Spojrzałem na nią niemal zawiedziony.
- No co?
Spojrzała na mnie i stanęła przede mną.
- Nie podoba Ci się?
- Nie o to chodzi. Jest cudowny ale...
- Ale co? - przerwała mi.
- Nie chcę abyś miała moje imię na sobie. Nie chcę abyś potem musiała usuwać tatuaż jeśli się rozejdziemy - powiedziałem cicho i ją objąłem.
- Też masz moje imię - wypomniała i przesunęła opuszkami palców w zagłębieniu mojej szyi, gdzie miałem tatuaż z jej imieniem. - Poza tym, my się nie rozejdziemy - wytknęła
- Nie. Nie rozejdziemy - zapewniłem
- Więc czemu się tak martwisz.
Wzruszyłem ramionami.
- Nie chcę abyś skończyła cała wytatuowana jak ja - zaśmiałem się i pocałowałem ją w czoło.
- Nie podobałabym Ci się? - mruknęła niezadowolona.
- Masz zbyt piękne ciało aby je zakrywać tatuażami.
- Ty też - wytknęła
Zaśmiałem się.
- Tyle, że ja miałem wiele blizn, które te tatuaże zakrywają - przyznałem i odgarnąłem kosmyk jej włosów z twarzy. - Ale nie ważne. Tatuaż jest piękny, a jeśli Tobie również się podoba to nie mam nic przeciwko - zapewniłem.
( Taiga? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz