poniedziałek, 17 lutego 2014

Od Suzanne - C.D Jonathan'a


Uśmiechnęłam się szeroko i odchyliłam delikatnie głowę na bok, pozwalając mu aby zszedł ustami niżej.
- Z Tobą? Zawsze - przyznałam szepcząc cicho.
Jonathan uśmiechnął się szeroko i wstaliśmy razem z łóżka. Weszliśmy do łazienki. Ściągnęłam jego bluzę z siebie zostając już zupełnie naga. Jon uśmiechnął się szeroko podziwiając widoki, a ja klepnęłam go w brzuch. Zaśmiał się o również rozebrał. Weszliśmy razem do wanny, która była napełniona ciepłą wodą. Zanurzyłam się w niej i przytuliłam się do swojego chłopaka. Jonathan objął mnie mocno w talii i przyciągnął mocniej tak, że wtuliłam plecy w jego pierś. Po kilku dolewkach gorącej wody umyliśmy się i wyszliśmy z wanny. Owinęłam się jedynie ręcznikiem i nim Jon zdążył zobaczyć czy ktoś jest na holu, abym mogła spokojnie iść do swojego pokoju ktoś zaczął nerwowo pukać do drzwi.
- Suz, jesteś?! - zawołał Alec gdy oboje zamarliśmy z Jonathanem
Chłopak założył bokserki i spodnie i otworzył delikatnie drzwi.
- Co jest? - spytał.
- Ten dzieciak szuka Suzanne. Ale żadnej takiej tu nie ma - wymamrotał.
- Jest na pewno - usłyszałam jakiś obcy głos - Suzanne Miko. Szatynka, jakieś 17 lat... - zaczął, a ja wciąż trwałam w bezruchu.
Tylko sześć osób znało moje prawdziwe nazwisko. Jose, moi rodzice adopcyjni, biologiczna matka, Lucyfer i... Zamarłam i nagrałam głęboko powietrza do płuc. Stanęłam za Jonathanem, a ten otworzył szerzej drzwi. Gdy zobaczyłam wysokiego szatyna krzyk uwiązł mi w gardle.
- Anne! - zawołał, a ja wyminęłam oniemiałego Jona i Alec'a i rzuciłam się chłopakowi na szyję.
- Boże Oliver! - pisnęłam i przytuliłam się do niego mocno.
- Jesteś już kobietą - zauważył i uśmiechnął się do mnie, odgarniając włosy z twarzy.
- I jest moją kobietą - mruknął Jonathan odciągając mnie od niego.
Dopiero wtedy przypomniałam sobie, że jestem w samym ręczniku. Do Olivera podszedł jakiś chłopczyk, którego wziął na ręce. Uniosłam brwi i spojrzałam na niego.
- Kto to.... - zaczęłam
- Mój syn. Alex - uśmiechnął się.
- A gdzie jego matka?
- Odeszła od razu po porodzie. Stwierdziła, że dziecko psuje jej życie, więc spakowałem nas i wyjechałem - wyznał.
- Ktoś mi powie o co chodzi? - fuknął w końcu Jonathan.
- Dołączam się do pytania - wymamrotał Alec.
- Kochanie. Pamiętasz jak Ci mówiłam, że mam brata? - spytałam z wahaniem Jona.
Skinął głową.
- Nie żyje - zauważył.
- Da się ludzi wskrzesić - zaśmiał się Oli.
- Też - przytaknęłam.
- Więc... - zaczął niecierpliwy.
- Jonathan, poznaj mojego brata Olivera...

( Jonathan? NIESPODZIANKA! XD )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz