Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się.
- Wyjdzie z sypialni razem ze mną - zapewniłem z uśmiechem.
- Ej! - oburzyła się.
Roześmiałem się głośno i pocałowałem ją i czoło.
- W końcu i tak będę musiał go jeszcze wyprowadzić, więc tym bardziej.
- Ale potem będzie spał ze mną - zastrzegła.
Pokręciłem przecząco głową.
- Nie.
- Czemu?
- Bo nie! To jest pies. Chcesz porównywać mnie do jakiegoś kundla? - skrzywiłem się.
- Wiesz, że nie - zaoponowała.
- Więc jeśli chcesz aby pies spał z Tobą to tylko w nogach.
- A jeśli... - zaczęła
- Albo wtedy śpimy osobno - ostrzegłem.
- Jesteś okropny - mruknęła niezadowolona.
- Być może. Ale zdania nie zmienię - obiecałem spokojnie.
( Taiga? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz