sobota, 22 lutego 2014
Od Suzanne - C.D Jonathan'a
Wtuliłam się w niego mocno. Jonathan trzymając mnie wciąż w ramionach, wszedł do samochodu. Usiadł opierając się plecami o siedzenia. Jeśli dobrze zauważyłam, siedzieliśmy w bagażniku. Jon wciąż mocno mnie trzymał, a gdy do niego przylgnęłam siedząc na jego kolanach. Trzymałam się kurczowo jego koszulki i wtuliłam twarz w jego pierś.
- To nie możliwe - szepnęłam cicho zerkając ukradkiem na brzuch. - Przecież on miał... - zaczęłam.
- Ona - poprawił mnie Jose.
Spojrzałam na niego nie rozumiejąc.
- To byłaby córeczka - uśmiechnął się smutno.
Do moich oczu ponownie napłynęły łzy. Wtuliłam się w Jonathana, drugi raz przy nim płacząc. Chłopak przytulił mnie mocno do siebie i zaczął powoli i delikatnie kołysać na boki aby mnie uspokoić. Gładził mnie dłonią po plecach.
- Przykro nam - przyznał z wahaniem ojciec.
- Wiedzieliście, prawda? - spytałam załamanym głosem.
Nie musiałam patrzeć aby znać odpowiedź ani ich słuchać.
- Czemu mi nie powiedzieliście? - spytałam z wyrzutem.
- Nie było dobrego momentu - rzuciła wymijająco Elle.
- Moja córeczka... - powiedziałam cicho i skuliłam się w ramionach swojego chłopaka.
- To była Twoja mama. Jej reinkarnacja - przyznał w końcu Jose po hiszpańsku.
Podciągnęłam kolana pod brodę i wtuliłam się mocno w pierś Jonathana. Było mi już wszystko obojętne, ale nie chciałam jeszcze stracić jego...
( Jonathan? )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz