- A co zmęczyłeś się? - zaśmiał się Alec
- Coś kiepską masz kondycję i wytrzymałość - zaśmiała się Suzanne
- To przez to że razem nie trenujemy - dodałem udając oburzonego - Nie moja wina
- Jasne - zaczęła się śmiać - Najlepiej wszystko zrzucić na mnie?
- Zawsze możesz się zrehabilitować - dodałem - Wtedy będziemy kwita - mruknąłem
- Jesteś niemożliwy - pokręciła głową
- Ale mnie kochasz..
- Wariat..
- Za to kochany i szczęśliwy wariat - dodałem ze śmiechem przytulając ją - To jak kończymy tę rzeź i idziemy?
(Suzanne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz