Szedłem ciemną ulicą wzdłuż budynków. Było ciemno, noc. Poszedłem do lasu zapolować. Byłem głodny a od dwóch dni nic nie jadłem. Ostatnio widziałem tu sporo saren. Po kilku sekundach usłyszałem jakiś szelest w krzakach. Człowiek? Nie, to coś innego. Podszedłem bliżej. Nagle zza krzaka wyskoczył wilk przygniatając mnie do ziemi
- Ej! Spokojnie! - zawołałem broniąc się przed kłami - Przecież ci nic nie zrobię, zejdz ze mnie
(Zoe?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz