodniejesz to powiedz, pójdę i coś zrobię dla nas do jedzenia - szepnąłem odgarniając jej włosy za ucho
(Suz?)

Od Taigi Cd. Evie

Poszłam do siebie , resztę wieczoru spędziłam z Jose . O 15 , gdy wstałam poszłam do sklepu , kupiłam jedzenie , ale po drodze na wystawie zobaczyłam , że jest wyprzedaż , oczywiście nie mogłam się powstrzymać i weszłam . Kupił dwie bluzki , nowe spodnie i trampki do biegania , wróciłam do domu rozpakowując zakupy , zrobiłam szybko kolację i wyszłam do Evie , dzisiaj mieliśmy iść w sprawie tego wybitego okna . Zapukałam do drzwi , tym razem otwarł mi Brandon 
- Hej , jest Evie ? - zapytałam wchodząc 
- Jest , jest - odpowiedział i zawołał ją 
- Dobra to idziemy to załatwić ? - zapytałam 

( Evie ? ) 

Od Evie Cd . Taigi

Taiga wyszła a ja znów zamknęłam się sama w pokoju.
Muszę wymienić okno, na jakieś pancerne szyby czy jakoś tak pomyślałam.
ale dziś będę spać w tym, co nie jest tak bardzo wystawione.
Noce są zimne, a wiatru w nocy mi nie trzeba.
Przenioslam się do pokoju na wschodzie.
Poszłam do łazienki i się wykąpałam.
Później wróciłam i zapadłam w sen.
Nastepnego dnia była pochmurna pogoda. nie było słońca, a to znaczyło, że Brandon mógł wyjść ze mną na miasto, a musiałam znów zrobić zakupy no i chciałam w nowym mieście kupić taką fajną skórzaną kurtkę.
Trochę z trudem go wyciągnęłam ale w końcu się zgodził.
On sam kupił nowy t-shirt.
Wróciłam trochę zadowolona z nowego zakupu. później zadzwoniłam do firmy wymieniającej okna i przyjechali wymienić. zeszło się z dwie godziny.
A później znów zamknęłam się w swoim pokoju i patrzyłam na pochmurne niebo za oknem.

[Taiga?]

Od Taigi Cd . Jose

- Mówisz , że idziemy spać , a mnie rozbierasz - zaczęłam się śmiać 
- A chcesz spać w ubraniach ? - zapytał podnosząc rozbawiony brwi 
- Ja nie chce spać - jęknęłam niezadowolona - Patrz - usiadłam na łóżku i pokazałam puste miejsce w kącie 
- Co ? Widzisz duchy ? - zaśmiał się 
- Jesteś niemądry - pomachałam na niego ręką - Duchy pokazują się jak się je wywoła , tam będzie nasz rura  - powiedziałam ze śmiechem 
- Oczywiście - powiedział siadając na łóżku i ściągając spodnie 
- Ale obiecujesz , że będzie prawa ? - przytuliłam go od tyłu - Powiesz , że obiecujesz - wyszeptałam 
- Obiecuje , że o tym porozmawiamy - powiedział - A teraz idź spać - zażądał 
- Ale dlaczego - jęknęłam - Ja chce iść na dwór - powiedziałam 
- Możesz iść na balkon - powiedział ze śmiechem 
- Dobra - uśmiechnęłam się szeroko i wyskoczyłam z łóżka 
- Ej , żartowałem - zatrzymał mnie i pociągnął z powrotem do łóżka - Nie puszczę Cię w samej bieliźnie na balkon - skarcił mnie 
- Dobra , nie idę - mruknęłam - Czemu nie chcesz się kochać ? - zapytałam robiąc maślane oczka , a przynajmniej próbowałam 
- Bo jesteś pijana - odpowiedział bez wahania 
- Nie jestem - zaprzeczyłam 
- Jak się nie położysz to nie będzie nawet rozmowy o rurze - zagroził , niechętnie położyłam się i spojrzałam na niego 
- Tak dobrze ?  - mruknęłam naburmuszona 

( Jose ? ) 

Od Jose Cd . Taigi

Spojrzałem na nią i się roześmiałem. 
- Kochanie, porozmawiamy o tym jutro. 
- Jutro nie będziesz o tym pamiętał! - zaoponowała.
Uniosłem kąciki ust.
- Będę - zapewniłem.
Pokręciła przecząco głową i wyciągnęła z mojej kieszeni mój telefon. Sama ustawiła dyktafon i położyła na mojej piersi. 
- A teraz obiecaj, że porozmawiamy jutro o zamontowaniu rury u nas w mieszkaniu - zażądała.
Roześmiałem się głośno.
- Ale w sypialni - zastrzegłem od razu.
- Z pewnością - zamruczała, a ja się roześmiałem czując od niej alkohol. - I będziemy się ciągle kochać. 
- Przesadzasz - zauważyłem i położyłem dłonie na jej udach aby ją z siebie ściągnąć. 
- Właśnie, że nie! Będziemy uprawiać se.ks całe dnie i noce, tygodnie... Albo nie, miesiące! - zażądała.
Wybuchnąłem śmiechem. 
- Chodź spać. Jutro będziesz miała większego kaca ode mnie - zauważyłem rozbawiony i odłożyłem telefon na bok, wyłączając i zapisując przy okazji nagranie 'na pamiątkę'.
- Nie chcę spać - zbuntowała się i zaczęła ściągać mi koszulkę.
Mimo moich sprzeciwów ściągnęła ją i odrzuciła na podłogę. Westchnęła przeciągle.
- Czemu Ty masz tak twardy brzuch? - mruknęła. 
- Wiesz, dzięki tak zwanym ćwiczeniom - powiedziałem nie mogąc ukryć rozbawienia. 
- Ale nie można na nim spać! Wolałabym taki mięciutki i włochaty! - zachichotała.
- To nie u mnie - zapewniłem. 
Wykorzystując chwilę jej nieuwagi usiadłem i trzymając ją mocno poszedłem do swojej sypialni.
- Już do łóżka? Myślałam, że wpierw się zabawimy w salonie - powiedziała ze smutną minką.
- Nie zabawiamy się. Idziemy spać - westchnąłem i położyłem ją na łóżku, ściągając jej jeszcze buty i spodnie. 

( Taiga? ^^ )