- To się ciesze - uśmiechnąłem się. - Ale ojca, chyba będe musiała zostawić do wyboru Isabell. - zaśmiałem sie po cichu
- Proponuje Jose - zaśmiałą sie - A isabell tak samo - zaśmiałęm się - Ja wole Jonathan'a , bo chociaż wymieniłem z nim pare słów - zaśmiałem się - Ale ani ja, ani Isabell nie znamy Jose. - Nie jest taki zły.. - przyznała - Dla mnie to konkurencja. Znaczy była - zaśmiałem się (Taiga? xd Nie zareaguj źle, prosze Cię, nie rób głupstw i awantur xd) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz