Gdy wszedłem do hotelu, skąd moi rodzice zostali wyrzuceni od razu ochrona do mnie podeszła
- Pan powinien stąd wyjść - rozkazał.
- Wręcz przeciwnie. Proszę mnie zaprowadzić do kierownika - zażądałem.
Mężczyźni wymienili ze sobą zaskoczone spojrzenia i odeszli na kilka kroków.
- To on - fuknął jeden z nich
- Tamten miał więcej tatuaży - zauważył inny
- Ja to słyszę! - fuknąłem
- Nich pan wybaczy - wymamrotali chórem
Westchnąłem ciężko i potarłem palcami czoło
- Gdzie kierownik? - ponowiłem pytanie
- Proszę za mną - poprosił ten, który jako jedyny mnie zaczął bronić.
Po kilku minutach marszu i przejażdżce windą zatrzymaliśmy się pod drzwiami, a ja wszedłem bez pukania do środka.
- W czym mogę pomóc? - spytał spokojnie mężczyzna wstając z miejsca.
- Czemu państwo wyrzucili mojego brata i jego żonę? - mruknąłem.
Spojrzał na mnie nie rozumiejąc, a ja podałem mu zdjęcie moich rodziców. Nie mogłem powiedzieć, że są to moi biologiczni rodzice, bo by mnie wyśmiali. Mężczyzna w końcu zerknął na zdjęcie.
- Ona próbowała mnie uwieść mając męża - fuknął.
- Są otwarci na różne sytuacje i eksperymenty - przyznałem.
Spojrzał na mnie spod byka
- Właśnie zauważyłem. Ale nie ma mowy, aby tu wrócili - zażądał
- Dadzą dwa razy wyższą stawkę - obiecałem.
- Trzy - zaczął się targować.
- Prędzej kupią cały hotel niż dadzą za marny pokój trzy razy tyle.
Zgromił mnie wzrokiem.
- Dwa razy tyle, wcześniejsza zaliczka i dostaną nowy apartament - uśmiechnął się.
Skinąłem głową i od razu wpłaciłem zaliczkę, aby nie wiedzieli o tym. Pożegnałem się z mężczyzną i wróciłem do domu, gdzie spotakłem Tai.
( Taiga? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz