czwartek, 30 stycznia 2014
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
- Poważnie? Nawet na wampiry się rzucasz? - roześmiałam się patrząc na towarzysza, który kroczył już między wampirami.
Ten, który nas wyśmiał ruszył na mnie.
- Jesteś idiotą - przyznałam szepcząc ponownie tej nocy imię swojego noża
- Nie wiesz z kim zadzierasz.
- Vice versa słonko. Kojarzysz przypadkiem Elisabeth? - zagadnęłam między ciosami.
- Kochanka Lucyfera - zaśmiał się. - Czybyś i z nią miała na pieńku? - zainteresował się.
- Mniej więcej. To moja mama - uśmiechnęłam się szeroko i zachodząc go od tyłu wbiłam nóż na wysokości jego piersi przebijając się między kośćmi. Wampir padł na ziemię, a ja się odwróciłam. Z trudem uniknęła kłów kolejnego napaleńca i podcięłam mu gardło i pchnęłam ostrzem w jego serce. Wyszarpnęłam nóż z jego piersi i ruszyłam do kolejnego. Po kilkunastu minutach wszystkie wampiry leżały na ziemi.
- Szybko poszło - przyznał zadowolony.
- Wydawało mi się, że będzie trudniej - mruknęłam niezadowolona.
Jonathan roześmiał się głośno.
- Ty poważnie pragniesz walki - zauważył nie kryjąc rozbawienia.
- Po prostu chcę się już wyszkolić aby stawić czołu temu czemu muszę - przyznałam w końcu wycierając zakrwawioną Saniel o koszulkę jednego z wampira.
( Jonathan?)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz