Uśmiechnęłam się.
- Z chęcią.
Schowaliśmy sztylety i jakby nigdy nic ruszyliśmy przez park. Po drodze mijaliśmy pojedyncze pary czy grupki znajomych.
- Często chodzisz na polowanie? - spytałam w końcu.
- Jak mam ochotę - przyznał. - I jeśli są w pobliżu.
Zaśmiałam się.
- Coś czuję, że będziesz przeze mnie zmuszany do częstszych polowań - przyznałam ze śmiechem
- Czemu Ci tak zależy? - spytał nagle.
- Bo chcę się pozbyć tej chol*ry, która sypia z moja matką.
- To Lucyfer. Myślisz, że tak łatwo go zabijesz? - zakpił
- Spróbować nigdy nie zaszkodzi. Szczególnie jeśli jest sprawdzą odebrania mi całej rodziny - mruknęłam i wsunęłam dłonie do kieszeni spodni.
( Jonathan?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz