- Nie - burknąłem
- Dlaczego?
- Bo tam spotkam mojego krewniaka
- I?
- On mnie nie lubi - przyznałem
- Widzę że nie jestem sama - zaśmiała się a ja spojrzałem na nią krzywo
- Dzięki - prychnąłem
- Proszę - odparłą - Skoro masz tam rodzinę to na pewno dostajesz troszkę woreczków krwi..
- Nie, ponieważ jak by to łągodnie określić ... pokłóciliśmy się trochę..
- Trochę?
- No może trochę bardziej niż trochę, teraz się nie znosimy, poza tym..
- Co?
- Nie chcę krwi ludzi..
- To weź krew od swojej.... - zaczęła ale jej przerwałęm
- Nie, nie ugryzę Rose - pokręciłęm głową - Ja ją kocham i nie chcę jej sprawić bólu
- Ta.. - westchnęła - Na mnienie licz - ruszyłą przed siebie
- Nie martw się, z głodu nie zdechnę - uśmiechnąłem się podstępnie - Masz ochotę na mały zakłąd
- A dlaczego pytasz?
- Bo chcę się o coś założyć
- Tak?
- Jeśli wytrzymam tydzień bez krwi to dasz mi się ugryźć..
- Tydzień to za krótko..
- Miesiąc? - spytałem
Pokręciła głową.
- Półtora miesiąca? - zapytałem - Pasuje?
- Będziesz się smażył w piekle, nie wytrzymasz tak długo.. Żaden wampir..
- Zakład? - zapytałem i spojrzałem się na nią - Mój dotychczasowy rekord wynosił dwa tygodnie bez kropeliki krwii, ale te kilka dni nie robią różnicy..
- Raczej tygodnie.. - westchnęła
- wszystko jedno, to jak, zakład? - wyciągnąłem rękę
(Modra?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz