- Zwierzęca mi starczy - zapewniłam
- Jesteś pewna ? - zapytał
- Nie- przyznałam po chwili - Ale umiem o siebie zadbać - zapewniłam
- Wiesz mogę Ci kogoś przyprowadzić czy coś - mówił dalej , westchnęłam , ale zauważyłam na drugiej stronie pijanego gościa . Podbiegłam do niego i napiłam się . Facet przewrócił się , a ja wróciłam do chłopaków
- On nie żyje ? - zapytał ten którego imienia nie znałam
- Nie zabijam - zapewniłam - Za kilka minut wstanie i pójdzie dalej
- Trochę długo go przytrzymałaś - zauważył Jon
- Niby - spojrzałam na niego , ale już po kilku minutach wstał , gdy tylko nas zobaczył uciekł - Mówiłam - powiedziałam śmiejąc się
( Jonathan ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz