Gdy tylko dojechałam do mieszkania , opadłam na ziemię . Nie miałam siły się ruszyć , płakałam myśląc czy nie zrobiłam źle , ale nie chciałam żeby jego życie było zagrożone nie mogło być tylko z mojego powodu . Otarłam łzy i spojrzałam przed siebie , stał tam praktycznie cały w krwi
- Jose! - wstałam gwałtownie - Ty krwawisz ?! Mówiłam , żebyś wyjechał , żebyś go nie szukał
- To nie jest moja krew - powiedział
- Nie ? - zapytałam z ulgą
- Nie , dlaczego ? - zapytał
- Musiałam Ci to powiedzieć wiedziałam , że tak łatwo byś mnie nie puścił , gdybym tego nie zrobiła zginąłbyś tam na tej plaży . Nie mogłam na to pozwolić
- Ale żyje - mówił dalej zły
- Nie miałeś przy sobie broni , nie chce żeby stała Ci się krzywda , zwłaszcza z mojego powodu . To moja wina , że się z nim zadawałam , wiem o tym - wzięłam głęboki oddech - Myślałam , że da Ci spokój chociaż Tobie , nie chce Cię mieszać w moją niezbyt ciekawą przeszłość , gdzie możesz ucierpieć . Jeśli .... Jeśli nie chcesz mnie widzieć nie przeżyje tego , ale nie będę Cię męczyć - patrzyłam na podłogę i mówiłam szeptem
( Jose ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz