piątek, 31 stycznia 2014
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Jonathan pocałował nie w czoło, a ja powoli go puściłam.
- Co robisz? - spytał zaskoczony.
- Przyzwyczajam się - odparłam spokojnie
- Do?
- Zimna. Zawsze się przecież broniłam, a to takie... Kuszące - mruknęłam pod nosem kładąc się na plecach.
Jonathan podpłynął do mnie i zakrył mi piersi dłońmi. Roześmiałam się
- Co Ty robisz?
- Ogrzewam? - uniósł brwi, a ja nie powstrzymując się wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
- Jesteś komiczny - przyznałam i ochlapałam. - Ja robię jedno, a Ty dokładnie przeciwność.
- Przeciwieństwa się przyciągają - zauważył. - Podobno z tego są najlepsze pary - uśmiechnął się szeroko.
- Więc z nas byłaby fatalna - roześmiałam się.
- Czemu?
- Oboje nie mamy rodziców. Tęsknimy co ojcami, walczymy z demonami i to lubimy, nie boimy się skaleczyć aby pobrudzić krwią. Za dużo podobieństw abyś używał tego powiedzonka - roześmiałam się i nurkując zabrałam mu swoje piersi spod dłoni.
( Jonathan?)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz