czwartek, 20 lutego 2014

Od Taigi - Konkurs

Ciemno , znowu ciemno . Otworzyłam oczy i ujrzałam czarny sufit . Powolnie usiadłam się na łóżku . Pokojówka już stała w drzwiach , nienawidziłam jej , była wcześniej niż to było potrzebne . Dzień w dzień stała z szerokim uśmiechem w czarnej spódniczce do kolan , białej koszuli z czarnymi guzikami i białym fartuszku . Co ciekawe na prawym ramieniu , znajdowała się niewielka broszka w kształcie niewydarzonego kwiatka . Świeciła się na różne kolory , gdy pewnego dnia zapytałam dlaczego to nosi odpowiedziała mi krótko , że to pamiątka po babci . Nigdy nie była zbyt rozmowną osobą . 
- Panienka już wstała ? – zapytała z szerokim uśmiechem i tylko mnie to w domu strasznie wkurzało . 
- Jak widać – odpowiedziałam bez żadnego wyrazu i poszłam do łazienki , gdy wyszłam już ubrana w swoje codzienne ubrania , moje łóżko było już zrobione , nie było sensu nawet kłócić się z nią , żeby tego nie robiła bo i tak zawsze się upierała i wychodziło na jej . Z jednej strony się nie dziwiłam w końcu u nas pracowała . Zeszłam na dół , za stołem siedział już mój ojciec jedząc jajecznicę . Wzięłam bułkę i obłożyłam z czymś co było pod ręką . Usiadłam i jadłam apatycznie . 
- Nie spieszy Ci się do szkoły ? – zapytał patrząc na mnie 
- Myślałam , że mamy dzisiaj wolne – powiedziałam 
- Nauczyciele już wrócili , ubierz się i idź – powiedział wstając-  Postaram się być wcześniej od Ciebie w domu – powiedział i poszedł na górę , cały on mimo . Minęły już trzy lata odkąd z nim mieszkam , tym samym tyle minęło już od mojej przemiany , czasami zastanawiam się co by było , gdyby wtedy mnie nie znalazł . Pewnie umarłam gdzieś na ulicy . Otrząsnęłam się z tych myśli . Miałam już szesnaście lat , a i tak traktuje mnie tak samo jak na początku . Jak swoją prawdziwą córkę . Zjadłam i poszłam na górę , na krześle leżał mój mundurek szkolny , gdy go zobaczyłam nie umiałam się nie uśmiechać . Czerwona spódniczka w kratkę , niebieska koszula i czarna dłuższa marynarka , oczywiście nie mogę zapomnieć o moim czerwonym krawacie , nauczyciele nie lubią jak dziewczyny noszą krawaty , ale to jest właśnie jeden z powodów dla których je nosimy . Ubrałam się pospiesznie i zeszłam na dół ubierając czarne buty na lekkiej koturnie , gdy usłyszałam dzwonek do drzwi , nawet nie zdążyłam do nich dobiec , gdy moje koleżanki już weszły . Były ubrane identycznie do mnie z tym wyjątkiem , że ona miały kucyki , a ja rozpuszczone włosy 
- A Tai jak zawsze jeszcze nie gotowa – zaśmiały się widząc mnie 
- Ja nie gotowa ? – zapytałam ironicznie i zaśmiałam się biorąc torbę przez ramię i wybiegając z domu z nimi – Biegniemy , czy idziemy ? – zapytałam 
- Może biegnijmy nie chce się spóźnić – powiedziała Amber 
- Oczywiście przecież nauka jest taka ważna – wybuchła śmiechem Klementyna 
- Dobra Klen biegnijmy – zaśmiałam się wyprzedzając je . Po chwili byłyśmy przed wielkim budynkiem , czasem miałyśmy wrażenie , że to nie jest szkoła tylko jakie jakiś zamek na którego zwiedzanie potrzeba kilku dni . Chodź odnawiany , nie dało się ukryć , że liczył sobie kilkaset lat , czasem kłóciliśmy się na przerwach przekomarzają się jaki to może być styl . Osobiście byłam przekonana , że to barok z elementami gotyki , ale kto by chciał o tym słuchać . Nad drewnianymi drzwiami , które mierzyły jakieś trzy metry jak nie więcej wisiał herb naszej szkoły , każdy taki sam miał wyszyty na lewej piersi na swoim mundurku . Dwie  krwiste litery AV wplatające się w siebie na czarnym tle . Nazwa nie była zbyt pomysłowa Akademia Vampire , ale najzabawniejsze w tym było , że nikt się nie czepiał , albo nikt po prostu tego nie chciał . Oprócz naszej szkoły była jeszcze jedna , chyba nie trzeba mówić , że się nienawidziliśmy , gdy ktokolwiek wszedł sobie w drogę , nie mogło się obyć bez bójek . Weszłyśmy ze śmiechem do środka , idąc pewnie przez korytarz do swoich szafek . Najbardziej do kłótni ciągnęło Klen . Na początku naszej znajomości miałam z nią niezłe problemy , chodziło jej o zwykłą książkę , lecz nie dałam się łatwo , jak się później okazało nasze charaktery były bardzo podobne , tylko ja bardziej trzymałam swoje uczucia na wodzy . Idąc tak , jakieś pierwszoklasistki wepchnęły się na nas , chodź mi się to nie podobało to panowała u nas tak zwana hierarchia , razem z Amber i Klein byłyśmy dosyć wysoko , sama nie wiem kiedy to się stało . Byłyśmy w najstarszej klasie , czasem wyszłyśmy gdzieś na imprezę , ale nigdy się nie angażowałam w nic , nie odczuwałam takiej potrzeby 
- Gdzie się pchasz !- warknęła Klein 
- Klementyna daj sobie spokój – powiedziała Amber uśmiechając się i idąc do swojej szafki . To była najlepsze w tej rudowłosej dziewczynie z piegami . Miała tak spokojny charakter i nigdy nie dała się sprowokować 
- Ja nie chciałam – powiedziała przestraszona dziewczyna , patrząc na Klementyne , jakoś nie byłam zdziwiona , że się jej boi . Czarne włosy prawie do pasa i oczy jak węgiel . Czasem mówiono , że jesteśmy siostrami , mamy tak samo ciemne oczy . Różnica jest taka , że ja mam brązowe włosy i nieco są dłuższe 
- Dobra , nie ma sensu  - pociągnęłam ją za sobą do szafki 
- Mogłam jej przyłożyć – warknęła na mnie 
- I obie byłybyśmy u dyrektorki na dywaniku – powiedziałam poważnie – Nie przeginaj – dodałam patrząc jej w oczy 
- Nie zachowuj się jak moja starsza siostra – mruknęła odpuszczając sobie . 
- Czasem muszę – zaśmiałyśmy się razem  z Amber zabierając swoje książki z szafki i idąc do klasy . Przed klasą zatrzymał mnie kolega z klasy David . Wysoki brunet o bursztynowych oczach i chodź jako wampir był silny z natury to i tak dbał o siebie i chodził na siłownię , czasami razem biegaliśmy , ale to nie za często 
- Więc jak będzie ? – zapytał z uśmiechem , wtedy mi się przypomniało , że przed przerwą pytał mnie o wyjście razem do kina , a ja nie dałam mu jednoznacznej odpowiedzi . Był on całkiem popularny wśród dziewczyn , nawet go lubiłam , ale nie tak bardzo 
- Miło się gada , ale kino to dla mnie za dużo – powiedziałam i weszłam do klasy , zajmując swoje miejsce 
- Jak mogłaś mu odmówić – zaczęła Klementyna – Jest najsłodszy w całej szkole 
- Nie gustuje w takich – zaśmiałam się , a cała klasa spojrzała na mnie – No co ? – spojrzałam na nich , a oni wrócili do swoich zeszytów . Razem z dziewczynami się roześmiałyśmy na całego . Do klasy weszła nauczycielka od języków pani Loburt , nazywa również strachem na wróble , nie była zbyt lubiana przez uczniów , oczywiście jak zawsze , znaleźli się również tacy , którzy za nią latali . Jak na swój dojrzały wiek , była bardzo niska . Białe krótkie włosy , a za uchem zawsze miała ołówek . Zaczęła prowadzić lekcje , oczywiście zamiast jej słuchać wolałam , rysować z zeszycie czy też patrzeć za okno 
- Mozę pani Taiga odpowie nam na pytanie – powiedziała nagle , wyrywając mnie z rysowania 
- Słucham – powiedziałam z uśmiechem , nienawidziła , kiedy to robiłam , ale to jeszcze bardziej mnie nakręcało 
- Wstać i  Powiedz nam co robisz , oczywiście po francusku – nakazała z szyderczym uśmiechem 
- Il dessine dans un ordinateur portable, parce que vous me portiez leçons et tout ce que je ne peux pas leur enseigner. Puis-je m'asseoir? ( w tłumaczeniu Rysuje w zeszycie , ponieważ pani lekcje mnie nudzą i niczego nie mogę się na nich nauczyć . Mogę się usiąść ? ) 
- Siadaj – warknęła zła , a ja z uśmiechem się usiadłam i rysowałam dalej . Nigdy nie mogłam jej zrozumieć , chociaż dobrze wie , że umiem francuski to i tak co lekcje mnie sprawdza , zaczyna się to robić nudne i monotonne . Po lekcji , usiadłam pod klasą dziewczyny poszły do sklepiku więc miałam chwile spokoju . Patrzyłam jak inni przechodzili obok mnie , czasami patrząc i szepcząc coś , rzadko kiedy kto z młodszych klas chciał do nas zagadać , zazwyczaj każdy się bał . Nawet jak sama podeszłam do młodszych koleżanek z jakimś pytaniem to odpowiedziały i uciekły szybko . To cała hierarchia zaczyna być wkurzająca 
- Mówię Ci mogłyśmy wziąć  te nowe  o smaku kokosu – usłyszałam dziewczyny , a po chwili siedziały obok mnie podając mi puszkę coli 
- Dzięki – uśmiechnęłam się i otwarłam puszkę 
- Dzisiaj wychodzimy – powiedziałam Amber jedząc 
- Ojciec mnie nie wypuści – powiedziałam kręcąc nosem – Wiesz jaki dostałam ostatnio wyzywanie , jak zamiast przed dwunastą byłam ledwo co przed świtem 
- Kurde Taiga , musisz wyjść nie ma innego wyjścia , bez Ciebie nie mamy po co iść . Po za tym powiedziałyśmy już wszystkim , że idziesz – zaśmiały się 
- Czyli zadecydowałyście za mnie – podsumowałam 
- Między innymi – zaśmiały się , pokręciłam z niedowierzaniem głową i wypiłam cole . Puszkę wyrzuciłam do kosza i weszłam do klasy na matematykę . Matematykę , lubiłam tylko za nauczycielem nie przepadałam , dobrze uczył , ale każda uczennica się do  niego lepiła . Prawda był młody , wysoki , dobrze zbudowany , blond włosy i szafirowe oczy , ale chyba można się opamiętać chociażby na lekcjach . Nawet Klementynie się podobał . po lekcjach , każda z nas poszła w swoją stronę . Weszłam do domu , ojca jeszcze nie było . poszłam do swojego pokoju , rzucając torbę w kąt i  przebierając się w luźne rzeczy . Zeszłam na dół , gdzie czekał już na mnie obiad . Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść 
- Ojciec kazał się zapytać kiedy panienka była na polowaniu – zapytała nagle kucharka 
- Dwa dni temu – powiedziałam przełykając kurczaka 
- Dobrze dziękuje – odpowiedziała i zniknęła gdzieś za rogiem . Wzruszyłam ramionami i zajęłam się obiadem patrząc kontem oka na telewizor , leciały jakieś nudne wiadomości . Po kilku minutach do domu wszedł ojciec z ciotką Mają . Była to jedna z ulubionych ciotek , miała własną sieć sklepów z modnymi ubraniami . Jak na swój wiek , była wyluzowana . Od kiedy pamiętam chodzi w szpilkach , dzięki czemu jest wyższa nawet od swojego starszego brata , czyli mojego ojca . 
- Tato mogę wyjść ? – zapytałam od razu na wejściu 
- Po tym co było ostatnio – fuknął – Nie ma mowy 
- No proszę Cię tym razem będę na czas – oznajmiłam , błagalnym głosem 
- powiedziałem nie – powiedział stanowczo , wiedziałam już , że go nie przekonam 
- Czasem jesteś za surowy – powiedziała Maja z uśmiechem , starając się udobruchać go 
- Nie stawaj po jej stronie , ja już skoczyłem temat – powiedział i poszedł do siebie , ciocia westchnęła i poszła za nim . oparłam się o oparcie krzesła i westchnęłam ciężko . Napisałam sms’a do dziewczyn , że nie dam rady , jednak one strasznie prosiły . Poszłam do swojego pokoju , nie byłam zła na ojca , może trochę go nie rozumiałam , ale zawsze starałam się postawić w jego sytuacji . Niestety tym razem poszłam za głosem koleżanek , ubrałam rurki , czarną bokserkę z napisem „ don’t tell „ , pospiesznie założyłam trampki , poprawiając lekki makijaż . Otworzyłam okno i spojrzałam na dół . Było tam dobre kilka metrów , ale co do dla mnie skoczyć kilka metrów . Stanęłam na parapecie i jeszcze raz spojrzałam w dół . Jednak się przeliczyłam , cholernie bałam się skoczyć . Po prawej stronie , był balkon więc jakby tam czysto wylądować to byłoby o wiele łatwiej zejść na dół . 
- Dobra – powiedziałam do siebie – 1 … - pochyliłam się lekko do przodu – 2 … - już prawie skoczyłam , ale ciągle trzymałam się za ramę – 3  -powiedziałam i skoczyłam . Ledwo co wylądowałam na balkonie . Stanęłam na równe nogi i odetchnęłam z ulgą . Przez barierkę , na mały daszek i byłam już na ziemi . Obejrzałam się za siebie , chodź wiedziałam , że robię źle to i tak poszłam . Weszłam do klubu spotykając się z koleżankami . Drinki przychodziły same z siebie , faceci sami proponowali nam je , więc czasem korzystałyśmy , a czasem nie . Zależało to od naszych humorów i od faceta , który te drinki kupował . Bawiłyśmy się jak nigdy , było kilkoro chłopaków z naszej szkoły , kilka uśmiechów , jakiś drobnych gestów , niby nic wielkiego , ale ile to sprawiło radości drugiej osobie . Nie umiałam być jak moje koleżanki , one po kilku minutach znalazły sobie kogoś do rozmów , tylko ja nie widziałam nikogo ciekawego i godnego do rozmowy . Było po północy , siedziałam z Amber przy jednym ze stolików pijąc jakiegoś drinka , gdy podbiegła do nas zdyszana Klen 
- Taiga , uciekaj twój ojciec tu przyszedł i nie wygląda na zadowolonego – powiedziała ledwo 
- Że co ?! – zapytałam zdziwiona i wstałam gwałtownie , spojrzałam w tłum ludzi , rzeczywiście był tam i szedł w moim kierunku zły . Od razu pobiegłam do tylniego wyjścia , spotkanie z nim w takim stanie nie wróżyło nic dobrego . Wyszłam na szczęście i pobiegłam do domu . W lesie kto złapał mnie za rękę odwróciłam się na pięcie 
- Jak mogłaś uciec z domu ! – burknął zły 
- Nie chciałeś mnie puścić , a byli ludzie z mojej klasy jak mogłam nie iść – powiedziałam , starając się nie krzyczeć co nie było wcale łatwe w tym momencie 
- Jak mam Ci ufać jeśli robisz takie rzeczy ?! – zapytał ciągnąc mnie za rękę w stronę domu – Masz zakaz wychodzenia do końca miesiąca 
- Tak długo ? – jęknęłam niezadowolona 
- Tak , tak długo . Możesz wychodzić jedynie do szkoły i nigdzie indziej jasne !? – spojrzał na mnie , a jego wzrok aż zabijał 
- Tak – mruknęłam pod nosem i szłam za nim w milczeniu . Po powrocie do domu poszłam od razu do swojego pokoju . Wzięłam prysznic , ubrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka . Zasnęłam po krótkiej chwili . Na następny dzień niechętnie wstałam z łóżka , głowa nie bolała , aż tak bardzo . Ubrałam swój mundurek i zeszłam na dół , ojca już nie było , na moje szczęście . Usiadłam i zjadłam powoli śniadanie . Wychodząc z domu spojrzałam na kalendarz , do końca miesiąca zostały dwa tygodnie więc nie jest najgorzej . Poszłam do szkoły niezbyt zadowolona z tego wszystkiego . Pod szkołą zobaczyłam dziewczyny 
- I co ? – zapytały od razu podbiegając do mnie 
- Do końca miesiąca siedzę w domu – powiedziałam i razem z nimi udałam się do szkoły . Reszta dnia minęła spokojnie , a przynajmniej tak mi się wydawało . Wróciłam do domu  , wcale mi się tam nie spieszyło . Weszłam do domu , a na kanapie siedział ojciec czytając gazetę . Chciałam ukradkiem przejść na górę , ale szanse na to , że to wyjdzie były nikłe 
- Chodź tu – zawołał . Westchnęłam ciężko , położyłam torbę na schodach i poszłam do salonu , usiadłam na fotelu naprzeciwko niego i słuchałam jego gadania . Jednym uchem wlatywało , a drugim wylatywało . Siedziałam tak i przytakiwałam . W głowie zostało mi tylko ,to , że do końca miesiąca siedzę w domu . Resztę dnia spędziłam nad książkami , potem otworzyłam laptopa i pogadałam z Klen , przez kamerkę . Na następny dzień na ostatniej lekcji przyszła do nas dyrektorka z ważnym komunikatem 
- Proszę o cisze ! –krzyknęła – Za dwa tygodnie odbędzie się biwak dla waszej klasy , za udane wyniki w nauce . Za chwile zostaną rozdane zgody proszę , aby każdy rodzic je podpisał . Za tydzień dostanie plan zajęć i co macie ze sobą zabrać . Dziękuje , dowidzenia – powiedziała i wyszła , cała klasa zaczęła piszczeć i się śmiać . Trzy dni bez szkoły , nie mogło być lepiej . Chodź trochę się obawiałam co na to powie tato . Wróciłam do domu i poszłam do jego biura 
- Cześć – powiedziałam z uśmiechem siadając na krześle naprzeciwko niego – Tato widzisz za dobre oceny nasza klasa jedzie na obóz – położyłam zgodę na stół – Bardzo mi zależy , żeby pojechać – powiedziałam 
- Po tym co zrobiłaś – prychnął 
- Proszę , bardzo , ale to bardzo proszę – powiedziałam błagalnie 
- Pod jednym warunkiem – spojrzał na mnie stanowczo i poważnie – Do czasu wycieczki i tak nie wychodzisz z domu , wyciągasz swoją średnią na najlepsza w klasie wiem , że jesteś trzecia , ale jak będziesz pierwsza to Ci to nie zaszkodzi . Jeśli spełnisz te warunki możesz jechać 
- Spełnię , obiecuje …. To podpiszesz ? – zapytałam niepewnie 
- Podpiszę – wziął kartkę i podpisał - Tylko biada Ci jeśli złamiesz swoją obietnicę 
- Nie złamię – ucieszyłam się myślałam , że kategorycznie mi zabroni jechać , a tu taka miła niespodzianka , jeden problem z tymi ocenami trochę mi brakuje to dziewczyny , która w naszej klasie jest najlepsza , ale postaram się ją prześcignąć . Następny tydzień minął spokojnie , praktycznie ciągle siedziałam nad książki , ale i tak trudno było mi dogonić . Iris nasza klasowa kujonka zawsze dostawała oceny celujące od tygodnia ścigałyśmy się punktami każda z nas chciała dodatkowe zadania byle tylko mieć więcej punktów. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała na taką mądrą . Fioletowe włosy do ramion , na których zawsze widniała różowa opaska . Przekuta warga , mocny makijaż i jej niewinne zielonkawe oczka . Miała również ciekawy charakter raz była wybuchowa i nie do zatrzymania , a raz cicha i potulna . Była z niej dobra koleżanka z klasy . Dostaliśmy plan wyjazdu , jechaliśmy w poniedziałek od rana , a przyjazd był w środę wieczorem , dyrekcja aż tak się nad nami ulitowała i dali nam dwa dni wolnego , więc cały tydzień luzu , czego można chcieć więcej . W końcu minął ostatni tydzień mojego szlabanu , przez co też jutro mieliśmy już wyjeżdżać . Poszłam do ojca i pokazałam mu swoją kartę z ocenami . Chodź z wielkim trudem i wysiłkiem udało mi się być najlepszą w klasie . Chodź w pewnym momencie wydawało mi się , że Iris odpuściła , może dowiedziała się dlaczego tak się staram i postanowiła mi pomóc , to zostanie tajemnicą , gdy spakowałam już swoje rzeczy , wzięłam długi prysznic i w końcu w uśmiechem położyłam się do łóżka . Jakby we mgle zobaczyłam moich biologicznych rodziców , po chwili obraz stał się bardziej wyraźny . Siedziałam z nimi w domu na kanapie , ewidentnie mieliśmy gdzieś wyjść . Miałam na sobie sukienkę , tak jak mama i tata był inaczej ubrany . Wyszliśmy z domu , rozmawiając o czymś żadne słowa do mnie nie docierały , więc nie usłyszałam o czym jest rozmowa . Weszliśmy do kina na film „ Naznaczony „  Po filmie wyszliśmy z kina , śmiałam się razem z mama , a tata próbował nam coś wytłumaczyć , jednak go nie słuchałyśmy . Weszliśmy na ulice , gdzie było ciemno . Żadna lampa się nie świeciła , przytuliłam się do ręki mamy idąc tak , usłyszałam swój cichy głos „ boje się „ . Nagle stało się jasno i było słuchać strzały , jeden strzał , dwa strzały , pięć strzałów . Moi rodzice leżeli martwi , a ja klęczałam przed nimi w kałuży krwi . Mój tata już nie żył , nie oddychał , nie ruszał się . Mama jeszcze coś mówiła , delikatnie poruszała ustami . Z początku jej słowa do mnie nie docierały , dopiero po jakimś czasie je zrozumiałam „ Zawsze będziemy Cię kochać „ . Zamknęła oczy , płakałam , klęczałam tam płacząc . Wtedy zobaczyłam jego , bursztynowe oczy i włosy . Mężczyzna patrzył na mnie , nie bałam się chodź go nie znałam wiedziałam , że nie zrobi mi krzywdy . W jednej chwili usłyszałam jego niski głos „ Nie bój się pomogę Ci „ wyszeptał mi do ucha poczułam ukłucie i przeszywający mnie ból , otworzyłam oczy i spojrzałam na czarny sufit . Nienawidziłam tego snu , był najgorszy i śnił mi się co jakiś czas . Usiadłam na łóżku i spojrzałam na budzik . Do przyjazdu autobusu miałam jeszcze dwie godziny lecz nawet nie miałam po co kłaść się spać . W piżamie zeszłam na dół i zrobiłam sobie sama śniadanie . Nie robiłam tego za często bo zawsze ktoś chciał mnie wyręczać , kiedy ja lubiłam gotować . Najadłam się i poszłam do góry , ubrałam krótkie spodenki i bokserkę . Miałam jeszcze całą godzinę . Usłyszałam pukanie 
- Proszę – zawołałam , do pokoju wszedł ojciec z uśmiechem 
- Już na nogach ? – zapytał zaskoczony 
- Zły sen – wyjaśniłam siadając na łóżku 
- To co zawsze ? – zapytał , a ja tylko pokiwałam głową – Musisz , przestać się tym zadręczać – westchnął – Jedziesz na obóz , na który zgodziłem się z ciężkim bólem serca – zaśmiał się – Spróbuj chociaż bawić się dobrze – powiedział z uśmiechem 
- Spróbuje – zapewniłam śmiejąc się 
- Zostawiam Ci coś na stratę – powiedział kładąc na stół pieniądze i wychodząc . Jak zawsze zbyt opiekuńczy , uśmiechnęłam się i włożyłam pieniądze do portfela . Zadzwoniłam do Amber i Klen , jak się okazało też już nie śpią . Żeby czekanie na autobus szybciej zleciało , umówiłyśmy się już na przystanku . Wzięłam swoje rzeczy i poszłam na przystanek , nie był daleko od mojego domu więc byłam w kilka minut . Amber już tam była . Usiadłyśmy na ławce , rozmawiając o wszystkim i niczym . Po chwili podleciała do nas Klen , najwidoczniej była zdruzgotana 
- Mam problem ! – wykrzyknęła prawie płacząc 
- Co się stało ? – zapytałyśmy równocześnie 
- Nie mam namiotu – powiedziała opadając na ławkę , siedziałyśmy z Amber chwile w ciszy , aż zaczęłyśmy się śmiać 
- Przecież Ci mówiłam , że mam wielki namiot i że we trzy w nim śpimy – powiedziałam do niej ze śmiechem 
- Kiedy mi to mówiłaś ? – zapytała zaskoczona 
- No nie wiem chyba na matmie – odpowiedziałam wzruszając ramionami 
- Musiałam patrzeć na Leo – powiedziała znowu się rozmarzając 
- Kiedy to do Ciebie dotrze , że to nauczyciel – westchnęła Amber , chyba tylko ja i ona i jeszcze Iris nie wzdychałyśmy do niego . Wszystkie trzy zaczęłyśmy się śmiać . Po 30 minutach naszego plotkowania , zaczęli się schodzić pozostali . Cała klasa siedziała w jednym miejscu dyskutując kto z kim i gdzie śpi , kiedy będzie impreza , kiedy będziemy się kąpać . Oczywiście nie obyło się pytań chłopaków jakie mamy stroje kąpielowe . Podczas , gdy my śmialiśmy się w najlepsze , przyszli nasi nauczyciele , których nawet nie zauważyliśmy . Weszliśmy do autobusu . Większość z nas chciała biec , ale dzięki temu , byliśmy mniej zauważalni . Kłóciłabym się z tym stwierdzeniem bo w końcu jaka normalna szkoła jedzie na biwak w nocy i śpi w zamkniętej przestrzeni w namiotach , ale po co się udzielać  , zepsułabym sobie i innym wyjazd . W końcu dojechaliśmy . Pierwsze co poszłyśmy rozstawić namiot , było więcej śmiechu niż pracy . Żadna z nas nie wiedziała tak naprawdę jak się obchodzi z namiotami , więc gdyby nie chłopacy , zostałybyśmy z niczym . Po kilku długich godzinach , chwyciłyśmy za swoje stroje i pobiegłyśmy do łazienek , żeby się przebrać . Ja miałam czarny strój w białe kropki , Amber cały czerwony , a Klen biały w jakieś czerwone wzorki . Całą klasą ruszyliśmy nad jezioro . Rozłożyłam swój ręcznik razem z dziewczynami pod rozłożystym drzewem , parę osób było blisko , a niektóre poszły trochę dalej . Chciałyśmy już wstać i iść do wody , kiedy podeszła do nas grupka wampirów . Z Akademii Blood , nasze szkoły nienawidziły się już od kilku stuleci . Nie mogłam uwierzyć , że trawiliśmy akurat na nich 
- To nasza plaża więc spadajcie- powiedział chłopak w czarnych włosach , wydawał się być chudy i mizerny , a na prawym ramieniu miał bliznę 
- Uważaj bo wam ustąpimy – zaśmiali się chłopacy z naszej klasy 
- Możemy was wpuścić do wody , ale wasze dziewczyny pójdą z nami w trochę bardziej odosobnione miejsce – zaśmiał się oglądając nas od góry do dołu 
- A po co , gdzieś iść przecież mogę to zrobić tu i teraz przy wszystkich – powiedziałam śmiejąc się i robiąc krok do przodu . Wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni 
- Mi to nie przeszkadza – zaśmiał się i podszedł do mnie . Nawet nie zdążył zareagować , kiedy dostał porządnie w nos 
- To jedyne co możesz ode mnie dostać – powiedziałam śmiejąc się , wszyscy zaczęli się śmiać . Chłopak chwiejąc się wstał , po chwili stał już równo . Wiedziałam czym to się skończy , ale przecież nie pozwolę Obrażać siebie i swojej klasy , spojrzeli na nas groźnie i ruszyli . Miałbyś miły wypad , a jest walka . Razem z dziewczynami siedziałyśmy z boku , chłopacy zajęli się sobą , oczywiście było bez gryzienia wtedy wszyscy mielibyśmy pozamiatane . Nudziło nam się strasznie , w końcu nie wytrzymałyśmy i poszłyśmy do wody , Ci idioci nawet tego nie zauważyli . Po godzinie okryłyśmy się ręcznikami i rozdzieliłyśmy ich . Ktoś z ich szkoły nagrał nie fair i wyciągnął nóż . Zamachnął się i przeciął mi skórę na ramieniu . Rana nie była zbyt głęboka , ale krew i tak leciała mi powoli po ramieniu , aż w końcu skapywała na piasek . Długo nie musiałam czekać na nauczycieli . Ci tchórze uciekli , a ja uznałam , że nie ma sensu ich gonić . Wszyscy zaczęli panikować , nawet jeśli im mówiłam , że nic mi nie jestem . Najlepsze jest to , że nie panikowali dlatego , że mi coś może się stać , tylko co na to wszystko powie mój ojciec . Siedziałam u pielęgniarki i czekałam aż  skończy mnie bandażować . poszłam do swojego namiotu . Od razu miałam wyzywanie od dziewczyn, że nie potrzebnie się mieszałam , potem od chłopaków . Jakoś nawet nie zwracałam na to uwagi co oni mówią . Co się stało to się nie odstanie , rana i tak po kilku dniach się zrośnie i nie będzie po niej śladu . Na następną noc poszliśmy zwiedzać . Nie chciało nam się siedzieć w muzeum i słuchać o rzeźbach , które wiedzieliśmy , już nie mówiąc o tym , że mają tu podróbki . Prawdziwe działa sztuki mieściły się w naszej szkole ,ale nie psujmy im tej radości . Na ostatni dzień mieliśmy luzy , ale i tak nie wolno było nam iść tam gdzie jest szkoła Blood . Chodź rany , praktycznie nie było widać . W końcu wsiedliśmy powrotem do autobusy . W drodze powrotnej prawie każdy spał . Wycieczka nie wyszła tak jak sobie to zaplanowaliśmy , ale nie było najgorzej . Wróciłam zmarnowana do domu i od razu położyłam się spać . Wszędzie dobrze , ale w swoim łóżku najlepiej . Zasnęłam od razu . Przez cały weekend , starałam się nosić takie bluzki , żeby nie było widać , ledwo widocznej rany , ojciec od razu zauważa najmniejsze zmiany . Jednak mi się udało , często mnie nie było w domu więc nawet nie miał okazji mi się przypatrzeć . Klen , ostatnio miała mało czasu  , a gdy już wyszła myślami była zupełnie gdzie indziej . Razem z Amber zaczynałyśmy się zastanawiać , czy czasem się nie zakochała , ale jedynym facetem od którego nie mogła oderwać wzroku był na profesor od matematyki , a to że oni są razem jest mało prawdopodobne , w końcu ma dobrze 25 lat . Szybko otrąciłyśmy te myśli . W poniedziałek we trzy poszłyśmy do szkoły , chciałam jakoś wyciągnąć coś od niej , czy może coś się stało , ale zawsze mówiła , że wszystko jest w najlepszym porządku więc co mogłam chcieć więcej musiałam odpuścić . Na lekcjach było tak jak zawsze , czyli nudno , gdy zadzwonił ostatni dzwonek wyszłyśmy uradowane z klasy 
- To co idziemy na miasto , mają niezłą promocje – zaczęła Amber 
- Możemy iść – przytaknęłam jej 
- Ja mam coś do załatwienia jeszcze w szkole – zaczęła się wykręcać Klen – Najwyżej was dogonię – powiedziała i poszła na górę , chyba kierowała się do klasy językowej . Wzruszyłam ramionami i udałyśmy się w stronę wyjścia , gdy schodziłyśmy ze schodów rozmawiając , zaczepiła mnie dyrektorka 
- Taiga proszę idź do pana Eresta ma oddać mi ważne papiery na jutro , dzisiaj mi się spieszy więc idź jak najszybciej – powiedziała i wsiadła do swojego samochodu odjeżdżając . Amber usiadła się na ławce przed szkoła , a ja pobiegłam po schodach do nauczyciela od matematyki. Otwarłam drzwi od klasy , ale nigdy nie spodziewałabym się takiego widoku 
- Chol*ra – powiedziałam ledwo co . Klen leżała na biurku , razem z naszym nauczycielem . Byłam tak zajęta jęczeniem , że nawet mnie nie zauważyła . Tylko nauczyciel , pospiesznie zaczął ubierać spodnie . Zamknęłam szybko drzwi i usiadłam na parapecie . Po jakiś 5 minutach wyszła Klen , a za nią nauczyciel 
- Taiga , proszę Cię nie mów o tym nikomu , ja chciałam wam powiedzieć , ale się bałam – zaczęła ze łzami w oczach – My naprawdę się kochamy , zaczęliśmy się spotykać jeszcze przed naszą wycieczką szkolną . Taiga proszę Cię powiedz , że rozumiesz i że nikomu nie powiesz – powiedziała chwytając mnie za ręce – Jesteś moją przyjaciółką , proszę Cię 
Położyłam jej rękę na głowię i walnęłam ją lekko w głowę swoją głową . Patrzyłam na nią , nie cofając się . Już kiedyś wykonałam ten sam gest , gdy się poznawałyśmy i gdy pierwszy raz przy mnie płakała 
- Przecież wiesz , że nikomu nie powiem – powiedziałam uśmiechając się – Nie mogę powiedzieć , że do końca rozumiem , ale nie będę Ci stawać na drodze to twoje życie i nie będę Ci w nim przeszkadzać , ale pamiętaj , że cokolwiek by się nie działo możesz na mnie liczyć – powiedziałam wstając z parapetu – Pani dyrektor kazała przekazać , że ma pan oddać do jutra ważne dokumenty – zwróciłam się do nauczyciela – I proszę lepiej zapiąć koszulę , niech pan nie zapomina , że na korytarzu są kamery – powiedziałam i poszłam do Amber , która cały czas czekała na mnie przed szkołą . Nie powiedziałam jej co widziałam przed chwilą , jeśli Klen zdecyduje się jej powiedzieć to jej powie . Poszłyśmy na zakupy . Kolejne dni , zlatywały szybko Klen w końcu odważyła się powiedzieć Amber o swoim związku , nie była ona zbyt zadowolona i na początku jej nagadała , ale z czasem odpuściła. W końcu wybrałyśmy się we trzy na koncert , niby nic wielkiego . Jakiś garażowy zespół miał grać w jednej knajpce . Zajęłyśmy miejsca pod oknem i zamówiłyśmy cole . Po nie całej godzinie , wstałam i poszłam do łazienki , gdy z niej wychodziłam ktoś oblał mnie swoim piciem 
- Idiota – warknęłam zła i mokra – Nie widzisz , że ktoś idzie ? – zapytałam ironicznie podchodząc do baru i biorąc serwetki , zaczęłam się wycierać przeklinając pod nosem 
- Przepraszam Cię za to  -podszedł do mnie podając chusteczki – Po prostu się zamyśliłem – dodałam po chwili z uśmiechem 
- Następnym razem myśl , gdy będziesz siedział – powiedziałam dalej się wycierając 
- Jestem Sam – powiedział – Co pijesz ? Może być cola ? – zapytał 
- Może być – odpowiedziałam lekko zaskoczona – I jestem Taiga – powiedziałam wyrzucając chusteczki do kosza obok 
- Ciekawe imię – zaśmiał się podając mi cole 
- Raczej zwyczajne – odpowiedziałam lekko się uśmiechając . Rozmawialiśmy dłuższą chwilę , aż w końcu musiałam wracać do koleżanek więc dałam mu swój numer , gdy wróciłam do domu i położyłam się do łóżka cały czas miałam przed sobą obraz chłopaka . Wysoki brunet, czarne oczy i słodki uśmiech . Na następny dzień czekałam jedynie na telefon od niego , w końcu napisał . Poszliśmy spotkać się do parku , było ciepło więc lekki chłodny wiatr dobrze na mnie działał . Usiedliśmy się na ławce i rozmawialiśmy , tematy same się nasuwały . Dowiedziałam się , że gra na gitarze i codziennie rano biega , gdy musiałam już iść do domu odprowadził mnie pod same drzwi . Umówiliśmy się na wspólne bieganie , dziwnym trafem dobrze się z nim dogadywałam , chodź na początku sprawiał wrażenie wkurzającego . W domu chodziłam z kąta w kąt i czekałam tylko na następny dzień . W końcu położyłam się spać, nie mogłam długo usnąć. Wyskoczyłam z łóżka i ubrałam strój do bieganie , krótkie spodenki , i krótką bluzkę specjalną do biegania . Włosy związałam w kucyk i wyszłam z domu . Biegaliśmy razem dosyć długo , w drodze powrotnej zahaczyłam o jakąś gałąź i upadłam . Strasznie mnie bolała kostka , najprawdopodobniej była skręcona . Sam nachylił się nade mną i wziął mnie na ręce . Byłam lekko zszokowana jego gestem i czułam , że jestem cała czerwona . Następne dni mijały spokojnie , często spotykałam się z Samem . W końcu zaprosił mnie do kina i na pizze . Film był nudny , ale nie mogłam mu tego powiedzieć poszliśmy do pizzeri i zamówiliśmy jedzenie . 
- Wiesz- zaczął , gdy siedzieliśmy przy stoliku – Powiem od razu , strasznie mi się podobasz , a tego drinka wtedy wylałem na Ciebie bo się zagapiłem – zaśmiał się – Nie mogłem przestać na Ciebie patrzeć , chyba się w tobie zakochałem – spojrzał mi w oczy , a ja nie mogłam opanować uśmiechu 
- Wiesz …. Ja chyba czuje to samo – powiedziałam uśmiechając się , zbliżył się do mnie i mnie pocałował , nigdy takiego czegoś nie czułam , może dlatego , że to był mój drugi pocałunek w życiu . Byłam strasznie szczęśliwa , gdy skończyliśmy jeść odprowadził mnie pod same drzwi . Pożegnałam się z nim i weszłam . W swoim pokoju od razu chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Amber i Klen . Piszczały do telefonu , a ja się śmiała . Minął miesiąc od kiedy spotykam się z Samem , układa nam się dobrze , spotykamy się prawie codziennie i ciągle ze sobą piszemy , chyba naprawdę pierwszy raz się zakochałam . Dni mijały , a ja zaczęłam mieć wątpliwości co do niego . Zaczął mnie sprawdzać na każdym kroku , chciał być zawsze tam gdzie ja i wiedzieć wszystko co robię . Nie mogłam nawet w spokoju wyjść z koleżankami , za to gdy on wychodził ja miałam siedzieć w domu i się nie interesować . Siedziałam w pokoju na łóżku , wkurzając się . Znowu to samo , znowu gdzieś poszedł i wyłączył telefon . Nie wytrzymałam , ubrałam się i poszłam do niego do domu . Byłam już u niego kilka razy . Weszłam do mieszkania i stanęłam zamurowana w drzwiach . Leżał na jakieś nagiej blondynce , która miała więcej tapety na twarzy niż ja ubrań w tamtym momencie . Sam wstał gwałtownie poprawiając swoje bokserki 
- Taiga to nie tak – zaczął podchodząc do mnie 
- Zostaw mnie ! – powiedziała , łzy zaczęły mi napływać do oczu , nigdy nie myślałam , że zdrada aż tak boli – Wolisz leżeć tu z jakąś dzi*ką niż być ze mną to proszę bardzo nie zabraniam Ci – powiedziałam uderzając go w twarz – Z nami koniec , nie zbliżaj się nawet do mnie – powiedziałam i chciałam wybiec z tam tond , ale złapał mnie za rękę mocniej niż zwykle 
- Nie chciałaś się ze mną kochać , jestem facetem powinnaś zrozumieć moje potrzeby – zaczął ściskając mocniej mój nadgarstek 
- Nie chciałam bo czułam , że to nie odpowiedni moment – wyrwałam się ledwo – Nie chce Cię znać – powiedziałam i wybiegłam . Płakałam , nie mogłam tego powstrzymać , nie wiedziałam co robić . Jak on mógł mi to zrobić , codziennie mówił , że mnie kocha, że mu na mnie zależy . Usiadłam gdzieś w lesie na skale chowając twarz w dłonie . Dopiero po kilku godzinach wróciłam do domu , nie mogłam z nikim gadać pobiegłam na górę i położyłam się na swoje łóżko . Co mogłam na to poradzić , że nie miałam ochoty się z nim kochać . Owszem kochałam go , ale nie chciałam tego , za każdym razem jak próbował nie był za grosz romantyczny , ani delikatny , a to mnie odstraszało . Dlaczego nie mógł tego zrozumieć . Płakałam w poduszkę . Siedziałam w swoim pokoju trzy dni  , z nikim nie miałam kontaktu , nie jadłam , nie piłam , ani nie chodziłam do szkoły . Po prostu siedziałam wylewając kolejne łzy w poduszkę . Po tych kilku dniach , postanowiłam się ogarnąć . Poszłam do łazienki , ubrałam się i wyszłam do szkoły . Wszyscy od razu mnie zaatakowali , ale tylko moim dwóm przyjaciółką , powiedziałam o co tak naprawdę chodzi . Wspierały mnie , starały się żebym znowu wróciła do życia . Nie przyszło to tak łatwo , jeszcze przez tydzień nie umiałam normalnie wyjść z domu , jednak próbowałam i starałam się , być taka jak kiedyś uśmiechać się , rozmawiać z ludźmi , być po prostu sobą . Zmieniłam numer , a jak tylko Sam pojawił się w okolicy mój ojciec od razu go atakował. Znów zaczęłam żyć , wychodziłam do klubów i prawie zapomniałam o Samie , wszystko dzięki moim przyjaciółką i tacie . Był piękny wieczór na dworze było trochę chłodno , ale dało się wytrzymać . Niestety musiałam zostać w  domu , ojciec pojechał na konferencje i byłam jedynie z niańką , która pilnowała mnie i domu od jakiegoś czasu . Siedziałam w salonie oglądając telewizje , kiedy przyszła ze skwaszoną miną 
- Coś się stało ? – zapytałam 
- Moje dziecko zachorowało , a zostawiłam je z matką i strasznie się o nie martwię – powiedziała z żalem 
- Możesz jechać – powiedziałam z uśmiechem – Ojciec i tak się nie dowie , a ja nie mam żadnych planów na dzisiaj , dziecko jest ważniejsze ode mnie , ja już mam swoje lata – zaśmiałam się . Z szerokim uśmiechem mi podziękowała , przebrała się szybko i wyszła . Siedziałam w salonie , kiedy usłyszałam kroki w korytarzu , byłam pewna , że to niania czegoś zapomniała . Wstałam i poszłam tam , lecz nie spodziewałam się tego co tam zobaczyłam . Sam stał na korytarzu uśmiechając się dziwnie jak gdyby nigdy nic 
- Co ty tu robisz ?! – krzyknęłam zła i zdziwiona 
- Nie cieszysz się , że mnie widzisz ? – zapytał śmiejąc się – Czekałem tylko , aż ta stara s*ka pojedzie . Twój ojciec , nieźle mi ostatnio przyłożył , nie było to za miłe- powiedział idąc do mnie 
- Wyjdź z mojego domu , nie chce Cię widzieć ! – krzyknęłam , ale on dalej szedł – Bo zadzwonię na policje ! – krzyknęłam już mniej pewnie 
- Pamiętasz , mówiłaś mi , że gdy się boisz nie umiesz korzystać ze swoich mocy – powiedział z uśmieszkiem – Powiedz boisz się teraz ? – zapytał , w jednej chwili chwycił mnie straszliwie mocno za nadgarstki i walną mną o ścianę 
- To boli Sam , przestań ! – powiedziałam starając się kopać i jakoś mu uciec 
- Zawsze mnie zastanawiało co tam chowasz – zaśmiałam się odpinając mi guzik w spodenkach . Udało mi się go kopnąć , chciałam uciec do drzwi , ale on już tam stał . Spojrzałam na niego przestraszona i uciekłam na górę . Schowałam się w swoim pokoju , barykadując drzwi – Nie chowaj się Taiga – powiedział waląc w drzwi . Otworzyłam okno i chciałam skoczyć , gdy stałam już na parapecie pociągnął mnie do tyłu , upadłam na ziemie 
- Sam proszę Cię – powiedziałam ze łzami w oczach 
- Ja też Cię prosiłem o wiele rzeczy , ale czy ty mnie słuchałaś ? – zapytałam z szyderczym uśmiechem , szybko pozbierałam się w podłogi i pobiegłam do drzwi . Chciałam uciec , jak najdalej od niego . Pociągnął mnie za warkocza i trzymał 
- Robisz mi krzywdę – powiedziałam ledwo 
- Ty pierwsza mi ją zrobiłaś – zaśmiał się wkładając rękę pod moją bluzkę . Uderzyłam go głową w jego brodę , ze złości popchnął mnie na lustro . Kilka kawałków wbiło mi się w ramię . Krzyknęłam i upadłam na ziemie . Krew powoli spływała mi po ręce , ale on się nawet tym nie przejmował . Chwycił mnie za zdrową rękę i rzucił na łóżko – Jak nie będziesz się opierać to będzie mniej boleć – cały czas się śmiał . Pospiesznie ściągnął moje spodenki i rozerwał moją koszulkę . Chciałam wstać , chciałam go uderzyć , ale nie mogłam wszystko mnie bolało , sturlałam się z łóżka i upadłam na brzuch , ledwo co wstając . Nie miał żadnych oporów , kopnął mnie w brzuch śmiejąc się.  Leżałam i już się nie ruszałam . Pociągnął mnie za włosy i rzucił na łóżko . Leżałam i się nie ruszałam , czekałam tylko aż skończy i już pójdzie zostawiając mnie . Zawsze myślałam , że noc z nim będzie piękna i najlepsza w moim życiu , za to była bolesna . Nie chciałam płakać , ale łzy same mi leciały . Nie odzywałam się , chociaż miałam ochotę krzyczeć  . po prostu się poddałam . W końcu skończył i stanął w drzwiach , nawet na niego nie patrzyłam , nawet nie mogłam się ruszyć . Przykryłam się jedynie kołdrą 
- Gdybyś od razu mi dała , dalej byśmy ze sobą byli – powiedział śmiejąc się , nie odezwałam się , a on wyszedł , słyszałam jego oddalający się śmiech . Po kilku godzinach do domu przyszedł ojciec . Wszedł do mojego pokoju , gdy zobaczył szkło na dywanie od razu do mnie podleciał . Zaczął krzyczeć 
- Tato wyjdź , zaraz przyjdę – powiedziałam tylko … niechętnie opuścił mój pokój . Wstałam i ubrałam się , poszłam do niego , dalej mając szkło w ramieniu . Od razu się tym zajął . Siedzieliśmy milcząc , ja patrzyłam na obraz galopujących koni , a on bandażował już moją ranę 
- Kto ? – zapytał w końcu , milczałam jeszcze chwile 
- S…Sam – powiedziałam niepewnie , chwytając się na brzuch , nigdy nie czułam się bardziej skrępowana 
- On Cię …. Taiga czy on Cię zgwałcił ?! – krzyknął gwałtownie stając i patrząc na mnie z niedowierzaniem , pokręciłam tylko głową . Przeklinając wybiegł z domu , nie wiedziałam gdzie poszedł , nie wiedziałam do się ze mną działo . Nie chciałam spać w swoim pokoju , poszłam do gościnnego , długo nie mogłam spać , nie wiedziałam co robić , jak się zachowywać . Usnęłam dopiero nad ranem . Dni mijały szybko , każdy był taki sam , wstawałam szłam się najeść i wracałam do łóżka . Tata kupił nowe meble i mój nowy pokój był tam gdzie pokój gościnny , na tamten nie mogłam po prostu patrzeć . Minął tydzień i następny . Z nikim nie umiałam rozmawiać . Z czasem dowiedziałam się , że ojciec dorwał Sama , podobno pobił go prawie na śmierć , ta informacja nie przyniosła mi ani szczęścia , ani smutku . Wszystko było mi obojętne . Jednego dnia nie wytrzymałam , poszłam do łazienki i znalazłam tabletki na spanie , wysypałam ich całą garść i patrzyłam na nie . W końcu połknęłam wszystkie popijając je wodą z kranu . Poszłam się położyć . Po kilku minutach zrobiłam się senna i zasnęłam . Ciemno , znowu ciemno , a w tej ciemność jestem ja , w białej sukience i białych skrzydłach , szłam przed siebie , po czym ujrzałam czerwone drzwi . Nie wiem dlaczego je otwarłam to było silniejsze ode mnie . Zobaczyłam moich prawdziwych rodziców , przekroczyłam te drzwi idąc do nich z uśmiechem . Obejrzałam się za siebie , tam stał ojciec , moi przyjaciele , moja przyszłość . Zawahałam się . Nie wiedziałam , gdzie iść i co zrobić . Wzięłam głęboki oddech i pobiegłam w stronę ojca i przyjaciół , biegłam , ale nie mogłam do nich dobiec , oślepiło mnie światło i podniosłam oczy . Byłam … w szpitalu ? Tak właśnie tak byłam , spojrzałam na zmartwioną minę ojca i na jego uśmiech i łzę w oczach , gdy już się zorientował , że podniosłam powieki . Jak się okazało , lekarzom ledwo co udało się mnie uratować . Leżałam tam kilka dni , dalej się do nikogo nie odzywając . Jak wróciłam do domu , okazało się , że ojciec zapisał mnie na terapie , byłam temu przeciwna , ale po jego namowach się zgodziłam . Chodziłam tam raz w tygodniu , z czasem zaczęły mi pomagać . Znowu zaczęłam otwierać się na ludzi , spotykać z chłopakami . W między czasie obcięłam włosy i zrobiłam sobie tatuaż na brzuchu . Zegar , miał symbolizować to , że czas leczy każde rany . Znowu żyłam , ale to był ciężki okres w moim życiu . Skończyłam szkołę i wyjechałam . Stanęłam przed jakimiś drzwiami , otwarłam je i otwarłam oczy . Usiadłam na łóżku , rozkojarzona . Obok mnie leżał Jose , spał . Czyli to był tylko sen z mojej marnej przeszłości . Jak na sen był straszliwie realistyczny . Spojrzałam na jego twarz , pomimo iż spotkało mnie najgorsze przeżycie w moim życiu , przez co nie chciałam żyć , teraz się cieszę , że tu jestem , że jestem z nim . Nagle otworzył lekko oczy 
- Czemu nie śpisz ? – zapytał siadając obok mnie 
- Zły sen – przyznałam spokojnie , przytulił mnie i razem się położyliśmy 
- Nie myśl już o tym , jestem przy tobie- uśmiechnął się . Wtuliłam się w niego , to co kiedyś nazywałam miłością do Sama teraz mogę ze spokojem przyznać , że było to zwykłe zauroczenie nastolatki . Dopiero teraz poznałam co to znaczy prawdziwa miłość i co znaczy kochać i być kochanym 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz