- Wiem o czym mówisz - westchnąłem - Mam tak przez kilka dni, nawet od pierwszego spotkania Ciebie
- Naprawdę? - zainteresowała się
- Owszem, na początku chciałem abyś za mną nie łaziła i chciałem się ciebie pozbyć, strasznie mnie denerwowałaś - zaśmiałem się - byłaś wkurzająca..
- No wiesz.. ja wcale za tobą nie chodziłam...
- Ale teraz.. - westchnąłem - chciałbym abyś była przy mnie zawsze, abym mógł cię obronić przed złem i aby ciągle na ciebie patrzeć, na twój piękny, szeroki i szczery uśmiech - dodałem - Jesteś dla mnie wszystkim - pocałowałem ją - A teraz postaram się sprawić że te urodziny będą wyjątkowe - szepnąłem
(Suzanne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz