Spojrzałem wściekły na rodziców.
- Wyjdźcie - rozkazałem.
- Ale - zaczęła matka
- JUŻ! - wrzasnąłem.
Wszyscy spojrzeli na mnie przerażeni, a najbardziej z nich była Taiga. Zacisnąłem zęby patrząc rozzłoszczony na rodziców. Przewrócili oczyma i wstali.
- Jak zmienisz zdanie Słonko to zadzwoń - uśmiechnął się szeroko Camillo puszczając oczko Tai.
- Wyjdź - warknąłem patrząc na niego.
- Zazdrośnik - zaśmiał się.
- Wyjazd! - wrzasnąłem.
Oboje się roześmiali i nieśpiesznie wyszli z mieszkania. Zatrzasnąłem za nimi drzwi i poszedłem do kuchni po kieliszek.
( Taiga?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz