- Chyba że tak - zgodziłem się z uśmiechem
- Daj mi minutkę - pocałowała mnie i znikła w pokoju
Usiadłem na krześle i spokojnie siedziałem. Po chwili Suz wróciła ubrana w przepiękną suknię
- Wyglądasz nieziemsko - powiedziałem wstając i podchodząc do niej - Wspaniale - podsumowałem i pocałowałem ją.
- Jak zwykle przesadzasz - zaśmiałą się
- Wcale nie - zaprzeczyłem - Mówię prawdę
Po kilku minutach jak byliśmy gotowi wyszliśmy. Udaliśmy się do restauracji. Pomogłem Suz zająć miejsce. Po paru sekundach przyszedł kelner i złożyliśmy zamówienie. W miedzy czasie rozmawialiśmy. Wysoki mężczyzna w garniturze przyniósł wino i rozlał je do kieliszków.
- A co to za okazja że tutaj jesteśmy?
- Niedługo sama się przekonasz - powiedziałem z uśmiechem - Sądzę że powinniśmy tak jadać codziennie
- Nie smakuje ci moja kuchnia? - zapytała
- Jest przepyszna, ale nie chcę abyś codziennie się męczyła przy garach - dodałem - Taka księżniczka jak ty powinna mieszkać w pałacu i dostawać śniadanie do łóżka - szepnąłem
( Suzanne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz