Spojrzałam na niego z kamiennym wyrazem twarzy.
- Nie bądź taki pewien...- westchnęłam nie mając juz siły na dalsze sprzeczki - Mówiłam ci już,że nie będę przeszkadzała.Będę twoim obserwatorem - uśmiechnęłam się złowieszczo - Nie pozbędziesz się mnie szybko - dodałam z mniejszym uśmieszkiem. - Nie jestem tego taki pewien...- zbliżył sie nieco. - A ja jestem...Znajdę cię wszędzie,gdzie będziesz - wruszyłam ramionami z usmieszkiem. - Jak niby co? - zapytał zdziwiony. - Mam swoje sposoby....- zachichotałam szyderczo.Podeszłam do chłopaka i oparłam się o jego rękę z uśmieszkiem. - Wystarczył jeden dotyk - ruszyłam ramionami.Uśmieszek nie znikał mi z twarzy,cały czas miałam co do tego powód. - Dobra idę cię odprowadzić ...To wybieraj,albo do twoje dziewczyny ,albo do ciebie - westchnęłam ciężko,ale z uśmiechem. Nath? |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz