Posadził mnie na krześle , oparłam łokcie o stół i patrzyłam na niego jak się krząta po kuchni robiąc jedną kanapkę
- Nie chcesz ? - zapytał
- Nie -odparłam z uśmiechem , usiadł naprzeciwko mnie i zaczął jeść
- Mamy lody ? - zapytałam nagle
- Chyba nie - stwierdził
- A poszedłbyś do sklepu - zrobiłam maślane oczka lekko się uśmiechając . Westchnął rozbawiony
- Pójdę tylko się najem
- Jesteś kochany - powiedziałam z uśmiechem i poszłam do salonu na kanapę - Jose - krzyknęłam leżąc
- Tak ? - zapytał wychodząc z kuchni
- A kupisz jeszcze ciastka z czekoladą , ale żeby czekolada była w ciastku , a nie na nim i żeby były kruche i żelki , ale takie małe misie i jakiś owoc może być winogrono , albo nie gruszka albo czekaj ananas , tak chce ananasa i wodę , albo sok jabłkowy i jeszcze krówki , ale takie ciągnące się nie chce tych twardych i może ....
( Jose ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz