Meg gdzieś wyszła. Znowu - pomyślałem. Podszedłem do okna. Na niebie świeciły miliony gwiazd. Pod Instytutem ktoś się zatrzymał. Nagle zauważyłem Meg. Wsiadła do tego samochodu i odjechała. Chwilę się temu przyglądałem ale potem wróciłem zmęczony do łóżka. Położyłem się i zasnąłem. Usłyszałem czyjeś kroki w pokoju. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Meg. Westchnęła ciężko i położyła się obok mnie
- Gdzie byłaś? - spytałem ziewając i spoglądając na zegarek
Była jeszcze noc. Do rana trochę zostało
- Nie śpisz? - spytała zaskoczona
- Czekałem na ciebie - przyznałem - Nic mi nie powiedziałaś gdzie wychodzisz.. - spojrzałem się na nią czekając na odpowiedź
(Meg?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz