Spojrzałam na niego z wahaniem.
- Nie wiem - powiedziałam cicho.
Jonathan zrzucił szybko ciuchy zostając w bokserkach, a ja jedynie bieliźnie.
- Nie chcesz? - spytał podchodząc do mnie.
- To nie tak - zapewniłam.
- Więc jak? - westchnął i objął mnie.
Przytuliłam się do niego.
- Tu jest Jose i... - zaczęłam
- Poradzi sobie - zauważył łagodnie.
- Wiem. Ale nie wiem czy ja sobie poradzę - wyszeptałam cicho.
Jonathan westchnął ciężko i objął mnie mocno.
- Przecież z Tobą będę - zauważył.
- Och no wiem. I się cieszę. Ale ja i Jose... Od zawsze byliśmy wszędzie razem - przyznałam.
- W łóżku też? - zakpił.
- Żeby tylko - wymamrotałam pod nosem.
- Słucham? - spytał niemal przerażony.
- Chodzi o to, że boję się, że coś się stanie gdy on będzie daleko.
- Poradzimy sobie - zapewnił.
Spojrzałam na niego z wahaniem.
- Dobrze. Ale wybierz miejsce - poprosiłam i wtuliłam się w niego mocno.
( Jonathan?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz