czwartek, 30 stycznia 2014
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Spojrzałam na niego i wzruszyłam ramionami.
- A bo ja wiem. Kilka dni temu w ogóle dowiedziałam się, że ona żyje. I z kim się zadaje - mruknęłam niezadowolona.
- Więc dlatego pytałaś mnie o diabła? - uniósł brwi.
Skinęłam krótko głową.
- Jak go zabiję nie będzie problemu. Z matką będzie łatwiej. Albo będzie tak krucha i popełni samobójstwo, albo rzuci się na mnie do walki, albo w ostateczności stanie się znowu moją matką.
- Widzę, że ostatnie podoba Ci się najmniej.
- Przywykłam do posiadania tylko Jose. Jego rodzice zawsze usilnie chcieli abym miała dobre dzieciństwo i robili wszystko aby takie było. Ale jednak Jose, to Jose. Tylko z nim dało się wykradać w środku nocy i iść biegać na plażę a potem kąpać się nago - powiedziałam ze śmiechem
- Robiliście tak?
- Żeby to był tylko jeden raz - roześmiałam się. - Zawsze był moim przyjacielem i gdy runy mi znikały zawsze chciał coś na to poradzić. Potem wytrzasnął jakąś mieszankę ziół, która pomaga utrzymać runy. Na jakiś kwadrans.
- To to wtedy przyniósł gdy byliśmy w łóżku?
- Tak - zaśmiałam się. - To ma wzmocnić mnie i runy ale nigdy jakoś nie wychodzi - przyznałam.
- Ale blizn wielu nie masz - zauważył.
Wzruszyłam lekko ramionami.
- Po prostu znikają. Blizna jest jakiś czas, a potem jakby nigdy tam niczego nie było. Z jednej strony to dobre. Wścibscy ludzie nie mają o co pytać. A drugiej koszmar, bo wiem z kim jest związana moja matka i przez to doprowadziła do śmierci ojca i mojego braciszka - wymamrotałam niezadowolona i westchnęłam ciężko.
( Jonathan? )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz